Odezwać się czy nie...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 07 lut 2016, 02:25
Witam. Piszę bo mam cholernie frustrujący problem, który nie daje mi spokoju od dłuższego już czasu. Mam problemy ze sobą, potworną depresję, myśli samobójcze, problemy z osobowością, seksem, do tego stale i usilnie wmawiam sobie schizofrenię. Walka z tymi myślami absorbuje mnie totalnie i wykańcza. Byłem u psychiatry, jednak nie za bardzo mi pomógł po paru spotkaniach i doboru leków. W czwartek idę do innego. Generalnie z autopsji wiem, że podobam się kobietom wizualnie, w głowie też oleju mi nie brakuje (a nawet jest go za dużo jeśli wiecie do czego zmierzam). Moje związki do tej pory to były jakieś "gówniarskie" epizody tak szczerze mówiąc, a mam już trochę lat na karku. Do czego zmierzam: Od dłuższego czasu już w transporcie komunikacji miejskiej spotykam dziewczynę, jeździmy tą samą linią. Powiem wprost: podoba mi się bardzo! Gdzieś mnie wzięło. Ostatnio dochodzi do sytuacji kiedy szukamy się wzajemnie wzrokiem i to już tak perfidnie że aż zaczyna się to robić śmieszne i zabawne. Parę dni temu wychodząc z autobusu w ostatniej chwili spojrzeliśmy sobie prosto w oczy, zaśmiała się wychodząc. Na drugi dzień stałem i patrzyłem się na nią praktycznie cały czas z ukrycia. Wychodząc znowu spojrzała się w moją stronę. Ewidentnie jest coś na rzeczy, to się po prostu czuje, chemia! Mój problem polega na tym, że nie wiem czy powinienem się do niej odezwać będąc świadom swoich problemów. Ostatni miesiąc wracając z pracy wsiadam w autobus i jeżdżę z muzyką na uszach zastanawiając się i myśląc, że nigdy się do niej nie odezwę. Jestem potwornie samotnym człowiekiem z racji moich problemów. Nie chcę żeby ktoś cierpiał przeze mnie, nie wiem czy nadaję się na męża, ojca, partnera, jakiś czas temu wyszło że mam problemy seksualne. Poczucie własnej wartości jest w moim przypadku zerowe, depresja sięgnęła zenitu, piję coraz więcej żeby zapomnieć o problemach, ale też nie na tyle żeby przeszkadzało mi to w prawidłowym funkcjonowaniu. Mam problemy emocjonalne i nerwowe. W czwartek będę wiedział więcej od specjalisty. Nie ma takiego słowa, które by w pełni oddało sytuację, w której się znajduję, samotność przerażająca, bez jakiejkolwiek szansy na zmianę. Czy powinienem do niej zagadać wiedząc, że ze mną jest bardzo źle? Widzę, że czeka na to...dziecko by to zauważyło! Potwornie się męczę z tym, myślę o niej praktycznie cały czas. Cholernie boję się odtrącenia, że jeśli wyjawię jej, że mam problemy psychiczne, emocjonalne, osobiste i że prawdopodobnie czekają mnie leki i być może psychoterapia uzna mnie za "wariata". Niestety, w społeczeństwie cały czas pokutuje opinia, że człowiek chory, z problemami to wariat ganiający z siekierą po mieście. Potwornie chciałbym ją gdzieś zaprosić, wyjść, pogadać, po prostu poznać, zobaczyć jaką jest kobietą w całej swojej urodziwej otoczce. Co z tym zrobić? Mieliście podobnie?
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 07 lut 2016, 03:04
nerwosol24 napisał(a):Mój problem polega na tym, że nie wiem czy powinienem się do niej odezwać będąc świadom swoich problemów.
Po pierwsze myślę, że problemy ze zdrowiem nie "dyskwalifikują" ze związku. Zwłaszcza, że nie poddajesz się tym problemom (zmieniasz lekarza, gdy nie odpowiada Ci poprzedni, planujesz psychoterapię). Wg mnie to, że działasz, przemawia na Twoją korzyść jako potencjalnego partnera, bo kobiety lubią zaradnych facetów.
Po drugie mam wątpliwości czy o problemach ze zdrowiem psychicznym warto mówić na tak wczesnym etapie znajomości. Nie chodzi tutaj o robienie z siebie kogoś kim się nie jest, a o wzajemne poznanie... czy faktycznie zanosi się na związek, czy można liczyć na zrozumienie itd. Partnerka ma prawo o tym wiedzieć, ale również Ty masz prawo liczyć na zrozumienie z jej strony.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez NN4V 07 lut 2016, 03:05
nerwosol24 napisał(a):...w głowie też oleju mi nie brakuje (a nawet jest go za dużo jeśli wiecie do czego zmierzam). ...

Nie wiemy.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 07 lut 2016, 11:59
NN4V napisał(a):
nerwosol24 napisał(a):...w głowie też oleju mi nie brakuje (a nawet jest go za dużo jeśli wiecie do czego zmierzam). ...

Nie wiemy.


