Problem w malżeństwie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem w malżeństwie

Avatar użytkownika
przez samotny_wilk 19 kwi 2016, 15:01
Nie wracaj tam, złóż pozew o rozwód. Jak zobaczy że nie żartujesz zmięknie i przestanie być pod ich wpływem. Jak w nowym mieszkaniu znów będzie mu odwalać, zabierz rzeczy i do mamy. Rób tak za każdym razem. Wtedy wtłoczysz mu do łba, że nic nie zdziała. Zyskasz wolność od teściów i męża którego kochasz. Trzeba tylko trochę sytuacją manipulować na swoją korzyść.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
29 sty 2015, 03:07
Lokalizacja
Kraków

Problem w malżeństwie

Avatar użytkownika
przez agusiaww 19 kwi 2016, 17:20
czekolada123 napisał(a):Jak myślicie ile facet potrzebuje czasu, zeby sie ogarnąć? Zeby zrozumiał co traci i ze kiedys przejedzie sie na swojej rodzinie? Ile czasu facetom zajmuje to, zeby zatęsknić?
Kiedys powiedział, ze tygodnia by beze mnie nie wytrzymał a teraz zgrywa twardziela :/

moze sie odkochał...
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Problem w malżeństwie

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 19 kwi 2016, 18:04
... a ja chętnie wysłuchałbym wersji drugiej strony.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem w malżeństwie

Avatar użytkownika
przez Michellea 19 kwi 2016, 18:20
czekolada123 napisał(a):Do naszego małżeństwa ciagle wtrąca sie rodzina męża. Jest jest w nich wpatrzony jak w obrazek, liczy sie tylko z ich zdaniem a mnie od jakiegoś czasu traktuje gorzej. Czuje sie w jakiś sposób zdradzona emocjonalnie. Za każdym razem, gdy sie kłóciliśmy wszyscy o wszystkim musieli wiedzieć i to oni mu doradzali za każdym razem co ma zrobić. On nie potrafi odciąć od nich pępowiny, chyba nie dorósł do małżeństwa. (...) Do mojego ojca zaczął wytykać, ze ile oni dali nam na nowa drogę życia, ile ja zarobiłam, ze oczekuje domu. Mąż jest strasznie nastawiany przeciwko mnie przez swoją rodzine. Dodam jeszcze, ze z NASZYCH pieniędzy co miesiąc dziadki dostają kilka tysiecy, bo niby im sie należy, Nie liczy sie nic co ja powiem. Nie liczą sie moje potrzeby. (...) Aaaaa jeszcze do mojej mamy powiedział, ze po tym wszystkim jego miłość do mnie wygasa, ze on za mną ni tęskni.

czekolada123 napisał(a):maż podejmuje ważne decyzje poza moimi plecami, np. Zakup pola. Nie liczy sie z moim zdaniem, bo uważa ze ja nic nie wniosłam do naszego małżeństwa i nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie :/

czekolada123 napisał(a):Proponowałam mu nawet terapie małżeńska... Nic mi na to nie odpowiedział. On czeka kolejny raz na mój ruch, czeka aż znowu nie wytrzymam i przyjadę go przepraszać... Tak sie nauczył... Myśle, ze cieżko bedzie go odzwyczaić. Dodam jeszcze, ze on jest okropnie uparty i zawzięty. On chce mi pokazać co stracilam.


