NADopiekuńczość

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

NADopiekuńczość

przez Nastia 28 wrz 2015, 13:30
Kto z Was zna z autopsji podobne teksty?

"Jaka kontrola, ja tylko jestem ciekawa, bo cię kocham.."
"Powiedz mi konkretnie, o co chodzi, no dla siebie to będziesz zatrzymywać..?"
"No weź, zjedz, przecież każdy potrzebuje zjeść"
" myślałam, ze miło spędzimy czas, a ty sobie chcesz iść..?"
" inni ludzie cię tak nie zaakceptują, jak ja"
"Facet to facet, zawsze może odejść i cię zdradzić, to nie sa trwałe więzi. a matka zawsze będzie matka"
"Skoro sama tego nie zrobisz, to ja muszę. Jakim prawem? prawem matki. Bo mie pozwolę, anys popełniła taki błąd. Bo jak widać nie myślisz teraz, wiec trzeba ci pomoc"
"po co będziesz po ciemku szła, jeszcze cos ci sie stanie..."

Nie chcę, aby ten wątek był tylko od narzekania, ale mam taki pomysł, aby wpisywać zdanie, z którym najtrudniej nam sie uporać we własnej głowie lub w konfrontacji w 4 oczy i może wspólnymi siłami forumowymi zastanowimy się nad mądrymi, zdrowymi odpowiedziami na takie teksty lub reakcjami. Aby sie w końcu rozprawiać z tym poczuciem winy i chaosem w duszy... Może też poprzez humor? ;)

Proponuje na pierwszy ogień tekst: "Ale co złego w tym, ze sie interesuję, co robisz..? To źle? " (w tonie głosu SMUTEK lub zdziwienie)
Offline
Posty
381
Dołączył(a)
23 kwi 2014, 18:46

NADopiekuńczość

Avatar użytkownika
przez NN4V 28 wrz 2015, 13:33
Nastia napisał(a):...
"po co będziesz po ciemku szła, jeszcze cos ci sie stanie..."
...

Po co będziesz po ćmoku szła - jeszcze zajdziesz.... :mrgreen:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4341
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

NADopiekuńczość

przez Nastia 28 wrz 2015, 13:44
NN4V napisał(a):
Nastia napisał(a):...
"po co będziesz po ciemku szła, jeszcze cos ci sie stanie..."
...

Po co będziesz po ćmoku szła - jeszcze zajdziesz.... :mrgreen:

Moja odpowiedzią jest, ze w takim razie po godz. 16 zima nie powinnam sie ruszać w ogóle w domu..?
Wtedy chwilę zmieszanie, nie wiadomo, co logicznego odpowiedzieć ;) ale zaraz "no dobrze. To w takim razie jak tylko wrócisz to zadzwoń, dobrze? ŻEBYM SIE NIE MARTWIŁA, ZE COS CI SIE STAŁO". (w domyśle - nieprzespana noc, zawał, zdenerwowanie starszej osoby..). Na odmowę "Czyli chcesz, abym sie denerwowała, tak..? Cos ci sie stanie, ze dasz znać? To przeciez tylko krotki telefon, a ja będę spokojna.."
Niby sie wie, ze to szantaż, ale kurczę... Jednak ciagle nie czuje sie w porządku, gdy tak nie zrobię!
Zaraz mam myśli "no faktycznie, ale po co ona ma sie denerwować, to tylko krotki telefon. Mi sie nic nie stanie jak zadzwonię, a ona nie będzie sie trząść". To takie trudne :( nie brać za to odpowiedzialności...
A zarazem boje sie niestety utraty takiego "zainteresowania" , tak jakby to była utrata miłości... Tak, jakby inni mieli w dupie to, czy wrócę cała do domu czy nie.
Offline
Posty
381
Dołączył(a)
23 kwi 2014, 18:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

NADopiekuńczość

Avatar użytkownika
przez NN4V 28 wrz 2015, 13:57
Nastia napisał(a):...Zaraz mam myśli "no faktycznie, ale po co ona ma sie denerwować, to tylko krotki telefon. Mi sie nic nie stanie jak zadzwonię, a ona nie będzie sie trząść". To takie trudne :( nie brać za to odpowiedzialności...

