Dzieci w problemach rodzinnych

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez Artemizja 14 cze 2015, 19:05
Problemy w związkach i rodzinie są bardzo częste. Niestety, ale w ferworze konfliktów między sobą, rodzice bardzo często zapominają o dzieciach. Bywa tak, że dziecko jest wciągane w konflikt między rodzicami i rozdarte między ojcem, a matką. Bywa tak, że dziecko używane jest jak piłeczka względem drugiej strony. Jest to bardzo przykre, bo przecież dziecko nie powinno być wciągane w konflikty dorosłych. Ponadto, przy problemach z przemocą, to dzieci są najbardziej bezbronne. Później dziecku zostaje ślad na całe życie i musi nieść bagaż, który zafundowali mu rodzice.
Czy doświadczyliście czegoś takiego? Jak to na Was wpłynęło? Czy byliście świadkami takiej sytuacji? Jak się wówczas zachowaliście? Czy gdyby zaistniała sytuacja, że wiedzielibyście o przemocy w stosunku do dzieci, to zgłosilibyście gdzieś sprawę, czy wyszlibyście z założenia, że lepiej się nie wtrącać?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez Evia 18 cze 2015, 22:10
Wcześniej byłam zdania, że lepiej się nie wiązać/przyjaźnić z osobami pochodzącymi z patologii, ponieważ w końcu się to na kimś odbije.
Poza tym uważałam, że rozprzestrzenianie takich genów/wzorców może być szkodliwe dla społeczeństwa

Później jednak doszłam do wniosku, że jest bardzo mało osób nie uszkodzonych i chyba tak ma być... To dlatego ten świat wygląda jak wygląda.
Może ten "bagaż" to jest normalny etap w życiu każdego człowieka a my tylko demonizujemy sprawę?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez Artemizja 25 cze 2015, 07:37
Evia, nie wydaje mi się. Dobrze jest mieć szczęśliwe dzieciństwo. Zupełnie inaczej się do wielu spraw podchodzi. Szczerze mówiąc, to jestem trochę uczulona na sformułowania, ze lepiej się nie zadawać z osobami, które miały coś wspólnego z patologicznymi rodzicami. O mnie też tak kiedyś mówiono...
Uważam, że to, w jakim środowisku ktoś się wychował absolutnie nie jest jego winą i nie oznacza, że można tego kogoś po prostu skreślić. To jest jak zabieranie komuś szansy na "normalne" życie. A każdy na taką szansę zasługuje...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez Evia 14 lip 2015, 22:13
Artemizja napisał(a): Szczerze mówiąc, to jestem trochę uczulona na sformułowania, ze lepiej się nie zadawać z osobami, które miały coś wspólnego z patologicznymi rodzicami. O mnie też tak kiedyś mówiono...



O mnie również pewnie tak kiedyś mówiono i możliwe, że mówiono by tak do tej pory gdyby ktoś z mojego obecnego otoczenia dowiedział się o mojej przeszłości...
Najlepsze jest jednak to, że mieliby rację...

Mimo wszystko wychodzi na to, że chyba muszę rozwinąć swoją myśl zawartą powyżej.
Jak już wspominałam, to tak uważałam wcześniej a teraz się to troszkę pozmieniało.
Przyczyną mojego poprzedniego myślenia (nie to, żebym teraz jakoś diametralnie zmieniła tok rozumowania) były osoby mi znajome ze mną osobiście na czele.

Zmieniło się to jednak trochę kiedy zaczęłam bardziej wnikliwie obserwować osoby z tzw dobrych domów, które ponoć miały szczęśliwe dzieciństwo. Oni niestety również mają swoje własne zrycie.
Naprawdę ciężko chyba w tych czasach o osobę w pełni normalną...

Bo może właśnie normą jest te nasze całe patologiczne piekiełko a nie piękny, wyidealizowany świat z bajek

Artemizja napisał(a):Uważam, że to, w jakim środowisku ktoś się wychował absolutnie nie jest jego winą


Oczywiście, że nie jest to jego winą. Jednak fakty są takie, że wszelacy przestępcy inni degeneraci są najczęściej bardzo skrzywdzonymi w przeszłości osobami i nikogo to jakoś nie obchodzi.
Im cięższe bagaże to tym ciężej się z tego wykaraskać. Czy to jest ich wina? Nie, ale życie nie jest sprawiedliwe i nigdy takie nie będzie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez mark123 14 lip 2015, 22:34
Evia napisał(a):Zmieniło się to jednak trochę kiedy zaczęłam bardziej wnikliwie obserwować osoby z tzw dobrych domów, które ponoć miały szczęśliwe dzieciństwo. Oni niestety również mają swoje własne zrycie.

