Niechec do wlasnych dzieci

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez bittersweet 31 sie 2015, 14:23
Jak tylko jestem bezradna i zwracam sie do niego z pomoca to mowi mi ze jestem matka i sama powinnam wiedziec co mam robic w danej sytuacji... probujac odciagnac go od pracy slysze <to co mam rzucic wszystko i leciec Ci pomoc, bo sobie nie radzisz, a ciekawe skad kase wezmiemy>;(
Czyli wychowanie dzieci zrzuca na Ciebie, a sam umywa ręce, przy okazji wzbudzając w Tobie poczucie winy - bo jako matka powinnas być przeciez siłaczką, superwoman i Einsteinem w jednej osobie. Współczuje Ci, po prostu spróbuj się jakoś odciążyć, np. niańka, żłobek dla starszej córki. Zgłos się po jakas pomoc psychologiczna albo chociazby tabsy jakies , zebyś nie była tak znerwicowana. Dziwie się trochę, ze zdecydowałaś się jeszcze na kolejną ciaze, kiedy z wychowaniem pierwszego dziecka było niełatwo. Takiego męza bym pogoniła, ale rozumiem, ze z dwójka małych dzieci jesteś zdana na niego.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez bittersweet 31 sie 2015, 14:30
nieboszczyk napisał(a):zdrowe czy chore bedzie dziecko zawsze można zrobić badanie prenatalne w ciąży.jak wykaże że nic niema to oki.a jak wykaże że będzie niedorozwinięte,miało downa,nie bedzie miało konczyn od tego jest aborcja przed 7 tyg ciąży kiedy to płód niema w pełni wykształconego ukladu nerwowego i nie czuje bólu aby nie było "niemych krzyków" w łonie matki.niewiem dlaczego kobiety nie badają swoich ciąż a potem porzucają chore dzieci.tym właśnie krzywdzą te dzieci na całe życie najdotkliwiej..
Wykazujesz zadziwiającą naiwność, poczytaj sobie, jak w praktyce wygląda prawo do badań prenatalnych i legalnej aborcji w Polsce:

http://www.federa.org.pl/projekty-miedz ... iwkopolsce
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez dojenta 31 sie 2015, 16:32
SrebrnaSowa napisał(a):Czyli problemy z macierzyństwem to tylko skutek . Tak na prawdę masz problemy w małżeństwie a na dzieciach i Twoich relacjach z nimi się to odbija.
Tak mi , się wydaje.

Nie wiem czy się cieszyc, ale chyba trafiłaś w sedno :brawo:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
20 sie 2015, 11:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez dojenta 31 sie 2015, 16:52
bittersweet napisał(a):
Jak tylko jestem bezradna i zwracam sie do niego z pomoca to mowi mi ze jestem matka i sama powinnam wiedziec co mam robic w danej sytuacji... probujac odciagnac go od pracy slysze <to co mam rzucic wszystko i leciec Ci pomoc, bo sobie nie radzisz, a ciekawe skad kase wezmiemy>;(
Czyli wychowanie dzieci zrzuca na Ciebie, a sam umywa ręce, przy okazji wzbudzając w Tobie poczucie winy - bo jako matka powinnas być przeciez siłaczką, superwoman i Einsteinem w jednej osobie. Współczuje Ci, po prostu spróbuj się jakoś odciążyć, np. niańka, żłobek dla starszej córki. Zgłos się po jakas pomoc psychologiczna albo chociazby tabsy jakies , zebyś nie była tak znerwicowana. Dziwie się trochę, ze zdecydowałaś się jeszcze na kolejną ciaze, kiedy z wychowaniem pierwszego dziecka było niełatwo. Takiego męza bym pogoniła, ale rozumiem, ze z dwójka małych dzieci jesteś zdana na niego.

Jakiś czas temu powiedział mi dlaczego mogę się czuć źle w obecnej sytuacji i że on to rozumie, ale na tym się skończyło i echo... Co innego robi co innego mówi a jak mu powiedziałam że jest hipokrytą to odwrócił kota ogonem i wyszło, że to ja jestem ta zła, a jak mu mówię że źle się czuje z całą tą sytuacją to słyszę że przesadzam, że jestem przewrazliwiona, że w jego rodzinie z 4 dzieci dawanosobie radę i nikt na nic nie narzekał. Starsza już od dawna chodzi do przedszkola, sale system wychowania tu gdzie mieszkamy odbiega zdecydowania od polskiej mentalności i mojej wizji tego jak dziecko powinno być wychowywane...
Cała sytuacja się zapętla... Problemy z małżeństwem - problemy z moimi nerwami (nerwica, depresja, czort wie co jeszcze...) - moje problemy zdrowotne - nerwy odbijają się na dzieciach.... I tak w kółko.
A najgorsze w tym wszystkim jest to że do mojego męża nic nie dociera:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
20 sie 2015, 11:41

