Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

Avatar użytkownika
przez Arhol 12 paź 2015, 08:20
Ten temat zaczyna przypominać wielką kupe dymiącego gówna....
Obrazek
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32445
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

Avatar użytkownika
przez NN4V 12 paź 2015, 09:22
Obrazek
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

Avatar użytkownika
przez Evia 12 paź 2015, 22:54
ego napisał(a):Evia, No jak to się stało, że kobiety w Europie się wyemancypowały? :]


Bo wbrew Twojemu przekonaniu zdominowanie jednak nie było tym czego chciały

ego napisał(a):A kobiety które w wyemancypowanych czasach, siedzą dobrowolnie w domach to Twoim zdaniem też są zastraszone?


Nie, prędzej leniwe. Tak samo jak mnóstwo mężczyzn, którzy również siedzą w domu.

ego napisał(a):Poczytaj o eksperymencie izraelskich kibuców.


Czemu niby dowodzi według Ciebie ten eksperyment? Kobieta różni się od mężczyzny fizycznie i jakoś nie dziwi mnie fakt, że zamiast ciągać cegły wolały się poświęcić edukacji.
Nie specjalnie dziwi mnie również fakt chęci macierzyństwa, matki zwykle są bardziej związane ze swoim potomstwem, dzieci stają się ich bliskimi, o których chcą dbać.


ego napisał(a):haha dobre czyli kobiety zajmowały się wychowywaniem dzieci , żeby faceci mieli kogo gnębić i kim rządzić... ;)


Naprawdę widzisz świat w czerni i bieli?

cyklopka napisał(a):Reszta ekipy nawaliła takich bzdur, że się płakać chce:
- ludzie pierwotni uprawiali wyłącznie seks zbiorowy, żeby "wygrały" najlepsze plemniki?


Nie, robili to grzecznie po boziemu pod kołderką.

Zanim zaczniesz głosić opinie dotyczące domniemanych bzdur, radziłabym chociaż trochę zaznajomić się z tematem, a jeżeli uważasz, że posiadasz adekwatne informacje, to w lepszym tonie byłoby przedstawienie jakichś uzasadnień. Niestety w tym momencie wykazałaś się jedynie ignorancją.
Założę pierwszą ewentualność i podam Ci pewne informacje na tacy.
Co prawda nie chce mi się szukać źródeł historycznych, jednak posłużę się cytatami z książki antropologicznej.
Jeśli potrafisz przetwarzać pewne informacje, to wnioski powinny nasunąć się same.

(...)Najbardziej znaną postacią ludzkiego plemnika jest, rzecz jasna, wspaniała, elegancka komórka o budowie atlety – z główką, talią i długim, szczupłym ogonkiem. Główka ma kształt wiosła, owalna w obrysie, ale ścięta i zakończona czapeczką. Czapeczka zawiera bardzo ważne płyny. W główce, ściśle upakowane, znajduje się DNA, geny, które zapładniający plemnik dostarczy do centrum komórki jajowej. Główka sterczy niczym lizak na krótkiej, sztywnej części środkowej, która jest silnikiem plemnika, miejscem, gdzie uwalnia się zmagazynowana energia i uaktywnia ogonek. Owe zgrabne osobniki bez wysiłku podróżują przez wydzieliny kobiecego ciała, popychane do przodu eleganckimi, falistymi poruszeniami ogonków.
Choć większości ludzi ów wizerunek wydaje się znajomy, odpowiada mu zaledwie połowa plemników wchodzących w skład normalnego nasienia. Armia plemników jest w większym stopniu zróżnicowana, niż większość z nas jest skłonna przypuszczać. Na przykład niektóre plemniki mają duże główki, inne – małe, jeszcze inne – igłogłowe – tak małe, że brakuje miejsca na genetyczny ładunek DNA. Niektóre główki są okrągłe, inne przypominają kształtem cygaro, gruszkę, hantle, innych natomiast nie da się z niczym porównać. Pewne plemniki, prawdziwe bandy potworów, posiadają po dwie, trzy albo, bardzo rzadko, cztery główki.
Kształt główki nie jest jedyną cechą, która odróżnia od siebie plemniki. Pewna ich liczba posiada ogonki krótkie albo zakręcone niczym sprężynki, albo też po dwa, trzy lub nawet cztery. Niektóre, typ garbusów, mają części środkowe wygięte pod kątem prostym. Jeszcze inne, podobne do autostopowiczów z plecakami, przenoszą materiał komórkowy w częściach środkowych. Przeciętnie tylko około 60% armii przybiera znajomy kształt szczupłych atletów; pozostałe stanowią zbiór dewiantów. Wszystkie jednak mają do spełnienia istotną rolę w wojnie plemnikowej.
(...)

