Problem z mamą, nie daję rady.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem z mamą, nie daję rady.

przez TruchłoBoga 30 sie 2015, 13:31
Żeby robić to, co nam kiedyś robił ktoś inny, trzeba być po prostu beznadziejnym/złym/źle wychowanym/słabym człowiekiem. Ja na przykład postanowiłem, że nigdy nie wplątam się w żaden związek, nie będę miał potomstwa, tłumię w sobie uczucia. Lepsze to, niż zdradzać, męczyć się z drugą osobą mimo wypalenia relacji czy najgorsze, odwalać dramat na oczach swoich dzieci. Trzeba umieć wyciągać wnioski.
TruchłoBoga
Offline

Problem z mamą, nie daję rady.

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 30 sie 2015, 13:36
TruchłoBoga napisał(a):Żeby robić to, co nam kiedyś robił ktoś inny, trzeba być po prostu beznadziejnym/złym/źle wychowanym/słabym człowiekiem. Ja na przykład postanowiłem, że nigdy nie wplątam się w żaden związek, nie będę miał potomstwa, tłumię w sobie uczucia. Lepsze to, niż zdradzać, męczyć się z drugą osobą mimo wypalenia relacji czy najgorsze, odwalać dramat na oczach swoich dzieci. Trzeba umieć wyciągać wnioski.

Założyłeś, że zdradzałbyś żonę i męczył w małżeństwie? Dlaczego?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Problem z mamą, nie daję rady.

przez TruchłoBoga 30 sie 2015, 13:41
Założyłem, że miłość oślepia ludzi i zanim otworzą oczy, narobią sobie dzieci i obowiązków związanych z ich wychowaniem oraz zapewnieniem im świętego spokoju. Jaką mam pewność, że ta świetna, inteligentna, piękna kobieta, z którą doskonale się rozumiem nie okaże się być dla mnie nudna, a wręcz irytująca po latach? Człowiek nie jest tak naprawdę przystosowany do bycia z jedną osobą, ale ja jako dziecko nie wyobrażam sobie, by mój np. mój ojciec miał kogoś oprócz mojej matki. Lepiej sobie odpuścić.
TruchłoBoga
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem z mamą, nie daję rady.

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 30 sie 2015, 13:45
TruchłoBoga a nie przeraża Cię perspektywa samotności?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Problem z mamą, nie daję rady.

przez TruchłoBoga 30 sie 2015, 13:47
Ciężkie pytanie.
TruchłoBoga
Offline

Problem z mamą, nie daję rady.

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 30 sie 2015, 13:51
Ale kluczowe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Problem z mamą, nie daję rady.

przez TruchłoBoga 30 sie 2015, 13:54
Nie użalając się, nie spodziewam się dożyć starości. Dzieci potrzebne są po to, żeby mieć hajs, kiedy jest się już na emeryturze. Ta kwestia jest załatwiona. Związek zaś nie rozwiązałby żadnego z moich problemów, przy których samotność jest dosyć trywialną sprawą.
TruchłoBoga
Offline

Problem z mamą, nie daję rady.

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 30 sie 2015, 15:05
Nie zgodzę się Tobą; nigdy nie myślałam o posiadaniu dziecka jako o zabezpieczeniu materialnym na stare lata; może to nieco idealistyczne podejście, ale chciałabym zostawić tutaj coś po sobie - wartości wpojone ewentualnemu potomstwu.
Z drugiej strony to bardzo samolubne podejście, bo "chyba więcej szczęścia mają nie ci co się rodzą, a ci co umierają" i powołanie na świat nowego życia dla własnego spełnienia to poniekąd egoizm. Mimo wszystko chciałabym kiedyś w przyszłości mieć bejbusia, którego kochałabym nad życie i który mnie obdarzyłby bezwarunkową miłością.
Jeśli zaś o związek chodzi... Człowiek to w zasadzie stworzenie stadne - nie żyje w pojedynkę. Fakt samotności przeraża mnie przede wszytsim w tej kwestii, że nie potrafię (i boję się) żyć sama dla siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Problem z mamą, nie daję rady.

przez dziewczyna123 30 sie 2015, 16:50
Mi moi rodzice raczej nie wpoili rodzicielstwa. Mimo, że skończyłam już studia, to ani nie marzę o ślubie, ani o dziecku. Tak się na to napatrzyłam, że też nie wierzę w to wszystko. Jestem w związku już 7 lat, a wizja małżeństwa mnie przeraża. Chory dom może na zawsze spaprać psychikę.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
30 sie 2015, 11:37

Problem z mamą, nie daję rady.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 30 sie 2015, 16:56
dziewczyna123, uciekaj z domu, mamy i tak nie naprawisz. Jeżeli można kogos zmienić, to tylko siebie, a i tak to jest strasznie trudne.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Problem z mamą, nie daję rady.

