Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 17:13
zobojętniony Dostrzegam, ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 17:16
bittersweet napisał(a):Po wzrastaniu w patologii podświadomie można szukać w nowym partnerze tego samego wzorca relacji co z rodzicami, adrenaliny, silnych, skrajnych uczuć. Faceci "normalni" tzn mili, odpowiedzialni, spokojni, kochający wydaja się z tego powodu nieinteresujący. Podejrzewam, ze dlatego M. nie potrafił Cie jakos zafascynować :bezradny:


Teraz zamiast fascynacji jest irytacja (delikatnie mówiąc)...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez zobojętniony 26 sie 2015, 17:27
cheiloskopia, widzę, że muszę "otworzyć" się przed Tobą bardziej.

Osobiście nie cierpię na jakiekolwiek zaburzenie. Byłem kiedyś po prostu naiwny (mówię o I., mnie i "dresie"). Myślałem, że ma syndrom sztokholmski - taka prywatna diagnoza. Stąd w ogóle rok temu znalazłem się na tym forum. Szukałem odpowiedzi, co zrobiłem nie tak.

Obecnie przeglądam wiele wątków, bo na brak wolnego czasu nie mogę póki co narzekać.

Dlaczego Twój/wasz wątek?
Wiem, że to absurdalne, ale chcę uzmysłowić Ci, że ktoś taki jak ten cały M. wcale nie musi okazać się najgorszym błędem Twojego życia, bo widzę w nim siebie, a w Tobie, "moją" I. Choć wspólnym mianownikiem łączącym was jest zaślepienie tyranem. Chyba szczerze chcę Ci pomóc, choć może bezpośrednio temu całemu M.

Ja, w odróżnieniu od M. nie jestem jednak romantykiem, a bardziej powściągliwym słuchaczem, człowiekiem wiedzącym czego chce, i nieco jednak zawiedzionym kobietami - M. jak widać nie jest, skoro o Ciebie walczy mimo trudności.

Nie sądzisz chyba, że choćby wątek pt.: "dlaczego zdradzacie?" jest wątkiem bardziej godnym uwagi (będąc teorią) od praktyki.
Nie obrażam nikogo, ale po prostu obserwuję Twój post od początku jego istnienia, i od jakiegoś czasu zapałałem chęcią wmieszania się.

Poza tym naprawdę dziwią mnie Twoje pytania, i uszczypliwości ze strony innych o datę rejestracji.
Siedzę na tym forum z nudów (wiem, to bezczelne) już ponad miesiąc, ale (przepraszam) niewiele jest tu do skomentowania, bo na miejscu wielu ludzi tu publikujących, to bym się po prostu jeszcze raz zastanowił nad słowami, a może byłoby mniej chaosu.

Kochałem, szanowałem I. (Ilonę), a ona.... a ona odepchnęła, odpuściła "dresa" i wyjechała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
21 sie 2015, 12:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 17:50
zobojętniony napisał(a):Kochałem, szanowałem (...), a ona.... a ona odepchnęła, odpuściła "dresa" i wyjechała.

Właśnie w takich relacjach (trzech, o ile się nie mylę) tkwił M. - starał się i został odepchnięty.

Cóż ja mu mogę sobą zaoferować (prócz krzywdy, jaką niechcący mogę wyrządzić, bo z roli ofiary powoli wchodzę w rolę kata)?
Podstawowy problem polega na tym, że ja sama nie wiem, czego chcę. Boję się, że każda podjęta przeze mnie decyzja będzie tą złą.

