Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

przez grash00per 22 kwi 2016, 13:06
Witam,

Na wstępie - jestem z rozbitej rodziny. Małżeństwo moich rodziców zostało zawarte pod wpływem nacisku ze strony obu babć. Jestem dzieckiem z wpadki. Mój ojciec miał wtedy 25 lat i był na 3 roku studiów, mama skończyła właśnie studium medyczne. Z tego co wiem moja matka wpatrzona była w ojca jak w obrazek on natomiast ją zlewał. Usłyszałem też kiedyś, że po tym jak dowiedział się że się urodziłem chciał żeby moja matka oddała mnie do domu dziecka. Nie chciał się z nią żenić. Wyszło jak wyszło. Ich małżeństwo było klapą. Od dziecka pamiętam awantury, pijanego ojca wracającego do domu, kłótnie, policja, interwencje dziadków do których dzwoniłem żeby przyjechali bo sie boje etc. etc. Rozwiedli się gdy miałem 9 lat. Przeprowadziłem się z matką do babci. Za wszystko winiłem ojca. To jego pamiętam wracającego pijanego do domu, wyzywającego matkę. Bił ją. Nie widziałem tego ale wiedziałem że znęcał się nad nią. Pamiętam jak uciekła do kuchni, złapała za nóż i mówiła żeby jej nie dotykał. Pijany ojciec zawołał mnie do kuchni i mówił "zobacz, mamusia sie na twojego tate z nożem rzuca". Mieszkaliśmy u dziadków około roku. Awantury również. Babcia wpieprzała się w życie matki i chciała jej wszystko ustawiać tak jak ona sobie tego życzy. Poznała faceta. Przeprowadziliśmy się do niego do rozpadającego się drewnianego domu na wsi. Pomieszkałem tam 3 lata i z racji słabych warunków oraz tego że urodzili się jeszcze z tego związku moi dwaj bracia wyprowadziłem się do ojca. Rodzina ojca namawiała mnie żebym sie przeprowadził bo bede mial swoj wlasny pokoj i lepiej i wgl. Ojciec spotykał sie ze mna co weekend. Zabierał mnie w rozne miejsca, jeździlismy razem na wakacje. Nadal był niezrównoważony. Pamietam jak płakałem nad zadaniem z matematyki bo poprosiłem go o pomoc. On krzyczał na mnie ze nie skoncze podstawówki etc. etc. bo nie potrafie rozwiązywać ułamków. Siedzialem tak z dwie godziny aż mi w koncu wytłumaczył. Życie z nim był ciężkie. On jeździł w delegacje i zostawiał mi pieniadze na pizze. Wracal pijany. Nie odbierał telefonów w nocy. Przywykłem. Mielismy niemilosierny syf w domu bo on nie lubił sprzatac. Przyjalem to od niego i sam tez nie sprzatalem. W miedzyczasie rozpadł się związek mojej matki. Jej partner miał próbe samobójczą i trafił do szpitala psychiatrzycznego. Wyrzucił moją matkę z domu i popalił jej rzeczy. Matka wpadła w depresje i mieszkała u dziadków z dwójką dzieci. Próbowała się z nim zejść ( stawiali razem dom na kredyt wzięty na nią we frankach). Nie wyszło. Kredyt zaczal splacac on, ona zrzekła się tego domu. Po pewnym czasie przyprowadziła od tak innego faceta do domu (poznanego na portalu randkowym) i mial od tak sobie nocowac. Dziadkowie wpadli w szał. Ja byłem w tym czasie na obozie. Babcia do mnie zadzwonila i powiedziala mi co zrobila matka. Mialem wtedy 18 lat, wparowałem do domu i zaczalem opieprzac matke i tego faceta ze co to w ogole ma znaczyc. Wyszedl niezly ferwor przy obcym kolesiu. Dowiedzialem sie ze jak dziadkowie powiedzieli ze ten facet ma wypierdalac to matka zostawila dzieci wylaczyla telefon i poszla z nim do hotelu. Wrocila o drugiej w nocy. Przez ten czas dzieci caly czas plakaly. Jeździła później do tego faceta na drugi koniec polski z dziecmi. Zarywaly czasami przez to szkołe. Babcia non stop klocila sie z nia o to. W koncu wyszło tak ze bedzie sie moja matka z nim żenić. Spytała sie mnie czy bede swiadkiem z moja dziewczyna. Zgodziła się. Przyjechalismy swiadkować i tylko tyle gosci z naszej rodziny. Facet straszna fleja. Dom do polowy wyremontowany w dodatku strasznie spaprany. Tydzien po slubie w domu przypadkowo znalazlem pendrajwa z nagranymi filmami mojego ojca jak robi sobie zboczone rzeczy. Powiedzialem dosc meczarni. Przeprowadzilem sie do dziadkow w dwa dni. Matka wyprowadzila sie z bracmi chwile od mojej przeprowadzki wiec zostalem sam u dziadkow. Moi bracia wiekszasc czasu spedzaja sami tam na drugim koncu polski, bo matka pracuje do późna a jej nowy mąż tak samo. Dodam ze mają po 9 i 7 lat. Mieszkam u dziadków juz 3 miesiace. Zlozylem sprawe o alimenty przeciwko mojemu ojcu i czekam juz na nią ponad 2 miesiące. Babcia zaczyna coraz bardziej ustawiać moje życie. A to ze pokoju nie sprzatam a to ze czego nie jem. Wymysla sobie ze jak mnie nie ma i wracam późno to jeżdzę na nocne wyscigi, sprzedaje narkotyki, stawiam wodke kolegom. Jak za dlugo siedzie w kiblu to tez jest problem bo pewnie mi sie cos stalo. Wchodzi mi czasem do pokoju jak spie i "patrzy czy zyje". Duzo czasu spedzam u dziewczyny i czesto u niej nocuje. Dziadki codziennie awanturują się między sobą. Od czasu do czasu babcia napierdziela mi na dziadka, na moją matkę. Wstawia jakies ciekawostki z żywota mojej matki, np to ze chciala usunac mojego drugiego brata. Jak cos sie jej nie spodoba to mowi ze jestem taki sam jak moj ojciec. Mam po prostu tego dosyć.

