Toksyczni Rodzice

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Toksyczni Rodzice

Avatar użytkownika
przez los_mags 29 gru 2006, 12:05
Witam wszystkich !

Pisze ponieważ nie robie tego wyłącznie w swoim imieniu tylko mojej dziewczyny i mam nadzieje że coś mi doradzicie .
Jak w temacie sprawa dotyczy głównie rodziców , rodziców mojej dziewczyny , ma na imie Ola i ma 17 lat , 18 konczy w lutym. Ja 21 w styczniu . Jesteśmy ze sobą prawie 19 miesięcy .
Zaczne od tego że ta rodzina od początku mnie nie tolerowała , mieszkamy na jednej wiosce , moja siostra wyrobiła sobie złą opinie wśród mieszkańców gdyż była uzależniona od narkotyków i wiadomo jak na wsi , każdy musiał o tym wiedzieć , ale to już jest historia , a mama Oli docina na temat tego jaka była moja siostra , ze moja matka jest taka i taka i że to jej wina za to się stało z moją siostrą , oczywiście jestem wściekły ale co moge zrobic... Ojciec zmarł jak mialem 9 lat , uważam że ta kobieta nie ma podstaw by źle mówić o mojej rodzinie tymbardziej że nigdy nie rozmawiała z moją siostrą ani z moją matką , jest obcą osobą która zna moją rodzine na podstawie jakiś plotek . Matka mojej Oli traktuje ją i osądza niesprawiedliwe , wraz z ojcem ciągle jej powtarzają że zajdzie w ciąże i że ją wyrzucą z domu , że wywinie im numer że oni są tego pewni , przy czym nigdy nie rozmawiali z nią o antykoncepcji , zresztą oni z nią w ogole nie rozmawiają , tylko się wydzierają na nią i wypominają jej to co zrobiła źle , matka jej mowi że mi potrafi podziękować bo jej kupiłem sweter , ale im dziękować nie potrafi , mówi to matka której córka zasuwa zawsze w domu , sprząta na błysk , wiem że pod tym względem jest bardzo staranna , dom mają nie duży wiec nie ma wiele do sprzątania , a moja Ola nigdy nie usłyszała słowa dziękuje z ust rodziców , nigdy też nie usłyszała od rodziców słowa "kocham Cię "
Dziś pojechaliśmy razem do miasta , wieczorem matka nie pozwoliła Oli przyjśc do mnie bo twierdzi że już dziś widzielismy i nie ma potrzeby byśmy się zobaczli znow. Nie pozwala jej rozmawiać ze mną na gadu gadu , wyłancza jej wtedy komputer . Nie puszcza jej nigdy do mnie za nim po nią nie przyjde bo boji się co powiedzą sąsiedzi widząć że ona idzie do mnie sama ... Ola ma siostre , Magde która ma 15 lat i jest w domu traktowana jak święta krowa , nie musi nic robic , wszystko jej wolno , ale wiem że jak coś powie nie tak do dostaje po buzi od matki , sam raz widzialem taką sytuacje , uderzyła Magde przy mnie tak że tej omało głowa nie odleciała , w ogole nie przejęła sie tym że ja tu jestem i to widze , osoba ktora boji się opini sąsiadów i nie boji się tego co ja sobie o niej pomyśle... Dla mnie to wszystko jest chore , ta rodzine chyba jeszcze jest 100 lat za murzynami , wydaje mi się że nie mają pojęcia o wychowywaniu dzieci , nie mają podejścia , nie potrafią rozmawiać , nie potrafią okazywać uczuć i nie potrafią wspierać , kto ma wspierać moją Ole jak nie jej własna matka ? przepraszam że się tak wyraże ale dla mnie jej matka to głupia cipa . Ola mając 14 lat próbowała popełnic samobójstwo podcinając sobie żyły , rodzice nic nie zrobili , matka dała jej kare i ropowiedziała całej rodzinie co Ola zrobiła... to jest dla mnie śmieszne , potraktowali probe samobójstwa jak jakiś wybryk rozpieszczonego dziecka które trzeba ukarać ... czy to jest normalne ?
Przecierz to chyba odrazu leci się do psychologa i stara się zapobiec takiej sytuacji w przyłości...
Nie rozumiem też takiego zachowania , gdy jest awanturą i Ola proboje coś powiedzieć to oni odrazu ją ucinają i mówią że ich nie obchodzi co ona myśli i jakie ma zdanie , jak Ola nic sie nie odzywa to pytają dlaczego nic nie mówi ? w ostatecznosci zabierają jej telefon. No ja nie wiem , to chyba jakieś zacofanie , prawie 18 letniej dziewczynie zabierać telefon za kare jak malemu dziecku koparke ... Na dodatek rodzice jej powtarzają że jak chce to może sie wyprowadzić , to nie jest zbyt miłe ...
Gdzie tu mądrość rodziców w ich postępowaniu ? ja tej mądrości nie dostrzegam , tylko głupote i ciemnote , może wy inaczej to widzicie , bardzo prosze o wasze zdanie na ten temat, jakąś rade , kocham tą dziewczyne i nie zrezygnuje z niej przez jej chorych rodziców .
Pozdrawiam !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
29 gru 2006, 12:01

