Początek końca związku?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Początek końca związku?

przez AnonimowanA 02 cze 2015, 22:42
Evia, chyba nie zrozumiałaś kontekstu mojej wypowiedzi :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 mar 2015, 14:40

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Evia 02 cze 2015, 22:47
tak to sobie tłumacz :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Początek końca związku?

przez AnonimowanA 02 cze 2015, 22:57
Ok, wytłumacz mi tylko jak Twój komentarz:

Evia napisał(a):AnonimowanA, to zamieszkajcie razem i będziesz miała problem rozwiązany


ma się do mojej wcześniejszej wypowiedzi?
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 mar 2015, 14:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Evia 02 cze 2015, 23:11
AnonimowanA, nie muszę się odnosić do Twojej ostatniej wypowiedzi. Chyba nie myślisz, że zacznę Ci się tłumaczyć? :lol:

Widzę, że nie bardzo Ci się podoba podejście zakładające niepomyślność i z miłą chęcią wolałabyś usłyszeć coś pokrzepiającego
Niestety
Stąd też moja ironia. Rób co chcesz, przecież sama wiesz najlepiej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Początek końca związku?

przez AnonimowanA 02 cze 2015, 23:16
Sama plątasz się w swoich wypowiedziach. Jeśli chcesz powiedzieć coś konstruktywnego, niekoniecznie "pokrzepiającego" to wyraź to jednoznacznie i jasno, a nie rzucaj z du*y tekstami, które nijak mają się do rozmowy. W związku z tym myślę, że do żadnych konkretnych wniosków już nie dojdziemy, więc kończę tę przemiłą rozmowę :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 mar 2015, 14:40

Początek końca związku?

przez AnonimowanA 02 cze 2015, 23:25
I teraz śledząc wątek zauważyłam Evia, że sama się wypowiadałaś, że miałaś kryzys w związku (za dużo postów i przegapiłam), więc wnioskuję, że w tym okresie też czułaś się gorzej i nie przynosił Ci 100% radości, ale nie skreśliłaś od razu wszystkiego grubą kreską, tylko przeczekałaś.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 mar 2015, 14:40

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Evia 02 cze 2015, 23:30
AnonimowanA, przeczekałam to tylko dlatego bo byłam w beznadziejnej sytuacji (czyli wspólne życie przed którym przestrzegałam) W innym wypadku moje życie wyglądałoby dziś zupełnie inaczej i oszczędziłabym sobie wiele stresów
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez NN4V 03 cze 2015, 06:55
AnonimowanA napisał(a):...NN4V, sam się oferowałeś na kandydata na "kolegę", a dlaczego Ciebie miłość ogłupia? :D

No, na kolegę spoko. ;)
Ogłupia, bo się włącza element emocjonalny. On destabilizuje relację. Widać to szczególnie, gdy istniejąca relacja koleżeńska zaczyna się zmieniać w partnerską.

Evia napisał(a):...ale to właśnie dzięki czarnowidztwu można uniknąć wiele nieprzyjemności :smile:

Jak również wiele przyjemności - jest to samoudupianie.
Najlepiej więc podczołgać się na cmentarz i poczekać na śmierć.
W końcu wiadomo, że i tak nastapi.
Po co się w międzyczasie narażać na nieprzyjemności.

refren napisał(a):... więc chyba jesteśmy kwita.

Nie prowadzę z Tobą żadnych rozliczeń, w którym można by być "kwita".
Nie wiem, do czego to odnosisz, ale żadnej merytoryki argumentacji w tym nie widzę.
Jesli Twoje wypowiedzi mają na celu rozliczanie kto komu kijek w tyłek wetnął, to ja w te rozliczenia nie wchodzę.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Evia 03 cze 2015, 09:28
NN4V napisał(a):
Evia napisał(a):...ale to właśnie dzięki czarnowidztwu można uniknąć wiele nieprzyjemności :smile:

Jak również wiele przyjemności - jest to samoudupianie.
Najlepiej więc podczołgać się na cmentarz i poczekać na śmierć.
W końcu wiadomo, że i tak nastapi.
Po co się w międzyczasie narażać na nieprzyjemności.



Tak jak napisałeś w innym wątku, że mniejsze prawdopodobieństwo istnieje, że facet odda kobiecie, niż w przypadku gdyby miała to zrobić inna kobieta, to tak samo prawdopodobieństwo wykorzystuje się w innych sferach życiowych.
Jeśli widzi się więcej strat niż pożytku (czy też odwrotnie) to dzięki temu możemy podjąć w miarę słuszne decyzję.

Skoro autorka nie potrafi rozmawiać ze swoim facetem na zwykłe tematy to jak to będzie wyglądało kiedy pojawią się wspólne obowiązki, budżet i dodatkowe problemy?

