Odezwać się czy nie...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 20 lut 2016, 12:38
Wierzycie w opętania? Generalnie wszystko w moim temacie rozchodzi się właśnie o to. Jeszcze przedwczoraj naoglądałem się takich filmów na jutubie, że nie mogę przestać o tym myśleć. Przypominam sobie to co się działo ze mną w dzieciństwie i porównuję, analizuję w swojej głowie w każdej sekundzie. Nie wiem czy jestem opętany, czy chory, czy po prostu sobie wkręcam. Chore myśli nie dają mi spokoju, im bardziej myślę o kimś kto jest dla mnie ważny z jakiegoś powodu tym więcej mam natręctw i przekleństw na ten temat. Psycholog zapytał mnie czy szukałem pomocy w grupie wsparcia, spowiedzi, księdza egzorcysty :O Powiedziałem, że nie. Nie wiem, tracę rozum czy co. W moim życiu zdarzyły się rzeczy, które nie jestem w stanie racjonalnie wyjaśnić i męczę się z nimi. Psycholog powiedziała, że moja dobra osobowość, która chce coś budować, tworzyć, być dobrym jest brutalnie atakowana przez tą drugą stronę, że prowadzę tak na prawdę brutalną walkę o życie w każdej sekundzie, i tak jest!Nie chce mi się żyć, nie chcę żeby ktokolwiek był częścią mojej traumy jednocześnie bardzo pragnę z kimś być, koszmar, musiałem się wygadać :( łeb zabity
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 20 lut 2016, 13:07
Jestem na straconej pozycji
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 20 lut 2016, 13:29
I tak na prawdę nie wiem czego oczekuję, potwierdzenia tego? Zaprzeczenia? Ratunku? Wyjścia z sytuacji i poprawy sytuacji, to na pewno, radykalnej zmiany mojego życia. Piszę sam do siebie :) Macie co czytać!
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez tiruriru 22 lut 2016, 14:50
I jak ta Elicea?
Przepisał mi ją niedawno psychiatra... lek wykupiony, ale ani razu go nie wzięłam... Mam się czego bać ?
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
04 lut 2016, 15:52

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 23 lut 2016, 00:16
tiruriru napisał(a):I jak ta Elicea?
Przepisał mi ją niedawno psychiatra... lek wykupiony, ale ani razu go nie wzięłam... Mam się czego bać ?


Powiem tak: pierwsze dwa dni było na zasadzie "wali mnie wszystko", całkiem spoko. Potem? Tragedia! Straciłem apetyt, leżalem, nie jadłem, lęki które miałem się nasiliły, nie miałem siły się ruszyć, suchość w ustach, pić, jakieś drgania w mięśniach, koszmar, generalnie teraz czuję się jak najarany. Biorę do tego zolpic na sen, nie polecam, otępiały umysł jak cholera..../cenzura/, pomimo tych problemów lepiej się czułem zanim zacząłem brać lek, ale swoją drogą niby może zacząć działać nawet po miesiącu. Szczerze mówiąc nie wiem czy mi pomoże na moje przypadłości, ja w połączeniu z lekiem nasennym nie za dobrze się czuję. Generalnie te leki to niezłe gówno. Ale ja twoim lekarzem nie jestem, więc nie biorę odpowiedzialności za to co zrobisz, na mnie działa to nie za dobrze póki co (10 dzień brania). I jeszcze ten posmak na języku jakbyś jakiegoś posolonego bambosza lizał, masakra.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez tiruriru 26 lut 2016, 10:14
Wolałabym nie lizać bambosza :D
Wczoraj miałam odczyt z Holtera... Puls : masakra ! nawet do 180....
dostałam leki na zwolnienie tętna... i co teraz z moją eliceą ? Przecież ona też w jakimś stopniu spowalnia bicie serca....
Chyba idę na medycynę :D
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
04 lut 2016, 15:52