(...)Kiedy tuż przed stosunkiem kobieta i jej kochanek osuwają się na podłogę, w ciele kobiety są już obecne plemniki. W ciągu minionego tygodnia stały partner dostarczył jej sześćset milionów plemników w trakcie rutynowych aktów seksualnych. Większość została usunięta w odpływach, ale i tak część nadal pozostaje wewnątrz. Ich zdolność do wpływania na rezultat działań wojennych zależy jednak od miejsca, w którym się znajdują.
Trochę bezradnych plemników znalazło się w górnej części pochwy. Zniósł je tutaj śluz szyjkowy, który spływał z szyjki w dół pochwy przez cały dzień oczekiwania na tę chwilę niewierności. Każda kropla śluzu przeniosła nieco plemników partnera kobiety. Ponieważ zostały usunięte z przyszłego pola walki w szyjce, zastąpiły je niedobitki plemników ukrywających się w kryptach szyjkowych. Na próżno starają się nadrobić straty. Liczba straconych plemników była większa niż liczba tych, które je zastąpiły, więc przez cały dzień linie obronne partnera w szyjce macicy stopniowo ulegały osłabieniu.
Plemniki umiejscowione w śluzie szyjkowym nie należą do typu kształtnych, o których już wspominaliśmy. Przeciwnie, są ociężałymi zawalidrogami - plemnikami, których rola polega na powstrzymaniu kolejnej porcji plemników przed opanowaniem krypt szyjkowych i macicy. Plemniki z poskręcanymi ogonkami, z wygiętymi częściami środkowymi, z dużymi „plecakami", dużymi główkami lub z dwiema, trzema, czterema główkami mogą bardzo skutecznie zablokować każdy z wąskich kanalików w śluzie. Taki sam skutek mogą osiągnąć dwa plemniki jeden przy drugim. Jednak już podczas kopulacji kobiety z kochankiem względnie niewiele kanalików w śluzie jest jeszcze zablokowanych przez ten szybko malejący zasób plemników partnera.
Plemniki blokujące nie są jedyną obroną partnera w jej ciele. W macicy kręcą się jeszcze inne, choć ich liczba także się zmniejsza. Te plemniki wydają się znajome. Wyglądają zgrabnie i atletycznie, lecz ich zadanie nie polega na zapładnianiu. To plemniki-zabójcy, którzy kręcą się to tu, to tam w poszukiwaniu plemników innych mężczyzn, aby je zniszczyć. Za każdym razem kiedy plemnik-zabójca napotka inny plemnik, sprawdza związki chemiczne na powierzchni jego główki. Jeśli badane związki są identyczne jak jego własne, zabójca rozpoznaje sprzymierzeńca i przystępuje do dalszych poszukiwań. Jak dotychczas we wszystkich spotkaniach w ciele kobiety chodziło o sprzymierzeńców i wyspecjalizowane usługi plemników-zabójców nie były potrzebne. Wiele z nich zaczyna się poruszać opieszale, wiele umiera ze starości. Najsłabsze przebywają w macicy od trzech dni. Bardziej aktywne są te, które przybyły niedawno z krypt szyjkowych.
Macica kobiety nie jest jedynym terytorium kontrolowanym przez plemniki-zabójców. Inne są rozsiane wzdłuż jajowodów. Trafia się nawet jeden płynący samotnie w jamie ciała niedaleko lewego jajnika. Tym zabójcom w jajowodach towarzyszy ostatnia garstka gotowych do zapłodnienia plemników partnera kobiety, „zdobywców komórki jajowej". Plemniki-zabójcy i plemniki-zdobywcy są bardzo do siebie podobne. Jedne i drugie mają szczupłą, atletyczną budowę, ale zabójców charakteryzuje przeciętny rozmiar główki, a główki zdobywców są nieco większe. Gdyby owulacja nastąpiła w tym momencie partner kobiety nadal miałby dużą szansę na zapłodnienie. Tylko, że do owulacji pozostały dwa dni i wojna dopiero ma się rozpocząć.
Po kilku zaledwie ruchach frykcyjnych kochanek zostawia w pochwie nasienie, które tworzy zbiornik nasienny. Szyjka macicy zanurza się w zbiorniku i pozostaje w nim, póki awangarda nowej armii plemników nie zacznie wpływać do kanalików w śluzie szyjkowym. Cała armia liczy blisko pięćset milionów zabójców, milion zdobywców i około stu milionów blokerów. Dla niektórych droga przez kanaliki okazuje się niemożliwa do pokonania, bo drogę zagradzają osobniki pochodzące od partnera kobiety. Jednak zostało ich tak niewiele, że niemal wszystkie kanaliki są obecnie wolne. Najeźdźcy napierają falami. Kilka setek zdobywców przy pomocy zabójców zmierza bezpośrednio przez szyjkę do macicy i udaje się natychmiast do strefy wyczekiwania w jajowodzie. Reszta zdobywców, niektórzy zabójcy i najmłodsze plemniki-blokery - wszystkiego kilka milionów - zajmują pozycję w kryptach szyjkowych. Wpływają do środka, zatrzymują się i czekają na rozwój wypadków. Reszta zabójców podróżuje wolniej przez szyjkę do macicy, pozostawiając za sobą jeszcze wolniejsze plemniki-blokery. Te ostatnie rozpraszają się po kanalikach w śluzie, osiadają, a wiele z nich natychmiast zwija ogonki, jakby się spodziewały długiego wyczekiwania.
Część awangardy złożonej ze zdobywców nie trafia do jajowodu. Jak zauważyliśmy, względnie niewiele plemników-zabójców partnera pozostało aktywnych w macicy, ale te, które pozostały, starają się, jak potrafią, aby powstrzymać przeciwnika. Jak tylko zabójca którejkolwiek ze stron napotka wrogi plemnik, rozpoczynają się działania wojenne. Przez mniej więcej godzinę zabójcy z obu stron pływają znacznie szybciej niż normalnie, poszukując możliwie największej liczby plemników rywala. Chodzi o zatrucie zdobywców i zabójców przy użyciu śmiertelnej mieszanki płynów z czapeczki, którą noszą na główkach. Plemniki potykają się właśnie główkami. Najpierw, jak już wspomniano, odbywa się test przeprowadzany koniuszkiem główki na każdym napotkanym plemniku i porównanie jego powierzchniowych związków chemicznych z własnymi. Jeśli zabójca trafi na plemnik z armii rywala, próbuje czubkiem swojej głowy ugodzić go śmiertelnie we wrażliwszą stronę główki, za każdym razem stosując odrobinę trującej substancji. Ukłuwszy kilka razy, przesuwa się dalej, pozostawiając uszkodzony plemnik na pastwę śmierci.
Pojedynczy zabójca ma dość trucizny, aby zniszczyć znaczną liczbę plemników wrogiej armii, lecz jej zasoby stopniowo się zużywają, a niestety brak zapasów energii do wyprodukowania większej ilości. W ostatniej, rozpaczliwej próbie zniszczenia jeszcze jednego plemnika, usiłuje wbić się główką w główkę rywala i użyć ostatniej drobiny śmiertelnej trucizny. W miarę postępu działań wojennych stopniowo wzrasta liczba par złożonych z martwych i umierających plemników złączonych głowami.
W początkowych potyczkach jeden lub dwaj zabójcy pochodzący od partnera kobiety wykonują, co do nich należy, i w pojedynkach niszczą plemniki-zabójców i plemniki-zdobywców kochanka. Sukces plemników partnera jest krótkotrwały. I na nie przychodzi kolej, i one padają łupem atakujących band zabójców towarzyszących zdobywcom. W szaleńczym chaosie samobójczych ataków, zabójcy z obu stron starają się unicestwić przeciwnika. Przytłaczająca przewaga najeźdźców sprawia, że wkrótce ginie resztka plemników partnera.