To tak jak niektórzy uważają, że pojawienie się dziecka wyleczy ich związek, a tak nie jest. To jest właśnie dopiero samoudupienie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 03 cze 2015, 10:02
Według mnie kłótnie są w każdym związku. Ogólnie związek to sinusoida. Raz motyle w brzuchu i rozanielenie, a za chwilę ból, płacz i zgrzytanie zębami. Przed zamieszkaniem i ślubem kłóciłam się z chłopakiem/narzeczonym, czasem bardzo ostro. Po ślubie docieranie też trwało i trwa ale już jest znacznie lepiej. To naturalne! Nie oczekujmy, że dwoje ludzi, różnych ludzi, wychowanych w innych środowiskach, z innymi przeżyciami, będzie żyło cudnie i harmonijnie póki śmierć ich nie rozłączy. NIE DA SIĘ TAK! Związek, to praca nad sobą i nad partnerem. Docieranie się na przeróżnych płaszczyznach. Kilkuletni związek małżeński nie będzie taki słodko pierdzący jak w pierwszym etapie "chodzenia" ze sobą, gdzie się z dziubków sobie wyjadało. To nie jest polska komedia romantyczna, to jest proza życia.
Gdybym ja uciekała przed każdym kryzysem, trudną sytuacją, nie byłabym w tym etapie życia, w którym jestem.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez NN4V 03 cze 2015, 10:06
Evia napisał(a):Tak jak napisałeś w innym wątku, że mniejsze prawdopodobieństwo istnieje, że facet odda kobiecie, niż w przypadku gdyby miała to zrobić inna kobieta,...

W sumie ciekawe, czy to prawda.
Tak mi się zdawało, kiedy to pisałem.
Teraz zaczynam wątpić i musze powiedzieć, że nie wiem.

Evia napisał(a):...Jeśli widzi się więcej strat niż pożytku (czy też odwrotnie) to dzięki temu możemy podjąć w miarę słuszne decyzję.

Skoro autorka nie potrafi rozmawiać ze swoim facetem na zwykłe tematy to jak to będzie wyglądało kiedy pojawią się wspólne obowiązki, budżet i dodatkowe problemy?

To tak jak niektórzy uważają, że pojawienie się dziecka wyleczy ich związek, a tak nie jest. To jest właśnie dopiero samoudupienie.

Zgadza się. Tylko ocena sytuacji nie należy do nas. Nie ma powodu do nastawiania autorki, że wszystko potoczy się źle, bo nastawiona negatywnie sama wykreuje rzeczywistość zgodną z samospełniającym proroctwem.
Lepszym wydaje się racjonalne podejście.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez refren 03 cze 2015, 17:44
NN4V napisał(a):
refren napisał(a):... więc chyba jesteśmy kwita.

Nie prowadzę z Tobą żadnych rozliczeń, w którym można by być "kwita".
Nie wiem, do czego to odnosisz, ale żadnej merytoryki argumentacji w tym nie widzę.
Jesli Twoje wypowiedzi mają na celu rozliczanie kto komu kijek w tyłek wetnął, to ja w te rozliczenia nie wchodzę.


Być może gdybym dała po tym ze dwie buźki mrugające okiem, wyszczerzone albo z języczkiem to byś wyluzował, choć nie jestem pewna, ale nie dałam, w każdym razie nie było to bardzo serio.

Ogłupia, bo się włącza element emocjonalny. On destabilizuje relację. Widać to szczególnie, gdy istniejąca relacja koleżeńska zaczyna się zmieniać w partnerską


Destabilizuje albo zmienia w inną, ogólnie nie ma relacji bez elementu emocjonalnego, przynajmniej żadnej bliskiej relacji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Evia 04 cze 2015, 13:50
NN4V napisał(a):Lepszym wydaje się racjonalne podejście.



więc jakie jest racjonalne podejście według Ciebie?



Psychotropka`89 napisał(a):Według mnie kłótnie są w każdym związku. Ogólnie związek to sinusoida. Raz motyle w brzuchu i rozanielenie, a za chwilę ból, płacz i zgrzytanie zębami. Przed zamieszkaniem i ślubem kłóciłam się z chłopakiem/narzeczonym, czasem bardzo ostro. Po ślubie docieranie też trwało i trwa ale już jest znacznie lepiej. To naturalne! Nie oczekujmy, że dwoje ludzi, różnych ludzi, wychowanych w innych środowiskach, z innymi przeżyciami, będzie żyło cudnie i harmonijnie póki śmierć ich nie rozłączy. NIE DA SIĘ TAK! Związek, to praca nad sobą i nad partnerem. Docieranie się na przeróżnych płaszczyznach. Kilkuletni związek małżeński nie będzie taki słodko pierdzący jak w pierwszym etapie "chodzenia" ze sobą, gdzie się z dziubków sobie wyjadało. To nie jest polska komedia romantyczna, to jest proza życia.
Gdybym ja uciekała przed każdym kryzysem, trudną sytuacją, nie byłabym w tym etapie życia, w którym jestem.




Oczywiście, że tak jest, tylko nieraz zastanawia mnie po co w ogóle to wszystko?
Czy cel jest warty świeczki?
Może lepiej właśnie być ciągle na etapie tzw motylków i nie dopuścić do płaczu i zgrzytania zębami
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 04 cze 2015, 14:01
Evia, aaaa, no to zmienia postać rzeczy i Twojego patrzenia ogólnie na związek... :roll:

Nikt nikomu nie broni skakania z kwiatka na wiatek, zauroczeń i rezygnowania, gdy zaczyna się robić źle. Każdy ma pełne prawo przeżyć swoje życie jak tylko chce. Autorka chce się z partnerem dogadać, zawalczyć o to co budowali, a to czy gra jest warta świeczki, czy nie, to już jej zmartwienie.

Ja jestem za walką, rozmowami, dyskusjami, kompromisami. Mimo, że motylki są rzadko, jest miłość. Ale nie potępiam w żaden sposób osób, którym się zwyczajnie nie chce w to "bawić", tracić nerwów, energii życiowej na tzw. drugą połówkę. Niech każdy żyje według tego co mu w duszy gra. ;)
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do