Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sie 2015, 09:15
cheiloskopia napisał(a):...
Dlatego właśnie, gdy M. wtargnął tam gdzie nie powinien, zareagowałam paniką i zasugerowałam, żeby się wyprowadził. Gdy wieczorem powiedział jeszcze, że sprawdził historię mojej przeglądarki - utwierdziłam się w przekonaniu, że aby czuć się swobodnie, muszę być teraz sama. Nie chodzi o to, że mam tak dużo do ukrycia, bo poza tym forum nie znalazłby nic niepokojącego, ale nie chcę być sprawdzana. Powiedziałam mu, jak bardzo mnie wystraszył. Wie, że nie jestem w stanie znieść zazdrości, inwigilowania i braku prywatności.

To jest rzeczywisty zarzut, którym powinien się przejąć. Nie "po prostu nim nie jesteś".
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4354
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 09:23
Masz na myśli , że odpowiedź "po prostu nim nie jesteś" nie zraniłaby go tak bardzo, jak mi się wydaje?
Irracjonalne w tym wszystkim jest to, że ciągle nie mogę pozbierać się po K. - rozsadek podpowiada mi, że odejście było najlepszą decyzją, jaką mogłam podjąć, a mimo wszystko obwiniam się za rozpad tego toksycznego związku; od pewnego czasu każdego dnia w natłoku myśli (z którym notabene sobie nie radzę) dziesiątki razy przewija się "gdybym była inna, bylibyśmy szczęśliwi".

Co do interpretacji jakichkolwiek padających z moich ust uzasadnień - M. ma swoje i również mogłabym określić je jako irracjonalne (np. kiedy nie chce się miziać, bo prostu tego nie lubię, słyszę, że się go brzydzę - kilka razy tłumaczyłam, prostowałam, argumentowałam, ale po którymś takim tekście naprawdę zaczęło mnie odpychać... nie przez wzgląd na obrzydzenie, ale powtarzane do obrzydzenia pierdolety i chyba nie do końca normalny przymus tłumaczenia się z niechęci do całowania).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sie 2015, 09:31
cheiloskopia napisał(a):Masz na myśli , że odpowiedź "po prostu nim nie jesteś" nie zraniłaby go tak bardzo, jak mi się wydaje?

Nie wiem, czy jego - mnie nie.

cheiloskopia napisał(a):....
Co do interpretacji jakichkolwiek padających z moich ust uzasadnień - M. ma swoje i również mogłabym określić je jako irracjonalne (np. kiedy nie chce się miziać, bo prostu tego nie lubię, słyszę, że się go brzydzę - kilka razy tłumaczyłam, prostowałam, argumentowałam, ale po którymś takim tekście naprawdę zaczęło mnie odpychać... nie przez wzgląd na obrzydzenie, ale powtarzane do obrzydzenia pierdolety i chyba nie do końca normalny przymus tłumaczenia się z niechęci do całowania).

No i to też jest konkretny zarzut. Wcale ten M. nie jest takim ideałem jak Ci się wydaje. Istnienie irracjonalnych pragnień/zahamowań jest racjonalnym faktem. Jeśli mi dziewczyna mówi, że czegoś nie lubi, to staram się zmieniać moje zachowania, by nie musiała doświadczać czego nie lubi. Nie zawsze od razu się udaje pozbyć nawyków, ale jest wola współpracy. Tu widze brak woli współpracy, dorabianie ideologii i szantaż emocjonalny. Jak dla mnie, ten facet jest zwyczajnie głupi, skoro tak się zachowuje.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4354
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 09:42
Wydaje mi się, że jest po prosu mocno zakompleksiony (na dobrą sprawę jestem jego pierwszą dziewczyną, nie licząc przelotnych i nieodwzajemnionych miłostek). Staram się to rozumieć, być wyrozumiała i delikatna, ale ile można odpierać bezsensowne zarzuty typu "brzydzisz się mnie", "nudzisz się ze mną", "jestem dla ciebie niewystarczający". Owszem, przeszło mi przez myśl, że M. próbuje grać na moich uczuciach - tym bardziej, że wie, że jestem na takie zagrywki podatna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez zobojętniony 26 sie 2015, 09:57
cheiloskopia napisał(a):"gdybym była inna, bylibyśmy szczęśliwi".