Koniec tego wylewu. Chcialem sie troche wypisać. Chce sie wyprowadzić od dziadków gdy tylko dostane pieniadze. Pracuje w dniach wolnych od dziennych studiów. Ojciec przelewa mi stare zasadzone na rozwodzie rodziców pieniadze, jednak to nie wystarczy na utrzymanie sie nie stancji. Po prostu chce miec już święty spokój bo sobie z tym wszystkim nie radzę. Chce moc wrocic do domu i normalnie odpoczywać. Skupić się na nauce, pasjach. Dbać o swój związek. Generalnie chce isc moja wyznaczona drogą i odrzucić te kłody pod nogi które stawia mi moja rodzina. Czasem sobie z tym nie radze. Jak pije to do odciny, zeby sie wyluzować. Czasami nachodzą mnie mysli, że jestem beznadziejny ze nikt mnie nie chce do niczego sie nie nadaje i nic mi sie w życiu nie uda. Chwile to potrwa i potem daje sobie w myslach w pysk i jakos ide do przodu. Jednak mimo to jestem nerwowy. Dużo rzeczy biorę do siebie podczas kłótni z dziewczyną a potem to rozdrabniam na czesci pierwsze w myslach. Mimo ze sie staram, czasem brak mi pewnosci siebie, bo ciezko mi odnalesc siebie. Czego moge chcieć od was? Jakiejs otuchy. Moze ktoś był w podobnej sytuacji i podzieli sie ze mną jak potoczyło się jego życie. Czy powinienem pójść na terapie? Kiedyś poszedłem do prywatnego psychologa jednak pani wiecej sie smiała (mam poczucie humoru) i powiedziala ze mam bardzo duzo pozytywnej energii wiec stwierdzilem ze chyba ze mna jest okej i nie przyszedlem juz wiecej do niej. Jezeli dotrwałeś do tej linijki to gratuluję że sztuka czytania w Tobie nie zanikła :)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
22 kwi 2016, 12:40

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

Avatar użytkownika
przez Michellea 25 kwi 2016, 12:47
Myślę, że terapia jest dobrym pomysłem. Do jakiejś kiepskiej psycholog trafiłeś skoro ta historia ją rozbawiła. Dobrze, że mimo takich problemów jakoś sobie radzisz - studiujesz, masz pracę, masz dziewczynę. Więc nie jesteś beznadziejny. Raczej beznadziejni są ludzie, którzy są Twoją rodziną, a praktycznie nie przejmują się Tobą. Dorastałeś w takiej rodzinie, a mimo to masz sensowne ambicje - nauka, pasje, związek, normalne życie. Jedyną niepokojącą rzecz jaką u Ciebie zauważam to to picie. Nie wiem jak często to robisz, ale uważaj. Twój ojciec jest alkoholikiem, czasem dzieci nie zauważają kiedy przejęły alkoholizm od rodzica.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2223
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

Avatar użytkownika
przez agusiaww 25 kwi 2016, 17:30
grash00per, wiesz babcia swoje lata ma za sobą, to normalne ze sie martwi. Trzeba z tym zyc ;)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