przez TruchłoBoga 30 sie 2015, 17:02
cheiloskopia napisał(a):Nie zgodzę się Tobą; nigdy nie myślałam o posiadaniu dziecka jako o zabezpieczeniu materialnym na stare lata; może to nieco idealistyczne podejście, ale chciałabym zostawić tutaj coś po sobie - wartości wpojone ewentualnemu potomstwu.
Z drugiej strony to bardzo samolubne podejście, bo "chyba więcej szczęścia mają nie ci co się rodzą, a ci co umierają" i powołanie na świat nowego życia dla własnego spełnienia to poniekąd egoizm. Mimo wszystko chciałabym kiedyś w przyszłości mieć bejbusia, którego kochałabym nad życie i który mnie obdarzyłby bezwarunkową miłością.
Jeśli zaś o związek chodzi... Człowiek to w zasadzie stworzenie stadne - nie żyje w pojedynkę. Fakt samotności przeraża mnie przede wszytsim w tej kwestii, że nie potrafię (i boję się) żyć sama dla siebie.


Owszem, sprowadzanie ludzi na świat to egoizm. Zsyłasz na ten świat dziecko, bo tak chcesz, nie masz możliwości pytać go o zdanie (wiem, śmiesznie jest się w ogóle nad tym zastanawiać). Bardzo często skazujesz potomstwo na cierpienie. Patrzy jak sama cierpisz, patrzy jak umierasz, patrzy jak świat cierpi, cierpi ono samo. Ostatecznie wszystko jest i tak owiane bezsensem i żadna wartość nie ma znaczenia. Prawda sama się nie broni, a na to, co reprezentujesz większość świata się wysra, bo jest w większości, choćby nie wiadomo jak bardzo nie mieli racji.
TruchłoBoga
Offline

Problem z mamą, nie daję rady.

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 30 sie 2015, 17:58
TruchłoBoga napisał(a):Owszem, sprowadzanie ludzi na świat to egoizm. Zsyłasz na ten świat dziecko, bo tak chcesz, nie masz możliwości pytać go o zdanie (wiem, śmiesznie jest się w ogóle nad tym zastanawiać). Bardzo często skazujesz potomstwo na cierpienie. Patrzy jak sama cierpisz, patrzy jak umierasz, patrzy jak świat cierpi, cierpi ono samo. Ostatecznie wszystko jest i tak owiane bezsensem i żadna wartość nie ma znaczenia. Prawda sama się nie broni, a na to, co reprezentujesz większość świata się wysra, bo jest w większości, choćby nie wiadomo jak bardzo nie mieli racji.

Ale mimo wszystko to nadaje życiu sens - uśmiech dziecka, jego miłość, pierwsze słowo, pierwszy kroczek... W związku z tym, że i tak wszystko kończy się w piachu - warto zostawić tu "coś" po sobie; człowieka, który coś osiągnie, który da komuś szczęście (w końcu na tym łez padole, mimo wszystko, szczęście też gdzieś błyśnie w oczy)... Mój własny idealizm momentami mnie przeraża ;)

bittersweet napisał(a):dziewczyna123, uciekaj z domu, mamy i tak nie naprawisz. Jeżeli można kogos zmienić, to tylko siebie, a i tak to jest strasznie trudne.

Z tym jak najbardziej zgadzam się w 100 %.

dziewczyna123 napisał(a):Mi moi rodzice raczej nie wpoili rodzicielstwa. Mimo, że skończyłam już studia, to ani nie marzę o ślubie, ani o dziecku. Tak się na to napatrzyłam, że też nie wierzę w to wszystko. Jestem w związku już 7 lat, a wizja małżeństwa mnie przeraża. Chory dom może na zawsze spaprać psychikę.

A ja właśnie chciałabym stworzyć taki dom, jakiego nigdy nie miałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Problem z mamą, nie daję rady.

przez TruchłoBoga 30 sie 2015, 18:18
A może zamiast coś osiągnąć rozpierdoli go jakiś rozpędzony samochód, o tym niestety ludzie nie myślą. Tylko o tym, że będzie dobrze i szczęśliwie. Zresztą, jak umrzesz, to umrze i twoje dziecko i cały świat. Rzeczywiście idealizm, bo przymyka oko na pewne fakty. Idealizm = optymizm < realizm. A może ja tak po prostu pier*olę z zazdrości i dla wylania jadu, pewnie tak jest.
TruchłoBoga
Offline

Problem z mamą, nie daję rady.

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 30 sie 2015, 18:24
TruchłoBoga napisał(a):A może zamiast coś osiągnąć rozpierdoli go jakiś rozpędzony samochód, o tym niestety ludzie nie myślą. Tylko o tym, że będzie dobrze i szczęśliwie. Zresztą, jak umrzesz, to umrze i twoje dziecko i cały świat. Rzeczywiście idealizm, bo przymyka oko na pewne fakty. Idealizm = optymizm < realizm. A może ja tak po prostu pier*olę z zazdrości i dla wylania jadu, pewnie tak jest.

Wiesz, rozpatrywać głównie te najbardziej czarne i smutne opcje = depresja murowana; o nie jest realizm tylko przerażający pesymizm.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do