Jak pozbierać się po rozstaniu, jeśli nadal kocham :(

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak pozbierać się po rozstaniu, jeśli nadal kocham :(

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 07 wrz 2015, 16:37
Bonsai - z jednej strony masz rację, ale z drugiej pomyśl: osoba, którą kochasz jest wyraźnie zaburzona. Nie starałbyś się jej pomóc?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Jak pozbierać się po rozstaniu, jeśli nadal kocham :(

przez Saraid 07 wrz 2015, 16:41
NN4V napisał(a):
Saraid napisał(a):maska18, Dziewczyna niestabilna uwikłana w związek z ktorym sobie nie radzi zupełnie w który Ciebie wciągnęła przy okazji ,zerwij ten kontakt tak dla własnego dobra .Ona Cię nie kocha a jaka rolę chcesz pełnić w tym związku?chusteczki?przytulanki?

No - dla własnego dobra nalepiej wypinac się na wszelkie dostrzeżone problemy.
Sąsiad bije żonę i gwałci córkę - pewnie same sobie winne zdziry jedne.
Znęca się nad dzieckiem, nie zauważaj - dla własnego dobra.
Własne dobro ponad wszystko.
Nie uogólniaj proszę?zwracam się tu do autora watku który sam ledwo sobie radzi ze sobą.
Saraid
Offline

Jak pozbierać się po rozstaniu, jeśli nadal kocham :(

przez bonsai 07 wrz 2015, 16:45
cheiloskopia, owszem, ale jeśli byłbym z nią w związku, jeśli tworzylibyśmy parę. No proszę Cię, mam "pomagać" osobie, która układa sobie życie z kimś innym? Przecież to zakrawa na masochizm powiązany z całą listą zaburzeń, ale własnych... Nie można nikogo "uszczęśliwiać" na siłę.
bonsai
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak pozbierać się po rozstaniu, jeśli nadal kocham :(

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 07 wrz 2015, 16:55
bonsai napisał(a):cheiloskopia, owszem, ale jeśli byłbym z nią w związku, jeśli tworzylibyśmy parę. No proszę Cię, mam "pomagać" osobie, która układa sobie życie z kimś innym? Przecież to zakrawa na masochizm powiązany z całą listą zaburzeń, ale własnych... Nie można nikogo "uszczęśliwiać" na siłę.


W sumie może masz rację...
Mnie się wydaje, że w podobnej sytuacji miałabym podobny dylemat jak autor postu - czekałabym aż zrozumie, wróci, zmieni się i wręcz nakłaniałabym ją na wizytę u psychologa, ale nie od dziś wiadomo, że masochizm nie jest mi obcy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Jak pozbierać się po rozstaniu, jeśli nadal kocham :(

Avatar użytkownika
przez Arhol 07 wrz 2015, 17:01
Zerwanie kontaktu,ona wybrała,byłeś waflem,pocieszeniem,pachołem,wypełniaczem jakiejś tam dziury i bólu..niczym więcej. Jak pisało drzewo będzie boleć,czas musi minąć będzie ciężko ale to jedyny wybór jeśli nie chcesz dostać pierdolca z kociokwikiem do cna.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32439
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Jak pozbierać się po rozstaniu, jeśli nadal kocham :(

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 07 wrz 2015, 17:13
Bezpośredniość Arhola i metaforyczny kop w dupę kiedyś też pomógł się otrząsnąć - z perspektywy czasu widzę, że "na szczęście" :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Jak pozbierać się po rozstaniu, jeśli nadal kocham :(

przez maska18 07 wrz 2015, 17:46
Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Tak właśnie myślałem, że będzie , ile ludzi tyle opinii :D
Zerwanie kontaktu jest na prawdę , trudne raczej każdy przechodził więc wie. Problem mój polega na tym, że tak zostałem wychowany, że zawsze pomogę innym w potrzebie. Najczęściej kończy się to tym, że dostaje po dupie za dobre serce, aczkolwiek w związku pierwszy raz.
Ponoć człowiek uczy się na błędach ale u mnie to chyba nauka przez "ó" :D
Ciężko jest przejść obojętnie obok problemu osoby, która do nie dawna była całym twoim światem, no ale raczej macie rację , skoro wybrała więc niech on jej w tym problemie teraz pomaga.
Wiem, że kopę dołek pod sobą cały czas myśląc , że jak pomogę to wszystko będzie cudownie , fantastycznie i wróci. No ale widocznie potrzebuję kogoś kto by mi zabrał tą łopatę :D
maska18
Offline

Jak pozbierać się po rozstaniu, jeśli nadal kocham :(

przez Saraid 07 wrz 2015, 18:04
maska18, Nie będzie cudownie "za złudzenia płaci się rzeczywistością''wiem,że Ci ciężko ale im bardziej w to brniesz tym będzie tylko gorzej...sam musisz wyrzucić tę łopatę i zaopiekować się i pomóc samemu sobie.
Saraid
Offline

Jak pozbierać się po rozstaniu, jeśli nadal kocham :(

Avatar użytkownika
przez Zosia_89 07 wrz 2015, 19:54
bonsai napisał(a):maska18,A jak sobie poradzić? Całkowite zerwania kontaktów i czas. Nic nowego w tej materii się nie wymyśli. No i będzie bolało. :bezradny: Za to nagrodą będzie możliwość znalezienia prawdziwej miłości. Kiedyś.


strasznie mi się to spodobało, bo uważam podobnie. Trzeba szukać osoby, dla której będziesz całym światem, która będzie Ciebie pewna i Ty jej również. Rozumiem Twoją chęć pomocy, ale wydaje mi się, że na dłuższą metę będzie Cię to męczyć - będziesz coraz mocniej zaangażowany w tą relację. Sam napisałeś, że ją bardzo kochasz, będzie Ci łatwo przebywać z tą dziewczyną wiedząc, że nie możesz jej dotknąć, przytulić, założyć rodziny, spędzić starość...?