Front bitwy przesuwa się teraz do jajowodów, gdzie zabijanie trwa dłużej. Z niewielkimi stratami po swojej stronie plemniki kochanka systematycznie niszczą niedobitki zabójców i zdobywców partnera. W momencie, gdy kobieta i jej kochanek znowu zaczną się kochać, to znaczy po godzinie, będzie już po pierwszej batalii i nie pozostanie przy życiu żaden żywy plemnik partnera. W istocie rola drugiego stosunku i wytrysku w tej szczególnej wojnie plemników jest bardziej skomplikowana, niż się zdaje - lecz omawianie tego w tym miejscu mogłoby niepotrzebnie rozproszyć naszą uwagę.
Jak do tej pory wojna była bardzo jednostronna. W zasadzie wydawała się niczym więcej jak tylko oczyszczeniem przedpola. Główna bitwa dopiero ma się odbyć. Naprawdę zaczyna się dopiero wówczas, kiedy kobieta dociera do domu, siada okrakiem na swym partnerze, wsuwa sobie do pochwy jego penis i wywołuje ejakulację. Uczyniwszy to, rozpoczyna prawdziwą wojnę. Cóż z tego jednak, że jej partner wprowadza do walki trzysta milionów plemników, skoro charakter wojny wcale przez to nie ulega zmianie?
Kiedy świeża armia plemników partnera próbuje opuścić zbiornik nasienny, od razu napotyka problemy. Niemal wszystkie kanaliki w śluzie szyjkowym kobiety są zablokowane, nie tylko przez plemniki kochanka, lecz także przez białe krwinki. Ogromna liczba plemników kochanka i równie liczne białe krwinki robią swoje w sposób niemal doskonały. Plemniki partnera mają znacznie większe trudności z opuszczeniem zbiornika nasiennego niż kilka godzin wcześniej plemniki kochanka. W zablokowanych kanalikach tworzą się kolejki plemników partnera, zamykając całą drogę aż po zbiornik nasienny. W rezultacie zaledwie mała część armii partnera jest w stanie opuścić zbiornik, zanim dojdzie do usunięcia odpływu.
Nawet te plemniki, którym uda się wydostać ze zbiornika, nie są wolne od kłopotów. Nieliczna awangarda zabójców i zdobywców, która zmierza bezpośrednio do macicy, naraża się na atak hord zabójców pochodzących od kochanka. Nielicznym udaje się przejść bez żadnego uszczerbku, ale tylko po to, by wpaść w jeszcze większe kłopoty podczas prób wydostania się z macicy. Wejście do każdego jajowodu jest wąskie, jego szerokość umożliwia zaledwie łatwe przejście komórce jajowej. Ponadto oba wejścia do jajowodów są zablokowane przez plemniki kochanka i kontrolowane przez zabójców. Nic dziwnego, że znaczna liczba plemników partnera ginie, usiłując się tędy przedrzeć. Nawet te nieliczne, którym ucieczka się udaje i w końcu przybywają do strefy wyczekiwania w jajowodzie, nadal są zagrożeni atakiem zabójców, którzy kontrolują całą okolicę.
Niżej w drogach rodnych kobiety, w szyjce macicy, liczna rzesza plemników partnera usiłuje dostać się do krypt szyjkowych. Lecz wejścia do nich także są patrolowane przez zabójców, to są one w zasadzie pełne plemników kochanka. Tylko wyjątkowo plemnik partnera przemknie się przez kanał prowadzący do pustej krypty. Większość osiada w śluzie, gdzie pada ofiarą połączonych sił plemników kochanka i białych ciałek krwi.
Oczywiście rezultat środowej potyczki w tej wojnie był korzystny dla kochanka i w ciągu dwóch kolejnych dni nie działo, się nic takiego, co mogłoby ów stan zmienić. Ponieważ w czwartek i piątek kobieta zachowuje się jak zazwyczaj, populacja plemników blokujących pochodząca od obu mężczyzn powoli maleje. Niektóre zostają zniesione ze śluzem do pochwy. Inne zlikwidowane przez ariergardę białych ciałek krwi. Nawet kiedy plemniki-blokery w szyjce macicy ustępują na rzecz plemników z krypt szyjkowych, posiłkom nie udaje się uzupełnić strat i w efekcie liczba blokerów spada. W macicy grupa zabójców początkowo zmniejsza swą liczebność na skutek strat w walce, lecz w czwartek odbudowuje się dzięki posiłkom z krypt szyjkowych. Następnie zabójcy również tracą na liczebności. Zdobywcy od obu mężczyzn (ale głównie kochanka) opuszczają krypty i zmierzają do stref wyczekiwania w jajowodach.
Po drodze muszą stawić czoło zabójcom rywala z macicy i wtedy większość ze zdobywców partnera ginie, ponieważ prawie wszyscy zabójcy pochodzą od kochanka. Do piątkowej nocy, kilka godzin przed owulacją, stosunek zdobywców należących do partnera i kochanka w jajowodzie wynosił jak jeden do stu.
Kiedy kobieta i jej partner kochali się w piątkową noc, do owulacji pozostała zaledwie godzina. Teraz plemniki partnera mają znacznie łatwiejsze przejście przez śluz szyjkowy, ponieważ liczba blokerów została znacznie zredukowana. Choć większość jego plemników zmierza do pustych w połowie krypt szyjkowych, awangarda zdobywców i zabójców podąża bezpośrednio do jajowodów. Wiele ginie albo zatrzymuje się na skutek działania plemników-zabójców pochodzących od kochanka, ale przejdzie wystarczająco dużo, aby zredukować szansę z jednej na sto do jednej na dziesięć. Właśnie w tym momencie komórka jajowa wychodzi z jajnika i przesyła chemiczny sygnał wzdłuż jajowodu. Ten sygnał aktywizuje setki plemników ze strefy wyczekiwania. Fala plemników wyrusza jajowodem w kierunku komórki jajowej. Teraz jest to wyścig, a raczej wyścig z przeszkodami, ponieważ w jajowodzie nadal można napotkać zabójców, w większości pochodzących od kochanka. Plemniki partnera, zwłaszcza te nieliczne, które dostały się tu na skutek ostatniego wytrysku, są w istocie szybsze niż plemniki kochanka - gdyby pozostałe warunki równoważyły się, partner mimo wszystko mógłby zwyciężyć w walce o zapłodnienie.
Lecz pozostałe warunki bynajmniej nie pozostają w równowadze. Kolejno zdobywcy od partnera napotykają zabójców od kochanka. Kiedy komórka jajowa osiąga strefę zapłodnienia w jajowodzie i przybywa pierwszy plemnik, szansę partnera na wygraną wynoszą jeden do pięciu, ale to nie wystarczy. Trzy plemniki, które jako pierwsze zbliżają się do komórki jajowej, pochodzą od kochanka, i wygląda na to, że zwycięży jeden z nich. Po godzinie niemal we wszystkich strategicznych miejscach dróg płciowych kobiety świeże plemniki zdobywają przewagę nad plemnikami kochanka. W jajowodach szala zwycięstwa zdecydowanie przechyla się na stronę partnera. Ale jest już za późno. Ostateczny sukces należy do kochanka, a dziecko kobiety, córka, która ma się urodzić za dziewięć miesięcy, będzie nazywała ojcem mężczyznę, który jej nie spłodził
(...)