Niestety, czytając ten wątek, coraz bardziej zaczynam zastanawiać się, czy M. nie "jest" przypadkiem w Twoim życiu na zasadzie "chodź do mnie, chcę zapomnieć" :?

Zarzuty czynisz tylko wobec niego.
Despotyczny, i chyba nienormalny K. nie zrobił Ci nic pomiatając Tobą, a M. do żywego zranił Cię czułością i delikatnością.

Inwigilował Cię (ile razy przyznał się do tego, ile razy i czy w ogóle to zataił?), czy może tylko zrobił to jednorazowo: czując, że zaczynasz się oddalać i pewnie nie wiedząc dlaczego. Mężczyzna nie radzi sobie z niepewnością dotyczącą kobiety, którą kocha - pewnie to wiesz. I pewnie wiesz, że te "pierdolety" płynęły na fali tejże niepewności, czy jest dla Ciebie ważny (tfu!) i tak dalej. "My" też potrafimy poczuć gdy coś dzieje się nie tak.

K. nieustannie mnie inwigilował


M. też?

Nie znam człowieka, ale jakoś niewiele jest w całokształcie wątku opisu jego tyranizmu więc śmiem sądzić, że nim nie jest.
A Twoja stronniczość, cheiloskopia, jest wręcz irytująca. On to doskonale wie, że zawiódł skoro nawet nie starał się przemilczeć swej "inwigilacji".
Jeszcze oskarżasz go o manipulację.

Bardzo na niego bluzgasz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
21 sie 2015, 12:43

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 26 sie 2015, 10:01
cheiloskopia, tez uwielbiam się miziać, odepchniecie na tym polu interpretowałabym jak M. Bo z jakiego powodu ktoś chciałby się pozbawiać tej przyjemnej czynności ? w dodatku ograniczenie fizycznej bliskości tylko do kontaktów seksualnych robi fatalne wrażenie, tak jak w sztandarowej sytuacji kiedy facet pobzyka a potem się odwraca na drugi bok i zaczyna chrapać :/
Teoretycznie rozumiem, ze ktoś ma inne upodobania odnośnie dotyku, ale w praktyce trudno to przełknąć.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sie 2015, 10:11
zobojętniony napisał(a):
cheiloskopia napisał(a):"gdybym była inna, bylibyśmy szczęśliwi".


Niestety, czytając ten wątek, coraz bardziej zaczynam zastanawiać się, czy M. nie "jest" przypadkiem w Twoim życiu na zasadzie "chodź do mnie, chcę zapomnieć" :?

Zarzuty czynisz tylko wobec niego.
Despotyczny, i chyba nienormalny K. nie zrobił Ci nic pomiatając Tobą, a M. do żywego zranił Cię czułością i delikatnością......

Aha - czułością i delikatnością wyrażaną z dupy zarzutami typu "brzydzisz się mnie", "nudzisz się ze mną", "jestem dla ciebie niewystarczający". To jest naruszanie granic i przymus emocjonalny. To jest brak akcetptacji odrębności. To jest brak szacunku. Koleś nie jest gotowy do związku i prędko nie będzie.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4354
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sie 2015, 10:14
bittersweet napisał(a):cheiloskopia, tez uwielbiam się miziać, odepchniecie na tym polu interpretowałabym jak M. Bo z jakiego powodu ktoś chciałby się pozbawiać tej przyjemnej czynności ?....