To, co na początku wydawało się nas łączyć, tak naprawdę chyba dzieli.
Tak, mam go na chwilę obecną dość.
Mam dość dementowania pierdoletów w stylu "brzydzisz się mną", "jestem nudny", "masz mnie za skurw*syna". Dość wkładania mi w usta słów, które mi nawet przez myśl nie przeszły. Dość jego nadopiekuńczości. Dość przypominania mi, że całe życie był sam.
W tym momencie byle pierdoła byłaby mnie w stanie zirytować, bo tak bardzo mam dość wszystkiego. Chcę być sama, a on dzwoni i z żadnej z tych rozmów nie wynika nic dobrego. Chcę być sama, a on chce rozmawiać. Chcę być sama. Po prostu. I co raz bardziej się wkur*iam, napędzam, nakręcam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sie 2015, 18:02
W kontekście:
zobojętniony napisał(a):...A jeśli wybaczyłby autorce i zaakceptował jej podejrzenia, pretensje i każde zniesmaczenie jego osobą,..


zobojętniony napisał(a):... - Podejrzewa: mnie o bycie M.

Istnieją ku temu przesłanki.
Tylko co to obchodzi M., by miał jej wybaczać?

zobojętniony napisał(a):...
- pretensje (bluzganie) i zniesmaczenia odczuwa o: romantyzm, czułość (być może przesadną, nie wiem), obsypywanie ją upominkami. Ja wiem, że własny obraz jaki wywołał tym M. mógł być aż za słodki, ale czy to dotyka aż do żywego?

Nie pretensje i zniesmaczenia. Ona tylko opowiada, jakie uczucia wzbudza w niej jego zachowanie. Nie rozumiesz, że na własne emocje wpływ jest nikły?
Czy Ty tez mieszasz do spraw dorosłych małoletnie dzieci? (które nie mają nic wspólnego ze sprawą)

Ponadto: "usuwanie z facebook'a, blokowanie numeru i wysuwanie bezsensownych teorii typu "brzydzisz się mnie" tylko po to, by usłyszeć zaprzeczenie".

Dość specyficzne jest Twoje pojmowanie "miłości" - jeśli uważasz, że powyższe jest ok.

zobojętniony napisał(a):...- wybaczyć mógłby (gdyby się dowiedział): zero zaufania (wiem, że cheiloskopia nie jest w najlepszej formie, ale chwilę zastanawiałem się czemu zostałem wzięty za M.)

Zastanawiałeś się tak skutecznie, że zapomniałeś kto w rzeczywistości podejrzenie podniósł.
Nie mogę dowieść, ani wykluczyć, ale osobiście uważam to za prawdopodobne.

zobojętniony napisał(a):...- przykro mi nie tyle z powodu tego, że zostałem M., ale dlatego, że wiem z własnego doświadczenia jak łatwo "stać się" draniem.

To ja też wiem.
Nikt M. nie przypisuje rzeczy których nie popełnił. Nie ma powodu do ignorowania tych, które popełnił.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sie 2015, 18:04
cheiloskopia napisał(a):....Chcę być sama. Po prostu. I co raz bardziej się wkur*iam, napędzam, nakręcam...

Telefon wyłącz. Domofon wyłącz. Spokój.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 18:09
NN4V napisał(a):
zobojętniony napisał(a):...- wybaczyć mógłby (gdyby się dowiedział): zero zaufania (wiem, że cheiloskopia nie jest w najlepszej formie, ale chwilę zastanawiałem się czemu zostałem wzięty za M.)

Zastanawiałeś się tak skutecznie, że zapomniałeś kto w rzeczywistości podejrzenie podniósł.
Nie mogę dowieść, ani wykluczyć, ale osobiście uważam to za prawdopodobne.

zobojętniony napisał(a):...- przykro mi nie tyle z powodu tego, że zostałem M., ale dlatego, że wiem z własnego doświadczenia jak łatwo "stać się" draniem.

To ja też wiem.
Nikt M. nie przypisuje rzeczy których nie popełnił. Nie ma powodu do ignorowania tych, które popełnił.


