Problemy w związku, rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez novymivo 25 lut 2016, 06:47
ps - kobiety nie lubia idalnych, jestes az nadto przewidywalny i to zabilo zwiazek, facet od entertajemntu sie zuzyl czas na kolejnego "frajera" hehehe. Swiata nie zmienisz kolego, mialem podobnie no i wiem ze juz nigdy nie bede kochal bezinteresownie calym soba bo ten bol ktory jest we mnie od 3 lat jest tego poprostu nie wart i nie zycze ci tego co ja przezylem i doswiadczam z kolejnymi "malpkami". Wszystkie sa podobne wiec musisz znalesc sposob na bilet do zooo a kazda bedzie twoja ale o milosci takiej bezgranicznej i bezinteresownej mozesz pomazyc hehehe.
Nie badz dobry bo przegrasz nie tylko milosc ale i zycie. Zreszta co znaczy dobry hehehe wszystko jest wzgledne kolego.
Trzymaj sie najgorsze dopiero przed Toba jezeli ........."wlasnie sie husta "
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez NN4V 25 lut 2016, 08:23
novymivo napisał(a):Kobiety juz takie sa. ....

Nudny jesteś ze swoją jedyniesłuszną wszechwiedzą. Po prostu: nudny i ograniczony.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4330
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez novymivo 25 lut 2016, 20:42
NN4V napisał(a):
novymivo napisał(a):Kobiety juz takie sa. ....

Nudny jesteś ze swoją jedyniesłuszną wszechwiedzą. Po prostu: nudny i ograniczony.

"Twoja" Izaura jest innego zdania , szczegolnie kiedy robi mi dobrze w lozku hehehe. Nie lubie cie wiec zamknij mordke leszczu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 25 lut 2016, 22:51
qwert123 napisał(a):Witam wszystkich. Chciałbym opisać swoja sytuację, licząc może na jakieś słowa otuchy, oraz wasze opinie czy dobrze oceniłem pewne rzeczy.
Nigdy w życiu nie byłem tak szczęśliwy jak wtedy. Trwało to około roku, oczywiście kłótnie, spory itd. były bardzo często, ale to spowodowane innymi poglądami, i dość wybuchowymi charakterami, ale potrafiliśmy rozmawiać i zaakceptować swoje zdania nawzajem.

To skoro rok potrafiliście ze sobą żyć, mimo kłótni, to co przelało czarę goryczy? I skąd wiesz czy to była miłość, skoro tak bardzo się różniliście. Akceptacja oznacza, że żyliście obok siebie, a nie że wypracowaliście kompromis.

qwert123 napisał(a):Po przeprowadzce, wszystko było super, codziennie spędzaliśmy czas, spacery, wychodzenie na piwko, wieczorem wino i film itd. Po pewnym czasie, zaczął się przełomowy etap w naszym związku. Ona doszła do wniosku, ze było tak super, ponieważ nie miała swojego zdania i robiła wszystko co ja chciałem, z czym się nie zgodzę, bo od początku związku każdy z nas miał swoje zdanie które każdy akceptował, i wszystko robiliśmy tak aby każdy z nas był zadowolony.

Żeby każdy z was był zadowolony czyli w rezultacie nikt nie był. Mieliście do siebie jakiś żal, który się kumulował. No ale czego się spodziewać, jak oboje mieliście różne poglądy i się nie rozumieliście.


qwert123 napisał(a):Zaczęła się ciągle stawiać, robić mi na złość aby mieć satysfakcję że nie jest po mojej myśli, o wszystko zaczęła się czepiać, codzienne awantury które ona w większości prowokowała w sposób następujący, byle jaki głupi, nic nie znaczący powód, zaczyna się jej histeria, gadanie ciągłe bez większego sensu, obrażanie mnie, wmawianie mi że znów coś złego zrobiłem , moja postawa przez kilkanaście minut wyglądała tak, że prosiłem żeby się uspokoiła, nie wdawałem się w tę kłótnię, ignorowałem wszelkie obrazy które leciały w moim kierunku.. ona nadal to podsycała, na coraz więcej sobie pozwalała.. kiedy czasami trwało to prawie godzinę, po prostu nie wytrzymywałem i mówiłem jej coś obraźliwego, żeby po prostu się obraziła i przestała ciągnąc tą bezsensowną awanturę, która nie miała niczego na celu, tylko po prostu aby się pokłócić. Codziennie tego typu kłótnie...