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez SrebrnaSowa 31 sie 2015, 17:25
Nie chcę się za bardzo wymądrzać , bo nie o to tu chodzi, nie mam zamiaru stawać po Twojej stronie czy Twojego męża ale jak dla mnie dobrze by było gdybyś na prawdę szczerze z nim porozmawiała, jeśli powie że przesadzasz znów, by bardziej zwrócić jego uwagę na problem który Cię dręczy a który lekceważy , powiedz że jest Ci na tyle ciężko że masz ochotę wszystkim rzucić . Może wtedy zrozumie wagę problemu.
To że w jego rodzinie.... głupie tłumaczenie wiedział z kim się żeni. Mniej więcej , jak powiedziała koleżanka wyżej, po pierwszej córeczce mniej więcej mógł wywnioskować jak poradzisz sobie z drugim dzieciątkiem. Trochę nie dojrzałe zarzuty.
Z jednej strony go rozumiem, bo może ma ciężką pracę bo tyra żebyście wszystko miały, faceci czasem tacy są , psychicznie nie wspierają ale zapieprzają by zapewnić byt. A jeśli masz wbitą drzazgę w psychikę to żaden byt nie uspokoi ,nie wyleczy i nie uszczęśliwi.
Powiedz żeby trochę zwolnił, zapewnij - jeśli serio tak jest - że kiedy dochody delikatnie zmaleją - DACIE RADĘ ! Że wolałabyś męża w domu , troskliwego, wyrozumiałego i wspierającego ,niż 300,500 zł więcej na pasku .
Rodzicielstwo nie równa się macierzyństwo, wkład ojca w wychowywanie dzieci , córek jest bardzo ważne.
Wiesz jeśli Cię to trochę interesuje, przeczytałam książkę która w sumie jest skierowana do ojców , ale że jestem córeczką tatusia, chciałam ją pochłonąć . " Mocni ojcowie mocne córki " http://lubimyczytac.pl/ksiazka/129331/m ... ocne-corki
Jest tam sporo napisane, jak wiele znaczy ojciec w życiu córki, jaki ma wpływ na kształtowanie się jej charakteru i poglądów.
Serio polecam książkę , wiem że jeśli jest taki zapracowany to niechętnie po nią sięgnie, ale może gdy położysz bez słowa na stoliku nocnym , może kiedyś go skusi , choćby po jednej stronie przed snem :)
Może jeśli zrozumie jakie to ważne, trochę przystopuje, zwolni pościg za pieniądzem , by nie stracić tych których ma pod nosem.
A z kolei jeśli zacznie angażować się w wychowywanie , zrozumie Twoje obawy , problemy i wątpliwości....

Wiem że to słabe rady, ale starałam się , może na początek się nadadzą ...
INFP-T
4w5


Z każdym dniem , namiętniej całujesz swoją własną Noc...

Gustuję w tchnieniach myśli, o smaku niebieskich migdałów .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2862
Dołączył(a)
29 mar 2015, 14:48
Lokalizacja
Między Wersami

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez agusiaww 06 wrz 2015, 18:25
dojenta, zawsze mozesz isc do pracy a dzieci oddac do złobka/przedszkola, dopiero bedziesz miec depresje...
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez dojenta 07 wrz 2015, 09:19
agusiaww napisał(a):dojenta, zawsze mozesz isc do pracy a dzieci oddac do złobka/przedszkola, dopiero bedziesz miec depresje...

Starsza córka już dawno chodzi do przedszkola a tu gdzie mieszkam (nie w PL), żłobków nie ma, a czemu niby mam mieć depresję dopiero wtedy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
20 sie 2015, 11:41

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez agusiaww 07 wrz 2015, 14:30
dojenta, bo jak zaczniesz pracowac,opiekowac sie dziecmi to zycie stanie sie 2 x trudniejsze, tyle ze mozesz wymagac wtedy od faceta, zeby tez zmiejszył godziny pracy bo i Ty bedziesz zarabiac i jego wiekszego, czyli wkładu po połowie w wychowanie dzieci. Nie mozesz wyłacznie w tym domu byc matka i słuzaca dla meza, z drugiej strony trudno wymagac od faceta zeby sie angazowal jak w sumie pracuje od rana do wieczora, wiec jedynym rozsadnym wyjsciem jest tak zorganizowac zycie zeby Wasze obowiazki czyli Twoje i meza były mniej wiecej rowne. Nie będzie łatwo,ale życie nie jest łatwe. Nie mozna tez ani Ty ani on od Ciebie wymagac zeby kazde z Was wyłącznie sie poswiecało Ty tylko dzieciom, on tylko pracy, tworzycie rodzine i powinniscie w zyciu tej rodziny uczestniczyc na rowni. Jednoczesnie jak pojdziesz do pracy wytracisz mu bron z reki ze musi zarabiac od rana do nocy siedzac w pracy, na dodatek zmienisz otoczenie. Tyle, ze jezeli masz dopiero poczatkowa depresje to trzeba by było i to naprostowac, np wizyta u psychologa, psychiatry.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 07 wrz 2015, 14:34
SrebrnaSowa napisał(a):nieboszczyk , ekonomiczniej i przyjemniej byłoby obciąć facetowi jaja.