Z takiego powodu, że biorą udział dwie osoby i obie powinny miec z tego przyjemność, a nie jedna poświecać się dla drugiej. Można współpracą wypracować optymalny kompromis, ale nie generować z dupy wziętych durnowatych domniemań. Takie zachowania zniszczą każdą relację.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4354
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 26 sie 2015, 10:28
NN4V napisał(a):
bittersweet napisał(a):cheiloskopia, tez uwielbiam się miziać, odepchniecie na tym polu interpretowałabym jak M. Bo z jakiego powodu ktoś chciałby się pozbawiać tej przyjemnej czynności ?....

Z takiego powodu, że biorą udział dwie osoby i obie powinny miec z tego przyjemność, a nie jedna poświecać się dla drugiej. Można współpracą wypracować optymalny kompromis, ale nie generować z dupy wziętych durnowatych domniemań. Takie zachowania zniszczą każdą relację.
IMo nie za kązdą cenę warto utrzymywac relację, kompromisy męczą po jakims czasie / ofc zależy tez od ilości tych kompromisów i czego one dotycza/ Np. dla mnie osoba "niedotykalska" to absolutny NO GO.
Może za dużo różnić było miedzy autorka watku i M. No i grzebanie w jej kompie to tez wtopa na całego.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

przez bonsai 26 sie 2015, 10:37
bittersweet, tak jest. Nie wyobrażam sobie, że można nie lubić się przytulać, ale jeśli już, to wypada chyba znaleźć sobie partnera, któremu również nie jest to potrzebne. A po drugie, jeśli ktoś naruszyłby moją prywatność przez grzebanie w komputerze, sprawdzanie telefonu czy cokolwiek innego, to nie mielibyśmy już o czym rozmawiać. Nie można żyć z kimś i nie ufać mu. Moim zdaniem to jawne zaprzeczenie idei związku.
bonsai
Offline

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 10:52
zobojętniony napisał(a):
Nie znam człowieka, ale jakoś niewiele jest w całokształcie wątku opisu jego tyranizmu więc śmiem sądzić, że nim nie jest.
A Twoja stronniczość, cheiloskopia, jest wręcz irytująca. On to doskonale wie, że zawiódł skoro nawet nie starał się przemilczeć swej "inwigilacji".
Jeszcze oskarżasz go o manipulację.

Bardzo na niego bluzgasz.


Nie "oskarżam o manipulację", a zastanawiam się po prostu, czy granie na uczuciach nie stało się dla niego - mniej lub bardziej świadomie - sposobem na moją skromną osobę; reasumując te wszystkie dziwactwa (mieszanie do naszych spraw mojego małoletniego brata, usuwanie z facebook'a, blokowanie numeru i wysuwanie bezsensownych teorii typu "brzydzisz się mnie" tylko po to, by usłyszeć zaprzeczenie) można dojść chyba do wniosku, że coś jest nie w porządku, prawda?

Jeśli zaś o stronniczość chodzi - ciężko oceniać obiektywnie osobie, która tkwi w środku sprawy i ma zupełnie subiektywne do niej podejście, co chyba nie jest niczym nienormalnym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 10:53
zobojętniony napisał(a):Nie znam człowieka, ale jakoś niewiele jest w całokształcie wątku opisu jego tyranizmu więc śmiem sądzić, że nim nie jest.
A Twoja stronniczość, cheiloskopia, jest wręcz irytująca. On to doskonale wie, że zawiódł skoro nawet nie starał się przemilczeć swej "inwigilacji".
Jeszcze oskarżasz go o manipulację.

Bardzo na niego bluzgasz.


Nie "oskarżam o manipulację", a zastanawiam się po prostu, czy granie na uczuciach nie stało się dla niego - mniej lub bardziej świadomie - sposobem na moją skromną osobę; reasumując te wszystkie dziwactwa (mieszanie do naszych spraw mojego małoletniego brata, usuwanie z facebook'a, blokowanie numeru i wysuwanie bezsensownych teorii typu "brzydzisz się mnie" tylko po to, by usłyszeć zaprzeczenie) można dojść chyba do wniosku, że coś jest nie w porządku, prawda?