A nie miała czasem borderline, po co wszczynać głupie kłótnie i rozwalać związek. Kochający ludzie się tak nie zachowują. Oczywiście, jeśli to tak było naprawdę, bo nie wiemy jak to wyglądało z jej strony. Przypisujesz jej bardzo złe intencje, jeżeli faktycznie miała przyjemność z wszczynania kłótni i to musiałeś trafić na bardzo toksyczną osobę. Wampira energetycznego, któremu chodziło tylko o to by Cię w końcu wyprowadzić z równowagi.

qwert123 napisał(a):Po pewnym czasie zaczęliśmy się od siebie oddalać, ja już jej nie potrafiłem wszystkiego powiedzieć, nic ją nie interesowało, zaczęła spędzać swój cały czas na uczelni/seriale/koleżanki, na mnie nigdy nie miała czasu bo zawsze miała coś ważniejszego. W niczym nie mogliśmy dojść do porozumienia, nawet w rzeczach typu jakie zakupy robimy, jej wiecznie coś nie pasowało, ja na wszystko jej ulegałem, bo po prostu nie chciałem kolejnych kłótni. Przez ostatnie pół roku, całkowicie się wszystko zepsuło. Przestała mnie całkowicie szanować, potrafiła mi wszystko powiedzieć, poniżyć, tak po prostu bez powodu, i uważała że na to zasługuję, 0 szacunku wobec mnie, ciągle wredna, chamska, arogancka, egoistka.

Kurde, to mi przypomina małżeństwo moich rodziców:P tak to jest jak ludzie są z dwóch różnych bajek i nie nadają na wspólnych falach oraz nie potrafią dojść do jakiejkolwiek ugody. Ona Cię po prostu nie kochała, miała na Ciebie alergię i chciała dać Ci znać, żebyś od niej odszedł. Kochająca osoba tak nie postępuje. No i przesadzała czepiając się wszystkiego. Pytanie, co was do siebie przyciągnęło, że zaczęliście ze sobą być.

qwert123 napisał(a):Czułem się jak kompletnie niepotrzebny, najgorszy śmieć, zawsze byłem na ostatnim miejscu, wszystko i wszyscy ważniejsi, ciągle wszystkie winy zwalała na mnie. Ogólnie ona ma niską samoocenę, często mi to mówiła, ja zawsze chciałem jej pomóc, chwalić ją, pokazywać ze w nią wierzę itd. ale zawsze gdy coś takiego robiłem, ona dostawała skrzydeł i traktowała mnie jeszcze gorzej... Ona ciągle obwiniała mnie o wszystko, o to że się od siebie oddaliliśmy, przestaliśmy ze sobą rozmawiać itd, a ona twierdziła ze wszystko robi dobrze. Często próbowałem jej powiedzieć co mi nie pasuje w naszym związku, co mi nie pasuje w jej zachowaniu, ale ona zawsze odbierała to jako ze chcę ją poniżyć, obrazić, niczego nie przyjmowała do wiadomości.

Z tego opisu coraz bardziej myślę, że trafiłeś na borderkę. Wysysała z Ciebie energię, wszystko Twoim kosztem. A może od początku tak było, Ty się poświęcałeś, żeby była szczęśliwa i coraz bardziej zapominałeś o sobie.

qwert123 napisał(a):Ostatnie 2 miesiące to całkowita porażka. Zawaliłem studia, rozpętały się między nami naprawdę okropne awantury o nic, ciągłe obrażanie, często mnie uderzała w głowę itd. a później znów zwalała wszystko na mnie a na każdy swój czyn znajdywała usprawiedliwienie, bo ona była zdenerwowana..

Nie no nie mogę, ta laska była pier.olnięta skoro posuwała się do rękoczynów. Zero szacunku do Ciebie, jak mogłeś pozwolić się tak traktować??? Gdzie Twój instynkt samozachowawczy!

qwert123 napisał(a): Rozstaliśmy się miesiąc temu. Wyprowadziłem się.. Ona przez cały czas olewała mnie, wszystkim znajomym opowiadała niestworzone rzeczy na mój temat, wszyscy zaczęli mnie uważać za takiego jak ona mnie opisywała, mimo ze nie znali prawdy.. Ja mimo wszystko próbowałem się z nią dogadać, spotkać, wyjaśnić, niestety 2 tygodnie ciągle stawiała swoje warunki, ze wszystko mam w sobie zmienić itd. Po pewnym czasie, zacząłem sobie odpuszczać, mimo ze okropnie mi na niej zależało, i bardzo ją kochałem..