(...)Samce ptaków spostrzegłszy, że ich partnerki kopulują z innym samcem, natychmiast lecą wprost na tego samca, strącają go, a następnie same dokonują inseminacji samicy. Samce szczurów i małp reagują bardzo podobnie. Po dokonaniu inseminacji partnerki szczur albo małpa w normalnych warunkach czekają chwilę, nim zrobią to ponownie. Gdy jednak zobaczą, że parzy się ona z innym samcem, natychmiast inseminują ją ponownie. Nawet jeżeli tylko tracą się z oczu na jakiś czas, wzrasta prawdopodobieństwo że samiec zainseminuje samicę przy najbliższej okazji.
Tego rodzaju reinseminacja jest ważną strategią prowadzącą do sukcesu w wojnie plemnikowej (scenka 21). Jeśli drugi samiec zwleka zbyt długo, więcej plemników pierwszego samca ma czas na opuszczenie zbiornika nasiennego. Na dodatek armia pierwszego samca ma szansę optymalnie rozmieścić się wzdłuż wewnętrznego traktu samicy, zablokować kanaliki szyjkowe, wypełnić krypty szyjkowe i zorganizować na kilka najbliższych dni przejście dla swoich zabójców i zdobywców. Z drugiej strony, jeżeli drugi samiec jest w stanie szybko dokonać inseminacji samicy, jego armia znajdzie się tam na czas, aby wdać się w walkę o najlepsze pozycje w ciele kobiety. Badania na szczurach wykazały, że liczy się dosłownie każda sekunda. Im dłużej drugi samiec zwleka z kopulacją, tym więcej młodych w miocie zostanie spłodzonych przez pierwszego samca. Wszystko sprowadza się do szybkości.
Właśnie z tego powodu szczury, małpy – i ludzie – doznają podniecenia seksualnego na widok kopulującej pary. Penis samca sztywnieje, a czasem nawet nasienie przechodzi do cewki moczowej. Ostra pornografia właśnie dlatego tak silnie oddziałuje na ludzi, że sprzyja osiągnięciu zwycięstwa w wojnie plemnikowej.
(...)