Dojenta, Mogę Ci zadać kilka pytań ? Będą one dotyczyły TYLKO pierwszej córeczki 4letniej .

Co czułaś kiedy dowiedziałaś się że jesteś w ciąży ?

Jak i w jakim czasie uporałaś się z tą myślą ?

Jak zareagował Twój mąż ?

Co czułaś kiedy wzięłaś ją pierwszy raz na ręce ?

Co czułaś kiedy stawiała pierwsze kroki , powiedziała pierwsze " mama" , coś narysowała , wyszedł pierwszy ząb ?

Te weź się hamuj co?
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez dojenta 07 wrz 2015, 17:18
agusiww tyle, że ja kasę dostaję swoją (macierzyńskie), a do pracy chodziłam wcześniej i bez przesady, że wtedy życie jest trudniejsze. A gdybyś czytała wcześniejsze moje posty to byś wiedziała, że psycholog w moim wypadku odpada.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
20 sie 2015, 11:41

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez zima 07 wrz 2015, 18:01
uno , facet do tej pory nie angazowal sie w wychowanie to czemu teraz ma to zrobic...
jezeli mam byc szczera to najchetniej przelozylabym Cie przez kolano i dala tyle klapsow zebys cos w koncu ze soba zrobila.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Niechec do wlasnych dzieci

przez afrodytka 08 wrz 2015, 12:21
tez sadze, ze angazowanie sie faceta w wychowanie dzieci, jak nie zaistnieje od poczatku, tak potem nie zaistnieje, ale moim zdaniem to wina matek, jakby to powiedziec, nie wymagaja od nich tego. Moj partner pomagal od samego poczatku, umie zrobic wszystko przy synku (16 miesiecy ma), nie robi tego z wielką łaską, tylko ma przekonanie o tym, że powinien. Przykłąd z naszej rodziny, siostra mojego partnera "ubolewa" bo jej mąż wlasciwie moze z raz dziecku zmienil pieluche, jak wraca z pracy to on jest zmeczony i dajcie mu spokoj, bo przeciez zarabia na rodzine, a moim zdaniem sama go nie angazowala wcale od poczatku, poniewaz uwazala, ze to ona zrobi wszystko lepiej
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
08 wrz 2015, 12:11

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez dojenta 08 wrz 2015, 13:55
afrodytka napisał(a):tez sadze, ze angazowanie sie faceta w wychowanie dzieci, jak nie zaistnieje od poczatku, tak potem nie zaistnieje, ale moim zdaniem to wina matek, jakby to powiedziec, nie wymagaja od nich tego. Moj partner pomagal od samego poczatku, umie zrobic wszystko przy synku (16 miesiecy ma), nie robi tego z wielką łaską, tylko ma przekonanie o tym, że powinien. Przykłąd z naszej rodziny, siostra mojego partnera "ubolewa" bo jej mąż wlasciwie moze z raz dziecku zmienil pieluche, jak wraca z pracy to on jest zmeczony i dajcie mu spokoj, bo przeciez zarabia na rodzine, a moim zdaniem sama go nie angazowala wcale od poczatku, poniewaz uwazala, ze to ona zrobi wszystko lepiej

Ale ja nic nie pisałam, że mąż mi wcale nie pomaga przy dzieciach... W nocy jak płaczą to wstaje, pieluchy przewija, kąpie, na spacer wychodzi (choć rzadko) albo zabiera starszacórkę jak ma coś do zrobienia koło domu...
Eh chyba zakończę wątek bo widzę że jednak nikt mnie tu nie rozumie i dopatruje się we wszystkim mojej winy :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
20 sie 2015, 11:41

Niechec do wlasnych dzieci

Avatar użytkownika
przez agusiaww 18 wrz 2015, 11:03
dojenta, no to skoro odpada i zle w sumie nie jest bo facet pomaga to w czym problem? Wrocisz do pracy po macierzynskim, chyba z nudów szukasz problemów.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do