Przemoc psychiczna

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Przemoc psychiczna

Avatar użytkownika
przez monapayne 22 kwi 2016, 19:27
Chciałabym żeby było w moim życiu tak jak było po pierwszym pobycie w szpitalu.

Wtedy wszyscy zdawali sie mnie rozumieć.

Chciałam lepszej przyszłości dla siebie i swojego chłopaka.

Mam borderline, więc to trudne dla obu stron.

Trudne jest bycie w związku, nigdy nie potrafiłem dbac najpierw o siebie, potem o niego. Mieszkały mi sie granice. Co moje a co nie.

On nic nie robił zawodowo,a mogł wg mnie wiele. Ja także. Wystarczyło czuć bezpieczeństwo, ze sie uda.

Ja tego nie czułam. Czułam, ze zbyt wiele pomysłów wychodzi ode mnie. Nie lubię tego. Ale bardzo mi zależało żeby sie wydobyć z naszegomalego miasta. Jemu także. Staraliśmy sie.

Ale jak miałam dola to od razu nic nie jadłem, bałam sie całymi dniami i byłam nerwowa. Postanowiłam, ze nikt mi nie pomoże wyzdrowiec tylko szpital. Na rodzine nie mogłam liczyć. Chciałam zadbać o siebie. Nie robić sobie depresyjnych dni. Tylko zacząć żyć.

Udało sie.

Leki potem mi zaczęły dokuczac. Straciła, siebie.

On mówił, ze dziwnie sie zachowuje.

Nie mogłam płakać tylko zaczęłam mieć płytkie emocje i głupie uczucie pustki po tych lekach.

Nie dałam rady na studiach i dostałam psychozy. Ale kontrolowałam ta psychoze. Mieszkaliśmy osobno. A wcześniej razem. Czułam sie rozbita.

Chciałam sie przeprowadzić do niego. Ale to był mały pokój, on nie chciał. Mimo, ze byliśmy ze sobą dwa lata i już mieszkaliśmy wcześniej.

Rozumialam, więc gdy wazylam 39 kg rodzina mnie zabrała do domu.

Nie wiem czemu tak wyszło. Trochę wiem. Ale nie chciałam tego wcale, to było silniejsze ode mnie.

A kochalam przez ten czas.

Ale czułam sie oszukana.

Ambiwalentne uczucia spowodowały, ze wyladowalam znów w szpitalu.

Neuroleptyki przez dwa lata.

Twarz jak maska.

Teraz mam dyskinezy, mam tez powikłania po operacji nosa. Mówiąc dosadnie - złe wyglądam, nos sie zapadł, operacja nie wyszła. Chodzę teraz po lekarzach a oni nie wiedza co poradzić. Może pójdę na następna operacje, ale na pewno nie z NFZ boskie boje.

Staram sie teraz jeść i będę mieć rentę i mam pomoc socjalna w nowym mieście. Ostatecznie mieszkamy raz,em. Ale on to zrobił z poczucia winy.

Mam wrażenie, ze nigdy mnie nie kochał, tylko ja jego. A wcześniej wydawało sie inaczej. Bo chciałam kochać a nie mogłam.

Myśle, ze jestem borderline jak z książki.

Tyle, ze dla mnie to normalne...

Może jednak to nie moja wina?

Bo czuje taki ból, ze nie udało mi sie.

Ze byłam cztery razy w szpitalu po kilka miesięcy. Ze byłam sama. Ze brałam leki. Ze nie chciałam mieć takich uczuć, a miałam i dobre i złe jednocześnie.

A tera on mnie traktuje niezbyt ok. Myśle, ze to go przeroslo. Tyle, ze ja muszę dawać radę. Bo ... Chce. Chce żyć. Tak jak kiedyś. I wyglądać tak jak kiedyś.

I chce odejść. Tyle, ze nadal kocham.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do