Wybacz, ale Twój mąż jest tak niedojrzały, że to się kwalifikuje nie tylko na rozwód, ale być może nawet na unieważnienie małżeństwa kościelnego (jeśli takie macie). Myślę, że nie powinnaś mu ulegać, bo on tylko na to liczy. Taki facet nie potrzebuje obchodzenia się z nim jak z jajkiem, tylko raczej mocnego kopa w d*pę, żeby się opamiętał, co wyprawia i jak Cię krzywdzi. Jeszcze macie mieć dziecko. On w ogóle się tym dzieckiem interesuje? Do ojcostwa pewnie też nie dorósł. A co jak dziadkowie pewnego dnia umrą? Jak on sobie biedaczek poradzi, jak podejmie jakąkolwiek decyzję?
Jakby mi facet powiedział, że nic nie wniosłam do małżeństwa i nie mam nic do gadania, to nie wiem, co by musiał zrobić, żebym mu wybaczyła. To szczyt chamstwa i uznawanie, że kobieta powinna być podległa mężczyźnie. Jak można mówić tak do swojej żony, którą się (teoretycznie) kocha?
Albo to był celowy zabieg, wziąć za żonę kobietę, która nie miała pokaźnego majątku, a potem wywoływać w niej wyrzuty sumienia, kiedy będzie miała własne zdanie. Tylko, że w momencie zawarcia małżeństwa wszystko powinno stać się wspólne. No, chyba że była intercyza?
Przede wszystkim zajmuj się sobą i dzieckiem. Moim zdaniem - nie stawiaj mu warunków. On już zna Twoje zdanie, możesz mu co najwyżej przypomnieć, że zdania nie zmieniłaś. Może jak mu pokażesz, że potrafisz sobie poradzić bez niego, że masz własne zdanie i nie zamierzasz go zmieniać według widzimisię osób trzecich, i że pozostawiasz mu wybór - albo odcina pępowinę albo nie wracasz, to może facet się trochę ogarnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2149
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Problem w malżeństwie

przez wielbłądzica 19 kwi 2016, 19:53
dużo niepewności i dużo emocji. przydałoby się dać sobie czas i spróbować odciąć się od histerycznych emocji, żeby móc podjąć dobrą decyzję.
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Problem w malżeństwie

Avatar użytkownika
przez refren 19 kwi 2016, 21:21
Michellea, :brawo:

Dodam tylko, że odpowiedzialny mężczyzna nie pozwoliłby, żeby jego żona przeżywała niepotrzebnie stres w ciąży.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Problem w malżeństwie

Avatar użytkownika
przez NN4V 20 kwi 2016, 06:34
Michellea napisał(a):.... Jakby mi facet powiedział, że nic nie wniosłam do małżeństwa i nie mam nic do gadania, to nie wiem, co by musiał zrobić, żebym mu wybaczyła. To szczyt chamstwa i uznawanie, że kobieta powinna być podległa mężczyźnie. Jak można mówić tak do swojej żony, którą się (teoretycznie) kocha?....

Społeczeństwo właśnie tego uczy chłopków-roztropków. Jak dla mnie, to po prostu nie jest meżczyzna, bo "prawdziwy" (cokolwiek to znaczy :mrgreen: ) facet powinien miec własne zdanie, a nie bezrefleksyjnie przyjmować stereotypy otoczenia. Zresztą kobieta też - stąd śmieszy mnie przechwalanie się przez dziewczyny posiadaniem "zasad". Jakby mówiły: "patrz jaka jestem głupia, że sama myśleć nie potrafię".

Oczywiście jest spekulacją, że takie są przyczyny postępowania męża autorki, jednak ze sporym prawdopodobieństwem sukcesu można tak domniemywać.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Problem w malżeństwiec

przez czekolada123 21 kwi 2016, 14:48
Michellea masz racje !
Ileż mozna czekać! Skoro on dalej nie jest pewny, czy chce byc ze mna to niech spada! Ten człowiek wykończy mnie nerwowo! Ileż mozna czekać na jakiś odzew?! Co on myśli, ze mnie przytrzyma i zmiękne?! Chore. To jest toksyczny związek i jego toksyczna rodzina! On całe zycie jest, był i chyba bedzie pod ich wpływem. Nic nie jest zdoła go zmienić.
W poniedziałek sie z nim spotkam i ma sie określić, czego on chce. Postawie mu warunek, albo ja i nasze dziecko albo jego rodzina. Niech sie określi. To bedzie nasza ostatnia rozmowa
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 kwi 2016, 19:39

Problem w malżeństwie

Avatar użytkownika
przez refren 21 kwi 2016, 14:59
:great:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Problem w malżeństwie

przez vlad1974 25 kwi 2016, 15:09
I jak po spotkaniu ?
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
02 mar 2016, 15:52