Bo szczęśliwe dzieciństwo nie równa się zdrowe dzieciństwo. Zdrowe dzieciństwo to odpowiednie proporcje szczęścia i cierpienia dziecka. Jak ktoś miał zbyt szczęśliwe dzieciństwo, też może mieć przez to problemy w dorosłym życiu.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez Evia 14 lip 2015, 23:03
mark123 napisał(a):Bo szczęśliwe dzieciństwo nie równa się zdrowe dzieciństwo. Zdrowe dzieciństwo to odpowiednie proporcje szczęścia i cierpienia dziecka. Jak ktoś miał zbyt szczęśliwe dzieciństwo, też może mieć przez to problemy w dorosłym życiu.



racja, jednak takich złotych środków podejrzewam, że jest niestety bardzo mało... W końcu nie tylko rodzina ma wpływ na rozwój człowieka ale również całe środowisko
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez mark123 27 sty 2016, 15:25
Z czynników zewnętrznych największy wpływ na rozwój myślę, że mają relacje rodzice-dziecko, na drugim miejscu relacje dziecko-środowisko pozadomowe, na miejscu trzecim relacje pomiędzy rodzicami i w środowisku, które dziecko obserwuje.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez ma_kowalewicz 29 sty 2016, 21:12
To może ja się wypowiem.

Jestem samotną mamą. Mam syna który niestety miał sposobność obserwować takie sytuacje. Bardzo chciałam tego ominąć dla niego gdyż sama wcale nie miałam lekkiego z tego tytułu życia (ojciec alkoholik) chciałam mu tego oszczędzieć, niestety nie udało mi się. Podczas rozwodu i również po rozwodzie syn patrzył na wszystko. Był nawet przetrzymywany przez teściów i musiałam syna odbierać z eskortą policji. Ciągany był między jednym domem a drugim. Najprawdopodobniej też, aczkolwiek nie mam też 100% pewności - w domu teściów był nastawiany przeciw mnie. Słyszałam już stosunkowo niedawno iż podobno syn był pod opieką pijanych dziadków o czym zresztą nawet nie miałam pojęcia. Przez swojego ojca został tak naprawdę odrzucony, mimo iż próbował przed wszystkimi ex mąż udowaniać jaki on kochający tatuś, a synek to karta przetargowa. Myślę że w jakimś stopniu to się na nim odbiło, jest teraz bardzo emocjonalnym 9tkiem który boi się krzyków czy podniesionego głosu np.
Nie musisz udawać, że jesteś silny.
Nie musisz mówić, że wszystko jest dobrze.
Nie martw się tym, co pomyślą inni.
Jeśli musisz, płacz - to dobrze wypłakać łzy do końca!
Tylko wtedy wróci uśmiech.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
03 sty 2016, 16:57
Lokalizacja
Białystok

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez ryska 29 sty 2016, 22:31
moi rodzice źle mówili o sobie nawzajem przy mnie. Podważali wzajemnie swój autorytet w moich oczach. A ja czułam, że skoro "jestem w połowie jak moja mama i w połowie jak mój tata", to krytykując to drugie, krytykują także mnie. Miałam wrażenie, że gdybym sie nie urodziła, to oni lepiej by się dogadywali albo szybciej, zdecydowanie rozstali, bez iluzji, że im sie ułoży.

