Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez Rebelia 27 lip 2015, 20:36
Poza tym zakochuję się przez interakcję, czyli nie da rady bez spotykania się i nie sądzę, żeby to był dobry kierunek, taka presja, że od razu trzeba wiedzieć, dla mnie to absurdalne

Racja. Nie mniej spotykanie się z kimś to jeszcze nie związek. Dla mnie ekstremalną głupotą jest szybkie skakanie na głęboką wodę, po kilku spotkaniach szumne deklaracje i wybór deseru na wesele (wpakowanie się w związek, mówiąc poważnie), bo jechanie na haju zauroczenia i poważne obiecanki raczej nie idą w parze i nie rokują jakoś szczególnie dobrze. Choć oczywiście są wyjątki potwierdzające regułę.
Ostatnio edytowano 27 lip 2015, 20:38 przez Rebelia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez Rebelia 27 lip 2015, 20:38
A i btw nikomu nie "dowalam". ;) Nie przeczytałam całego wątku, ale widzę tu kilku netowych napinaczy, to tak raczej w ich kontekście, a nie w sprawie poem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez refren 27 lip 2015, 20:46
Rebelia, katowanie się kontaktem z kimś, żeby wypełnić jakiś kodeks i tak nie przyniesie tej osobie za dużo korzyści, zwłaszcza jeśli druga strona ma na tle tego kogoś nerwicowe reakcje... Tu się liczy dobro dwóch osób, a nie tylko jednej.

Kiedyś gość mnie rzucił bez wyjaśnień i to smsem, to było rzeczywiście okropne, zaczęłam sobie wkręcać niestworzone powody z braku wiedzy, dowalałam tym sobie, ale w końcu mi przeszło i przyjęłam jakąś wersję wypośrodkowaną. Uważam że to brak klasy, taktu, nie propaguję, ale jakoś sobie to ułożyłam, są gorsze zbrodnie. Spotykaliśmy się niecałe dwa miesiące, ale dość intensywnie, wyznawał mi miłość, przysyłał kwiaty, jeździłam do niego na weekendy, prawie że chciał, żebym z nim zamieszkała i bum. Choć teraz jak o tym myślę, to jednak to bum nie było tak całkiem z powietrza. Jak widać zauroczenie też nie jest gwarancją że się uda (bo on na początku był zauroczony).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez refren 27 lip 2015, 20:51
emilk napisał(a):No ale tak sie nie robi rozkochuje sie w sobie osobe a pozniej rzuca w kat jak stara zabawke.


Nie jesteśmy zabawkami, tylko ludźmi, każdy ma swój rozum i wchodząc w jakąś relację wie, że ryzykuje. I skąd wiadomo kto kogo rozkochiwał?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez Rebelia 27 lip 2015, 20:52
refren, ale nie chodzi o katowanie. Według mnie kilka słów, że sorry stary, ale nie wyszło bo nic nie czuję do ciebie w zupełności wystarczy. Bo jeśli z typem zrywa znajomość i ani me ani be ani w pocałuj mnie w dupę no to nie do końca wiadomo na czym stoi. Dla mnie to taki fundament szacunku do drugiego człowieka.

Też kiedyś coś takiego robiłam, nie to że z palca wysysam Wielki Kodeks Honorowy. Też mnie kiedyś facet tak bez słowa rzucił. Po prostu w zasadzie staram się traktować ludzi tak, jak ja sama chciałabym być traktowana - ergo, jeśli poem nic nie chce wyjaśniać to niech tego nie robi, nikt jej przecież do kaloryfera nie przywiązał. Wymieniamy sobie punkty widzenia i tyle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez Evia 27 lip 2015, 20:53
refren napisał(a):ak widać zauroczenie też nie jest gwarancją że się uda


dokładnie, zresztą czasem nawet miłość nie jest żadnym gwarantem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez Rebelia 27 lip 2015, 20:53
emilk napisał(a):No ale tak sie nie robi rozkochuje sie w sobie osobe a pozniej rzuca w kat jak stara zabawke.


Skąd założenie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez Rebelia 27 lip 2015, 20:55
Jak widać zauroczenie też nie jest gwarancją że się uda (bo on na początku był zauroczony).

Zauroczenie to zauroczenie. Dobrze,że nie jest gwarantem i nie nakłada ogromnych zobowiązań na plecy. To by było dopiero suabe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez refren 27 lip 2015, 21:11
emilk napisał(a):Widac ze facet sie stara,ale nie robi to na Tobie większego wrażenia,jestes mocno zaburzona,najpierw pomóż sobie a później próbuj budować jakis związek.


