Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 19 wrz 2015, 09:37
Przeczytałam dwukrotnie Twój post, Ragnarok.
Przyszło mi do głowy, że owa kobieta - porzuciwszy niemal wszystkie swoje marzenia - czuła się przegrana, niepotrzebna i niekochana. Nikt nie kocha tak naiwnie i bezwarunkowo jak.. małe dziecko.
Przyznam szczerze, że sama czasem tak myslałam o macierzyństwie: chciałabym mieć bejbusia, któremu dałabym to, co mam najlepszego - samą siebie; chciałabym być bezgranicznie kochana, potrzebna... Ot, egoistyczne podejście głupiutkiej cheiloskopii, której również niewiele w życiu się udało.

By kogoś oceniać, trzeba założyć jego buty i przejść tę drogę, którą on przeszedł; napisałam tylko to, co przyszło mi do głowy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

Avatar użytkownika
przez NN4V 19 wrz 2015, 10:15
Tym niemniej chyba właśnie dziecko może ocenić tą decyzję. Przez znajomość jej skutków.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

Avatar użytkownika
przez NN4V 19 wrz 2015, 11:11
Na podstawie opisu pierwszego postu nie można ocenic sytuacji/motywacji/osoby nie czyniąc niedopuszczalnych (z logicznego punktu widzenia) założeń.
Tym niemniej zostałaby ona natychmiast oceniona, gdyby wpasowała się w jakikolwiek z będących w obiegu stereotypów.
W warunkach niedostatku danych, ludzie natychmiast podstawiają sobie znane schemaciki i na ich podstawie oceniają.
Widać to wyraźnie po niespójnosci postaw niektórych komentujących.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

przez Ragnarok 19 wrz 2015, 12:42
NN4V napisał(a):Na podstawie opisu pierwszego postu nie można ocenic sytuacji/motywacji/osoby nie czyniąc niedopuszczalnych (z logicznego punktu widzenia) założeń.
Tym niemniej zostałaby ona natychmiast oceniona, gdyby wpasowała się w jakikolwiek z będących w obiegu stereotypów.
W warunkach niedostatku danych, ludzie natychmiast podstawiają sobie znane schemaciki i na ich podstawie oceniają.
Widać to wyraźnie po niespójności postaw niektórych komentujących.


Z takich właśnie powodów nie rozwinąłem historii, ponieważ dalsze wydarzenia mogłyby być zbyt sugestywne. Załóżmy, ze teraz bym napisał, ze skończyłem najlepsze szkoły, jestem burmistrzem i mam w życiu jak "paczek w maśle" - usłyszałbym prawdopodobnie, ze to dzięki poświeceniu Mamy i jakie ja mam jeszcze prawo mieć wyrzuty czy pretensje do jej postawy. W każdym razie poniżej dalszy ciąg historii oraz to co powoduje, ze zadaje sobie takie pytanie.

Padlo pytanie o źródło środków na zabieg in vitro, który w latach 90 był potwornie drogi. Otóż kredyt, który na posadzie państwowej jest łatwo dostępny dla każdego zatrudnionego - szeregowy pracownik nie kupi za to domu, ale mógł wtedy pozwolić sobie na sfinansowanie takiego zabiegu. Poszczególne raty są oczywiście spłacane z kolejnych pensji, od których zakład pracy odejmuje odpowiednia zaległość. Taka sytuacja spowodowała, ze przez kolejne 10 lat wychowywanie mnie nie mogło obyć się bez kredytów - bankowych, następnie chwilówek etc. Kredyt na kredyt. Prawdopodobnie skończylibyśmy na bruku, gdyby nie mężczyzna poznany przez internet i nawiązany romans - spłacił wszystkie długi i wprowadził trochę normalność (za do do końca życia będę mu wdzięczny).

Odkąd pamiętam miałem bardzo duże problemy z tym aby osiągnąć niezależność od Mamy. Do 3-4 roku życia bylem zmuszony do spania z nią. Używam słowa zmuszony, ponieważ własne łózko otrzymałem w momencie kiedy w wieku czterech lat położyłem się na podłodze i buntowałem się, ze "wole spać na ziemi niż z Toba". W czasie tego okresu kiedy dzieci po raz pierwszy przestają traktować rodziców jak "bogów", wszelkie moje próby wyrażania złości czy gniewu były tłumione paskiem. Po latach kiedy wyrzuciłem jej, ze mnie bila usłyszałem, ze tylko mi się wydawało. Może mi się wydawało, ale ja pamiętam ból i to, ze bardzo płakałem. Co było dziwne (dopiero psychoterapeuta uświadomiła mnie o nietypowości zachowania), po takim "pasie" stała chwile z boku, po czym nagle brała mnie na kolana i zasypywała mnie taka miłością, ze głowa boli. Mógłbym opowiadać o wielu rzeczach, ale nie chce tworzyć tu epopei. Moja prywatność nie istniała w zadnym sensie - fizycznym czy psychicznym. Przez 19 lat byliśmy zmuszeni mieszkać w jednym pokoju. Kiedy w szkole gimnazjalnej dostałem telefon komórkowy, to każdej nocy przegląda wszystkie moje wiadomości (dopóki nie udało mi sie dorwać telefonu z możliwością blokady na kod). Bardzo często robiła mi zdjęcia kiedy spałem w nocy. Zawsze kiedy prosiłem o pieniądze na kino czy wyjście ze znajomymi słyszałem, ze nie mamy pieniędzy. Kiedy znajdowałem po raz kolejny markowe ubrania z metka dostawała napadów agresji twierdząc, ze jestem darmozjadem, Ona poświeciła mi cale życie i tez ma prawo do przyjemności.