Kiedyś będzie musiała się przyzwyczaić. Im wcześniej zacznie, tym dla wszystkich lepiej.
Najlepiej wspólnie nie mieszkać - choć znam jarzyny, które mimo wyprowadzki z domu dzwonią do mamusi parę razy dziennie, ale to ciężko zaburzone istoty są.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4341
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

NADopiekuńczość

Avatar użytkownika
przez NN4V 28 wrz 2015, 14:07
Jak się zastanowić, to granica między nadopiekuńczością a przemocą jest tak rozmyta, że praktycznie nie istnieje.
Właściwie nadopiekuńczość jest formą przemocy psychicznej.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4341
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

NADopiekuńczość

przez Nastia 28 wrz 2015, 14:21
NN4V napisał(a):Jak się zastanowić, to granica między nadopiekuńczością a przemocą jest tak rozmyta, że praktycznie nie istnieje.
Właściwie nadopiekuńczość jest formą przemocy psychicznej.

Pewnie, ze to przemoc psychiczna. Ale jednak różnica miedzy ewidentna fizyczna przemocą istnieje duża, chodzi mi o ta formę podania, która wywołuje charakterystyczny chaos - no bo ktoś deklaruje, ze chce dobrze, chce dawać, dawać, dawać, interesuje sie, przejmuje sie (zamiast mieć gdzieś)., jest pomocny, milutki. Myśle, ze problem polega tu na tym, ze oprócz złego jest i dobre, tylko jego ilośc powoduje, ze to jest złe ;) tak pokrętnie, ale ta pokretnosc właśnie tak bardzo zwodzi. No ale. Problemem dla mnie,jak pisałam, jest to, ze to mnie wkurza i irytuje, ale... gdy sie od tego odgradzam, to nie czuje, ze jestem przez kogokolwiek kochana :/ taka pustka. Tak bardzo mi sie zakorzeniło w głowie, ze miłość to taki bardzo bliski kontakt i ciagle przejmowanie sie druga osoba, jej potrzebami, bytem itd.. A inaczej to brak miłości i olewka... Czuje sie mocno rozdarta.
Offline
Posty
381
Dołączył(a)
23 kwi 2014, 18:46

NADopiekuńczość

przez Inga_beta 28 wrz 2015, 14:44
Nastia
Te wszystkie teksty które podałaś to są manipulacje. Za każdym razem dana osoba chce coś osiągnąc nie mówiąc tego wprost. Twoim zadaniem jest przemyślenie sobie tego co ta osoba tak naprawdę chce osiągnąć. potem gdy ona to zdanie wypowie, ty powinnaś wyciągnąć na światło dzienne jej faktyczne zamiary.
Przykład. W trakcie kłotni w pracy mój kolega nagle podniósł na mnie głos. Mogłam zrobic to samo, mogłam mu odpowidzieć na jego zarzuty. Ale ja wiedziałam że jego celem jest zastraszenie mnie i przjęcie nade mną kontroli. Dlatego mu to wprost powiedziałam żeby nie próbował mnie zastraszać przez krzyczenie na mnie. I ucichł i dalej mówił już normalnie. Bo go przejrzałam i to wypoeiwdziałam.
Ale jeżeli znasz tylko taką formę "miłośći" to prowkujesz ludzi aby taką dawali i będzie ci bardzo trudno zobaczyć ich prawdziwe intencje i je wyciągnąć na wierzch. W takiej sytuacji pozostaje znoszenie tego i dalsza praca nad sobą aż do mometu gdy ty jako osoba dorosła zapewnisz sama opiekę swojemu dziecku wewnętrznemu.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

NADopiekuńczość

przez Nastia 28 wrz 2015, 15:11
Inga, w przypadku osób, ktore mam na myśli, demaskowanie nie działa kompletnie. Rzecz w tym, że te osoby nie są w stanie sobie uświadomić własnych motywów (no przeciez chcą we własnych oczach uchodzić za dobre ,a nie za kontrolujące ;)) wiec wtedy wprawianie w poczucie winy osiąga jeszcze mocniejszy kaliber (to niesprawiedliwe wpieranie im czegos, nie docenianie, niewdzięczność, oskarżanie ich o złą wolę, gdy mają dobrą, itd). Teksty są, Przyznam, tak sprytne, ze nie raz głupieję i brakuje mi języka w gębie. Dlaczego? Problem w tym, ze kocham te osoby, wiem, ze serio same nie sa świadome tego, co "czynią" i nie chce zrywać kontaktów, chce po prostu nauczyć sie to ucinać, takimi ripostami, ktore bedą w zgodzie ze mną i nie wchodzić w dalsze przepychanki, ktore nie prowadzą do niczego. Ciagle tego nie umiem, bo tj. napisałam - zależy mi na zainteresowaniu, na tym, co dobre, przejmuje sie tym, co pomyślą (niestety), chce sie czuć kochana - a to jedyny sposób, jaki znam...