Może warto się odsunąć i dać życiu zdecydować, przekonać się co Ty czujesz po pewnym czasie, co czuje ona...?
Chociaż nie zrozum mnie źle, nie myślałam tutaj o robieniu sobie złudnych nadziei, bo to też może wykończyć...
Dobrze jest mieć do kogo wyciągnąć rękę,
a oczy mieć szeroko zamknięte.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2802
Dołączył(a)
09 gru 2014, 16:05

Jak pozbierać się po rozstaniu, jeśli nadal kocham :(

przez spacenov 13 wrz 2015, 18:10
W bliskim sąsiedztwie jest mój temat związany z zerwaniem po 5 latach, być może znajdziesz w nim jakieś potrzebne informacje.
W związku z powyższym czuję się zobowiązany Ci coś napisać.

Według mnie trzeba mieć świadomość, że jak się rucha cudze dziewczyny to nie ma bata, żeby się to skończyło dobrze. Jeżeli kobieta ma faceta 5 lat, nagle poznaje kogoś i do niego leci to dlaczego ma zachować się fair w stosunku do nowo poznanego gościa? Miałeś świadomość, że laska ma faceta, po cholerę przekraczałeś granicę pomiędzy koleżeństwem a randkowaniem? Liczyłeś, że nagle o nim w 5 minut zapomni, oleje go, zwiąże się z Tobą a Ty będziesz żył w satysfakcji, że odbiłeś komuś dziewczynę? Serio wierzyłeś, że będziesz spał spokojnie w takich okolicznościach?

Trafiłeś na okres, w którym mieli w związku kryzys, dziewczyna szukała pocieszenia, czuła się zagubiona, w jej życiu źle się działo, padło na Ciebie. Z czasem zrozumiała, że nie potrafi żyć bez swojego faceta, jednak chciała brać z każdego po trochu. Kilka rzeczy od niego, kilka od Ciebie. Coś na zasadzie, że z nim będzie sypiać, z nim będzie spędzać czas a raz kiedy się spotykać z Tobą, żebyś dopełnił przestrzenie, z którymi nie radzi sobie jej partner. Dla niej to jest wygodne, bo wie, że ją kochasz, nie chce zrywać z Toba kontaktu, bo chce mieć otwartą furtkę. Coś nie wyjdzie z obecnym, poleci do Ciebie i jest fajnie, bo ma gdzie wracać. Twoja rola w tym wszystkim to być zawodnikiem rezerwowym. Pytanie tylko czy Ci to odpowiada?

Moja była chciała bardzo podobnie. Miała plan, że będzie z kolesiem, dla którego mnie zostawiła, w między czasie się będzie ze mną spotykać co jakiś czas, powiedziała mi, że mnie dalej kocha, bo byłem jej pierwszą miłością i będzie za mną tęsknić do końca życia, nawet na ślubie ale nie chce ze mną być, bo teraz jest jej lepiej. Spotkałem się z nią 3 razy, dwa razy były zaplanowane i jeden przypadkowy. Przed drugim zaplanowanym mówiła, że nie mogła się pozbierać przed wyjściem z domu, tak nią szarpało. Miała świadomość, że straciła coś bardzo fajnego. Wspomniała, że ten nowy wie o wszystkim i nic nie może z tym zrobić "bo co ma zrobić?". Powiedziałem jej wtedy dokładnie to co Tobie: "Jak się rucha cudze dziewczyny to tak już jest". Dodałem wtedy tylko, że ja za nią nie będę latał, ona mnie wystawiła to niech lata teraz za mną.

Pewnego dnia miałem słabszy dzień i jej dosłownie napisałem co o tym myślę. Zrobiłem to bardzo dosadnie. Z początku żałowałem. Później ją przeprosiłem. Teraz wiem, że bardzo dobrze się stało. Z czasem sama napisała, życzyliśmy sobie wszystkiego dobrego i się pożegnaliśmy. Od tego czasu sporadycznie raz na jakiś czas coś do siebie piszemy. Nie więcej niż dwa zdania. Wyszło mi to na dobre, bo nie jestem od tego, żeby ładować jej akumulatory swoim kosztem. Tobie radzę to samo. Wiem, że rozstanie jest trudne. U mnie wszystko było w znacznie gorszych okolicznościach niż u Ciebie. Nie byłeś z nią długo, nie mieliście wspólnych planów. Minie trochę czasu i się pozbierasz. Zerwij kontakt, powiedz jasno tak jak ja co czujesz. To jest jej sprawa teraz czego oczekuje. Ty, podobnie jak ja, nie jesteś od tego, żeby kosztem siebie dopełniać komuś związki. Albo wóz albo przewóz. Jak Cię kocha i serio chce z Toba być to nie wytrzyma długo, tylko zrobi tak, że stworzy wam możliwość. Jestem więcej niż pewien, że tak się nie stanie. Musisz to przyjąć i się z tym pogodzić.

Boleć na pewno będzie o to jak cholera. Czeka Cię serio trudny czas. Nie duś w sobie emocji, płacz w poduszkę jak najczęściej, zobaczysz, że będzie lepiej. Urwij kontakt i nie daj się zrobić rezerwowym chłopakiem. Ja postąpiłem według tych zasad i poznałem już nowa kobietę, bardzo fajną, z którą się dogaduję a możliwe, że nawet z czasem wejdę w związek. Da się? Da się.
O byłej czasami myślę, czasami mi się śni, przychodzą mi słabsze dni ale już jest serio dobrze a będzie dużo lepiej. Tego kwiatu jest pół światu.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 cze 2015, 14:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do