(…)Większość ludzi postrzega męski penis bardziej w kategoriach funkcji niż estetyki. Wszak większość ludzi nie uświadamia sobie, że zadaniem owego narządu jest coś więcej niż dostarczenie nasienia do pochwy. Ludzki penis jest bardzo skutecznym tłokiem. Jego kształt nie wydaje się przypadkowy, tak samo jak nie są wcale przypadkowe jego posuwiste ruchy towarzyszące penetracji. W toku ewolucji penis osiągnął taki kształt i rozmiar, aby wypierać wszystko, co już znajduje się w pochwie. U ludzi dotyczy to w szczególności zbiornika nasiennego i jeszcze nie wydalonego odpływu. Kiedy penis prze w przód, gładki, wolny od naskórka koniec przedziera się przez nasienie i śluz w pochwie. Cofając się, działa dwojako: spód żołędzi ściąga wszystko, co znajduje się z tyłu; przednia część zasysa w dół to, co się znajduje z przodu, a przez co przejdzie podczas następnego ruchu. Szybkie ruchy frykcyjne w czasie stosunku usuwają więc to, co pozostało po poprzednim wytrysku. Usuwają jednocześnie nieco śluzu i blokerów z szyjki macicy. Im dłużej ruchy trwają i im są szybsze, tym dokładniej pochwa jest oczyszczona. Im większy jest penis, tym bardziej skuteczne oczyszczanie.(…)