A teraz boję się o bratanicę. Ostatnio była świadkiem, jak jej brat rzucił się i próbował pobić ich ojca (a mojego brata). Wpadła w histerię i nie mogła sie uspokoić.
agorafobia, choroba sieroca, DDD, DDRR, mieszane zaburzenia lękowe, nerwica lękowa, nerwica natręctw, osobowość anankastyczna, osobowość unikająca, osobowość zależna, socjofobia, zaburzenia adaptacyjne, zaburzenia depresyjne... cdn. ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
19 lis 2014, 09:34
Lokalizacja
Warszawa

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez mark123 29 sty 2016, 23:09
Ja chyba miałem totalnie wywalone na sytuacje pomiędzy rodzicami. Podobno we wczesnym dzieciństwie byłem śmieszkiem, a wtedy pomiędzy rodzicami było bardzo źle, awantury pijanego ojca czasem kończyły się wzywaniem policji albo uciekaniem z matką domu, więc chyba mi zwisały te sytuacje. Potem już odkąd pamiętam dzieciństwo, gdy rodzice mieli jakiś konflikt, nie odczuwałem żadnego wpływu tego konfliktu na siebie. Pamiętam też, gdy ojciec długo nie wracał z pracy, jak matka zestresowana łaziła w te i we wte, czy wróci pijany, czy trzeźwy, powtarzając mi "zobaczysz, poszedł pochlać", a mnie to w ogóle nie obchodziło, jaki wróci i czy będzie jakiś konflikt. Próby matki nastawienia mnie negatywnie do ojca też na mnie nie działały w żaden sposób. Jedynie bezpośrednie relacje ja-rodzice na mnie wpływały.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez Bonus 30 sty 2016, 11:31
Ja tu mogę coś powiedzieć, bo ja nie mam dobrych rodziców.
Dzieciństwa też nie miałem zbyt ciekawego. Ja teraz nawet nie mam kontaktu z ojcem i matką, ponieważ nie mam chęci się z nimi kontaktować.
Kiedyś, jeszcze jak z nimi mieszkałem, byłem młodszy, męczyli mnie, psychicznie, denerwowali, co się potem odbiło na mnie, ponieważ miałem depresję, byłem nerwowy.
I jest to przykre, że własny: ojciec i matka, tak traktowali własne dziecko, nie dbając o to, że wpłynie to na mnie negatywnie. Ja oczywiście sobie z tym radziłem, jak umiałem, ale było ciężko.

Powiem tak szczerze, że nie akceptuję swoich rodziców i mam co do tego powody. Gdyby to byli inni ludzie, mieliby inne charaktery, byliby normalnymi rodzicami, wyglądałoby to całkiem inaczej.
Nikt rodziców sobie nie wybiera, a jeżeli trafiają się źle, to takie dzieci mają pecha...
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez Bonus 30 sty 2016, 11:42
Nie mówi się o własnych rodzicach źle, ale jeżeli oni sami w wielu sprawach zawinili, źle traktowali swoje dzieci, nie zachowywali się w porządku, zaniedbali wiele spraw, no to o czym to świadczy?
Każde, normalne dziecko, już w dorosłym życiu miałoby żal i dużo pretensji do takiego ojca i matki. W moim domu, rodzinnym było wiele, różnych problemów i nikt się tym nie przejmował.
Ani sąsiedzi, ani znajomi, ani nikt z dalszej rodziny, chociażby z rodziny matki. Tego nie jestem w stanie zrozumieć, że, rodzice mojej matki, kiedyś przyjeżdżali do naszego domu, byłem wtedy dzieckiem, a potem się odwrócili i już się nie odzywali, nie przyjeżdżali.
Ja nie rozumiem takiej rodziny, która jest obojętna na problemy i złe sytuacje w bliskiej rodzinie. To mi się bardzo nie podoba i do rodziny matki też mam prawo mieć żal.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez mark123 30 sty 2016, 11:46
Ja obecnie matkę akceptuję, ojca nie akceptuję. No i związku rodziców też nie akceptuję. Zarówno ojca, jak i związek rodziców przestałem akceptować kilka lat temu. Obecnie relacja pomiędzy rodzicami zaczęła oddziaływać na moje emocje.
No i nie rozumiem, po co w ogóle wzięli ślub. z opowiadań matki, jaka sytuacja była pomiędzy nimi jeszcze przed ślubem, to na pewno się nie kochali, więc po co się ze sobą związali
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Dzieci w problemach rodzinnych

Avatar użytkownika
przez Bonus 30 sty 2016, 12:00
To są chore relacje i ludzie w to brną.
Odbija ludziom i dlatego, robią wiele, różnych głupstw. Tylko każdy sam odpowiada za swoje czyny i każdy ma sumienie.
No chyba że nie każdy? Są ludzie, którzy lubią źle postępować, bo sprawia im to przyjemność.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 12 gości

Przeskocz do