Jeśli chodzi o osoby obce, o telemarketerów, natrętów, dalszych znajomych, to jestem mistrzem asertywności :D bo to nie są bliskie mi osoby.
Offline
Posty
381
Dołączył(a)
23 kwi 2014, 18:46

NADopiekuńczość

przez Nastia 28 wrz 2015, 15:27
Inga_beta napisał(a):Ale jeżeli znasz tylko taką formę "miłośći" to prowkujesz ludzi aby taką dawali .

To jest prawda. Wiem, że tak robię, a zarazem już tego nie chcę, bo szczęśliwa się tak bynajmniej nie czuję. Tylko jak myślę o miłości inaczej i odpycham stare sposoby, to pojawia się pustka, rozczarowanie i lęk przed osamotnieniem. Chociaż obiektywnie rzecz biorąc są w moim życiu ludzie mi życzliwi. Ale chciałabym też w odpowiedzialności za siebie widzieć (czuć) bardziej zaletę niż straszny ciężar i tu następuje zderzenie się ze ścianą. Bo w sytuacjach, gdy zadbanie o mój komfort równoznaczny jest z dezaprobatą bliskiej osoby i jej złością na mnie to znowu przegrywam, 0 - 1 dla lęku i uległości. Bo się boję, że tak robiąc (stawiając granice) nagrabię sobie z całym światem :/ taka apokaliptyczna wizja.
Offline
Posty
381
Dołączył(a)
23 kwi 2014, 18:46

NADopiekuńczość

przez Mae 28 wrz 2015, 15:38
NN4V napisał(a):Po co będziesz po ćmoku szła - jeszcze zajdziesz.... :mrgreen:

Ojej, biedactwo. Tak Tobie mamusia mówiła? :mrgreen:
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

NADopiekuńczość

Avatar użytkownika
przez Rebelia 28 wrz 2015, 19:05
Nie chcę, aby ten wątek był tylko od narzekania, ale mam taki pomysł, aby wpisywać zdanie, z którym najtrudniej nam sie uporać we własnej głowie lub w konfrontacji w 4 oczy i może wspólnymi siłami forumowymi zastanowimy się nad mądrymi, zdrowymi odpowiedziami na takie teksty lub reakcjami. Aby sie w końcu rozprawiać z tym poczuciem winy i chaosem w duszy... Może też poprzez humor?

Nie odpowiadać. Problem solved.
I to jest akurat prawdziwa historia. Ignorowanie takich zaczepek (powiedzmy) to jedyne wyjście, z czasem się skończą.
Jakiekolwiek polemiki są z góry skazane na porażkę, a momentami stanowią nawet czynnik zapalny do dalszego wciskania tego typu lolcontentu.
To akurat porada terapeuty, trudna do wcielenia w życie, ale wykonalna, a co najważniejsze dająca jakiś efekt.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

NADopiekuńczość

Avatar użytkownika
przez Rebelia 28 wrz 2015, 19:07
I IMHO oddzieliłabym jeszcze pojęcie nadopiekuńczości od kontroli, która jest dość popularna w różnych syndromach rodzin dysfunkcyjnych. Nadopiekuńczość kojarzy mi się z jakąś formą autentycznej troski (bądź gdzieś zakodowanego umartwienia), a potrzeba kontroli to zaspokajanie tylko i wyłącznie swojej chorej potrzeby.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

NADopiekuńczość

Avatar użytkownika
przez Evia 28 wrz 2015, 19:18
Na początku myślałam, że tak gada chłopak i pomyślałam, że jest z nim coś nie halo, jednak kiedy doszłam do wzmianki, że mowa o matce, to stałam się łagodniejsza w swojej ocenie :P
Nie wiem jak wygląda cała Twoja relacja, jednak po samych tych zdaniach uważałabym ją za osobę normalną
No może trochę z tym zdaniem przesadza "inni ludzie cię tak nie zaakceptują, jak ja"
ale w sumie może coś w tym jest...

Moja mama kiedyś mi opowiadała, że miała sen, w którym zabiłam jakiegoś faceta i zawinęłam go w dywan, po czym ona próbowała ukryć zwłoki, żeby mnie nikt nie przymknął :P
Nie ma co, matka to jednak matka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

NADopiekuńczość

Avatar użytkownika
przez Rebelia 28 wrz 2015, 19:26
Jesli w autorce mama wywoluje poczucie winy, to albo z mama albo z autorka jest cos nie tak ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do