„Wojny plemników” Robina Bakera
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

przez Druid 12 paź 2015, 23:55
Mistrz Gry napisał(a):Wady mężczyzn to niestałość w uczuciach, zdrada polegająca na seksie, agresja, despotyzm. Mężczyźni nie chcą wychowywać nieswoich dzieci, a kobieta ma pewność, że dziecko jest jej i dlatego mężczyźni mniej angażują się w wychowanie. Wady kobiet to manipulacja, lenistwo, zdrada uczuciowa, potrzeba opieki silnego mężczyzny i wykorzystywanie słabszych.
O kim to właściwie jest?
Druid
Offline

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

Avatar użytkownika
przez NN4V 13 paź 2015, 10:00
Evia napisał(a):...Zanim zaczniesz głosić opinie dotyczące domniemanych bzdur, radziłabym chociaż trochę zaznajomić się z tematem, a jeżeli uważasz, że posiadasz adekwatne informacje, to w lepszym tonie byłoby przedstawienie jakichś uzasadnień. Niestety w tym momencie wykazałaś się jedynie ignorancją.
...

Uzasadnieniem jest autorytarna arogancja. Najwidoczniej schemat zinternalizowany. :mrgreen:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

przez ego 13 paź 2015, 10:45
Evia,

Bo wbrew Twojemu przekonaniu zdominowanie jednak nie było tym czego chciały
I dlatego lgnęły i lgną do facetów z pozycją, facetów zdecydowanych , stanowczych i odpowiedzialnych...a nie pipek co same nie wiedzą czego chcą...
Btw, czyli w czasach prehistorycznych widocznie zdominowanie im pasowało, skoro się nie zbuntowały pomimo zniewolenia przez samczy ród, który zamykał je w jaskiniach i zmuszał karmić piersią bachory.:]

Nie, prędzej leniwe. Tak samo jak mnóstwo mężczyzn, którzy również siedzą w domu.
To może w czasach prehistorycznych też były leniwe, a nie zniewolone.

Czemu niby dowodzi według Ciebie ten eksperyment? Kobieta różni się od mężczyzny fizycznie i jakoś nie dziwi mnie fakt, że zamiast ciągać cegły wolały się poświęcić edukacji.
haha, rzecz w tym,że one tam nie tyle co poświęciły się edukacji ,a porzuciły edukację na rzecz zajmowania się ogniskiem domowym, (czyli wg Ciebie masowemu lenistwu) i to dobrowolnie!

Nie specjalnie dziwi mnie również fakt chęci macierzyństwa, matki zwykle są bardziej związane ze swoim potomstwem, dzieci stają się ich bliskimi, o których chcą dbać.
Teraz Cię nie dziwi Cię, a dopiero co grzmiałaś i powszechnym zastraszeniu kobiet przez samców w czasach zamierzchłych celem zmuszenia ich do zajmowania się domem.... :mrgreen:

