Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 15 sie 2015, 17:46
... a ja nie potrafię.

Od niedawna jestem z chłopakiem, który kocha mnie i szanuje jak nigdy nikt wcześniej, a ja czuję, że jestem emocjonalnym wrakiem wypranym z uczuć wyższych.

Momentami chciałabym, żeby się wyprowadził - zostawił mnie samą ze swoimi paranojami.

Momentami tęsknię za K., który mnie oszukiwał, mówił, że jestem byle kim, a na koniec pobił.

Momentami czuję, że to ja zniszczyłam ten związek; gdybym była inna, K. nie traktowałby mnie tak źle - teraz jest z inną dziewczyną i potrafią być szczęśliwi. Czemu ze mną nie był? Mówił tylko "każdy ma to, na co zasługuje" - może właśnie zasługiwałam na te wszystkie awantury i poniżenia?

Momentami chciałabym nie żyć.
Sama nie wiem, co się ze mną dzieje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez Kontrast 15 sie 2015, 18:01
Z tego co pamiętam tamten gość wymuszam na tobie zachowana seksualne, przelewal frustracje i tak dalej, to raczej nie byl dobry gosc uwierz. Masz jakieś probllemy z postrzeganiem, pewnie jakiś syndrom Sztokholm'ski od calego tego zla co cie spotkalo i domagasz sie kary, zmiany sytuacji bo do tak dobrej nie nawyklas. Powinno to przejść, przeczekaj. Nadal jestes na takiej dawce paro?
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3556
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez mataforgana 15 sie 2015, 18:08
A czy z owym K. sytuacja została do końca wyjaśniona? To znaczy, czy porozmawialiście szczerze i powiedzieliście sobie wszystko, co myślicie, zanim Wasze drogi się rozeszły?
Avatar użytkownika
Offline
Bursztynowy Słowik Forum
Posty
549
Dołączył(a)
27 wrz 2014, 23:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 15 sie 2015, 18:09
Jestem na podwójnej dawce paro... Dopie***lam ile wlezie, byle być zobojętniała na własne lęki, do tego zdarza mi się popić alkoholem, żeby się znieczulić... M. jest dla mnie bardzo dobry - wyrozumiały, delikatny, czuły. Sam nigdy w życiu nie zaznał dobra i miłości, dlatego chciałabym dać mu to wszystko, czego pozbawiła go rodzina nie mniej toksyczna niż moja, a póki co daję mu tylko nowe zmartwienia. Momentami bardzo go kocham, momentami mam dość sama siebie i tęsknię za K. Momentami dałabym wszystko, żeby go zobaczyć, a za chwilę - wszystko, by go już nigdy nie spotkać. Nie nadaję się do związku. Nie nadaję się do niczego...
Wczoraj na imprezie firmowej schlałam się, że ho! Urwał mi się film, nic nie pamiętam... Mam kaca moralnego jak diabli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 15 sie 2015, 18:12
mataforgana napisał(a):A czy z owym K. sytuacja została do końca wyjaśniona? To znaczy, czy porozmawialiście szczerze i powiedzieliście sobie wszystko, co myślicie, zanim Wasze drogi się rozeszły?


Nie została wyjaśniona.
Bardzo go kochałam i zrobiłabym wszystko, by było na dobrze, ale...
Na pożegnanie mnie pobił, zwyzywał od dziwek i w ogóle ( jeszcze jakiś czas później zasypywał mnie smsami o dziwnej treści; pisał nawet, że posuwa swoją nową dziewczynę, a myśli tylko o mnie... rano natomiast już znowu bluzgał i wyzywał).
A ja ciągle zadręczam się myślą, że gdybym to ja była inna - bylibyśmy szczęśliwi. I że mojemu M., który jest dla mnie taki dobry, też zniszczę życie i zoram psychę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez Kontrast 15 sie 2015, 18:16
Też ostatnio zachlalem antydepresanty to nie jest dobry pomysl. Przypomnij mi ty jesteś na terapi bo nie mam karty przy sobie?:D Masz go dosyc i tęsknisz za bylym tak? Czy masz go dosyc jego?
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3556
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez mataforgana 15 sie 2015, 18:19
Może dlatego to się tak ciągnie teraz za Tobą. Znasz swoją wartość. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Podniósł na Ciebie rękę - jest ostatnim śmieciem. Masz teraz wymarzonego partnera, choć może związałaś się z nim za szybko, zanim zdążyłaś sobie to wszystko poukładać, ale z drugiej strony - może właśnie dzięki niemu to będzie możliwe.
Avatar użytkownika
Offline
Bursztynowy Słowik Forum
Posty
549
Dołączył(a)
27 wrz 2014, 23:26