Cholera qwert123, rozstanie było najlepszą decyzją i trzeba było się jej trzymać! Twardo i nieodwołalnie, nie zostawiając furtki. Wiem że to boli, bo przechodziłam coś takiego, ale nie żałuję!!! Bo poznałam w końcu mojego chłopaka, który jest prawdziwym skarbem i teraz wiem jak wygląda dobra relacja i w życiu bym nie przypuszczała, że z drugą osobą może być tak dobrze!!! qwert123, marnujesz czas i energię na tę osobę, nie widzisz jak ona się zachowuje? Ty byś jej czegoś takiego nie zrobił, jak uderzyć czy obgadać, a ona jakoś nie ma skrupułów. I się nigdy nie zmieni!

qwert123 napisał(a):Kiedy ona to zauważyła, ze zaczynam sobie odpuszczać, to postanowiła się ze mną spotkać.. I przeprosiła za swoją postawę, powiedziała ze chciała mi się specjalnie postawić, i mi pokazać (nie wiem co).. Wybaczyłem jej to, porozmawialiśmy, postanowiliśmy sobie dać szansę, zacząć wszystko od nowa z czystymi kartami i budować relacje od nowa.. Minęły 4 dni po rozmowie, a ona znów traktuje mnie jak zwykłego śmiecia, mimo ze nic nie zrobiłem, znów nie wie czego chce, nie wie czy chce ze mną być, i mówi ze jest jej lepiej beze mnie.. A dziś mnie za wszystko przeprosiła, powiedziała ze mnie nadal kocha i żałuje tego ze ciągle nie wie czego chce.. a po chwili, kolejna awantura, wyzwiska, i stawianie warunków, i zwalanie na mnie winy, i słowa ze nie chce być z taką osobą jak ja.. Rozum mi mówi, że to nie ma sensu, żeby skończyć ten związek.. ale serce mówi ze ją kocham i żeby starać to się naprawić...

Border, border, border.
Ona nie doceni i tak niczego co dla niej zrobisz, to nie ma sensu. Im dłużej w tym tkwisz, tym bardziej poraniony psychicznie się stajesz. Musisz postąpić stanowczo. Zerwać kontakt. Zrobić w swoim życiu miejsce na kogoś, kto Cię pokocha i doceni. Naprawdę, nie ma sensu na takie zaburzone osoby.

qwert123 napisał(a):Bardzo mnie boli to, że ona tego w ogóle nie przeżywa.. niczym się nie przejmuje, to co do niej mówię to jednym uchem jej wpada, a drugim wypada. Stwierdziła że studia są dla niej najważniejsze.. A do tego stwierdziła, ze ma dosyć ze mną życia, bo trzymałem ja w klatce i ja kontrolowałem, a twierdzi to po tym, ze jak gdzieś była, i wróciła, to zapytałem po prostu co robiła i z kim była.. czy to jest kontrola??

No widzisz, jak Cię ceni, jej na Tobie nie zależy. Daj jej tego, czego chce, czyli zostaw ją niech se żyje sama. A może ma już kogoś na boku, skąd wiesz. Myślę, że nie miałaby skrupułów, żeby Cię zdradzić i jeszcze by się przed sobą usprawiedliwiła. Wg niej to to Ty jesteś "ten niedobry", a ona chce tylko być szczęśliwa.
Klasyczny wampir energetyczny, co karmi się bólem drugiej osoby. Im bardziej cierpisz, tym ona rośnie w siłę.

qwert123 napisał(a):Ja się cieszyłem kiedy ona się mną interesowała, pytała co robiłem, z kim byłem itd. Według mnie to normalne w związku. Obecnie kiedy ją zapytałem, czy w końcu jesteśmy razem czy nie, to odpowiedziała ze ja powinienem wiedzieć, i nie chce ze mną utrzymywać kontaktu, ani nie odbiera ani nie odpisuje.. Nigdy taki nie byłem, zawsze dążyłem do celu, byłem twardy, wszystko mówiłem w prost, a przez nią, przez ciągłe słuchanie jakim to jestem śmieciem nic nie wartym, nie chce mi się po prostu żyć. A z drugiej strony, wiem że jestem bardzo dobrym partnerem, bo jak często słucham co ludzie wyprawiają w swoich związkach i jak żyją ze sobą, to ja mam wrażenie że jestem idealny. Co sądzicie o tym wszystkim? Bardzo potrzebuję pomocy, otuchy, jakiś rad, bo sam sobie z tym nie radze, ledwo wyszedłem z jednego dołka, a wpadłem w kolejny.. i znów mam chore myśli samobójcze, miałem momenty że robiłem już małe kroki ku temu.. Wysiadła mi psychika przez ostatnie 2 lata życia z róznych powodow. Pozdrawiam wszystkich :roll:

