Ile jeszcze muszę stracić i wycierpieć

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Ile jeszcze muszę stracić i wycierpieć

Avatar użytkownika
przez Motocyklista 09 maja 2016, 15:23
Haha, żadne bdsm :P. Nie chce zrzucać winy na nią bo to moja choroba spowodowała rzadkie przyjazdy, a sporadyczne spotkania doprowadziły do takiej sytuacji. To, że miała taki charakter..."hmmm, dajcie mi człowieka, a znajdę na niego chorobę" :D. Coś musiało powodować, że po pół roku potrafi sobie przypomnieć, że pozwoliłem kiedyś tam chodzić jej w dresach po domu, bądź, że lubie nią jak ma roztrzepane włosy, bądź bez makijażu, lub, że nie jestem zazdrosny. Potrafiła wymyślić fikcyjną znajomość z facetem i powiedzieć, że ktoś nią wspiera. Im bardziej chciałem się dowiedzieć, porozmawiać, pomóc tym bardziej chyba mnie nienawidziła. Nie jestem idealny, może za mało się interesowałem jej osobą, Może chciała abym na nią głos podnosił?, ale na psa nie krzykne, a co dopiero na kobiete. Bardzo ciężko przez internet utrzymać miłość, podziwiam żony żołnierzy. Już nawet chciałem się z Gdańska wyprowadzić i pójść do niej, coś wynajać. Jednak za dużo widziałem i słyszałem z jej strony aby podjąć taki krok.
Czyli oprócz niezrównoważenia nie grzeszyła inteligencją i mieliła ozorem?
Co do jej inteligencji. Nie wiem co powiedzieć, dziewczyna po studiach inżynierskich. Moje średnie wykształcenie potrafiła mi wypomnieć, kiepskie auto też, pracę, którą musiałem zmienić i zaczeła się nerwica od tego również .;D. A wystarczy już skarżenia :D. Wniosek jest taki, że ona chciała faceta przy sobie, ale jej zachowanie dalej nie wiem z czego wynikało, nigdy pewnie się nie dowiem. Szkoda, bo chciałem i starałem się pomóc. Nerwica pojawiła się z przeciążenia i presji. Na dodatek mam spokojny(miękki?) charakter
ja pierd... gdzie Ty poznałeś taki element

Na portalu randkowym :D. Pierwsza napisała, ale jakoś zignorowałem jej wiadomość bo coś tam mi się nie spodobało w jej rozmowie już na starcie. Nie odpuściła i pisała dalej a ja jakoś się wciągnąłem w gadke. Po jakimś czasie pojechałem do niej na spotkanie. Średnio wyszło bo całowanie i siedzenie na kolanach. Nie popieram tego typu metod na podryw?, ale skoro taka odważna...
Avatar użytkownika
Online
Posty
100
Dołączył(a)
07 maja 2016, 17:17

Ile jeszcze muszę stracić i wycierpieć

Avatar użytkownika
przez agusiaww 10 maja 2016, 13:38
Motocyklista, po protu sie na Tobie wyzywała bo jej nie imponowałes. Dobrze ze sie rozpadlo bo z takim startem to i tak marne widoki na przyszlosc.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Ile jeszcze muszę stracić i wycierpieć

Avatar użytkownika
przez Motocyklista 10 maja 2016, 23:53
Jak kobiecie nie imponuje opanowanie, spokój, zaradność, pozytywne nastawienie do życia, kultura osobista, sprawność ero :D itp. to ja wole być sam :D
It's not who I am underneath, but what I do that defines me
Avatar użytkownika
Online
Posty
100
Dołączył(a)
07 maja 2016, 17:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ile jeszcze muszę stracić i wycierpieć

