"Nie pełny" mężczyzna

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

"Nie pełny" mężczyzna

Avatar użytkownika
przez Fermalen 14 cze 2015, 15:12
W sumie nie wiem, czy to dobry dział bo to tyczy się ogółu życia, natomiast strefy związków również. Może ktoś ma podobnie w niektórych kwestiach co do mnie i będzie mi w stanie coś poradzić. Mam 20lat. Nigdy nie miałem większych problemów ale teraz od jakiegoś pół roku znajduje się w rozterce. Skończyłem szkołę gastronomiczną, ale nie interesuje mnie to na tyle, żeby wiązać z tym przyszłość, bo to bardzo ciężka praca. Tak na prawdę nie znalazłem jeszcze takiej rzeczy, o której bym pomyślał o tak to jest to, chce iść w tym kierunku. Bardzo chciałbym mieć jakiś cel i do niego dążyć tak, żeby reszta mnie nie interesowała, rozwijać siebie a właśnie np. jakieś związki napotykać po drodze i traktować jako fajne urozmaicenie. Niestety tak nie jest. Nie wiem co chcę robić a na dodatek wmówiłem sobie, że bez związku nie mogę być szczęśliwy, bo mam już 20 lat i w żadnym poważnym nie byłem. Czuję się jakbym ominął pewien rozdział mojego życia gdy w wieku 16-18 ludzie przeżywali swoje pierwsze miłości, wiązali się, bawili no- młodość. Ja w okresie gimnazjum miałem swoją paczkę i nie interesowało nas nic poza tym, żeby wyjść na piłkę, pograć w coś na komputerze i poszwendać się po galeriach handlowych. Potem w technikum trafiłem do klasy gdzie było 30 facetów, więc od razu wiedziałem, żeby kogoś poznać będzie ciężej niż zwykle, bo nie mam kobiet w klasie. Ale dobra nie ważne nie patrzyłem na to jeszcze wtedy, że muszę. Nie czułem się tam za dobrze od początku, jeśli chodzi o zawód bo to było w większości przez namowy rodziców, żeby mieć jakiś zawód po szkole. Ja byłem bardziej nastawiony na liceum. Przyzwyczaiłem się, natomiast pierwsze 2 lata nie były najwspanialsze, dużo myślałem o przeniesieniu, ale potem już jakoś poszło. Zawiązałem kolejną trwałą przyjaźń i jakieś tam drobne znajomości. Problem zaczął się po szkole. Nie poszedłem od razu do pracy bo nie wiedziałem jakiej, jestem też leniwy muszę przyznać ale chcę coś tylko kompletnie nie wiem jak, gdzie i co, nie jest mi to obojętne czy w przyszłości będę mało zarabiał i wiązał koniec z końcem czy jakoś się wybiję i będę czuł się spełniony. Jak miałem 4 lata ojciec sobie poszedł i tyle go widziałem. Matka wychowała mnie dobrze, natomiast wiadomo jest to inaczej niż z obydwojgiem rodziców. Mam teraz niską samoocenę, nie jestem pewny siebie, podkreślam tylko swój wygląd, chyba żeby się dowartościować, że jednak nie jest ze mną tak tragicznie. Ostatnio poprosiłem ludzi, z którymi mam najlepszy kontakt o wypisanie na kartce moich dobrych cech. Sam potrafiłem zobaczyć tylko jedną. Nie mam jakiejś ambicji oraz chęci współzawodnictwa z innymi. Na dodatek poznałem kogoś na początku roku, ale jeszcze się nie widzieliśmy. Miało do tego dojść 2 razy. Za pierwszym razem skończyło się nie dopilnowaniem godziny autobusu z jej strony, pewnie z resztą celowo, drugi raz powiedziałem wpadam w ten dzień o godzinie takiej, bądź gotowa. W zwrocie otrzymałem protesty, które aż mnie zadziwiły a potem tekst typu: myślałam, że przyjedziesz mimo wszystko. Teraz już minęło prawie pół roku od poznania i nie czuję już takiej motywacji, żeby tam jechać tyle km ale nie chcę tego też zostawiać.Chyba się uzależniłem trochę emocjonalnie i nie chcę tego puścić bo przy moim tempie poznawania kolejna będzie za rok (ja tu nie przesadzam), mimo że to ona cały czas dzwoni, z tym,że dużo rzadziej niż kiedyś. Powinienem to traktować na luzie i z dystansem, żeby to było zdrowe i rozsądne. Wychodzi na to, że pierwszy raz nie wiem czego chce. Czuję, że ten całokształt zabiera mi coraz więcej energii życiowej, czuję się już jak flak. Dostaję już p*****lca siedząc w tym domu. Mój dzień wygląda następująco. Wstanie, śniadanie, przeżycie dnia- ew. wróciłem też do piłki i często gram więc też parę godzin mam zajęte, ew. do tego wyjście ze znajomymi. Jestem raczej samotnikiem niż duszą towarzystwa- tak mi się wydaje. Mam dwojga przyjaciół + do tego 2 dobrych znajomych i z nimi się trzymam, ale potrafię pogadać z innymi ludźmi. Przez te pół roku przeczytałem więcej artykułów i obejrzałem więcej filmów szukając swojej drogi życia, niż dotychczas. Mam tylko mało znaczące poszlaki. Staram się, natomiast mało z tego wychodzi, dlatego czuje się wypruty i zaczynam tracić głowę. Nie miałem męskiego wzorca do naśladowania, nie wiem kim ja jestem, wiem tyle, że dobrym, emocjonalnym, odpowiedzialnym i empatycznym facetem. Jak pisałem nie mam kompletnie doświadczenia w związkach, nie rozumiem zachowań kobiet i to też staram się nadrobić czytając z rozsądnych źródeł. Tak wiem najlepiej to wychodzi w praktyce i fajnie by było gdyby była z mojego miasta ale jak widzę ładną kobietę na ulicy to mnie to nie rusza (choć zwracam uwagę na piękno), bo dużo takich na co dzień. Poszukuje jakichś emocji, nie tylko seksu. Byłem na szkoleniu nawet i zauważam u siebie niską samoocenę również w relacjach z kobietami tj. np.branie do siebie prawie każdego jej słowa, stawianie na piedestale (duże zawiedzenie gdy dzwoni kolega nie ona, chęć ciągłego kontaktu). Gdy szukam pracy, wydaje mi się, że nie poradzę sobie, patrze czego wymagają a o dziwo ile płacą na samym końcu. Powiecie ogarnij dupę, ale nie trafiają do mnie argumenty tego typu. Mój jedyny cel teraz to znalezienie celu i nie mogę go wypełnić. Treningi też próbowałem ponad miesiąc, nie było rewolucji w moim życiu ani super nowych pokładów energii. Dzięki za przeczytanie, każda szczera odpowiedź będzie dla mnie dużo znaczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
03 gru 2014, 19:01

