Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 12:01
NN4V napisał(a):
cheiloskopia napisał(a):...Bardzo się boję, że wyszedłszy z roli ofiary - wchodzę w rolę oprawcy; teraz to M. jest w stanie znieść wszystko i zrobić wszystko, byle tylko mieć mnie obok siebie; tak jak ja kiedyś.... Tym razem to ja mogę skrzywdzić. Nie chcę tego.

Raczej zostajesz wmanipulowana w rolę przez jego niedojrzałość połączoną z własnym brakiem asertywności.


Jakkolwiek by tego nie interpretować - po prostu nie chcę, pod żadnym pozorem nie chcę wchodzić w żadną z powyższych ról; chciałabym normalnej relacji, w której czułabym się sobą. Nie chcę borykać się ciągle z problemem poczucia winy, a takowe doskwiera mi ciągle - przez wzgląd na M., przez wzgląd na K. ...
I wracamy do punktu wyjścia - może terapia nieco wyprostuje tę kwestię.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

przez bonsai 26 sie 2015, 12:03
cheiloskopia, cóż, choć bardzo bym sobie tego życzył, to trudno mi jakoś doszukać się miłości w tym Twoim opisie. A uczucie to jest jedną z najbardziej pożądanych cech związku, prawda? Na strachu przed samotnością (z jego strony) lub obawą przed zranieniem drugiej osoby (z Twojej strony) nie zbuduje się niczego wartościowego. On walczy jak szczur zapędzony w kąt, a Ty odbierasz to jako ogromną presję, co zapewne odbije się na Twoim zdrowiu. Lęki i ataki paniki to często efekt nie tylko braku umiejętności radzenia sobie z własnymi emocjami, ale i postępowania wbrew sobie.

Uważam, że każdy zasługuje na szczęście, ale po Twoich słowach widzę raczej, że jedyne co Was czeka to wzajemna udręka. Za dużo się już wydarzyło, tak myślę. On Ci nie ufa, Ty nie chcesz zbliżeń, więc on nie ufa Ci jeszcze bardziej. Jego samoocena niknie w oczach, więc kieruje swoją złość na Ciebie, Ty zaś jesteś zniechęcona, wycofana i najchętniej nie widziałabyś go koło siebie (a w dodatku zaczynasz myśleć o byłym, który Cię pobił - tu już kończy się moje rozumienie sytuacji). :bezradny:

Toksyczne relacje potrafią być bardzo trwałe, niestety, ale efekt jest zawsze taki sam. Ból, nienawiść, kozetka - w zależności od odporności psychicznej jednostki.
bonsai
Offline

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 12:09
zobojętniony napisał(a):Nie, cheiloskopia, ja jestem chyba jedynym bohaterem tego wątku, który "radzi" Ci by nie przekreślać M.


Sek w tym, że ja nie chciałam go przekreślać. Prosiłam tylko o czas.

zobojętniony napisał(a):A co jeśli ten jego strach, który tak Cię rozstroił, jest powodowany obawą, że bez niego rozpadniesz się jeszcze bardziej czego on może np. nie chcieć?
Czy dla Ciebie to nie jest "objaw" prawdziwej miłości a nie jego strachu przed samotnością?
Bardzo go dewaluujesz. Naprawdę masz go za kogoś, kto wybrał Cię jako zapychacz życia?


Ciężko mi się ustosunkować do powyższego, bo w natłoku myśli co chwila wygląda to inaczej.


zobojętniony napisał(a):Może nie zapominaj o nim przez ten czas, gdy go nie będzie.
Jeśli wróci do Ciebie, nie będzie to o nim świadczyło źle.
Może ten wyjazd to właśnie czas, którego tak pragniesz?
Czy naprawdę nie uszanował Cię ani razu?


Sęk w tym, że nie do końca wiem, co to jest szacunek - przez całe życie raczej niewiele go zaznałam. W moim mniemaniu M. był dla mnie bardzo dobry - aż zbyt dobry i jako kobietę na pewno mnie szanował.
Inna kwestia to to, że nigdy nie słuchał, co mówię - zawsze wiedział lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 12:16
bonsai Mam wrażenie, że cokolwiek teraz nie zrobię - popełnię błąd. NN4Vzasugerował, że M. jest niedojrzały i niegotowy do życia we dwoje; poniekąd się z tym zgadzam, aczkolwiek ja tez jestem dość mocno zaburzona...
Na chwilę obecną chcę po prostu być sama. Dosłownie i w przenośni.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sie 2015, 12:45
zobojętniony napisał(a):...Czy dla Ciebie to nie jest "objaw" prawdziwej miłości a nie jego strachu przed samotnością?...