Avatar użytkownika
przez Motocyklista 14 maja 2016, 20:15
Nie mogę edytować pierwszego posta, nie chce też dublować postów, ale chciałbym do niego dopisać końcówkę historii(choć tak naprawdę dawno temu się wszystko skonczylo). Trochę się wydarzyło. Nie chce się żalić, jednak jak wywale te myśli to jakoś mi ulży. Naiwny jestem i dałem się podejść jak dziecko. Po jakimś czasie się do mnie odezwała i zaczęła przepraszać za wszystko. Skrucha i zrozumienie sytuacji jakby nie patrzeć. Gniewać się nie potrafię i wysłuchałem wszystkiego. Dałem się wciągnać w rozmowę. Na tanie bajery nie jestem podatny, ale jak ktoś płacze i przeprasza to raczej szczerze to musi być. Ja też idealny nie jestem. Odpadłem totalnie...Postawiła znów jakieś warunki i po raz enty mnie zwyzywała od najgorszych i co złego przyjdzie na myśl to można sobie dopowiedzieć. Pracowałem z różnymi ludźmi. Trochę widziałem. Nie spotkałem się jednak z sytuacją aby kogoś spodlić, sponiewierać po czym z nawiązką przeprosić a następnie znów obedrzeć z godności i na dodatek wyprzeć się całej winy. To tak jakby napluć komuś w twarz, następnie przeprosić, wytrzeć i powiedzieć, że dzisiaj mocno deszcz leje, gdzie za chwile znów narzygać i stwierdzić, że to nie deszcz a moja osoba jest tego przyczyną. Jakoś tak:D. Niby był jakiś tajemniczy znajomy, lecz pozniej swierdzila, ze nie istnieje żaden "pocieszyciel". Twierdziła, że mnie kocha, pozniej jednak nie kocha bo ma mnie dość, po czym znów kocha i nastepnie wyzywa. Ostatecznie pozostało na tym, że wszystko co złe to ja i wina moja. Urwałem kontakt. Po takim praniu mózgu sam nie wiem co jest już prawdą i w co wierzyć. Zresztą pal licho racje. Co skłania ludzi do takiego zachowania...
jak nie paliłem, tak zacząłem popalać fajki :/
Dziękuję za uwagę i poświecony czas.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Online
Posty
100
Dołączył(a)
07 maja 2016, 17:17

Ile jeszcze muszę stracić i wycierpieć

Avatar użytkownika
przez NN4V 15 maja 2016, 09:56
Motocyklista napisał(a):... Co skłania ludzi do takiego zachowania...

Brak akceptacji w dzieciństwie. Często doświadczana przemoc, skutkująca zaburzeniami osobowości (np. borderline). Unikający, lękowo-ambiwalentny styl przywiązywania się. Zinternalizowane fatalne wzorce. Przemoc (również molestowanie seksualne) w rodzinie. Brak wglądu w siebie i zrozumienia własnych potrzeb. Skopane priorytety narzucone popkulturą. Religijne indoktrynacje i wynikające z nich zaburzenia nerwicowe. Deficyty poznawcze wynikające z niedoboru potencjału intelektualnego. Nieadekwatność mechanizmów obronnych. Niechęć do zmian. Niechęć do myślenia. Niechęć do podjęcia wysiłku pracy nad sobą. Neurotyczna osobowość. Wiele innych, występujących w najrozmaitszych kombinacjach.

Poczytaj sobie:
http://www.psychologia-spoleczna.pl/art ... imitstart=
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4325
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ile jeszcze muszę stracić i wycierpieć

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 15 maja 2016, 10:04
Motocyklista napisał(a):Jak kobiecie nie imponuje opanowanie, spokój, zaradność, pozytywne nastawienie do życia, kultura osobista, sprawność ero :D itp. to ja wole być sam :D


Niektóre kobiety,nie lubią mężczyzn z kulturą.Wolą,,brutali.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16486
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Ile jeszcze muszę stracić i wycierpieć

Avatar użytkownika
przez NN4V 15 maja 2016, 10:14
Motocyklista napisał(a):Jak kobiecie nie imponuje opanowanie, spokój, zaradność, pozytywne nastawienie do życia, kultura osobista, sprawność ero :D itp. to ja wole być sam :D

Tej konkretnej kobiecie.
Nie przenoś doświadczeń z jedną na następne. Nic dobrego z tego przenoszenia nie będzie.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4325
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ile jeszcze muszę stracić i wycierpieć

Avatar użytkownika
przez zima 15 maja 2016, 10:33
NN4V napisał(a):Wiesz co, ja jednak myślę, że obnażanie tego rodzaju cech swojej byłej świadczy o dopuszczeniu do trwałej patologii w związku. To w 50% Twoja odpowiedzialność, bo przy niemożliwości konstruktywnego (dla związku) skomunikowania się, związek się rozwiązuje.