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 15 sie 2015, 18:22
Kontrast napisał(a):Też ostatnio zachlalem antydepresanty to nie jest dobry pomysl. Przypomnij mi ty jesteś na terapi bo nie mam karty przy sobie?:D Masz go dosyc i tęsknisz za bylym tak? Czy masz go dosyc jego?


Nie jestem w tym momencie na terapii.
Czemu mam go dosyć? Nie wiem. Może dlatego, że jest dla mnie dobry?
Momentami płaczę i pytam, czy mnie nie zostawi. Zależy mi na nim. Mieszkamy razem od (bardzo) niedawna. Już było kilka sytuacji, w których pokazał mi, że mogę zawsze na niego liczyć, wciąż powtarza, że mnie kocha, że będzie przy mnie...
Momentami zaś mam dość. Chciałabym, żeby dał mi święty spokój. Chciałabym usłyszeć "odchodzę".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 15 sie 2015, 18:30
mataforgana napisał(a):Może dlatego to się tak ciągnie teraz za Tobą. Znasz swoją wartość. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Podniósł na Ciebie rękę - jest ostatnim śmieciem. Masz teraz wymarzonego partnera, choć może związałaś się z nim za szybko, zanim zdążyłaś sobie to wszystko poukładać, ale z drugiej strony - może właśnie dzięki niemu to będzie możliwe.


Wydaje mi się, że masz rację.
K. był jedyną osobą, którą naprawdę kochałam. Pochodził z normalnej rodziny - dokładnie z takiej, jaką zawsze chciałam mieć. Przystojny, inteligentny, wykształcony... Traktował mnie jak księżniczkę i nazywał swoją księżniczką. Obiecał, że odmieni moje życie, że weźmiemy ślub (który odwołał 4 dni przed wyznaczoną datą). Jednocześnie był bardzo zaborczy i chorobliwie zazdrosny. Kiedy walczyłam z nerwicą, wymyślił sobie terapię, na którą rzekomo musiał chodzić, bo zniszczyłam go psychicznie; wpędził mnie w ogromne poczucie winy, a potem przyznał się, że kłamał - nie było żadnej terapii. Momentami traktował mnie jak śmiecia (nawet powiedział, że jestem "byle kto"), nie raz wyzwał od dziwek, choć nigdy go nie zdradziłam, potrafił się obrazić, bo przyśniło mu się, że mam innego... Czasem się go wręcz bałam.