Jesteś w porządku i zasługujesz na kogoś lepszego. Daj sobie szansę i jakieś dziewczynie, która Cię doceni.
Myślę, że ta toksyczna znajomość podkopała mocno Twoje poczucie własnej wartości. Nie skreślaj siebie, tylko dlatego że jakaś chora osoba projektowała na Ciebie swoje zaburzenia.
Myśli samobójcze to czerwony alarm. Może nawet dobrze by Ci zrobił pobyt w psychiatryku, jeśli oczywiście możesz sobie na to pozwolić. Zmiana otoczenia dobrze robi. Przemyślisz sobie pewne sprawy, poznasz jakiś ludzi. A jak wyjdziesz, to zaczniesz na nowo.
Nie dzwoń do niej pod żadnym pozorem. Nie bądź psem na łańcuchu, łaszący się do właściciela, który go kopie.
Za kilka lat będziesz dziękować Bogu, że już nie jesteś z tą dziewczyną. I myślę, że powinieneś się cieszyć, że tak łatwo możesz tę toksyczną znajomość zerwać. Gorzej by było, gdyby laska zaczęła Cię szantażować że się zabije jak odejdziesz, itd.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez Stracona100 25 lut 2016, 23:02
novymivo napisał(a):Kobiety juz takie sa. Nie mozesz miec do nich o to pretensji. To tak jakbys mial pretensje do slonca ze grzeje !! To malpki a jak na zwierzatka przystalo lubia skakac z drzewka na drzewko.....

Mam nadzieję, że nie uważasz, że wszystkie kobiety takie są...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Problemy w związku, rozstanie

przez Reynevan 25 lut 2016, 23:53
novymivo napisał(a):
NN4V napisał(a):
novymivo napisał(a):Kobiety juz takie sa. ....

Nudny jesteś ze swoją jedyniesłuszną wszechwiedzą. Po prostu: nudny i ograniczony.

"Twoja" Izaura jest innego zdania , szczegolnie kiedy robi mi dobrze w lozku hehehe. Nie lubie cie wiec zamknij mordke leszczu.

No co ty, na twojego mikropenisa żadna nie poleci.


Stracona100 napisał(a):
novymivo napisał(a):Kobiety juz takie sa. Nie mozesz miec do nich o to pretensji. To tak jakbys mial pretensje do slonca ze grzeje !! To malpki a jak na zwierzatka przystalo lubia skakac z drzewka na drzewko.....

Mam nadzieję, że nie uważasz, że wszystkie kobiety takie są...

Nie przejmuj się. Ten pener kiedyś pisał, że ma małego, dlatego żadna go nie chce.
Koleś jest burakiem i kompensuje swoje niepowodzenia u płci przeciwnej.
Reynevan
Offline

Problemy w związku, rozstanie

przez qwert123 26 lut 2016, 04:55
bedzielepiej napisał(a):
qwert123 napisał(a):Witam wszystkich. Chciałbym opisać swoja sytuację, licząc może na jakieś słowa otuchy, oraz wasze opinie czy dobrze oceniłem pewne rzeczy.
Nigdy w życiu nie byłem tak szczęśliwy jak wtedy. Trwało to około roku, oczywiście kłótnie, spory itd. były bardzo często, ale to spowodowane innymi poglądami, i dość wybuchowymi charakterami, ale potrafiliśmy rozmawiać i zaakceptować swoje zdania nawzajem.

To skoro rok potrafiliście ze sobą żyć, mimo kłótni, to co przelało czarę goryczy? I skąd wiesz czy to była miłość, skoro tak bardzo się różniliście. Akceptacja oznacza, że żyliście obok siebie, a nie że wypracowaliście kompromis.

Dziękuje bardzo za odpowiedź. Podniosłaś mnie trochę na duchu, i trochę uświadomiłaś pewne rzeczy. Przez rok było naprawdę pięknie.. docenialiśmy siebie na wzajem, każdy mógł na siebie liczyć, ciągłe spotkania bo bez siebie nie mogliśmy żyć.. Każdy starał się, było po prostu można powiedzieć ze idealnie.. Myślę że to była naprawdę miłość.. Mieliśmy często odmienne zdania na różny temat, i wtedy za każdym razem szliśmy na kompromis, raz było np. po jej myśli, następnym razem po mojej. Na prawdę się świetnie dogadywaliśmy, ona była naprawdę zupełnie inna niż teraz, starała się, angażowała się, widziałem że jestem dla niej najważniejszy, nawet kontakt ze swoimi znajomymi pogorszyła, żeby mogła więcej czasu spędzać ze mną.. A później... no właśnie nie wiem co się stało..


qwert123 napisał(a):Po przeprowadzce, wszystko było super, codziennie spędzaliśmy czas, spacery, wychodzenie na piwko, wieczorem wino i film itd. Po pewnym czasie, zaczął się przełomowy etap w naszym związku. Ona doszła do wniosku, ze było tak super, ponieważ nie miała swojego zdania i robiła wszystko co ja chciałem, z czym się nie zgodzę, bo od początku związku każdy z nas miał swoje zdanie które każdy akceptował, i wszystko robiliśmy tak aby każdy z nas był zadowolony.