Podkreślam to zdanie, ponieważ jest to wspaniale motto całej tej relacji. Wszelkie moje próby osiągnięcia niezależności (zwłaszcza w kwestii wyprowadzki czy wyboru drogi życiowej) wywoływały tego typu reakcje. Oto przykłady: Poświęciłam Tobie cale życie, a Ty jak się zachowujesz? Mam prawo jako matka do "x" bo kieruję się twoim dobrem. Chociaż już dawno przestałeś to dostrzegać. Jako matka poniosłam klęskę i żeby to unieść zdusiłam w sobie wszelkie emocje [reakcja na wiadomość, w której prosiłem aby przestała mi mówić co powinienem w pewnej sytuacji mówić i czuć], a mówili mi, ze jeszcze pożałuję tego, ze jesteś.

Takie słowa doprowadzają mnie do furii, ponieważ ja nie prosiłem aby się poświęcała. Aby rezygnowała ze swojego życia. Nikt ani nic nie zmusiło ja do tego by miała i wychowywała dziecko w takich warunkach jakie miała - to była od początku do końca autonomiczna decyzja. Przez cale życie chodzę z poczuciem winy tego jaki jestem zły i niedobry - do tego stopnia, ze sam uważam, iż najlepiej by było gdybym się po prostu nie urodził. Nienawidzę tego, ze jednego dnia słyszę, ze jestem nieudacznikiem, niewdzięcznikiem czy miernota, a kolejnego słyszę elaboraty jaki to jestem wyjątkowy i wspaniały.

Najbardziej frustruje mnie to, ze nie mogę nawet jawnie wyrazić swojego gniewu. Bo wszelkie próby znalezienia zrozumienia wśród przyjaciół spotykają się zazwyczaj z reakcja "wiesz jakie są mamy", "ona chce dobrze", "rodzice nie są idealni". Tak, nikt nie jest idealny. Uważam jednak, ze mamy (te zdrowe) takie nie są. Kiedy zapytałem jej pytanie dlaczego zdecydowała sie na dziecko w takich warunkach jakie ówcześnie miała, usłyszałem: bo dziecko jest najwyższa wartością, wspaniała idea. Może tak jest, może nie. Dopiero do tego dojrzewam, ciężko mi złamać pewne bariery w głowie, ale uważam, ze dla swojej Mamy bylem przede wszystkim ucieczka przed samotnością. Sam jej niedawno powiedziałem, ze jeśli dalej tak będzie sie zachowywała, to stanie się to czego sie tak najbardziej boi - zostanie sama - reakcja była taka jak zwykle. "Jak ona mogla wychowach tak okrutnego czlowieka, nie rozumie tego i nie zrozumie" - jej slowa.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
19 cze 2015, 09:05

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

przez essprit 19 wrz 2015, 13:54
Ragnarok, szczerze to fakt poczęcia przez in vitro nie ma tutaj NIC do rzeczy.
Istnieje cała masa kobiet, które z podobnych przyczyn robią sobie dzieci (w małzeństwie albo i nie) ŚWIADOMIE, a kolejne tyle nieświadomie.
I na tym fakcie bym się nie koncentrowała ... jedynie co ma - myślę - duże znaczenie dla CIebie z powodu takiej formy poczęcia - to nieznajomość ojca.
A dla każdego - obojętnie czy chłopca czy dziewczynki - ojciec jest ważny.

Tak, zgadzam się w całości że matki potrafią być qrew ... okrutne i wywoływać najgorsze emocje i instynkty mordercze ;)
<Nie zapomnij, że ojcowie też tacy potrafią być>.

Inna sprawa, to wasza symbiotyczna relacja. Być może gdzieś tam w głebi matki jest chęć ochronienia Ciebie i wybierania najlepszego, ale taka kontrola / uniemożliwienie Tobie oddzielenia się od niej wyrządza Tobie krzywdę.