Zaczyna się bagienko uzywania w argumentacji bliżej nieokreślonych schematów.
Zdefiniuj "prawdziwą miłość". Czym różni sie od miłości nieprawdziwej.
Ciekawe też jakim cudem owa miłość ma się przyczyniać jakości i trwałości związku.

Nie obchodzi mnie jakie intencje kierują kolesiem imputującym kobiecie, co ona do niego czuje i dlaczego. Faktem jest, że takie zachowania niszczą związek. Jeśli to ma być miłośc, to w moich związkach jej nie chcę. Chcę by moje związki były szczęśliwe i dawały radość obu stronom - bez wymuszania na kimkolwiek jakichkolwiek zachowań. Dlatego słucham, co mówią mi dziewczyny i nie zakładam, że lepiej wiem, co one myślą. Nie wiem lepiej. Czasem nie rozumiem, co mówią. Kiedy nie rozumiem, proszę o wyjaśnienie. To działa.

Mimo, że obecnie z żadną nie jestem w związku, każda perspektywa spotkania mnie cieszy. Dziewczyny raczej też cieszy, bo nie spotykałyby się ze mną w przeciwnym wypadku. Nie ma między nami barier zakłamania. Możemy rozmawiać o wszystkim, również o sprawach trudnych. A miłość to chyba umiejętność przytemperowania własnych wobec (potencjalnej) partnerki rozbuchanych oczekiwań.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4322
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 12:51
NN4V napisał(a): A miłość to chyba umiejętność przytemperowania własnych wobec (potencjalnej) partnerki rozbuchanych oczekiwań.

Może ja tez powinnam swoje oczekiwania przytemperować?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sie 2015, 13:05
cheiloskopia napisał(a):
NN4V napisał(a): A miłość to chyba umiejętność przytemperowania własnych wobec (potencjalnej) partnerki rozbuchanych oczekiwań.

Może ja tez powinnam swoje oczekiwania przytemperować?

Oczekiwanie by zostać wysłuchanym i zrozumianym?
Nie sądzę.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4322
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 13:14
NN4V napisał(a):
cheiloskopia napisał(a):
NN4V napisał(a): A miłość to chyba umiejętność przytemperowania własnych wobec (potencjalnej) partnerki rozbuchanych oczekiwań.

Może ja tez powinnam swoje oczekiwania przytemperować?

Oczekiwanie by zostać wysłuchanym i zrozumianym?
Nie sądzę.


Widzisz, ja od swojego partnera oczekiwałabym raczej (oprócz zrozumienia i wysłuchania) dwóch podstawowych rzeczy: wierności i zaufania. Moim zdaniem bez powyższych nie da się zbudować trwałej relacji.
Poza tym jestem romantyczna jak betonowy słup; niekoniecznie rajcuje mnie sentymentalizm, prezenty bez okazji (nie powiem, że nie lubię dostać róży tak po prostu, ale co za dużo- to niezdrowo), nie lubię wyznań miłosnych powtarzanych sto razy dziennie (zresztą nie należę do osób szczególnie wylewnych), nie lubię przesadnych czułości... Reasumując - wolałabym mieć partnera realistę/optymistę, z którym można konie kraść niż romantyka zasypującego mnie kwiatami wieczorem i pocałunkami o poranku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sie 2015, 13:20
cheiloskopia napisał(a):...
Widzisz, ja od swojego partnera oczekiwałabym raczej (oprócz zrozumienia i wysłuchania) dwóch podstawowych rzeczy: wierności i zaufania. Moim zdaniem bez powyższych nie da się zbudować trwałej relacji.
Poza tym jestem romantyczna jak betonowy słup; niekoniecznie rajcuje mnie sentymentalizm, prezenty bez okazji (nie powiem, że nie lubię dostać róży tak po prostu, ale co za dużo- to niezdrowo), nie lubię wyznań miłosnych powtarzanych sto razy dziennie (zresztą nie należę do osób szczególnie wylewnych), nie lubię przesadnych czułości... Reasumując - wolałabym mieć partnera realistę/optymistę, z którym można konie kraść niż romantyka zasypującego mnie kwiatami wieczorem i pocałunkami o poranku.

To rozsądne i akceptowalne bez zbędnych negocjacji. :smile:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4322
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 13:32
NN4V napisał(a):To rozsądne i akceptowalne bez zbędnych negocjacji. :smile:


Heh, podniosłeś mnie trochę na duchu - już myślałam, że coś ze mną w tej kwestii "nie halo" :D