Żeby każdy z was był zadowolony czyli w rezultacie nikt nie był. Mieliście do siebie jakiś żal, który się kumulował. No ale czego się spodziewać, jak oboje mieliście różne poglądy i się nie rozumieliście.

Ja byłem szczęśliwy, potrafię zaakceptować kogoś potrzeby, potrafię iść na kompromis, czasami odpuścić, bo życie takie po prostu jest, nie zawsze się układa po swojej myśli

qwert123 napisał(a):Zaczęła się ciągle stawiać, robić mi na złość aby mieć satysfakcję że nie jest po mojej myśli, o wszystko zaczęła się czepiać, codzienne awantury które ona w większości prowokowała w sposób następujący, byle jaki głupi, nic nie znaczący powód, zaczyna się jej histeria, gadanie ciągłe bez większego sensu, obrażanie mnie, wmawianie mi że znów coś złego zrobiłem , moja postawa przez kilkanaście minut wyglądała tak, że prosiłem żeby się uspokoiła, nie wdawałem się w tę kłótnię, ignorowałem wszelkie obrazy które leciały w moim kierunku.. ona nadal to podsycała, na coraz więcej sobie pozwalała.. kiedy czasami trwało to prawie godzinę, po prostu nie wytrzymywałem i mówiłem jej coś obraźliwego, żeby po prostu się obraziła i przestała ciągnąc tą bezsensowną awanturę, która nie miała niczego na celu, tylko po prostu aby się pokłócić. Codziennie tego typu kłótnie...

A nie miała czasem borderline, po co wszczynać głupie kłótnie i rozwalać związek. Kochający ludzie się tak nie zachowują. Oczywiście, jeśli to tak było naprawdę, bo nie wiemy jak to wyglądało z jej strony. Przypisujesz jej bardzo złe intencje, jeżeli faktycznie miała przyjemność z wszczynania kłótni i to musiałeś trafić na bardzo toksyczną osobę. Wampira energetycznego, któremu chodziło tylko o to by Cię w końcu wyprowadzić z równowagi.

Zgodzę się z tobą.. Kochający się wzajemnie ludzie nie powinni wszczynać głupich kłótni, co innego kiedy są to istotne kwestie, bardzo ważne, wtedy trzeba dojść do porozumienia, czasami jest potrzebna kłótnia, ale nie co chwile, i takie bezsensowne. Nie mówię że ja jestem święty, bo ja też czasami powiedziałem coś ostrzej, donośnym głosem, ale kończyło się to na kilu słowach. A reszta bezsensownych kłótni to jak pisałem, znalezienie jakiegoś śmiesznego powodu, przyczepienie się, histeria, ciągłe gadanie bezsensowne i powtarzanie ciągle tego samego, później zmiana strategi że jak zwykle to moja wina, powtarzanie jaki to jestem beznadziejny.. A z mojej strony ciągłe powtarzanie "uspokój się, wyjdź, ochłoń, pogadamy jak ludzie za kilka minut" i dalej dalej nakręcanie się..


qwert123 napisał(a):Po pewnym czasie zaczęliśmy się od siebie oddalać, ja już jej nie potrafiłem wszystkiego powiedzieć, nic ją nie interesowało, zaczęła spędzać swój cały czas na uczelni/seriale/koleżanki, na mnie nigdy nie miała czasu bo zawsze miała coś ważniejszego. W niczym nie mogliśmy dojść do porozumienia, nawet w rzeczach typu jakie zakupy robimy, jej wiecznie coś nie pasowało, ja na wszystko jej ulegałem, bo po prostu nie chciałem kolejnych kłótni. Przez ostatnie pół roku, całkowicie się wszystko zepsuło. Przestała mnie całkowicie szanować, potrafiła mi wszystko powiedzieć, poniżyć, tak po prostu bez powodu, i uważała że na to zasługuję, 0 szacunku wobec mnie, ciągle wredna, chamska, arogancka, egoistka.

Kurde, to mi przypomina małżeństwo moich rodziców:P tak to jest jak ludzie są z dwóch różnych bajek i nie nadają na wspólnych falach oraz nie potrafią dojść do jakiejkolwiek ugody. Ona Cię po prostu nie kochała, miała na Ciebie alergię i chciała dać Ci znać, żebyś od niej odszedł. Kochająca osoba tak nie postępuje. No i przesadzała czepiając się wszystkiego. Pytanie, co was do siebie przyciągnęło, że zaczęliście ze sobą być.