Naprawdę widzisz świat w czerni i bieli?
Patrz wyżej ,to Ty tutaj prezentujesz jakieś, wyssane z dupy feministek chyba, stanowisko, że kobiety siedziały w domach, bo samce masowo zmuszali je do tego siłą i zastraszeniem. A nie przeszło Ci przez myśl, że dobór naturalny mógł faworyzować samice, chętne do zajmowania się potomstwem , a nie takie co zakopywały swoje bachory w lesie i wcale nie potrzeba przymusu samca do tego, żeby kobieta zajmowała się domem i dziećmi? no kuźwa pokaż mi jeden gatunek zwierząt, że samiec zmusza samicę do zajmowania się miotem, przecież u wielu gatunków jest tak, że samica musi jeszcze chronić młode przed obcymi samcami...więc wcale nie jest tak, że to samce są przyczyną "zniewolenia" kobiet, a ich własna biologia jak już. ;)
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 13 paź 2015, 11:13
ego, co probujesz napisac ? Ze kobiety same sie zdegradowaly w spoleczenstwie, podczas gdy mogly sie zachowywac jak mityczne amazonki , tzn zabijac dzieci plci meskiej i chodzic na wojne ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

przez ego 13 paź 2015, 11:36
bittersweet, no mniej więcej tak. Wtedy może żywiłabym większy szacunek do kobiet i kobiecości w ogóle. No dla mnie jest to oczywiste, że jeśli istnieje źródło ucisku, to się je likwiduje, a nie działa na rzecz jego rozprzestrzenienia, większość kobiet widać ma z tym problem , a potem wszystko co im zostaje to odwracać kota ogonem i mamrać...Faceci jakoś umieli się ustawić.:]
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

przez Mae 13 paź 2015, 13:04
Evia napisał(a):Czemu niby dowodzi według Ciebie ten eksperyment? Kobieta różni się od mężczyzny fizycznie i jakoś nie dziwi mnie fakt, że zamiast ciągać cegły wolały się poświęcić edukacji.
Nie specjalnie dziwi mnie również fakt chęci macierzyństwa, matki zwykle są bardziej związane ze swoim potomstwem, dzieci stają się ich bliskimi, o których chcą dbać.

Mnie w ogóle szokuje afirmacja uległości kobiety względem mężczyzny z powodu żywienia uczuć macierzyńskich do potomstwa i chęci wychowania go. Jedno nie ima się drugiego.


Zasady życia w kibucach przypominały w pewnym stopniu niektóre postulaty utopijnego komunizmu, choć ich założyciele nie odwoływali się do tej ideologii. Główną zasadą był brak własności prywatnej, wspólnota całego majątku, wspólnota dzieci oraz całkowita równość kobiet i mężczyzn. W tym kontekście kibuce realizowały także częściowo postulaty feminizmu i egalitaryzmu. W kibucach negowano istnienie tradycyjnych ról płciowych. W praktyce odbywało się to przez maskowanie cech płciowych za pomocą luźnego ubrania, wykonywanie tradycyjnie męskich prac przez kobiety oraz unikanie np. stosowania makijażu. Ciąża i poród były traktowane jako jedyna, narzucona przez biologię, aktywność odróżniająca kobietę od mężczyzn. Jednak wychowanie dzieci – ze względu na wspólnotę – nie było postrzegane jako rola kobieca i w założeniu miało być realizowane przez wszystkich bez względu na płeć. Unikano indywidualizacji dzieci przez sformułowanie "mój syn" lub "moja córka". Kobiety były zachęcane do karmienia każdego dziecka w jego okresie niemowlęcym, nie tylko urodzonego przez siebie[1]. Z tego samego względu usiłowano przekierować uczucia indywidualne – takie jak miłość między kobietą a mężczyzną czy miłość macierzyńska – na uczucia wobec wspólnoty. Indywidualizm był traktowany jako defekt moralny. Tolerowane były sformalizowane związki małżeńskie, ale bez całej rytualnej otoczki tradycyjnie im towarzyszącej.

W dłuższym okresie system ten nie został jednak utrzymany. Obserwacje dokonane w kibucu Kiryat Yedidim pokazały, że po pewnym czasie społeczności powróciły do tradycyjnych ról płciowych. O ile w 1920 roku zatrudnienie kobiet wynosiło 50%, o tyle po 30 latach pracowało już jedynie 12% kobiet, reszta zajmowała się wychowaniem dzieci, edukacją i usługami. W kibucu Artzi w 1975 roku pracowało również 12%, z czego 9% na roli zaś 3% w zawodach przemysłowych. Mężczyźni stanowili 87% rolników, 77% pracowników przemysłowych i 99% pracujących na budowach. Kobiety z kolei stanowiły 84% pracowników w edukacji i usługach[2]. Również w administracji kibuców z czasem kobiety przestały zajmować równy procent miejsc – 84% stanowisk zajmowali w niej mężczyźni, którzy stanowili również 71% osób zarządzających kibucem oraz 78% aktywistów politycznych. Badacze przypisywali tę zmianę podejściu młodych pokoleń, urodzonych w kibucach, które nie podzielało ideologicznego zaangażowania ich założycieli w egalitaryzm. O ile w pierwszym pokoleniu 68% kobiet wyrażało przekonanie, że macierzyństwo jest dla nich ważniejsze niż praca, o tyle w drugim pokoleniu było to już 88%. Z czasem nastąpił także stopniowy powrót do indywidualnych relacji rodziców z dziećmi a także w parach małżeńskich[3].