"Nie pełny" mężczyzna

Avatar użytkownika
przez Follow_ 14 cze 2015, 17:03
Idź na terapię... nie szukaj rozwiązań w drugim człowieku bo tej odpowiedzi nie znajdziesz.
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

"Nie pełny" mężczyzna

Avatar użytkownika
przez Fermalen 14 cze 2015, 17:42
Nie szukam odpowiedzi w kimś, raczej tylko chcę spełnić wewnętrzną potrzebę bliskości. Odpowiedzi co do siebie szukam już jak pisałem długo, sam ze sobą rozważając o tym, oraz szukając pomocy na zewnątrz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
03 gru 2014, 19:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"Nie pełny" mężczyzna

przez ego 14 cze 2015, 19:05
Fermalen, szczere to, nie widzę związku tematu wątku z treścią...ale moim zdaniem masz zajebiście, bo jesteś na etapie, że cały świat jeszcze stoi przed Tobą otworem, jedyne co Ci zostało to czerpać garściami. A celu w życiu, nikt za Ciebie Ci nie znajdzie... radzę nie szukać zbyt długo... ;)
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

"Nie pełny" mężczyzna

Avatar użytkownika
przez Follow_ 14 cze 2015, 19:36
Tak tylko co sprawia, że jesteś niepełny?
Wypełni Cię dopiero jakaś kobieta? Seks? Praca? Pieniądze?
Czy może wewnętrzny spokój?
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

"Nie pełny" mężczyzna

Avatar użytkownika
przez Fermalen 14 cze 2015, 22:42
Co sprawia,że jestem niepełny? Wiele braków we mnie samym. Myślę, że dużą rolę odegrało tu środowisko w jakim żyłem od technikum i brak wzorca męskości. Być może kobieta by mogła wpłynąć na wiele sfer takich jak wymieniłeś czyli praca i spokój, (powiem też dlaczego tak myślę zaraz na przykładzie z tego roku właśnie). Wydaje mi się, że celem samym w sobie nie może być "posiadanie" kogoś obok, to powinien być efekt uboczny samorozwoju, za który nie wiem jak się zabrać. Teraz na temat tej mojej znajomości bo na mnie bardzo wpływa. Jeśli chodzi o ten kontakt, który mam przez telefon to wydaje mi się, że po prostu za długo sam telefon i to teraz wychodzi, powielamy te same schematy rozmowy i w końcu nie ma o czym gadać, jest milczenie. Ja nigdy przez tel nie lubiłem rozmawiać,ona jest jak to laska bardziej rozgadana ja jestem dobrym słuchaczem. Była nowa osoba, energia do poznania, wielo GODZINNE rozmowy co dzień i chyba wyczerpaliśmy limit i teraz takie nie wiadomo co jest. Inaczej jest na żywo jak się kogoś widzi, może było by inaczej, tak to sobie próbuję tłumaczyć, że pożera to rutyna i nuda. Mam niską samoocenę i pewnie tak na prawdę małą pewność siebie. Po miesiącu, dwóch naszej znajomości miałem uczucie radości i takie, że wszystko mogę.Nic innego mnie nie obchodziło, byłem chyba szczęśliwy,robiłem rzeczy, których normalnie bym nie zrobił. Pamiętam jak załatwiłem mi i koledze numery od dziewczyn, bo mu się podobała jedna a bał się podejść. Zacząłem tańczyć sobie a one zaciekawione jak to robię chwyciły to i sobie rozmawialiśmy. Ja wtedy wykasowałem nr zaraz po dostaniu, nawet o niego nie prosiłem bo planowałem podróż, ale cóż. Czułem,że jestem na jakimś fajnym etapie z ładną nastolatką, ale myślącą poważnie o życiu i przyszłości, czułem, że dogadam się z nią moim specyficznym językiem, którego czasem lubię wykorzystać, żeby pogadać o pierdołach, nie prowadzić szablonowe nudne rozmowy. Wyszło inaczej i znów będę sam w swoich 4 ścianach, wykasuje numer i telefon znów będzie mi nie potrzebny, leżał zakurzony, tylko abonament płacić, chyba, że będę chciał się z kimś umówić. Jeśli nie czuję się dobrze sam ze swoim życiem i po odejściu kogoś stwierdzam, że będzie nudno i do dupy to jak mam kogoś znaleźć i przy tym dumnie żyć swoim życiem?
When my mind stops thinking
And my eyes stop blinking
I hope...
Somebody's there
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
03 gru 2014, 19:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do