A teraz, kiedy jestem od tego wszystkiego wolna, nie potrafię normalnie żyć. Nie potrafię cieszyć się z miłości człowieka, którego - chyba - też kocham (bo sama nie iem, czy ktoś taki jak ja kochać w ogóle potrafi).
Budzę się w nocy zlana potem i myślę, że tacy ludzie jak ja powinni nie żyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 15 sie 2015, 18:44
Nawet na wypisie z oddziału leczenia nerwic, gdzie spędziłam trzy miesiące na terapii, napisano mi, że dużo uwagi poświęcam związkowi, "do którego podchodzę wrogo i zależnościowo". Z perspektywy czasu widzę, że byłam od K. uzależniona i byłam w stanie zrobić wszystko, co tylko chciał. Zresztą nie mogłam nie chcieć tego, co chciał on, bo od razu była awantura. Teraz, kiedy mam normalnego chłopaka, on nie rozumie, gdy pytam "a mogę nie chcieć"?
Przeszło mi przez myśl, że miłość do K. była uzależnieniem, miłość do M. jest strachem przed samotnością...
Brzydzę się sobą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez Kontrast 15 sie 2015, 18:48
Moze powinnas troche zejsc z paro, troche go poczuc i znienawidzic. Jak sytuacja w domu wyglada? Masz go dosyc/nie odsyc bo jest, bo rozumie wybawia, bedzie, nie ucieknie a twoj mozg jest przyzwyczajony do strachu i za tym teskni. Tak jakby masz kaca i twoj mózg cierpi, jednocześnie zakodaowal, ze TEN bedzie wiecznie, ale nie bedzie i moze cos byc na rzeczy w tym co mowisz, ze potem takim odwala.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3556
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 15 sie 2015, 18:56
Kontrast napisał(a):Moze powinnas troche zejsc z paro, troche go poczuc i znienawidzic. Jak sytuacja w domu wyglada? Masz go dosyc/nie odsyc bo jest, bo rozumie wybawia, bedzie, nie ucieknie a twoj mozg jest przyzwyczajony do strachu i za tym teskni. Tak jakby masz kaca i twoj mózg cierpi, jednocześnie zakodaowal, ze TEN bedzie wiecznie, ale nie bedzie i moze cos byc na rzeczy w tym co mowisz, ze potem takim odwala.


W domu sytuacja jak zawsze - ciulato, ale stabilnie. Rodzice do dzisiaj nie zainteresowali się, gdzie mieszka ich pierworodna córka. Powroty w rodzinne strony zawsze mnie przygnębiają... Nie jeżdżę tam zbyt często. Szlag mnie po prostu trafia, kiedy pojawiam się w domu, widzę ojca, a on ma do mnie tylko jedno pytanie po wielotygodniowym okresie, w którym mnie nie widział: "Masz papierosa?".
Matka wcale nie lepiej; ani razu nie zapytała, ja tam anoreksja albo jak tam nerwica, albo po prostu - czy może znowu nie próbowałam się zabić, czy znowu nie wylądowałam w szpitalu itp. Dzwoni do mnie tylko, kiedy coś chce albo poskarżyć się na ojca, że znowu pije, bije i wariuje.

Chciałabym, żeby K. miał świadomość jaką zrobił mi krzywdę. Żeby wiedział, że bardzo go kochałam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez mataforgana 15 sie 2015, 21:17
Wie to i dlatego wykorzystywał Twoją słabość. A czy jest świadomy krzywdy? Pewnie nie, bo - no przepraszam, ale wyżej sra niż dupe ma. Fakt, byłaś od niego uzależniona i obawiam się, że w jakimś stopniu nadal jesteś. Tylko proszę Cię, nie skrzywdź przez to swojego obecnego partnera. Niczemu nie jest winien...
find what you love and let it kill you
Avatar użytkownika
Offline
Bursztynowy Słowik Forum
Posty
549
Dołączył(a)
27 wrz 2014, 23:26

Ktoś mnie kocha, szanuje, a ja...

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 15 sie 2015, 21:40
mataforgana napisał(a):Wie to i dlatego wykorzystywał Twoją słabość. A czy jest świadomy krzywdy? Pewnie nie, bo - no przepraszam, ale wyżej sra niż dupe ma. Fakt, byłaś od niego uzależniona i obawiam się, że w jakimś stopniu nadal jesteś. Tylko proszę Cię, nie skrzywdź przez to swojego obecnego partnera. Niczemu nie jest winien...


Właśnie... Tego się bardzo boję.
Niedawno przeszłam kolejne załamanie - kilka dni tylko spałam i płakałam. Był cały czas przy mnie, a ja mówiłam mu ciągle, że zrobię mu krzywdę i że bardzo tego nie chcę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do