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 15 mar 2016, 21:54
Chyba straciłem nadzieję, że się do niej odezwę :( To już trwa tak długo, widzę ją codziennie rano, wracam po pracy z nadzieją, że wsiądzie po drodze. Ostatnio już miałem do niej podejść, poczułem nagły przypływ siły i poddałem się, nie podeszłem...czuję się potwornie z tym. Moje problemy i choroba uniemożliwia mi normalne relacje, a tak cholernie bym chciał decydować o swoich potrzebach...ech
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez SouthernSun 17 mar 2016, 12:55
nerwosol24 napisał(a):Chyba straciłem nadzieję, że się do niej odezwę :( To już trwa tak długo, widzę ją codziennie rano, wracam po pracy z nadzieją, że wsiądzie po drodze. Ostatnio już miałem do niej podejść, poczułem nagły przypływ siły i poddałem się, nie podeszłem...czuję się potwornie z tym. Moje problemy i choroba uniemożliwia mi normalne relacje, a tak cholernie bym chciał decydować o swoich potrzebach...ech


Czy masz coś do stracenia? Czy może być jeszcze gorzej niż jest teraz jeżeli się do niej odezwiesz? Jaki jest najgorszy scenariusz tego co może się stać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
05 sty 2016, 10:30

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 17 mar 2016, 20:01
nerwosol24 napisał(a):Chyba straciłem nadzieję, że się do niej odezwę :( To już trwa tak długo, widzę ją codziennie rano, wracam po pracy z nadzieją, że wsiądzie po drodze. Ostatnio już miałem do niej podejść, poczułem nagły przypływ siły i poddałem się, nie podeszłem...czuję się potwornie z tym. Moje problemy i choroba uniemożliwia mi normalne relacje, a tak cholernie bym chciał decydować o swoich potrzebach...ech
Poprzez godzenie się na to, by Twoje problemy i choroba uniemożliwiały Ci normalne relacje, również decydujesz o swoich potrzebach - wycofywanie się z relacji z powodu choroby i problemów, to również Twoja decyzja. :bezradny:
W innym wątku wspomniałeś o swoim lęku przed odrzuceniem. Może skonfrontowanie się z tym lękiem byłoby dla Ciebie korzystne? Bo jakby nie patrzeć, bojąc się odrzucenia... sam skazujesz się na samotność... czyli swego rodzaju odrzucenie.
Tak, jak sugeruje Southern Sun - co może się stać, gdy się do niej odezwiesz? Istnieją przynajmniej trzy możliwości: rozmowa ułoży się po Twojej myśli, rozmowa w ogóle nie będzie się kleić, rozmowa zostanie przerwana (np. z powodu wysiadki).
Żadnej z tych możliwości nie warto odbierać jako oceny własnej wartości czy np. w kategoriach "życiowego dramatu".
Jeśli się uda, możesz zawrzeć interesującą Cię znajomość, jeśli się nie uda, nic nie stoi na przeszkodzie, by próbować dalej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 17 mar 2016, 20:19
Gods Top 10 napisał(a):
nerwosol24 napisał(a):Chyba straciłem nadzieję, że się do niej odezwę :( To już trwa tak długo, widzę ją codziennie rano, wracam po pracy z nadzieją, że wsiądzie po drodze. Ostatnio już miałem do niej podejść, poczułem nagły przypływ siły i poddałem się, nie podeszłem...czuję się potwornie z tym. Moje problemy i choroba uniemożliwia mi normalne relacje, a tak cholernie bym chciał decydować o swoich potrzebach...ech
Poprzez godzenie się na to, by Twoje problemy i choroba uniemożliwiały Ci normalne relacje, również decydujesz o swoich potrzebach - wycofywanie się z relacji z powodu choroby i problemów, to również Twoja decyzja. :bezradny:
W innym wątku wspomniałeś o swoim lęku przed odrzuceniem. Może skonfrontowanie się z tym lękiem byłoby dla Ciebie korzystne? Bo jakby nie patrzeć, bojąc się odrzucenia... sam skazujesz się na samotność... czyli swego rodzaju odrzucenie.
Tak, jak sugeruje Southern Sun - co może się stać, gdy się do niej odezwiesz? Istnieją przynajmniej trzy możliwości: rozmowa ułoży się po Twojej myśli, rozmowa w ogóle nie będzie się kleić, rozmowa zostanie przerwana (np. z powodu wysiadki).
Żadnej z tych możliwości nie warto odbierać jako oceny własnej wartości czy np. w kategoriach "życiowego dramatu".
Jeśli się uda, możesz zawrzeć interesującą Cię znajomość, jeśli się nie uda, nic nie stoi na przeszkodzie, by próbować dalej.


