Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez aptasia 26 lip 2015, 09:29
Z tym pociąganiem to też nie taki łatwy argument - zależy jak daleko zaszła ta znajomość bo niestety koleś też może wyprzeć, jeśli odczuł co innego podczas związku.

A co sadzicie o 'poznałam kogoś'?
Trochę to robienie z siebie suki, ale skoro i tak nie utrzymuje się z nin kontaktu to niech myśli co chce, przynajmniej na zawsze pozbawia nadziei i chyba łatwiej tak o kims zapomnieć gdy okazuje się, ze nas skrzywdził.
"balansuję wciąż pomiędzy pragnieniami zupełnej samotności, by czytać i pracować, a tak wielką potrzebą ludzkich gestów i słów."
Sylvia Plath
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1036
Dołączył(a)
05 gru 2013, 17:51
Lokalizacja
Warszawa

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez refren 26 lip 2015, 12:46
dream* napisał(a):A co sadzicie o 'poznałam kogoś'?


Dla mnie to raczej uniemożliwienie temu komuś konfrontacji z rzeczywistością.

dream* napisał(a):Trochę to robienie z siebie suki, ale skoro i tak nie utrzymuje się z nin kontaktu to niech myśli co chce, przynajmniej na zawsze pozbawia nadziei


Może gość dojdzie właśnie do wniosku, że wszystkie kobiety to suki, to może go skrzywić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 lip 2015, 12:48
refren napisał(a):...Ale może to kulą w płot, poza tym jak nie masz siły na zmuszanie się do kontaktu, to już trudno.

Trudno, trudno - co to kogo obchodzi, że jakiś gościu będzie się przez ponad rok pałował, zamiast 2 miesiące, bo jaśnie panienka nie siły odpowiedzieć na jedno pytanie.
Pytanie , na które udzielenie odpowiedzi nie niesie dla niej żadnych skutków, bo koleś i tak skreślony i w przyszłości kontaktów nie planuje.

A ja się zapytam, gdzie odpowiedzialność, o której drogie panie tak ochoczo wspominają w każdej sytuacji?
Odpowiedzialność za swoje decyzje i czyny.
Bo jeśli ja podejmuję (ważną) decyzję, potrafię ją uzasadnić przed sobą samym, więc przed każdym pytającym również.
O ile nie muszę moich decyzji uzasadniać każdemu, to raczej wydaje się oczywistą powinność uzasadnienia tym, których ona dotyczy.
Przynajmniej wówczas gdy o to poproszą.

Jakąś nową moralność tworzycie powyższym "to już trudno".
Moralność sprzeczną z kantowskim imperatywem kategorycznym.
Pochwałę hipokryzji.

Co to ma być - jakiś nowy rodzaj konformizmu grupy?
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez aptasia 26 lip 2015, 14:23
Nie, NN. Po prostu mleko się rozlało a zbieranie go do lartonika żeby rozlać ładniej to bezsens. Każdy popełnia błędy, grunt to się na nich uczyć. Poza tym typ za miesiąc pewnie znów będzie przeżywał swoją wielka miłość bo to ten typ ludzi :)
"balansuję wciąż pomiędzy pragnieniami zupełnej samotności, by czytać i pracować, a tak wielką potrzebą ludzkich gestów i słów."
Sylvia Plath
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1036
Dołączył(a)
05 gru 2013, 17:51
Lokalizacja
Warszawa

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez Aurora88 26 lip 2015, 15:45
Czasami są kolesie, do których żaden argument nie trafi. Nieważne na jaką asertywność się człowiek wysili... Zgadzam się ze zdaniem refren, widzę że tu wszyscy popierają lub krytykują poem, ale niektóre zdania są przesadzone...
od śmiechu dusza tyje i dostaje silne grube łydy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez poem 26 lip 2015, 21:27
NN4V napisał(a):Trudno, trudno - co to kogo obchodzi, że jakiś gościu będzie się przez ponad rok pałował, zamiast 2 miesiące, bo jaśnie panienka nie siły odpowiedzieć na jedno pytanie.
Pytanie , na które udzielenie odpowiedzi nie niesie dla niej żadnych skutków, bo koleś i tak skreślony i w przyszłości kontaktów nie planuje.

To co, nie przejmować się, że to co powiem będzie dla niego bolesne?
Chyba uświadomiłes mi że gdzieś tam jednak myślę o dalszym utrzymywaniu kontaktu i nie chcę się odciąć... A właściwie nie powinnam się tak bardzo przejmować, że on się na mnie "obrazi".

refren napisał(a):Kurcze, zaskakuje mnie jak niektórzy jadą po poem. Owszem, dobrze jest podać powód rozstania, ale poem jest z lekka zagubiona, takie mam wrażenie i ciężko jest jej oddzielić problemy, których doszukuje się w sobie od przyczyn obiektywnych, więc to nie jest do końca jej wina, że nie potrafi sprecyzować w czym rzecz. Widzę tu jakąś bezradność i nadmierne obciążenie psychiczne.

Mam wrażenie, że kradła mi się do głowy jakaś mała obsesyjka i nieźle pomieszała. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale często myślałam o tym że go wykorzystuję finansowo albo seksualnie czy jakkolwiek. I nie wiem czy faktycznie tak było (on uważa, że nie). W każdym razie nie chciałam tego robić.
W tym wypadku nie wiem co było przyczyną a co skutkiem.