M. jest właśnie taki romantyczny... i o ile z początku to było nawet miłe, po pewnym czasie zaczęło mnie wręcz przytłaczać, bo ja nie potrafiłam, tudzież nie chciałam, odwdzięczyć mu się tym samym.
Cóż ja poradzę, że wolę się zaśmiewać do rozpuku (a poczucie humoru mam nieco absurdalne) niż patrzeć sobie w oczy. Zresztą ja to w sobie nawet lubię...
Nawet w tym wątku gdzieś po drodze napisałam o niecodziennych raczej zainteresowaniach starymi cmentarzami, brudnymi i zaniedbanymi pustostanami, kościołami (tę właśnie pasję rozwijałam z K., a on kontynuuje ją ze swoja nową ukochaną, przynajmniej jeśli o kościoły chodzi). Z M. niekoniecznie się da - nie wejdzie tam, gdzie są pokrzywy, tam gdzie jest brudno od razu najlepiej umyć ręce... Zobojętniały zaraz stwierdzi, że doszukuje się na siłę wad, a mi po prostu brakuje spontaniczności, bo M. wyżej ceni sobie czas spędzony na trzymaniu się za ręce niż robieniu czegoś, co później można by wspominać.
Poza tym ja wiem, że dla niego oglądanie rozpadających się nagrobków to żadna frajda i, broń Boże, nie wymagam od niego włóczenia się po cmentarzach (ale nie ukrywam, że tego też mi brakuje).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sie 2015, 13:39
Hehe... wpadnij w sobotę do wrocka. Zjaramy blanta, weźmiemy kilka browarów i pokażę Ci cmentarz żydowski. Albo najdłuższy most w PL od podspodu. Mae pewnie też dołączy - jeśli zrzuci kajdany niewoli krzyżackiej. :lol:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4322
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 13:44
NN4V napisał(a):Hehe... wpadnij w sobotę do wrocka. Zjaramy blanta, weźmiemy kilka browarów i pokażę Ci cmentarz żydowski. Albo najdłuższy most w PL od podspodu. Mae pewnie też dołączy - jeśli zrzuci kajdany niewoli krzyżackiej. :lol:


Połączenie browara (o kilku to już nie wspomnę, bo ja "małolitrarzowa" jestem) i blanta ma u mnie fatalne skutki, a przez wzgląd na szczelną w tym temacie głowę - trzymające dwa dni ;) A duży we Wrocku ten cmentarz? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez zobojętniony 26 sie 2015, 13:46
Ba, cheiloskopia, nie tylko sądzę, że doszukujesz się na siłę jego wad, lecz że po prostujuż go skreśliłaś, i przekreślasz bardziej, z każdym słowem.

Osobiście nie decydowałbym się na wyjazd gdybym narobił tyle bałaganu, a starał się go jakoś posprzątać. A M. ryzykuje tym, że nie będzie miał już do czego wracać, dając Ci czas, a jak mniemam jesteś dla niego ważna więc ryzykuje sporo. I słuchać może jednak potrafi.

A czy krytykował Twoją pasję, uważał za głupią?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
21 sie 2015, 12:43

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 26 sie 2015, 13:57
zobojętniony napisał(a):Ba, cheiloskopia, nie tylko sądzę, że doszukujesz się na siłę jego wad, lecz że po prostujuż go skreśliłaś, i przekreślasz bardziej, z każdym słowem.


Po prostu uzewnętrzniam swoje obawy, wątpliwości i lęki, nic poza tym.

zobojętniony napisał(a):Osobiście nie decydowałbym się na wyjazd gdybym narobił tyle bałaganu, a starał się go jakoś posprzątać. A M. ryzykuje tym, że nie będzie miał już do czego wracać, dając Ci czas, a jak mniemam jesteś dla niego ważna więc ryzykuje sporo. I słuchać może jednak potrafi.


W kwestii "daj mi, proszę, trochę czasu" nie potrafi słuchać. Nie twierdzę, że nie jestem dla niego ważna - wręcz przeciwnie (gdybym nie była, już na początku by odpuścił). I pewnie jego impulsywne zachowania stąd właśnie wynikały... Sęk w tym, że bardzo potrzebuje teraz spokoju, a telefonami, niezapowiedzianymi wizytami i ciągłymi pytaniami o przyszłość raczej nie poprawia naszej sytuacji.
Nie ukrywam, że w czasie jego nieobecności chciałabym odkryć, na ile on jest ważny dla mnie.

zobojętniony napisał(a):A czy krytykował Twoją pasję, uważał za głupią?


Nie, nie krytykował. I raz nawet był ze mną na pozostałościach cmentarza (raptem 4 nagrobki, ale za to z przełomu XIX i XX wieku). Jednak cóż z tego, skoro on i tak woli trzymać się za ręce niż gdzieś się wyrwać.

Nie mam Ci za złe, że twardo obstajesz za M., wręcz przeciwnie, ale spróbuj mnie tez trochę rozumieć; nie wiem czy ja i on to dobre połączenie. Tu nawet nie chodzi o dawanie szansy... on jest po prostu zupełnie inny niż ja, a nie przecież na zmianie o 180 stopni związek powinien polegać...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do