Problem w malżeństwie

Avatar użytkownika
przez agusiaww 25 kwi 2016, 17:27
czekolada123 napisał(a):Michellea masz racje !
Ileż mozna czekać! Skoro on dalej nie jest pewny, czy chce byc ze mna to niech spada! Ten człowiek wykończy mnie nerwowo! Ileż mozna czekać na jakiś odzew?! Co on myśli, ze mnie przytrzyma i zmiękne?! Chore. To jest toksyczny związek i jego toksyczna rodzina! On całe zycie jest, był i chyba bedzie pod ich wpływem. Nic nie jest zdoła go zmienić.
W poniedziałek sie z nim spotkam i ma sie określić, czego on chce. Postawie mu warunek, albo ja i nasze dziecko albo jego rodzina. Niech sie określi. To bedzie nasza ostatnia rozmowa

ale chyba juz mu to powiedziałas. To szukanie kontaktu z Twojej strony.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Problem w malżeństwie

przez czekolada123 26 kwi 2016, 11:35
Nie dzwonialam, stwierdziłam ze dam mu jeszcze czas. W tym tygodniu sam sie do mnie odezwał. Najpierw dzwonił do mojej mamy, ze on tęskni ze nie wyobraża sobie rozwodu, ze nie ma ochoty żyć, ze jest w stanie wynająć mieszkanie... Po czym na drugi dzień do niej mowi, ze nie wynajmie mieszkania, bo on widzi ze ja go nie kocham. :/
Dzwonił do mnie 5 razy, chciałam zeby przyjechał porozmawiać to nie. Przez telefon mowil, ze mnie bardzo kocha, ale zaczął stawiać znowu warunek ze ja mam wrócić do tamtego domu... Jak powiedziałam, ze nie wroce ze musimy szukać innego rozwiązania to powiedział nie. Jak powiedziałam, ze przyjadę po rzeczy zeby mi je przygotował to stwierdził, ze ja jestem jego żona i on ma nadzieje ze jeszcze to przemyśle i wroce do niego.
Chore! Tam ciagle nim steruje rodzina. Napisałam mu, ze jak dorośnie do roli męża i ojca to niech przyjedzie na rozmowę.
Nic więcej nie odpisał
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
14 kwi 2016, 19:39

Problem w malżeństwie

Avatar użytkownika
przez agusiaww 26 kwi 2016, 12:29
czekolada123, to zabierz swoje rzeczy i sie skoncetruj na dziecku. Jak mu bedzie zalezało to wroci a jak uzalezniony emocjonalnie od rodziny to niech zycie z rodzina. W sumie zeby moj tak powiedział i jeszcze bym miała w takim domu wychowywac dziecko ktore by słyszało ze nic nie wniosłam to postawiłabym kreske. Pozniej nic dziwnego ze dzieci nie szanuja rodzicow jak takie słowa słysza od jednego na drugiego.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Problem w malżeństwie

Avatar użytkownika
przez Michellea 26 kwi 2016, 19:56
Taki był kozak, a teraz robi wszystko, żeby Cię ściągnąć z powrotem do domu.

Najpierw dzwonił do mojej mamy, ze on tęskni ze nie wyobraża sobie rozwodu, ze nie ma ochoty żyć, ze jest w stanie wynająć mieszkanie... Po czym na drugi dzień do niej mowi, ze nie wynajmie mieszkania, bo on widzi ze ja go nie kocham. :/

Przez telefon mowil, ze mnie bardzo kocha, ale zaczął stawiać znowu warunek ze ja mam wrócić do tamtego domu... Jak powiedziałam, ze nie wroce ze musimy szukać innego rozwiązania to powiedział nie.

Czyll innymi słowy "Kocham Cię, ale tylko kiedy robisz to, co ja uważam za słuszne". Dla mnie to jest śmieszne, bo w przypadku sporu w małżeństwie powinno się szukać kompromisu. Nawet nie mówię od razu o znalezieniu go, ale facet przynajmniej przyszedłby i powiedział "Słuchaj, moje zdanie jest takie, Twoje takie, musimy to jakoś rozwiązać. Jestem gotów się zgodzić na to i na to, co o tym sądzisz?". Ale do tego trzeba umiejętności rozmowy. A Twój mąż najwyraźniej posiada jedynie umiejętność przekazywania informacji (zdania swojej rodziny).
Zgadzam się z agusiaww , zabierz rzeczy i skup się na sobie. Niech facet zobaczy, że Ty też potrafisz być uparta i nie będziesz żyć jak Ci jego rodzina zagra.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2149
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do