Ja ze swoimi rodzicami jestem na etapie gdzieś pomiędzy mega złością/agresją etc. a rozumieniem ich <w danym czasie i miejscu> -- pomimo że nie dostałam za wiele dobrego od nich. I najlepsze dla nas to zostawienie tego takim jakim jest, a próba ZBUDOWANIA siebie, swojego życia. I dokonywania własnych wyborów.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

Avatar użytkownika
przez NN4V 19 wrz 2015, 22:15
Ragnarok, masz toksyczną matkę.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

przez Luna* 24 wrz 2015, 17:21
Ragnarok, swój gniew na matke i pozbycie się poczucia winy najlepiej przerobić na terapii- normalni ;) ludzie, przyjaciele, znajomi nie rozumieją takich zagadnień. Twoja matka to rodzaj męczennicy. Jeśli pomaga ci "zrzucanie" tutaj zlosci, to tez pisz.
Tez mam podobną.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
16 lut 2015, 09:39

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

Avatar użytkownika
przez NN4V 24 wrz 2015, 17:57
Luna* napisał(a):... normalni ;) ludzie, przyjaciele, znajomi nie rozumieją takich zagadnień....

No tak - wszak to idioci so. :lol:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

przez Luna* 24 wrz 2015, 18:08
Ej, no nie idioci, ale szczęśliwcy, co nie wiedza, co to toksyczni rodzice, nie czepiaj się słowek :pirate:
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
16 lut 2015, 09:39

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

Avatar użytkownika
przez SrebrnaSowa 24 wrz 2015, 18:27
Rangarok , ja to znów widzę trochę inaczej.
Matka która ma świadomość że samotne wychowywanie dziecka graniczy z heroizmem.... do tego przeżyła jako taką klęskę z której jak gdyby na inne wyjście nie było ją stać... zdecydowała się na dziecko by pokazać innym i sobie jaka jest silna , zaradna,heroiczna. Chciała przekonać siebie i innych o swojej wartości... którą utraciła przez ukochanego . Zabrał jej poczucie wartości ze sobą.
Nie ma co oceniać In vitro, jako że była skrzywdzona przez mężczyznę .... z kim miała sobie dziecko zrobić ? Z kobietą ?

Jednak teraźniejsza sytuacja nie jest zbyt przyjemna...
Czy dałoby się Twojej mamie jakoś wytłumaczyć że wiele zyska w Twych oczach gdy przestanie osiadać " na laurach " ?
Czy teraz kiedy kolejna sytuacja ją przerasta znajdzie rozwiązanie graniczące z innym rodzajem heroizmu ?
Czy pomyślała że musi kochać Cię podwójnie , miłością swoją i ojca którego Ci brak...
Czy kilkanaście ? lat temu myślała że plemnik z laboratorium dokona cudu , zmieni wszystko o 180 stopni ?
Czy kiedykolwiek myślała w podobnych kategoriach ?

Czy zdaje sobie sprawę że kochająca matka wyryje się w sercu jedynego syna chyba tylko okrutnym egoizmem ?
INFP-T
4w5


Z każdym dniem , namiętniej całujesz swoją własną Noc...

Gustuję w tchnieniach myśli, o smaku niebieskich migdałów .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2862
Dołączył(a)
29 mar 2015, 14:48
Lokalizacja
Między Wersami

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

przez Nastia 28 wrz 2015, 00:27
Historia prawdziwa czy nie - zbulwersowała mnie.
Skrajny egoizm, okaleczenie człowieka, zawłaszczanie wręcz jak przedmiot (nawet zwierzę się lepiej traktuje) i to jeszcze pod płaszczykiem dobra. No bezczelne. Matka mocno zaburzona, egocentryczna. Jej trudna przeszłość nijak nie usprawiedliwia zgotowania takiego losu swojemu dziecku, i to jeszcze tak świadomie...
Cudem w takiej sytuacji jest, gdy człowiek posiada choćby namiastkę poczucia własnej tożsamości i niezależności.
Problemem nie jest tylko wyrzucenie z siebie gniewu czy żalu i uporanie sie z poczuciem winy, ale zbudowanie siebie i nauczenie sie od podstaw relacji z człowiekiem w dorosłym już wieku. Trudno, bardzo trudno naprawiać konsekwencje takiej więzi, tak wiele rzeczy jest do odwrócenia.. :(

Przypomniał mi się film na podstawie książki Stephena Kinga, o psychopatycznej pielęgniarce, która miała obsesję na punkcie sławnego pisarza, którego uwięziła u siebie w domu, w izolacji od innych ludzi. I była taaaaka dobra, kochana, opiekuńcza, do rany przyłóż (nomen omen, bo przyłożyć to potrafiła... ;) Problemy się zaczęły, gdy facet próbował się uwolnić spod "opieki" swojej wielbicielki...
Offline
Posty
381
Dołączył(a)
23 kwi 2014, 18:46

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

przez Luna* 28 wrz 2015, 09:18
Nastia, pamiętam ten film - tez zrobil na mnie wrazenie.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
16 lut 2015, 09:39

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

Avatar użytkownika
przez NN4V 28 wrz 2015, 11:11
Pamiętacie tytuł tego filmu?
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?

przez Mae 28 wrz 2015, 11:29
,,Misery".
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do