Avatar użytkownika
przez Michellea 25 kwi 2016, 23:20
Może i się martwi, ale tak martwiąca się babcia może być uciążliwa i nie dziwię mu się, że wolałby mieszkać na swoim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2223
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

Avatar użytkownika
przez tahela 26 kwi 2016, 11:32
mARTWICA SIE BABCIA, KTÓRA GADA DO WNUKA GLUPOTY NA MATKĘ? NIE NO NIE, MIMO WSZYSTKO, SAMI JACYS NIEZRÓWNOWAŻENIE LUDZIE W OKOŁ CIENBIE, OJCIEC CHYBA NAJGORSZY , PIJACY, OLEWAJACY, MATKA WDAJACA SIE W CORAZ TO NOWE ZWIAZKI, MASZ DOBRE ZAŁOZENIA, ODCINASZ SIE, MYSLISZ O SWOIM ZYCIU, A Z rodzicami jak bedziesz starszy spotakac sie raz na jakis czaAS , NIE ZA CZESTO, TACY NIEODPOWIEDZIALNI LUDZIE, TYLK DZIECI ZAL WŁASNIE W TAKICH RODZINACH
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

Avatar użytkownika
przez agusiaww 26 kwi 2016, 12:31
Michellea napisał(a):Może i się martwi, ale tak martwiąca się babcia może być uciążliwa i nie dziwię mu się, że wolałby mieszkać na swoim.
ale nie mieszka, jak mieszka to słuchac i tak musi. Na starosc sadze ze kazdy z nas moze i byc gorszy ;) Jedyne wyjscie to wyprowadzka. Zyje sie na swoim i tyle.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

Avatar użytkownika
przez Michellea 26 kwi 2016, 14:31
Słuchać musi, ale też nie przesadzajmy. Ja rozumiem martwienie się, że późno wraca, ale przychodzenie jak śpi i sprawdzanie czy żyje to już zbytnie wkraczanie w strefę prywatności. Nie mieszka sam, ale do tego dąży i moim zdaniem bardzo dobrze. Ja nie mam tak wtrącającej się babci, ale wiem, że czasem mieszkanie z osobą starszą może być uciążliwe, bo niektóre osoby z tego pokolenia mają jakąś dziwną potrzebę ustawiania życia innym. Nawet nie chodzi o ważne sprawy, ale np. o rodzinny obiad, gdzie MUSISZ coś zjeść, bo ta osoba tak chce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2223
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

przez grash00per 22 cze 2016, 12:42
Dziena wielka ziomeczki za te odpowiedzi. Narazie jest spoko ale dalej jak pije to nie mam stopa :( Ostatnio jak był meczyk to z ziomeczkiem urżneliśmy się VIPami z biedornki bo nie było pieniedzy na cos lepszego. Z ojcem miałem rozprawe sądową. Odpowiedź na pozew dał taką że o ja p*****le. Rozprawka na 5 stron o tym jakim byłem złym synem i jak go : "poniżałem, okradałem, okłamywałem" a on jak to tylko dawał mi wszystko i chciał być najlepszym ojcem. Chciał całkowicie znieść alimenty. Obsmarował nawet moją matkę jednym zdaniem "rozwiodłem się z żoną z powodu jej rozwiązłego trybu życia". Dodam że rozwód był bez orzekania o winie. Przed rozprawą podałem mu rękę, z niechęcią podał i mi. Siedziałem i sie pociłem obok niego. Nie zamieniliśmy słowa. Na rozprawie zaczął przekładać tę historię sędzinie ale ona przerwała mu po jednym zdaniu. Najwyraźniej musiała to przeczytać i prawdopodobnie szybko wyrobiła sobie o nim opinie. Długo mu tłumaczyła że będąc ojcem póki ja nie jestem w stanie się samodzielnie utrzymać i kontynuuję edukację ma obowiązek mnie utrzymywać. On zadawał dużo pytań min. jak długo ma mi płacić, co ile go moge podawać o zwiekszenie kwoty (dodał podsumowanie "bo fajnie tak sobie żyć na koszt tatusia"). Sedzina namowila go na ugode. Z kwoty o ktorej go podałem (1200) chciał mi zaplacic połowe czyli 600. Powiedzialem ze chce 800. Sedzina skwitowała 700. Koniec sprawy. I po co to było?

