Początek końca związku?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Evia 01 cze 2015, 23:27
Przeczytałam

Powiem Ci, że skoro ten związek wygląda w ten sposób na tym etapie to nie ma co się łudzić, że po wspólnym zamieszkaniu będzie lepiej
Zapewne byłoby jeszcze gorzej bo wtedy pojawią się kolejne powody do kłótni
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez refren 02 cze 2015, 01:30
AnonimowanA, a jak wyglądają te dobre okresy, czy może nie tak, że Ty mu ustępujesz i przestajesz się "czepiać", robicie to co on chce i "wszyscy" są zadowoleni ?
Dopóki masz chęci, żeby próbować się "dotrzeć" to związek ma sens, bo związek opiera się na woli obu stron. Nie wiem jak będzie w tym przypadku, ale czasem trzeba zrobić wszystko co się da choćby po to, by zrozumieć, że to nie pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 02 cze 2015, 06:37
Pewnie, że miłość ogłupia ale też wiele uczy. Sztuką jest nie powielanie błędów i nie pozwalanie sobie wchodzić na głowę. Postawić jasno granice, nie na zasadzie "nie możesz!", bo rozkazywać prawa nie mamy, chyba że 3 letniemu dziecku, ale mówić o uczuciach, np. "jest mi przykro, gdy..., byłabym o wiele spokojniejsza i mniej nerwowa gdybyś...", itd. U mnie ta metoda działa. Rozumiem, że jest dla Ciebie ważny.
Starajcie się dojść do porozumienia, rozmawiajcie o tym co czujecie, tłumaczcie to sobie, to nie jest wbrew pozorom ani łatwe, ani oczywiste. Mężczyźni są słabo domyślni, a my też często nie kumamy ich podejścia do sprawy.
Ja wyczułam moment, gdy wiedziałam, że już nic z tego... Ale nadal kochałam, więc robiłam wszystko, żeby się ułożyło. Było coraz gorzej. Dlaczego? Bo starałam się tylko ja. Dzielnie znosiłam upodlenia ale mam swoje granice. Nie żałuję tego związku, bo dużo mnie nauczył i wiem, że nigdy nie dam się już ubezwłasnowolnić od faceta.
Można być w związku, kochać, czuć się szczęśliwym ale pozostawiając przestrzeń tylko dla siebie, mieć świadomość, że gdyby coś nie wyszło, damy radę! Będzie bolało, będzie trudno ale grunt nie osunie się spod stóp, ziemia nie przestanie kręcić się wokół słońca. Życie będzie się toczyć dalej.

Długi weekend to dobry pomysł wg mnie, ale "systam zlewczy" bym i tak zastosowała. To na serio działa. Niech wie, że nie jest pępkiem świata.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez NN4V 02 cze 2015, 07:12
Evia napisał(a):Przeczytałam

Powiem Ci, że skoro ten związek wygląda w ten sposób na tym etapie to nie ma co się łudzić, że po wspólnym zamieszkaniu będzie lepiej
Zapewne byłoby jeszcze gorzej bo wtedy pojawią się kolejne powody do kłótni

Co w związku z tym?
Ma sobie założyć, że "zapewne" będzie gorzej i zakończyć związek?
Nie bardzo rozumiem, czemu ma służyć ta uwaga - z wyjątkiem siania defetyzmu.

refren napisał(a):AnonimowanA, a jak wyglądają te dobre okresy, czy może nie tak, że Ty mu ustępujesz i przestajesz się "czepiać", robicie to co on chce i "wszyscy" są zadowoleni ?....

Dobre okresy w czym? W związku? Przecież napisała, że ona miała zły okres, nie związek.
Dlaczego tak usilnie próbujesz obciążyć gościa nieistniejącymi (lub przynajmniej nienapisanymi) faktami?
To rodzi podejrzenia wobec Ciebie, nie tego faceta.

Koniec. Problem rozwiązany. Po co chcecie wpędzić dziewczynę w samospełniające proroctwo?
Mnóstwo związków rozpada się przez nie.

