Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

przez Mezus 05 cze 2016, 16:15
[...]- nie wiem, jakiego słowa użyć.
Z problemami?
Chory?
Z rozchwianymi emocjami?
Z- wstawcie sobie dowolne.

Tak się, przy okazji gorącego, sennego, niedzielnego popołudnia zastanawiam- czy każdy z nas dochodzi do ściany w związku/małżeństwie, za którą rozwiązanie jest tylko jedno?
Rozwiązanie, czyli po prostu ( łatwo napisać ) koniec, rozpad, zero.

Łapię się, że do takiej ściany dzielą mnie już tylko milimetry.
Nie tylko dlatego, że po -nastu latach małżeństwa powoli jest to rutyna, przyzwyczajenie, ale coraz częściej wychodzi zmęczenie. Czy to w codziennym pośpiechu, czy to przy zwykłych sprawach dnia codziennego, czy też, co najważniejsze, przy problemach nerwicowych.
Widzę, że gorzej znoszę ataki nerwicy, im podlej się czuję, tym więcej zła, złośliwości, przytyków, aluzji, a coraz mniej zrozumienia, pomocy, wyrozumiałości. I wtedy, tak naprawdę, zaczyna się efekt śnieżnej kuli- im bardziej mnie sponiewiera stres, im bardziej nad życiem tracę kontrolę, tym większa jest agresja i pretensje. A im większe pretensje i narzekania, tym szybciej człowieka zjadają nerwy... Taka kwadratura koła.

Ja mam "pecha", czy taki nasz standard?

A może po prostu zmęczenie "drugiej" połowy, która ma już dość stękania, wsłuchiwanie się w siebie, egoizmu?
Faktycznie- ile można patrzeć na powykręcaną w grymasie czy to bólu czy doła twarz "pierwszej" połowy? Ile razy można omijać i starać się zrozumieć, gdy człowiek dobity nerwami wali się na łóżko i ma wszystko w d.pie?

Muszę coś wymyślić...
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
02 gru 2011, 18:44

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 05 cze 2016, 17:49
Mezus, zrobcie sobie przerwe od siebie.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

przez Mezus 05 cze 2016, 17:56
Się, z kilku różnych powodów nie da...
Stąd i moje zastanawianie, czy jest to statystycznie istotny standard, czy faktycznie my rodzinnie mamy duży problem.
Niby niewiele to w całej sytuacji zmienia, ale takie tam gdybanie.

Coś się musi wydarzyć, choć dla mnie najlepszym wyjściem byłoby opanowanie "głowy" i co za tym idzie sensowne poustawianie relacji domowych.
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
02 gru 2011, 18:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 06 cze 2016, 14:27
Mezus, normalnie sie da, wychodzisz i zamykasz drzwi. Poza tym zona nie jest Twoim terapeuta.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

przez Mezus 06 cze 2016, 16:16
Niekoniecznie...
Nie w pewnym wieku, aby udawać że coś się od nowa buduje...
Nie, zostawiając za zamkniętymi drzwiami dzieciaki, w wieku gdy oboje rodziców jest niezbędnych...
Nie, zostawiając dom, który będzie jeszcze bez mała 20 lat obciążony kredytem...
Nie, zostawiając żonę, która niekoniecznie przynosi do domu pensję...
Nie, zostawiając w tym miejscu wspomnienia ostatnich prawie 50 lat...
Nie, zostawiając tuż obok Rodziców, którzy coraz to większej pomocy i opieki potrzebują, nawet nie chcąc się do tego przyznać...
I trochę innych różnych powodów.
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
02 gru 2011, 18:44

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 10 cze 2016, 16:14
Mezus, no to ciagnij ten wozek. Poza tym mozna mieszkac w mieszkaniu, rodzice chyba nie tak zle skoro sami mieszkaja i daja rade, chyba obloznie lezacy nie sa, zonka niech idzie do pracy itd. Wszystko co piszesz to same wymowki. Mam taka znajoma, facet siedzi na tyłku a ta wiecznie go usprawiedliwia ze on pracowac nie moze. Moze, wszystko mozna jak sie chce. A dzieciom to lepiej zyc nawet w rozbitej ale spokojnej rodzinie, a nie w takiej gdzie ojciec i matka codziennie robia awantury. Poza tym odzpoczac od siebie nie swiadczy ze człowiek zaraz ma robic przewrot w swoim zyciu i sie rozwodzic tylko np. moze wyjechac na urlop, posiedziec zastanowic sie co poprawic, itd.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

Avatar użytkownika
przez Stracona100 10 cze 2016, 17:11
Mezus napisał(a):Ja mam "pecha", czy taki nasz standard?

A może po prostu zmęczenie "drugiej" połowy, która ma już dość stękania, wsłuchiwanie się w siebie, egoizmu?
Faktycznie- ile można patrzeć na powykręcaną w grymasie czy to bólu czy doła twarz "pierwszej" połowy? Ile razy można omijać i starać się zrozumieć, gdy człowiek dobity nerwami wali się na łóżko i ma wszystko w d.pie?

Muszę coś wymyślić...

Nie, nie masz pecha - w prawie każdym związku dochodzi się do "jakiejś ściany", tylko nam "normalnym inaczej" zdarza się to zapewne częściej i trudniej przez nią przejść.

Myślę, że wielką rolę odgrywa "druga połowa", która musi wykazać się siła i wyrozumiałością, a to bardzo trudne.
Ale bez tego się nie uda. "My" by iść dalej potrzebujemy wsparcia, a często otrzymujemy dodatkowe ciosy od bliskich. Jeśli chcecie coś ratować, to tylko RAZEM. Jeśli żona nie rozumie Twoich problemów lub po prostu ma tego dość, to trudno będzie uratować cokolwiek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

Avatar użytkownika
przez NN4V 10 cze 2016, 23:58
Stracona100 napisał(a):...
Myślę, że wielką rolę odgrywa "druga połowa", która musi wykazać się siła i wyrozumiałością, a to bardzo trudne.
...