Ten eksperyment był bestialstwem, ale czego się spodziewać po ,,narodzie wybranym".
Wg ego kobieta, która nie zapiehdala z młotkiem i nie dźwiga worków ani nie ,,realizuje się" w administracji (czyli teoretycznie pracy umysłowej) jest podczłowiekiem. Wychodzi na to, że każda kobieta, która nie pracuje, powinna znajdować się pod butem mężczyzny (pomijając uzależnienie materialne, kobieta nie powinna podejmować żadnych decyzji). Ergo... (tutaj dopisz konkluzję, ego ;))
Taki wyciągnęłam wniosek czytając to, co napisała ego i to, co zostało zawarte w Wikipedii. Nie otrzymałam innych przesłanek ku temu, by zanegować pierwszy wniosek.

***

Dla większości myślącej stereotypowo źródłem istnienia i jakiejkolwiek pozycji w społeczeństwie jest posiadanie byle jakiej pracy, czyli bycie trybikiem w maszynie gospodarczej. Umniejsza się inne istotne role, jak chociażby wspomniane wyżej macierzyństwo, które jest dużym wysiłkiem psychicznym, emocjonalnym i fizycznym dla kobiety.
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

przez ego 13 paź 2015, 13:23
Mae, a co w nim bestialskiego? bo pokazał prawdę o kobietach, której współczesne zahipokrycone feminazistki się boją? śmiech na sali, z jednej strony chcą równouprawnienia, a z drugiej tylko tam gdzie jest wygodnie, żenada do kwadratu.:]
Pozycję społeczną trzeba sobie wywalczyć, jak ktoś tego nie potrafi albo nie chce, sam skazuje się na bycie podczłowiekiem ew. natura go na to skazuje, tak jak skazuje zwierzęta na bycie podrzędnymi względem ludzi.

Wychodzi na to, że każda kobieta, która nie pracuje, powinna znajdować się pod butem mężczyzny
Jak mówię, jeśli taka kobieta wiąże się z mężczyzną, tym samym sama skazuje się na bycie albo pod jego butem albo jego dziwką, albo jedno i drugie, co kto woli.

Umniejsza się inne istotne role, jak chociażby wspomniane wyżej macierzyństwo, które jest dużym wysiłkiem psychicznym, emocjonalnym i fizycznym dla kobiety.
To Evia tutaj nazwała, kobiety siedzące w domu i zajmujące się w tzw ogniskiem domowym leniami. Wg mnie są to osoby ograniczone własną biologią, własnymi instynktami, nad którymi nie umieją zapanować.
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 13 paź 2015, 13:37
natura kobiet jest taka ,że nie powinny jeżdzić samochodami , co najwyżej rowerem .
-dzisiaj jadę swoim pasem ( na 3 pasmówce ) , a młoda cipa na wyrwę ( jakby mnie nie było w ogóle ) wpierdala się dziwka wprost w mój bok zajmując mój pas .
Ledwo co wyhamowałem ,żeby cipę pućić .
starym dziadom też powinni odbierać uprawnienia do kierowania .
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9030
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

przez Inga_beta 13 paź 2015, 14:15
Kalebx3,
A gdyby tak postąpił młody mężczyzna to jak byś to nazwał?
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

przez Inga_beta 13 paź 2015, 14:17
ego,
Dziwi mnie to co piszesz, bądąc kobietą siedzącą pod butem rodziców.
To tak jakbys sama siebie obsrywała.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Wątpliwości dotyczące natury kobiet...

przez ego 13 paź 2015, 14:35
Inga_beta, ja już od dawna nie jestem pod niczyim butem, ja jestem na etapie bycia Panem, który ma swoją służbę. :]

Inga_beta napisał(a):Kalebx3,
A gdyby tak postąpił młody mężczyzna to jak byś to nazwał?
Jak to jak? Chu..jem. ;)
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do