Z tym kochaniem się nie zgodzę, rok związku był naprawdę można powiedzieć ze idealny.. i z mojej strony i z jej, dużo dla mnie zrobiła.

qwert123 napisał(a):Czułem się jak kompletnie niepotrzebny, najgorszy śmieć, zawsze byłem na ostatnim miejscu, wszystko i wszyscy ważniejsi, ciągle wszystkie winy zwalała na mnie. Ogólnie ona ma niską samoocenę, często mi to mówiła, ja zawsze chciałem jej pomóc, chwalić ją, pokazywać ze w nią wierzę itd. ale zawsze gdy coś takiego robiłem, ona dostawała skrzydeł i traktowała mnie jeszcze gorzej... Ona ciągle obwiniała mnie o wszystko, o to że się od siebie oddaliliśmy, przestaliśmy ze sobą rozmawiać itd, a ona twierdziła ze wszystko robi dobrze. Często próbowałem jej powiedzieć co mi nie pasuje w naszym związku, co mi nie pasuje w jej zachowaniu, ale ona zawsze odbierała to jako ze chcę ją poniżyć, obrazić, niczego nie przyjmowała do wiadomości.

Z tego opisu coraz bardziej myślę, że trafiłeś na borderkę. Wysysała z Ciebie energię, wszystko Twoim kosztem. A może od początku tak było, Ty się poświęcałeś, żeby była szczęśliwa i coraz bardziej zapominałeś o sobie.

Tak to aktualnie wygląda. Wczoraj rozmawialiśmy przez telefon, znów zarzucała mi rzeczy których nie zrobiłem, powiedziałem że to nie prawda.. i od razu zmieniła ton, zaczęła się okropnie odzywać, a mi się zrobiło przykro, a ona zadowolona... Przez dłuższy czas próbowała podnieść swoją samoocenę moim kosztem, nie byliśmy partnerami, tylko ze mną rywalizowała.. Ja zrobiłem obiad, jak zrobiłem coś smacznego, to ona następnego dnia stała i gotowała a później oczekiwała słów ze lepiej gotuje ode mnie... A kiedy powiedziałem że mi smakuje, to wyskakiwała z tekstem "no tak, ty i tak wszystko robisz najlepiej, nawet gotujesz" ...


qwert123 napisał(a):Ostatnie 2 miesiące to całkowita porażka. Zawaliłem studia, rozpętały się między nami naprawdę okropne awantury o nic, ciągłe obrażanie, często mnie uderzała w głowę itd. a później znów zwalała wszystko na mnie a na każdy swój czyn znajdywała usprawiedliwienie, bo ona była zdenerwowana..

Nie no nie mogę, ta laska była pier.olnięta skoro posuwała się do rękoczynów. Zero szacunku do Ciebie, jak mogłeś pozwolić się tak traktować??? Gdzie Twój instynkt samozachowawczy!

Nie wiem, po prostu ciągle myślałem że nie ma idealnych związków, w każdych się kłócą ludzie, ale mimo to potrafią się dogadać. Wiele okropnych słów mi powtarzała setki razy, ale wiem ze to była nie prawda, mówiła pod wpływem emocji, złości.. Tym bardziej że znam swoją wartość, i wiem jakim jestem człowiekiem.

qwert123 napisał(a): Rozstaliśmy się miesiąc temu. Wyprowadziłem się.. Ona przez cały czas olewała mnie, wszystkim znajomym opowiadała niestworzone rzeczy na mój temat, wszyscy zaczęli mnie uważać za takiego jak ona mnie opisywała, mimo ze nie znali prawdy.. Ja mimo wszystko próbowałem się z nią dogadać, spotkać, wyjaśnić, niestety 2 tygodnie ciągle stawiała swoje warunki, ze wszystko mam w sobie zmienić itd. Po pewnym czasie, zacząłem sobie odpuszczać, mimo ze okropnie mi na niej zależało, i bardzo ją kochałem..


Cholera qwert123, rozstanie było najlepszą decyzją i trzeba było się jej trzymać! Twardo i nieodwołalnie, nie zostawiając furtki. Wiem że to boli, bo przechodziłam coś takiego, ale nie żałuję!!! Bo poznałam w końcu mojego chłopaka, który jest prawdziwym skarbem i teraz wiem jak wygląda dobra relacja i w życiu bym nie przypuszczała, że z drugą osobą może być tak dobrze!!! qwert123, marnujesz czas i energię na tę osobę, nie widzisz jak ona się zachowuje? Ty byś jej czegoś takiego nie zrobił, jak uderzyć czy obgadać, a ona jakoś nie ma skrupułów. I się nigdy nie zmieni!