Była to alegoria mojej obecnej sytuacji psychicznej. Za dużo oleju = za dużo myślenia = moje problemy! :)
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 07 lut 2016, 12:01
nerwosol24, pewnie, że się odezwać. Przynajmniej będziesz mieć jasność sytuacji. Lepiej żałować tego co się zrobiło, niż tego czego się nie zrobiło :D
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3967
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez NN4V 07 lut 2016, 12:11
nerwosol24 napisał(a):
NN4V napisał(a):
nerwosol24 napisał(a):...w głowie też oleju mi nie brakuje (a nawet jest go za dużo jeśli wiecie do czego zmierzam). ...

Nie wiemy.


Była to alegoria mojej obecnej sytuacji psychicznej. Za dużo oleju = za dużo myślenia = moje problemy! :)

Ok.
Myślę, że jeśli nie masz złych intencji, nie zamierzasz oszukiwać, to nie ma żadnego powodu byś się nie mógł odezwać. Przecież nie musisz być od razu jej meżem, czy partnerem. Warto sie poznać, by sprawdzić choćby jaka u niej "pokutuje opinia" - wcale niekoniecznie zbieżna z przeciętną. Zresztą opinie zawsze można zmienić.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Odezwać się czy nie...

przez wielbłądzica 07 lut 2016, 13:27
Nie, bo w pewnym momencie możesz zacząć ją przytłaczać swoimi problemami i dziewczyna nabawi się traumy.
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 07 lut 2016, 20:31
Jak jestes taki jak opisujesz to dziewczyna i tak zwieje po kilku randkach.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 07 lut 2016, 21:30
agusiaww napisał(a):Jak jestes taki jak opisujesz to dziewczyna i tak zwieje po kilku randkach.


Możesz rozwinąć tą jakże merytoryczną wypowiedź?
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez Stracona100 07 lut 2016, 22:12
Uważam, że możesz, a nawet powinieneś się odezwać. Nie ma powodu, abyś nie podjął próby poznania tej osoby. Podstawą jednak jest to, abyś był naturalny i nie udawał kogoś innego niż jesteś. Taką postawą możesz tylko sobie zaszkodzić, bo jeśli ona polubi Cię "takiego nieprawdziwego" to praktycznie nie będziesz miał już szans, by powiedzieć jej prawdę o sobie - a jeśli to zrobisz, ona poczuje się mocno oszukana.
Bądź sobą od początku, poznaj ją bliżej, a jeśli poczujesz, że już możesz, powiedz jej o sobie więcej. Jeśli wówczas odejdzie, to trudno. Widocznie to nie ta, a dla niej to problem nie do przeskoczenia - będzie miała pełne prawo do takiej decyzji.
Nie powinieneś rezygnować z życia z powodu choroby, z którą walczysz i z góry zakładać, że ktoś Cię odrzuci, ale na kłamstwie nie da się zbudować niczego.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 08 lut 2016, 15:47
nerwosol24 napisał(a):
agusiaww napisał(a):Jak jestes taki jak opisujesz to dziewczyna i tak zwieje po kilku randkach.


Możesz rozwinąć tą jakże merytoryczną wypowiedź?

sam napisales ze duzo pijesz, masz problemy psychiczne i na dodatek inne. Najpierw zeby ulozyc sobie zwiazek z druga osoba trzeba byc mniej wiecej stabilnym. A u Ciebie wysuwa sie te mniej na 1 plan.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Odezwać się czy nie...

przez nerwosol24 08 lut 2016, 19:02
agusiaww napisał(a):
nerwosol24 napisał(a):
agusiaww napisał(a):Jak jestes taki jak opisujesz to dziewczyna i tak zwieje po kilku randkach.


Możesz rozwinąć tą jakże merytoryczną wypowiedź?

sam napisales ze duzo pijesz, masz problemy psychiczne i na dodatek inne. Najpierw zeby ulozyc sobie zwiazek z druga osoba trzeba byc mniej wiecej stabilnym. A u Ciebie wysuwa sie te mniej na 1 plan.


Spokojnie, mam problemy o których pisałem, ale z tym piciem to może przesadziłem trochę. Czasami łapę doła potwornego i idę napić się piwa, nic poza tym. Oprócz tego mam pracę, którą lubię, ogarniam jakoś swoje cztery ściany więc to nie jest tak, że jestem totalnie do niczego. Problem tkwi w nastawieniu, w środku, w głowie, co przekłada się na inne aspekty. Nic, idę w czwartek do lekarza. Zobaczę co mi powie.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez NN4V 08 lut 2016, 19:16
agusiaww napisał(a):Jak jestes taki jak opisujesz to dziewczyna i tak zwieje po kilku randkach.

A może pozwolić JEJ zdecydować?
Prorok Kaczystanu.... :mrgreen:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Odezwać się czy nie...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 08 lut 2016, 20:21
Co z tym zrobić? Mieliście podobnie?
Nie mielismy, żaden moich partnerów się nie przejmował, ze jestem zaburzona, zresztą i po co. Jakieś kwasy sa w każdym związku i się je rozwiązuje na bieżąco, wązne żeby nie zamiatać śmieci pod dywan i nie ukrywać problemów.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do