Jeśli zaś o stronniczość chodzi - ciężko oceniać obiektywnie osobie, która tkwi w środku sprawy i ma zupełnie subiektywne do niej podejście, co chyba nie jest niczym nienormalnym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 11:03
NN4V napisał(a):Aha - czułością i delikatnością wyrażaną z dupy zarzutami typu "brzydzisz się mnie", "nudzisz się ze mną", "jestem dla ciebie niewystarczający". To jest naruszanie granic i przymus emocjonalny. To jest brak akcetptacji odrębności. To jest brak szacunku. Koleś nie jest gotowy do związku i prędko nie będzie.


Cokolwiek by to nie było, za każdym razem, gdy musiałam dementować tego typu pierdolety - czułam co raz większą niechęć; do wyznań, do czułości, do zbliżeń... do wszystkiego.

bonsai napisał(a):bittersweet, tak jest. Nie wyobrażam sobie, że można nie lubić się przytulać, ale jeśli już, to wypada chyba znaleźć sobie partnera, któremu również nie jest to potrzebne. A po drugie, jeśli ktoś naruszyłby moją prywatność przez grzebanie w komputerze, sprawdzanie telefonu czy cokolwiek innego, to nie mielibyśmy już o czym rozmawiać. Nie można żyć z kimś i nie ufać mu. Moim zdaniem to jawne zaprzeczenie idei związku.


Moim również - skoro tak bardzo mi nie ufa w tak prozaicznej kwestii jak forum internetowe, na jakiej podstawie zbudować związek?

NN4V napisał(a):
bittersweet napisał(a):cheiloskopia, tez uwielbiam się miziać, odepchniecie na tym polu interpretowałabym jak M. Bo z jakiego powodu ktoś chciałby się pozbawiać tej przyjemnej czynności ?....

Z takiego powodu, że biorą udział dwie osoby i obie powinny miec z tego przyjemność, a nie jedna poświecać się dla drugiej. Można współpracą wypracować optymalny kompromis, ale nie generować z dupy wziętych durnowatych domniemań. Takie zachowania zniszczą każdą relację.


Kiedy powiedziałam, że nie lubię się całować (bo nie lubię i na pewno nie jestem w tej kwestii wyjątkiem) - zwyczajnie się rozpłakał. Poczułam się okropnie, bo go tak mocno uraziłam. I teraz pytanie - mówić, że czego czegoś nie chcę, skoro moja odmowa wywołuje reakcje skutkujące wyrzutami sumienia i poczuciem winy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sie 2015, 11:06
bittersweet napisał(a):....IMo nie za kązdą cenę warto utrzymywac relację, kompromisy męczą po jakims czasie / ofc zależy tez od ilości tych kompromisów i czego one dotycza/ Np. dla mnie osoba "niedotykalska" to absolutny NO GO.

Pewnie, że nie za każdą cenę. Tylko głupotą jest założenie, że stan obecny jest stanem niezmiennym. Gdyby był, większość (nieuległych) kobiet wciąż byłoby dziewicami. :lol:
Szczególnie dotyczy to dziewczyn z PTSD, u których niedotykalskość ma konkretne podstawy, ale cierpliwością i łagodnościa powoli udaje się lęki likwidować. Dotyczy to dziewczyn, którym zinternalizowano katolskie pojmowanie fizyczności, którą widzą w kategoriach grzechu i nieczystości. Z tym da się walczyć i niektóre kobiety są tej walki warte.

bittersweet napisał(a):....Może za dużo różnić było miedzy autorka watku i M. No i grzebanie w jej kompie to tez wtopa na całego.

Może. W każdym razie osobiście staram się wniknąć w przyczyny takiego a nie innego stanu psychiki kobiety akceptowanej jako kandydatka na partnerkę (coby było śmiesznie, w moim życiu obecnie istnieją takie dwie :lol: ). Niedotykalskość dziś nie oznacza, że tak samo będzie jutro.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4354
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do