Jestem zbyt mocno do niej przyzwyczajony, jednak wspólne mieszkanie bardzo mocno przywiązuje do drugiego człowieka, dlatego pewnie tak mocno to przeżywam, poza tym też mój charakter, niestety jestem wrażliwy.. czasami na głupim filmie potrafi mi się pojawić łezka pod okiem, wiele rzeczy przeżywam.
Tym razem postawiłem ja warunek, ostateczna rozmowa w niedziele. Bardzo ją o to poprosiłem żebyśmy się spotkali, i wyjaśnili pewne rzeczy bo jest bardzo dużo spraw nie wyjaśnionych. Powiedziała ze nie przyjedzie, zaczęła szukać usprawiedliwienia, ze nie ma czasu, że ma coś do zrobienia itd itd.. Powiedziałem że daję ostatnią szanse na spotkanie, więcej ich nie będzie, i zrobię wszystko aby dotrzymać słowo. Ona ciągle powtarza że nie ma ochoty ze mną rozmawiać, jak zdarza nam się rozmawiać przez tel to ma podejście do mnie ciągle jak wcześniej, czyli ze ona ma ze wszystkim racje, i mam jej się podporządkować.

qwert123 napisał(a):Kiedy ona to zauważyła, ze zaczynam sobie odpuszczać, to postanowiła się ze mną spotkać.. I przeprosiła za swoją postawę, powiedziała ze chciała mi się specjalnie postawić, i mi pokazać (nie wiem co).. Wybaczyłem jej to, porozmawialiśmy, postanowiliśmy sobie dać szansę, zacząć wszystko od nowa z czystymi kartami i budować relacje od nowa.. Minęły 4 dni po rozmowie, a ona znów traktuje mnie jak zwykłego śmiecia, mimo ze nic nie zrobiłem, znów nie wie czego chce, nie wie czy chce ze mną być, i mówi ze jest jej lepiej beze mnie.. A dziś mnie za wszystko przeprosiła, powiedziała ze mnie nadal kocha i żałuje tego ze ciągle nie wie czego chce.. a po chwili, kolejna awantura, wyzwiska, i stawianie warunków, i zwalanie na mnie winy, i słowa ze nie chce być z taką osobą jak ja.. Rozum mi mówi, że to nie ma sensu, żeby skończyć ten związek.. ale serce mówi ze ją kocham i żeby starać to się naprawić...

Border, border, border.
Ona nie doceni i tak niczego co dla niej zrobisz, to nie ma sensu. Im dłużej w tym tkwisz, tym bardziej poraniony psychicznie się stajesz. Musisz postąpić stanowczo. Zerwać kontakt. Zrobić w swoim życiu miejsce na kogoś, kto Cię pokocha i doceni. Naprawdę, nie ma sensu na takie zaburzone osoby.

Zgadzam się, jedyna przeszkoda która stoi na drodze, to to, że ciągle nie wyobrażam sobie życia samemu.. tym bardziej bez niej bo jestem mocno przywiązany do niej.. ale twoja wypowiedź naprawdę, naprawdę, uzmysłowiła mi wiele rzeczy, i wszystko co napisałaś, zgadza się z moimi przypuszczeniami.. Dziękuje.

qwert123 napisał(a):Bardzo mnie boli to, że ona tego w ogóle nie przeżywa.. niczym się nie przejmuje, to co do niej mówię to jednym uchem jej wpada, a drugim wypada. Stwierdziła że studia są dla niej najważniejsze.. A do tego stwierdziła, ze ma dosyć ze mną życia, bo trzymałem ja w klatce i ja kontrolowałem, a twierdzi to po tym, ze jak gdzieś była, i wróciła, to zapytałem po prostu co robiła i z kim była.. czy to jest kontrola??

No widzisz, jak Cię ceni, jej na Tobie nie zależy. Daj jej tego, czego chce, czyli zostaw ją niech se żyje sama. A może ma już kogoś na boku, skąd wiesz. Myślę, że nie miałaby skrupułów, żeby Cię zdradzić i jeszcze by się przed sobą usprawiedliwiła. Wg niej to to Ty jesteś "ten niedobry", a ona chce tylko być szczęśliwa.
Klasyczny wampir energetyczny, co karmi się bólem drugiej osoby. Im bardziej cierpisz, tym ona rośnie w siłę.