Psychotropka`89 napisał(a):...Długi weekend to dobry pomysł wg mnie, ale "systam zlewczy" bym i tak zastosowała. To na serio działa. Niech wie, że nie jest pępkiem świata.

W zdrowym związku nie ma miejsca na żadne "systemy" i manipulacje.
Osobiście bardzo szybko wykryłbym podobną manipulację.
Raczej nie podniosło by to stanu relacji.
Nie cfaniakuj.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Początek końca związku?

przez AnonimowanA 02 cze 2015, 08:39
Jak mamy dobry okres to zdecydowanie nie jest tak, że tylko ja ustępuję. Lepiej działa komunikacja między nami, nawzajem szanujemy to co mówimy, bo mówimy to w spokoju, a nie w gniewie. Ja jestem taką osobą, że jak widzę, że coś zaczyna się dziać, jak coś mnie denerwuję, to zaczynam na złość np. nieustępować, a M to denerwuje, ale mi o tym nie powie, tylko zaczyna się zachowywać właśnie tak jak to opisywałam. Fakt, że w tygodniu nie mamy do siebie dużo czasu jest prawdziwy, ale na prawdę to nie oznacza, że M ma całkiem w tyłku moje uczucia. Jest egoistą - to też fakt, ale staram się go "upominać", że nie tylko swój czubek nosa jest ważny... Od początku związku słyszałam, że ciężko z nim wytrzymać, bo jest specyficznym facetem, ale poniekąd właśnie też przez to się w nim zakochałam...

NN4V, sam się oferowałeś na kandydata na "kolegę", a dlaczego Ciebie miłość ogłupia? :D
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 mar 2015, 14:40

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez refren 02 cze 2015, 16:16
NN4V napisał(a):Dlaczego tak usilnie próbujesz obciążyć gościa nieistniejącymi (lub przynajmniej nienapisanymi) faktami?
To rodzi podejrzenia wobec Ciebie, nie tego faceta.


Twoje wypowiedzi również budzą we mnie czujność, więc chyba jesteśmy kwita.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez refren 02 cze 2015, 16:19
AnonimowanA, a na czym polega ta specyficzność (jeśli można zapytać)?
Z Twoich wypowiedzi wynika dla mnie, że jesteś rozsądną osobą i myślę że nie zginiesz w tym związku, cokolwiek się wydarzy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Początek końca związku?

przez AnonimowanA 02 cze 2015, 18:38
refren, dziękuję Ci bardzo!

Jeśli miałabym opisywać na czym polega Jego specyficzność, to zajęło by mi to duuużo czasu. Pierwszym Jego podstawowym problem jest to, że on nie lubi właśnie wyjaśniać niewygodnych kwestii (np w czasie kłótni), bo u niego w domu panuje takie zasada, że wszystkie kwasy zamiata się pod dywan. Dlatego w gorszym okresie ciężko z nim rozmawiać, bo po prostu unika tematu i rozmowy, a tak teraz myślę, że zarzucanie mi, że to ja robię problem jest pewnego rodzaju obroną, przed czymś niewygodnym i przed rozmową. Gdy ostatnio Go przycisnęłam, to porozmawialiśmy i atmosfera od razu jest inna. Jest dużo innych rzeczy, które wpływają na M i stąd bierze się takie zachowanie, ale wybacz, nie będę ujawniać tu Jego prywatnych problemów. W każdym razie ja o tym wiem i dlatego ma taryfę ulgową. Przyznam szczerze, gdy pisałam pierwszy post czułam się fatalnie i nie widziałam już szansy na cokolwiek. Dzisiaj jest o wiele lepiej, czuję się silniejsza, bardziej pewna siebie i nie dam sobie w kaszę dmuchać! Straszne jest, jak bardzo hormony potrafią rządzić kobietą....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 mar 2015, 14:40

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Evia 02 cze 2015, 19:26
NN4V napisał(a):Ma sobie założyć, że "zapewne" będzie gorzej i zakończyć związek?


A czemu by nie, skoro i tak jest nieszczęśliwa?