A skąd ten wniosek, że jest mocno zaburzona?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez Evia 27 lip 2015, 21:13
refren napisał(a):A skąd ten wniosek, że jest mocno zaburzona?


No jak to skąd wniosek? Z tego powodu, że on się stara a ona mimo to, go nie chce. No bo jak to tak?

:lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez refren 27 lip 2015, 21:40
No faktycznie...

;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez poem 27 lip 2015, 21:40
Rebelia napisał(a):refren, ale nie chodzi o katowanie. Według mnie kilka słów, że sorry stary, ale nie wyszło bo nic nie czuję do ciebie w zupełności wystarczy. Bo jeśli z typem zrywa znajomość i ani me ani be ani w pocałuj mnie w dupę no to nie do końca wiadomo na czym stoi. Dla mnie to taki fundament szacunku do drugiego człowieka.

Też kiedyś coś takiego robiłam, nie to że z palca wysysam Wielki Kodeks Honorowy. Też mnie kiedyś facet tak bez słowa rzucił. Po prostu w zasadzie staram się traktować ludzi tak, jak ja sama chciałabym być traktowana - ergo, jeśli poem nic nie chce wyjaśniać to niech tego nie robi, nikt jej przecież do kaloryfera nie przywiązał. Wymieniamy sobie punkty widzenia i tyle.

Tego typu wyjaśnienia były, ale zdaje się, że są niewystarczające (dla chłopaka, dla forumowiczów ;) i dla mnie samej, bo tak do końca nie wiem).
Zapewne bardziej chodzi nie o powód zakończenia związku (tak, to był jednak związek, a nie niezobowiązujące randki), a o to dlaczego trwał tyle czasu i nagle postanowiłam tego nie ciągnąć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez poem 27 lip 2015, 21:53
Rebelia napisał(a):Chyba miał na myśli, że jeśli zanim wejdziesz w związek masz pewność, że jest raczej skazany na niepowodzenie (bo masz przesłanki o tym traktujące, jakiekolwiek) to żeby zwyczajnie się nie wiązać i nie jeździć walcem po mózgu drugiej osoby. Tak to zrozumiałam. ;)

Pewnie oszczędziłoby to nieco komplikacji. Ale co jeśli jednocześnie są przesłanki, że może się udać? :smile:
Natomiast cała ta dyskusja sprawia, że mój miernik bullshitu szaleje.
(nie chce mi się cytować i wałkować niektórych wypowiedzi, w duchu i w ciszy dodam, że ktoś napisał, żeby z typem szczerze pogadać i to jest zawsze dobre rozwiązanie; ergo: dla mnie zostawianie ludzi i odcinanie się od takiej osoby/urwanie kontaktu bez słowa to dno i dziesięć metrów mułu, zero taktu)

Uspokajam, chyba poraz kolejny, ale próbowałam wyjaśnień typu nie chcę, nie kocham, nie podoba mi się twoje zachowanie, nie chcę cię spotykać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez Rebelia 27 lip 2015, 22:01
poem,
Pewnie oszczędziłoby to nieco komplikacji. Ale co jeśli jednocześnie są przesłanki, że może się udać? :smile:

To w zasadzie czemu nie. Pisałam raczej o przypadku, kiedy masz pewność, że to nie ma sensu i masz pełną świadomość w podejmowaniu tej decyzji. :)

Uspokajam, chyba poraz kolejny, ale próbowałam wyjaśnień typu nie chcę, nie kocham, nie podoba mi się twoje zachowanie, nie chcę cię spotykać.

Ok, i ja Ciebie nie oceniam, bo sama narobiłam w swoim życiu głupot, za które powinnam dostać order z zepsutego ziemniaka. Najważniejsze, żeby w jakiś sposób z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość. Nie będę jakoś szczególnie wchodzić w temat, ale jeśli miałaś wrażenie, że to się może udać i nie wchodziłaś w ten związek z przekonaniem, że i tak się posypie, to w zasadzie nie wiem o co ten hejt i ból dupy. Wyjaśniłaś mu co się zadziało, czasem ludziom zwyczajnie nie wychodzi i tyle. Co do Twoich wątpliwości dlaczego trwał tyle czasu, to chyba nikt nie jest w stanie podsunąć Ci tutaj jakiegoś konkretnego rozwiązania tej zagadki, a kolejne pytanie brzmi po co właściwie teraz nad tym dywagować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do