Poza tym cała znajomość trwała dwa miesiące, to chyba mały materiał do głębokich analiz, czasem wystarczy "myślę że nie pasujemy do siebie", może fajnie by było podać jakieś konkretne przykłady czy wziąć szlachetnie winę na siebie (np. "chciałam na siłę być w związku" czy "sama nie wiem czego chcę"), z tym że dojrzała osoba i tak w to do końca nie uwierzy, a niedojrzała może próbować pokonać te "trudności" i się tylko nakręcić. Koleś jest chyba nieco nadreaktywny, wyznaje miłość po kilku randkach, nie bardzo przyjmuje do wiadomości zerwanie, więc może powody, które by mu podała poem zadziałałyby tylko tak, że starałby się je za wszelką cenę zbić, udowodnić jej, że nie mają sensu i że są sobie "przeznaczeni".

On właśnie chce ode mnie usłyszeć co było źle, żeby spróbować to zmienić.

Co do tych wyznań miłosnych... Wydaje mi się, że dla niego "kocham" i "zakochałem się" to to samo.

dream* napisał(a):Z tym pociąganiem to też nie taki łatwy argument - zależy jak daleko zaszła ta znajomość bo niestety koleś też może wyprzeć, jeśli odczuł co innego podczas związku.

Na pewno odczuł co innego...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 26 lip 2015, 22:58
Niektore relacje wypalaja sie po miesiacu, inne po roku, a inne nigdy... nie zawsze wiadomo dlaczego.Niektorzy ludzie zyskuja na wartosci z mijanym czasem, niektorzy traca na kolorycie, im dluzej sie ich zna. Nie wszystko mozna skonkretyzowac i zwerbalizowac.

Moj sposob na jednoznaczne zerwanie to " spotkałam kogos nowego, ew. byłego, i zrozumiałam ze nie ma dla nas przyszlosci."
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez refren 26 lip 2015, 23:28
poem napisał(a):Mam wrażenie, że kradła mi się do głowy jakaś mała obsesyjka i nieźle pomieszała. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale często myślałam o tym że go wykorzystuję finansowo albo seksualnie czy jakkolwiek. I nie wiem czy faktycznie tak było (on uważa, że nie). W każdym razie nie chciałam tego robić.
W tym wypadku nie wiem co było przyczyną a co skutkiem.


To znaczy że próbujesz zerwać, bo dręczą Cię obsesje, że go wykorzystujesz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

przez bonsai 26 lip 2015, 23:35
poem napisał(a):Mam wrażenie, że kradła mi się do głowy jakaś mała obsesyjka i nieźle pomieszała. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale często myślałam o tym że go wykorzystuję finansowo albo seksualnie czy jakkolwiek. I nie wiem czy faktycznie tak było (on uważa, że nie). W każdym razie nie chciałam tego robić.
W tym wypadku nie wiem co było przyczyną a co skutkiem.


Wiadomo, że on nie będzie tak uważał, bo był/jest zakochany, a zakochany facet przypomina dziecko we mgle. Ty tego nie czułaś, więc po pewnym czasie zaczęło Ci przeszkadzać, że on angażuje swoje ciało i finanse, Ty czerpiesz z tego "zyski", a jednocześnie nie darzysz go romantycznym uczuciem. To akurat dobrze o Tobie świadczy, mogłabyś przecież korzystać sobie z życia...
bonsai
Offline

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

przez emilk 27 lip 2015, 14:19
Skoro szybko się zakochal to znaczy ze jest bardzo wrażliwy,nie ma nic w tym zlego.Nie zrobilas najlepiej zostawiając go z dnia na dzien to jest taki szok ze można oszaleć,powinnaś z nim chociaż porozmawiać,nie uciekaj od tego.Moze po prostu za Malo czasu sobie dalas,czasem człowiek nie potrafi pokochać kogos w 2 miesiące,skoro on nie byl taki zły to mogłaś poczekać z decyzja,moze byś sie zakochala.Na pewno w takim czasie go dobrze nie poznalas,a byc może on jest Ci pisany.
emilk
Offline

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

przez emilk 27 lip 2015, 14:23
Widac ze facet sie stara,ale nie robi to na Tobie większego wrażenia,jestes mocno zaburzona,najpierw pomóż sobie a później próbuj budować jakis związek.
emilk
Offline

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez Evia 27 lip 2015, 16:39
emilk napisał(a):Moze po prostu za Malo czasu sobie dalas,czasem człowiek nie potrafi pokochać kogos w 2 miesiące,skoro on nie byl taki zły to mogłaś poczekać z decyzja,moze byś sie zakochala.


Niby po co?

emilk napisał(a):Widac ze facet sie stara,ale nie robi to na Tobie większego wrażenia,jestes mocno zaburzona,najpierw pomóż sobie a później próbuj budować jakis związek.


Chyba sobie żartujesz? Dziewczyna od razu jest zaburzona bo się nie zakochała? Jakby w tym samym czasie zabiegał o o nią 5 różnych facetów, to może też miałaby się w nich wszystkich zakochać ? :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 27 lip 2015, 17:30
Evia, mi kiedys koles wykładał, ze dziewczyna ma sie spotykac z facetem, ktoremu sie ona podoba, niezaleznie od jej własnego gustu :-D na pytanie czy jak sie np 2 facetom podoba , to ma sie z 2 spotykac, stwierdził ze tak O-o
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Rozstanie. Nie potrafiłam go pokochać.

Avatar użytkownika
przez refren 27 lip 2015, 17:45
Coś w tym jest, niektórzy faceci uważają, że jak jakaś dziewczyna im się podoba, to ona im się "należy", a jak takiego delikwenta nie chce, to zła i podła, niewrażliwa i pusta. :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do