Chyba toskyczny związek?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Chyba toskyczny związek?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 07 cze 2015, 13:07
pestek, bo ona jest widocznie taką osobą, że trzeba ją ciagnąc jak kozę na smyczy. Faktycznie i rodzice i Ty masz nieciekawie, bo ona nie wykazuje żadnych chęci do poprawy. Trzeba z nią porozmawiać i dać ultimtum: niech idzie na terapię, tam jej pokażą jak nalezy sobie rozplanować plan dnia/tygodnia, itd. jak będzie chciała iśc na terapię, zastosuje sie do wskazówek to powinno byc lepiej. Z drugiej strony to może ona jest taką osobą, która potrzebuje faceta który nią będzie kierował, typu zaprowadiz do sklepu, będzie co kilka minut dzownił żeby szła na uczelnie, albo najlepiej takiego że on będzie pracował a ona będzie w domu siedzieć. Są takie babki co tak preferują. Moze to i wynika z tej choroby którą przezyła a może JEST JEJ TAK PO PROSTU WYGODNIEJ, że ktoś robi wszystko za nią. Bo nie ma żadnych problemów: rodzice opłącaja mieszkanie, Ty ją ciagniesz i w sumie dziewczyna zyje jak pączek w maśle, bo nie musi nic robic. Takze jak wyżej napisałam, albo a) terapia i zmiany albo b) Ty ją nadal ciagniesz, albo c) rozstanie.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Chyba toskyczny związek?

przez pestek 07 cze 2015, 13:59
Z tą wyuczoną bezradnością coś może być na rzeczy, poczytałem o zjawsku i brzmi podobnie. Miała w życiu taki okres, że faktycznie niewiele mogła ze sobą zrobić - i mimo zmiany warunków sporo jej z tego zostało. Terapia brzmi chyba sensownie. Trzeba jakoś nauczyć ją 1)planowania dnia, 2)właściwego reagowania na chwilową słabość. No i trzeba nauczyć mnie mieć do tego odpowiedni dystans - "hot outside, cool inside".

Nie chciałbym stwarzać wrażenia, że jest jakąś moją pijawką czy że mnie wykorzystuje. Ona zasadniczo zdaje sobie sprawę z sytuacji, jest jej wstyd i bardzo chciałaby to zmienić, tylko zazwyczaj kończy się tak jak opisałem... (i tak są zmiany na lepsze - rok temu to był koszmar).
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
06 cze 2015, 02:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do