Nie ma żadnych "drugich połów", są partnerzy w relacji.
Niczym nie muszą się wykazywać. Mogą robić, co uważają.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

Avatar użytkownika
przez coccinella 11 cze 2016, 07:28
NN4V napisał(a):
Stracona100 napisał(a):...
Myślę, że wielką rolę odgrywa "druga połowa", która musi wykazać się siła i wyrozumiałością, a to bardzo trudne.
...

Nie ma żadnych "drugich połów", są partnerzy w relacji.
Niczym nie muszą się wykazywać. Mogą robić, co uważają.

moze dla niektorych sa? Uszanuj zdanie innych, a nie w kazdym watku sie rzucasz i siejesz jad.
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

Avatar użytkownika
przez NN4V 11 cze 2016, 07:34
coccinella napisał(a):
NN4V napisał(a):
Stracona100 napisał(a):...
Myślę, że wielką rolę odgrywa "druga połowa", która musi wykazać się siła i wyrozumiałością, a to bardzo trudne.
...

Nie ma żadnych "drugich połów", są partnerzy w relacji.
Niczym nie muszą się wykazywać. Mogą robić, co uważają.

moze dla niektorych sa? Uszanuj zdanie innych, a nie w kazdym watku sie rzucasz i siejesz jad.

To Ty siejesz jad nie szanując mojego zdania.
Jadem jest wtrącenie "w każdym wątku", co jest oczywistym kłamstwem.
Dlaczego kłamiesz?
Bo nie szanujesz zdania "innych".
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

Avatar użytkownika
przez coccinella 11 cze 2016, 07:36
NN4V napisał(a):To Ty siejesz jad nie szanując mojego zdania. jadem jest wtrącenie "w każdym wątku", co jest oczywistym klamstwem.
Dlaczego kłamiesz?
Bo nie szanujesz zdania "innych".

obserwuje twoje poczynania i widze jak sie odnosisz do innych, stad tez moje wnioski
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

Avatar użytkownika
przez NN4V 11 cze 2016, 07:42
coccinella napisał(a):
NN4V napisał(a):To Ty siejesz jad nie szanując mojego zdania. jadem jest wtrącenie "w każdym wątku", co jest oczywistym klamstwem.
Dlaczego kłamiesz?
Bo nie szanujesz zdania "innych".

obserwuje twoje poczynania i widze jak sie odnosisz do innych, stad tez moje wnioski

Dziękuje zz uwagę i poświęcenie cennego czasu.
W imię jakiej idei? Ratowania świata?
To budzi podziw...
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

Avatar użytkownika
przez coccinella 11 cze 2016, 07:43
NN4V napisał(a):
coccinella napisał(a):
NN4V napisał(a):To Ty siejesz jad nie szanując mojego zdania. jadem jest wtrącenie "w każdym wątku", co jest oczywistym klamstwem.
Dlaczego kłamiesz?
Bo nie szanujesz zdania "innych".

obserwuje twoje poczynania i widze jak sie odnosisz do innych, stad tez moje wnioski

Dziękuje zz uwagę i poświęcenie cennego czasu.
W imię jakiej idei? Ratowania świata?
To budzi podziw...

obserwacji glupoty
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Czy każdy [...] dochodzi do ściany?

przez marti27 11 cze 2016, 07:56
Mezus napisał(a):[...]- nie wiem, jakiego słowa użyć.
Z problemami?
Chory?
Z rozchwianymi emocjami?
Z- wstawcie sobie dowolne.

Tak się, przy okazji gorącego, sennego, niedzielnego popołudnia zastanawiam- czy każdy z nas dochodzi do ściany w związku/małżeństwie, za którą rozwiązanie jest tylko jedno?
Rozwiązanie, czyli po prostu ( łatwo napisać ) koniec, rozpad, zero.

Łapię się, że do takiej ściany dzielą mnie już tylko milimetry.
Nie tylko dlatego, że po -nastu latach małżeństwa powoli jest to rutyna, przyzwyczajenie, ale coraz częściej wychodzi zmęczenie. Czy to w codziennym pośpiechu, czy to przy zwykłych sprawach dnia codziennego, czy też, co najważniejsze, przy problemach nerwicowych.
Widzę, że gorzej znoszę ataki nerwicy, im podlej się czuję, tym więcej zła, złośliwości, przytyków, aluzji, a coraz mniej zrozumienia, pomocy, wyrozumiałości. I wtedy, tak naprawdę, zaczyna się efekt śnieżnej kuli- im bardziej mnie sponiewiera stres, im bardziej nad życiem tracę kontrolę, tym większa jest agresja i pretensje. A im większe pretensje i narzekania, tym szybciej człowieka zjadają nerwy... Taka kwadratura koła.

Ja mam "pecha", czy taki nasz standard?

A może po prostu zmęczenie "drugiej" połowy, która ma już dość stękania, wsłuchiwanie się w siebie, egoizmu?
Faktycznie- ile można patrzeć na powykręcaną w grymasie czy to bólu czy doła twarz "pierwszej" połowy? Ile razy można omijać i starać się zrozumieć, gdy człowiek dobity nerwami wali się na łóżko i ma wszystko w d.pie?

Muszę coś wymyślić...


a co mysli o waszym zwiazku twoja zona? Jakie ona ma odczucia? Rozmawiales z nia o tym? Moze ma podobnie? Warto by to przedyskutowac i zastanowic sie nad jakims rozwiazaniem. Ciezko zyc tak obok siebie
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
19 sty 2013, 23:02
Lokalizacja
krk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do