"Zero zaufania" wykazał M. grzebiąc w historii mojej przeglądarki, kiedy ja brałam prysznic. Nieważne.
Powtórzę jeszcze raz - nie chciałam pojechać po całości po M. Założenie wątku było chęcią uzewnętrznienia emocji; nie mam tutaj przyjaciół, którym mogłabym się zwierzyć, a z tymi, którym bym mogła - na chwilę obecna kontakt mam nieco ograniczony. Tłumienie uczuć i emocji to niezbyt dobry sposób na uporanie się z nimi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez zobojętniony 26 sie 2015, 18:12
cheiloskopio, jeśli M. jest człowiekiem zdolnym do wierności i wytrwałości, to może po jego powrocie jeszcze wszystko się między wami ułoży ;)

On i Ty balansujecie na krawędzi - On irytacji Ciebie, Ty własnej tożsamości. Oboje potrzebujecie czasu, i myślę, że on to wie.
Jego zachowanie to reakcja na palenie się mu gruntu pod nogami. W końcu odpuści próby kontaktu, bo wie, że inaczej się poparzy. Wybacz metafory :D

Ja go rozumiem. Czeka go wyjazd za granicę, tu zostawia kobietę, którą kocha (chyba na zabój) i nie wie czy wróci do niej, czy do pustego domu.
Rozumiem też Ciebie. Spokój jest Ci wskazany, ale skoro podejmujesz terapię, zyskasz nie tylko spokój ale i fachową pomoc. To bardzo dobrze.

Zwyczajnie, życie wystawia was na najpoważniejszą próbę - rozłąkę, tudzież: rozstanie. I to jeszcze w płomieniach.

NN4V "usuwanie z facebook'a, blokowanie numeru i wysuwanie bezsensownych teorii typu "brzydzisz się mnie" tylko po to, by usłyszeć zaprzeczenie"


Nie, nie uważam tego za mądre. Przeciwnie - głupio się zachował.
Prawdziwą miłość jednak postrzegam jako zdrowe poświęcenie się dla drugiej osoby, dlatego powinien odpuścić takie zachowanie. Tylko chyba wszyscy jak tu jesteśmy wiemy, że uczucia powodują irracjonalne zachowania.


Zastanawiałeś się tak skutecznie, że zapomniałeś kto w rzeczywistości podejrzenie podniósł.
Nie mogę dowieść, ani wykluczyć, ale osobiście uważam to za prawdopodobne.


To znikome znaczenie kto podniósł, skoro cheiloskopia w nie uwierzyła.

I chyba najrozsądniej będzie ponownie opuścić forum, bo nieumyślnie wprowadziłem tu chyba więcej zamieszania niż ładu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
21 sie 2015, 12:43

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 18:21
Zostań - rzuciłam takie podejrzenie tylko przez zbieg okoliczności.
Na chwilę obecną oceniając sytuację resztkami "trzeźwości" umysłu mogę stwierdzić, że szans dla tego związku to już za bardzo nie widzę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez zobojętniony 26 sie 2015, 18:25
cheiloskopia napisał(a):Na chwilę obecną oceniając sytuację resztkami "trzeźwości" umysłu mogę stwierdzić, że szans dla tego związku to już za bardzo nie widzę...


To przykre. Po cichu liczyłem, że rozkochany w Tobie M. zasłuży jeszcze na zastanowienie/drugą szansę.
W każdym razie cieszę się, że mogłem w jakimś stopniu "zainterweniować" w nieco podobnej sytuacji do mojej historii z przeszłości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
21 sie 2015, 12:43

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez zobojętniony 26 sie 2015, 18:30
Tak czy inaczej, rzuć go zanim wyjedzie na Zachód. To będzie fair.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
21 sie 2015, 12:43

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 18:39
zobojętniony napisał(a):Tak czy inaczej, rzuć go zanim wyjedzie na Zachód. To będzie fair.


Nie wiem, czy to będzie fair, ale może masz rację...
Nic już nie wiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 26 sie 2015, 18:52
Prawdziwą miłość jednak postrzegam jako zdrowe poświęcenie się dla drugiej osoby,
Co to jest zdrowe poswiecenie ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 18:56
Wolałabym związek, który wymaga poświęceń, zmieniania się dla drugiej osoby, jesli mogę wtracić...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do