Sytuacją mocno zainteresowała się rodzina od strony ojca po weselu gdy zobaczyli ze sie wogole nie odzywamy. Ojciec unikal mnie, nie podszedl do kuzynów z ktorymi wypić lubi bo siedzieli obok mnie. Nie zamienil tez slowa z wujkiem ktory mnie przywiozl. Całe wesele byłem zdenerwowany - oczywiście się upiłem, lecz z umiarem, tak weselnie :)
Bałem sie ze moze wyniknac jakas awantura.
Chrzestna uslyszala cala historie i jest za mną. Dzwonila do ojca ale on olewał jej telefony. Napisał jej smsa "maly munipulator już cie nastawił na mnie". Zadzwonil do niej po tygodniu i "ze wzgledu na nasza dawna relacje" - czyli z wielką lagą że do łaskawie moze z nim porozmawiac - wyrecytował jej te sama spiewke ktora dal jak odpowiedź na pozew w sądzie. Chrzestna powiedziala ze miala wrazenie jakby on to czytał z kartki :)
Wczoraj bylem u wujka na meczyku. Mowil ze spotkał mojego ojca na miescie raz z kolegami. Wylazil z Kardamonu - notabene droga restauracja. Wujek potwierdza bo sam to widzial ze ojciec jest w stanie w jednorękiego bandyte wrzucic bez problemu 200 złotych. A mi o te dwieście złotych... c***j mu w jelito grube (lubi to bo miedzy innymi taka scena była na tych filmach ktore znalazlem).

Jest ciężko. U psychologa nie byłem. Szczegolnie ciezko gdy tak jak wczoraj rodzina sie wypytuje i chce znac szczegoly. Nie lubie tego tematu. Chyba przestane o tym opowiadac. Jednak wtedy beda znali tylko wersje sprzedawaną przez mojego ojca (gdy juz do nich dotrze, bo z tego co wiem od innego wujka to narazie unika tematu).

Od lipca bede mieszkal na stancji u ziomeczka niedaleko dziadków. Bedzie mnie to kosztowało ok. 500 zł na miesiac. Na zycie zostanie mi 600 złotych. Costam bede sobie dorabiał w miedzyczasie mam nadzieje. Na wakacje ogarnalem sobie prace jako robotnik w budowlance. Beda mi placic i jednoczesnie podbiją praktyki zawodowe. Fajna sprawa. Moze uda mi sie zarobic na wymarzoną Honde Civic VI, a jak nie to moze być i Golf IV z silnikiem diesla - ten niezniszczalny. Daewoo Lanosy w sumie też są spoko. Zobaczymy jak to bedzie :)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
22 kwi 2016, 12:40

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

Avatar użytkownika
przez agusiaww 22 cze 2016, 18:27
grash00per, czyli jakies plany juz masz, ale nie pij tyle bo za szybko na samochod nie odłozysz a poza tym trzeba miec jakies granice i to dla Twojego dobra. Powodzenia, napisz co tam :) czy sie udało i jak sobie radzisz.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

przez grash00per 29 cze 2016, 00:23
agusiaww,

Spoko spoko jest sesja i trzeba było ograniczyć i powiem Ci ze elegancko sie czuje i wcale nie mam ciągot. Na te chwile to ja musze na nowy gajer odłożyć bo wesele u dziewczyny w rodzinie bedzie :) Jak bylo u mnie w rodzinie to wy***bane poszedlem w starym złachanym ze studniówki :) No ale przed jej rodzina to troche siara... Jak sądzisz?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
22 kwi 2016, 12:40

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

Avatar użytkownika
przez NN4V 29 cze 2016, 06:57
grash00per napisał(a):agusiaww,

Spoko spoko jest sesja i trzeba było ograniczyć i powiem Ci ze elegancko sie czuje i wcale nie mam ciągot. Na te chwile to ja musze na nowy gajer odłożyć bo wesele u dziewczyny w rodzinie bedzie :) Jak bylo u mnie w rodzinie to wy***bane poszedlem w starym złachanym ze studniówki :) No ale przed jej rodzina to troche siara... Jak sądzisz?

O to raczej swojej dziewczyny zapytaj.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Problem z ojcem i trudna sytuacja życiowa

przez grash00per 29 cze 2016, 08:56
Juz mi to mowila zebym kupil sobie nowy :) Na bazarku sprzedaja eleganckie jak sie wie gdzie w dobrej cenie co nie rozni sie od tego z pasaży. Na bazarku kupuje tez spodnie 35 ziko. Kurtki z ciucholanda, zarcie z biedronki i zyjemy wolni :) Troche goly ale wesoly :) Jak widzicie jestem zaradnym lowca promocji i okazji wszelakich wiec dam se rade. W przyszlym tyg znosze klamoty na stancje. Nie trzeba sie bylo tyle bać:)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
22 kwi 2016, 12:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do