Szczerze mówiąc to ciężko mi sobie wyobrazić kłótnie i inne problemy bez zamieszkania ze sobą, bo nie widzę jakichś specjalnych powodów, które mogłyby się do tego przyczynić


NN4V napisał(a):Nie bardzo rozumiem, czemu ma służyć ta uwaga - z wyjątkiem siania defetyzmu.


ale to właśnie dzięki czarnowidztwu można uniknąć wiele nieprzyjemności :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Początek końca związku?

przez AnonimowanA 02 cze 2015, 20:43
Evia, bardzo się z Tobą nie zgodzę i nie rozumiem dlaczego piszesz i oceniasz za mnie, że jestem nieszczęśliwa?! To, że mam problem w związku, nie oznacza tego, że tak się czuję!

Nie rozumiem też Twojego podejścia do związku. Dla mnie nie oznacza on tylko seksu, całusków i przytulasków. To okres kiedy się dociera nawzajem, sprawdza swoje poglądy, poznaje drugiego człowieka, można zobaczyć jak zachowuje się w wielu sytuacjach i na takiej zasadzie wtedy mogę zadecydować czy chcę z kimś zamieszkać czy nie! To, że nie mieszkamy razem, nie oznacza, że nie ma powodów do kłótni, choćby wynikających z wyżej opisanych sytuacji. Jasne, moglibyśmy w ogóle nie rozmawiać o podejściu do siebie nawzajem itd, wtedy na pewno byłoby cukierkowo, ale to chyba nie o to chodzi. A kiedy dwóch obcych ludzi się ze sobą spotyka, zaczynają tworzyć związek nie zawsze wszystko od razu jest idealnie, a takie kłótnie, czy małe sprzeczki mają na celu wykazać, czy jest szansa się dotrzeć i angażować czy to kompletnie różne światy. Przyznaję, zbulwersowałaś mnie sowim wpisem!
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 mar 2015, 14:40

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Evia 02 cze 2015, 22:05
AnonimowanA napisał(a):Evia, bardzo się z Tobą nie zgodzę i nie rozumiem dlaczego piszesz i oceniasz za mnie, że jestem nieszczęśliwa?! To, że mam problem w związku, nie oznacza tego, że tak się czuję!




ok, wybacz źle zinterpretowałam Twoje wypowiedzi


AnonimowanA napisał(a):Nie pamiętam kiedy ostatni raz zrobił coś dla mnie(...)we mnie zbiera się lawina złości, spowodowana jego obojętnością.(...) Gdzie w tym jestem ja?! (...) Przyjęłam strategię zgadzania się i podporządkowania pod niego (...) ale teraz widzę, że moje uczucia się w ogóle nie liczą.(...) nie jestem szczęśliwa z tego powodu, gdy opowiada mi o potańcówkach z jakimiś laskami do 3-ej w nocy... + zaległa lawina złości...(...) Ale chwilowo jestem wykończona, non stop płaczę, przestałam czuć się atrakcyjna


Najwidoczniej mamy trochę inną definicję szczęścia i dobrego samopoczucia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Evia 02 cze 2015, 22:11
AnonimowanA napisał(a):Przyznaję, zbulwersowałaś mnie sowim wpisem!


Skoro bulwersują Ciebie takie rzeczy to już się nie dziwię, że Twój facet miga się od "rozmów", które później kończą się na kłótniach :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Początek końca związku?

przez AnonimowanA 02 cze 2015, 22:19
Cóż, jeśli Ty nigdy nie miałaś w związku kryzysu/gorszego okresu i zawsze czujesz się najszczęśliwsza to gratuluję! Jesteście najlepszą parą na świecie:)

Chyba, że nie masz faceta, a robisz się ekspertką od związków, gdzie twierdzisz, że dopóki się razem nie zamieszka to nie ma w ogóle żadnych powodów do kłótni :D
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
22 mar 2015, 14:40

Początek końca związku?

Avatar użytkownika
przez Evia 02 cze 2015, 22:33
AnonimowanA, to zamieszkajcie razem i będziesz miała problem rozwiązany
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do