Inaczej mówiąc - Nie wiem, co za cebula z Twojej byłej, ale ja bym się najzwyczajniej z taką cebulą nie zadał.
Ty, jak wynika z Twojej relacji, tak.
:time:

dokladnie. choc teraz trudno Ci w to uwierzyc to dobrze się stało ze zwiazek się zakończył.

nigdy nie byłam zwolenniczką jakiejkolwiek klasycznej terapii-uwazam je wszystkie za nieskuteczne.
obojetnie w którym martwym punkcie zycia sie znajdujemy zawsze mozna wszystko zbudowac od nowa. nie siłą woli,ale siłą ktora sie rodzi gdy my zaczynamy się zmieniac i rozumieć, a to zrozumienie przeradza się w wiedzę.
to jest taka moc ,ktorej nie mozna nazwac slowami, jest energią synchronizująca się z energią wszechswiata i wowczas na naszej drodze pojawia sie to wszystko czego pragniemy, nowi znajomi. nowa praca itp.
jest to jednak proces rozlozony w czasie i nie opiera sie na sile woli.
trzeba zaczac od poskladania siebie. pierwszym krokiem moze byc pojscie do dobrego psychiatry i dobranie wlasciwych leków.
dopiero jak sie bedzie na stabilnym poziomie mozna zaczac pracowac ze sobą. zaakceptowac, zweryfikowac przekonania i korzystac z chaosu.
Poniewaz w zyciu nic nie jest pewne, nic nie jest przekreslone.

odnosnie zwiazkow. przemysl skad w Tobie ten pęd do angazowania sie w toksyczne zwiazki. co konkretnie jest Ci potrzebne i co moglbys przeksztalcic w inna formę wyrazu. Dla przykladu jesli potrzebujesz byc zeszmacony przez wyzsza naddana siłe to zacznij trenowac jakis wymagajacy sport- bedziesz sie spelniał, a efekt bedzie o wiele zdrowszy. Odradzam poszukiwanie ludzi ktorzy w jakis tam sposob zaspokajaja Twoje wewnetrzne potrzeby. Wszystko czego w nich poszukujesz potencjalnie nosisz w sobie i jesli bedziesz sam w sobie przytomny i pełny wowczas mozesz poszukiwac partnerki. Równorzednej partnerki. Patrz, obserwuj i mysl. Zycie potrafi byc wredne- ukochana nie musi. Ona ma Cię wspierac, tak jak Ty ją i macie wspolnie sie rozwijac, a nie niszczyc.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Ile jeszcze muszę stracić i wycierpieć

przez midwinterblod 25 maja 2016, 21:45
Byc moze to dziwne pytanie bedzie i nie na miejscu, ale czy wasza depresja/nerwica objawiala sie tak, ze stres ktory odczuwaliscie musial sie na czyms "materializowac" (malo odpowiednie slowo ale innego nie znajduje) czyli np - stres lokowal sie co jakis czas gdzie indziej: chcieliscie zmieniac prace, przeprowadzac sie, rezygnowac z jakichs ofert, zmieniac zdanie co do rozwiazania problemu, jego zrodla itp itd. Czy wasz lek tez szukal irracjonalnego (?) ujscia?
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 maja 2016, 15:47

Ile jeszcze muszę stracić i wycierpieć

Avatar użytkownika
przez Motocyklista 26 maja 2016, 00:29
Stres ostatni raz odczuwałem 10lat temu na maturze. Brzuch rozbolał i przycisnęło na tron o 9. Ani wyjść, ani liczyć zadań:D.
W kazdej innej sytuacji pojawiała sie jakas niechęć. Przy zmianie pracy cos we mnie pękło. Nie pamiętam juz objawów. Teraz walczę z pierścieniem bezpieczeństwa. Chciałbym wyjść dalej niż 200m od mieszkania...
Milion objawów tego badziewia a mi przyszło walczyć z najbardziej podłym. Na dodatek jestem zdany wyłącznie na siebie. Czasami psycholog cos doradzi. Jak wygram z tym "urazem" to chyba juz nic mnie w zyciu nie rzuci na kolana. Chyba, ze znów spotkam wariatke. Zazwyczaj Ci spokojni i opanowani trafiają na zołzy.
Jedno wiem na pewno. Nie warto przyznawać sie do choroby. Jak widac bliska osoba potrafi później to wszystko wygarnąć. Kobiety nie lubią słabych. Nawet jesli przez "chwile" nie jest się w formie.
Avatar użytkownika
Online
Posty
100
Dołączył(a)
07 maja 2016, 17:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 9 gości

Przeskocz do