Czy to miłość czy już trawnie?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Czy to miłość czy już trawnie?

przez Creedart 12 maja 2016, 20:42
Dobry wieczór.

Zakładam, że mnóstwo tego typu wątków mieliście okazje tutaj, na tym forum odczytać, jednak mimo wszystko chciałbym doświadczyć porad/y. Jestem w związku dokładny rok, z mniejszymi bądź większymi chwiejnościami, ale jestem. Nigdy wcześniej tak długo moje związki się nie toczyły, kończyły się najczęściej po miesiącu, chociaż ciężko nazwać to związkiem, raczej zauroczeniem (tak ja sobie to tłumacze).

Rok temu odważyłem się napisać, choć kosztowało mnie to wiele nerwów i prawie straciłem głowę nad tym wszystkim. Kilka miesięcy przed wypowiedzeniem wszystkiego, co mi na głowie siedzi, zastanawiałem się co robić. A dzisiaj te wszystkie emocje, podrygi, działania, zazdrosne spojrzenia, tęsknota - zniknęły.

Nie wiem, gdzie to wyparowało. Nie mam pojęcia dlaczego mam ogromnie luźny stosunek do mojego związku, choć boję się cholernie zranienia mojej połówki. To chyba nastręcza mi najwięcej koszmarów - boję się być tym, który doprowadzi do płaczu, do zranienia, do wielkiego sercowego bólu. I mam wrażenie, że bardziej to mnie trzyma niż to wielkie zapatrzenie się w siebie, które pojawiło się rok temu i gdzieś jeszcze 2 miesiące temu ogniskowało.

Ostatnio pojawiło się słowo "kocham Cię", ale.... ja chyba tego nie czuję i czuję się z tym fatalnie, bo płodzę fałszywe złudzenia, zamiast być szczerym. Czy macie jakieś porady odnośnie tego? Może jakieś pytania? Co mam zrobić? Przygotowuję się wewnętrznie do rozmowy, chcę podjąć rozmowę na ten temat i być szczery w każdym aspekcie.

Poradźcie, proszę Was.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 lut 2014, 23:23

Czy to miłość czy już trawnie?

Avatar użytkownika
przez Stracona100 12 maja 2016, 22:27
Chyba coś się w Tobie (Was) wypaliło, spowszedniało, znudziło. O uczucie trzeba dbać, ciągle podsycać ten ogień - ale to niełatwe i możliwe tylko przy obustronnym zaangażowaniu. Jeśli przestaje się chcieć, to ludzie się oddalają od siebie i powinni się rozstać zanim się znienawidzą.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Czy to miłość czy już trawnie?

Avatar użytkownika
przez NN4V 13 maja 2016, 07:02
Masz fałszywe wyobrażenia czym jest związek. Oparte na konstrukcie "miłości romantycznej".
->
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o ... C5.82eczny

Przeczytaj książkę B. Wojciszke "Psychologia związku". Tam znajdziesz odpowiedź. W biciu piany na forum odpowiedzi nie szukaj, bo nic pomocnego nie uzyskasz.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy to miłość czy już trawnie?

Avatar użytkownika
przez Goni 13 maja 2016, 13:57
Często wymienia się 3 fazy zakochania:
1. Pragnienie i pożądanie
2. Fascynacja i zauroczenie
3. Zaangażowanie

Pewnie przechodzisz do 3 fazy, a wtedy zaczyna się dostrzegać nie tylko zalety, ale również wady drugiej osoby. Taka płomienna miłość nie jest możliwa przez całe życie, bo trudno jest się ciągle czymś zaskakiwać, intrygować itd.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
29 sty 2016, 19:36

Czy to miłość czy już trawnie?

przez vlad1974 13 maja 2016, 14:17
Raczej to było tylko zauroczenie i się skończyło . Trwa to tak do max 2lat i wtedy widać czy to był poważny związek czy nie. U ciebie wystarczyło na rok i się wypaliło.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
02 mar 2016, 15:52

Czy to miłość czy już trawnie?

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 01 lip 2016, 21:39
Creedart, trudno cokolwiek radzić w Twojej sytuacji. Sam musisz dokonać refleksji nad swoim związkiem i zastanowić się, czy bycie z partnerką to kolejny etap związku, być może mniej płomienny, ale jednak rokujący na przyszłość, czy uczucie się wypaliło i nic po nim nie zostało. Ja tego nie wiem, nikt na forum tego nie wie. Na pewno bycie z kimś z poczucia winy nie uda się na dłuższą metę. Pozdrawiam i owocnych refleksji!
Psycholog
Posty
7581
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do