Wszystko to prawda co mówicie. Wygląda to tak, że przygotowuję się do tego, układam sobie w głowie co powiem, jadę i.....widzę ją i nie jestem w stanie się odezwać, język grzęźnie w gardle, od razu w głowie myśli, że jestem do niczego, że mam problemy, cała destrukcja samego siebie spada na mnie jak grom z jasnego nieba i po raz kolejny pluję sobie w brodę i tak codziennie...koszmar kur...mać :( Widziałem ją godzinę temu, jechałem specjalnie żeby zagadać i nic....poza tym po raz kolejny rozmawiała przez telefon, kolejny pretekst ku temu żeby nie zagadać (no bo jak? mam stanąć przed nią i zacząć robienie pajacyków? poklepać po ramieniu żeby na chwilę oderwała się od rozmowy? :( ) Codziennie powtarzam sobie, że jutro, że rano, podejdę, zagadam i nic :( Jutro piątek, jak nie zagadam znowu będę myślał przez weekend i czekał na poniedziałek, jestem bezradny wobec tych problemów i tego jak rujnują mi relacje! Czuję się gorszy, jakbym przez pryzmat posiadania problemów ze sobą nie mógł się do nikogo odezwać, jednocześnie wcale nie będąc głupim gościem, bo na niejeden temat można ze mną pogadać i tępakiem nie jestem, bo biblioteka książek w głowie całkiem pokaźnej wielkości. Nie wiem co z tym zrobić. Dwa wyjścia: przemogę się albo nie.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 17 mar 2016, 20:28
Każdy mój związek do tej pory kończył się fiaskiem. Tak na prawdę to w sumie to nie były żadne związki tylko jakieś nie wiadomo co. Mam wielkie obawy że nie nadaję się już do żadnego związku a jednocześnie bardzo tego chcę. W trakcie wczorajszej rozmowy z psychologiem usłyszałem, że tak naprawdę nie będę musiał czekać na zakończenie terapii (która według niej będzie trwała latami - koszmar!) by podjąć związek. Będę mógł zacząć w trakcie. Tylko kto weźmie faceta po przejściach? Poczucie własnej wartości totalnie zerowe mimo tego, że niczego mi nie brakuje jak tak na mnie spojrzeć. Tylko w głowie i osobowości spustoszenie! Koszmarne to życie moje, jak tak spojrzeć z lotu ptaka na mnie!
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez elo 17 mar 2016, 22:03
jak sie dygasz podbic i odezwac to napisz jakis liscik [nie musi byc dlugi] wazne bys ja zaintrygowal
najlepiej walnij wiersz - dziwki lubia wiersze! mozliwe ze se sama podejdzie albo chociaz cos odpisze
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7672
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 17 mar 2016, 22:19
elo napisał(a):jak sie dygasz podbic i odezwac to napisz jakis liscik [nie musi byc dlugi] wazne bys ja zaintrygowal
najlepiej walnij wiersz - dziwki lubia wiersze! mozliwe ze se sama podejdzie albo chociaz cos odpisze


Ciekawa interpretacja podszyta w moim mniemaniu prowokacją. Pozwolisz, że nie skorzystam z twoich kretyńskich rad. Piszesz dziwkom? Twoje życie, widocznie dobrze je znasz skoro twierdzisz, że to lubią. Wątpię, żeby należała do tego grona.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez elo 17 mar 2016, 22:30
to uczucie kiedy zartujesz a ktos bierze to na serio i nie mozesz przestac sie smiac ale w sumie masz wyjebane i nawet nie chce ci sie tego prostowac FUN FUN FUN
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7672
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do