Pięknie to ujęłaś "Im bardziej cierpisz, tym ona rośnie w siłę.". Dosłownie tak jest. Czym bardziej cierpiałem np. ciężkich kłótni, ona w wielkiej satysfakcji umawiała się do pubu z koleżankami, wracała późno, uśmiechnięta, spełniona..


qwert123 napisał(a):Ja się cieszyłem kiedy ona się mną interesowała, pytała co robiłem, z kim byłem itd. Według mnie to normalne w związku. Obecnie kiedy ją zapytałem, czy w końcu jesteśmy razem czy nie, to odpowiedziała ze ja powinienem wiedzieć, i nie chce ze mną utrzymywać kontaktu, ani nie odbiera ani nie odpisuje.. Nigdy taki nie byłem, zawsze dążyłem do celu, byłem twardy, wszystko mówiłem w prost, a przez nią, przez ciągłe słuchanie jakim to jestem śmieciem nic nie wartym, nie chce mi się po prostu żyć. A z drugiej strony, wiem że jestem bardzo dobrym partnerem, bo jak często słucham co ludzie wyprawiają w swoich związkach i jak żyją ze sobą, to ja mam wrażenie że jestem idealny. Co sądzicie o tym wszystkim? Bardzo potrzebuję pomocy, otuchy, jakiś rad, bo sam sobie z tym nie radze, ledwo wyszedłem z jednego dołka, a wpadłem w kolejny.. i znów mam chore myśli samobójcze, miałem momenty że robiłem już małe kroki ku temu.. Wysiadła mi psychika przez ostatnie 2 lata życia z róznych powodow. Pozdrawiam wszystkich :roll:

Jesteś w porządku i zasługujesz na kogoś lepszego. Daj sobie szansę i jakieś dziewczynie, która Cię doceni.
Myślę, że ta toksyczna znajomość podkopała mocno Twoje poczucie własnej wartości. Nie skreślaj siebie, tylko dlatego że jakaś chora osoba projektowała na Ciebie swoje zaburzenia.
Myśli samobójcze to czerwony alarm. Może nawet dobrze by Ci zrobił pobyt w psychiatryku, jeśli oczywiście możesz sobie na to pozwolić. Zmiana otoczenia dobrze robi. Przemyślisz sobie pewne sprawy, poznasz jakiś ludzi. A jak wyjdziesz, to zaczniesz na nowo.
Nie dzwoń do niej pod żadnym pozorem. Nie bądź psem na łańcuchu, łaszący się do właściciela, który go kopie.
Za kilka lat będziesz dziękować Bogu, że już nie jesteś z tą dziewczyną. I myślę, że powinieneś się cieszyć, że tak łatwo możesz tę toksyczną znajomość zerwać. Gorzej by było, gdyby laska zaczęła Cię szantażować że się zabije jak odejdziesz, itd.


Nigdy nie miałem szczęścia do kobiet, moje poprzednie 2 partnerki były identyczne, żerował na mnie, ale trwało to do pół roku, więc mocno nie cierpiałem, a tu jednak jest sporo więcej czasu. I układa mi się scenariusz że nie znajdę już nigdy kobiety z którą będę mógł planować przyszłość itd. Nie wiem co jest, wielu znajomych, typowych chamów, nieudaczników, ćpunów, potrafią sobie znaleźć dziewczynę w dosłownie chwilę, a ja z tym zawsze miałem problem.. (nie, ponoć nie jestem wcale brzydki :P ). Nie ma takiej możliwości nawet myśleć o psychiatryku.. Po prostu ostatni dość spory okres czasu wiązał się z ciągłym stresem z którym nie umiem walczyć, do tego jakaś depresja, z której już wychodziłem i czułem się coraz lepiej, a teraz znów to.. Świetne spojrzenie na obecną sytuację "Nie bądź psem na łańcuchu, łaszący się do właściciela, który go kopie.", dosłownie tak jest.. Zawsze uczono mnie, że walczyć o miłość to nie wstyd, ale już stanowczo z tym przegiąłem.. Wiem tyle, że do mnie przyleci szybciej niż mi i jej się wydaje.. Mam nadzieję, że będzie to już kiedy o niej zapomnę i będę wstawał na nogi.. wtedy nawet nie zawaham się odpowiedzieć "dziękuje za wspólny czas, ale to nigdy się nie powtórzy. Nie znam cię, pewnie nigdy nie poznam.. A pomogłaś mi swoją odpowiedzią jak nikt inny.. szczerze dziękuje.. Czy miałabyś ochotę zamienić kilka słów na PW? Mam nadzieję że cię nie zanudzę. Pozdrawiam :great:
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 lis 2015, 22:17

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez tahela 26 lut 2016, 04:58
novymivo,
ja tez mogę was nazwać gorylami i tak samo lekceważąco sie wypowiadac o facetach, bo patrząc na twoja postawe to sie nie dziwie ,ze cie rzuciła, nie szanujesz kobiet a jak ktos kogos nie szanuje to nie chce sie byc na co dzien obok takiej osoby
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do