Toksyczni Rodzice

przez casius2502 29 gru 2006, 17:02
a przepraszam, bo nie rozumiem, w kim ty się zakochałeś ? w matce ?
Moja rada jest taka:
-walcz z matką o uczucia Oli,
-sprzeciwiaj się i kłóć,
-przekonuj że Ty i Twoja rodzinna jest inna niż mówi powszechna opinia,
-że Twoja siostra już nie bierze,
-wybij jej z głowy jej zatwardziałe, 40-letnie poglądy, (tak palnołem z tym wiekiem)
-wyślij matke na terapię bo może sama była tak wychowana i inaczej nie umie
-nausz tą głupią matkę jak sie traktuje dzieci,
-wytłumacz jej na czym polega sysytem kar i wyróznień
-no i wreszcie spytaj się czy pozwoli Wam pogadać na GG
Był taki facet, nazywał sie Don Kichot. Kiepsko mu szło, ale Ty dasz sobie rade!!
Jak to zrobisz to daj znać. Postawią Ci pomnik.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 gru 2006, 15:10

Toksyczni Rodzice

Avatar użytkownika
przez Róża 29 gru 2006, 20:19
Ja może tak mniej optymistycznie niż casius-ale walcz o tą swoją dziewczynę.Myślę,że najważniejsze żeby czuła,że jesteś z nią i stoisz po jej stronie.Rodzice są bardzo toksyczni,prymitywni i beznadziejni.Nie mam pojęcia skad takie osobniki sie biorą na świecie,ale niestety wcale nie są wyjątkami.I nie ma to nic wspólnego z wiekiem,raczej z poziomem inteligencji i posiadaniem uczuć wyższych.Ola ma ogromne szczęście,że spotkała ciebie.I na pewno zasługuje na takiego chłopaka.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Toksyczni Rodzice

Avatar użytkownika
przez los_mags 31 gru 2006, 02:31
Róża dzięki za ciepłe słowa , tak się składa że ja odkąd jestem z Olą to ciągle walcze , a czasem mam dość i załamka , wtedy zastawiam się czy jest jeszcze o co walczyć , życie mnie nigdy nie rozpieszczało , jestem pół sierotą i zawsze mialem trudności w życiu , teraz musze moje zasoby sił rozłożyć na dwie osoby ... Pozdrawiam !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
29 gru 2006, 12:01

Toksyczni Rodzice

Avatar użytkownika
przez IceMan 31 gru 2006, 14:25
U twojej dziewczyny w domu jest gorzej niż źle. To że ona skończy 18 lat wcale dla jej rodziców nic nie będzie znaczyć (nie pytaj skąd to wiem ale na 1000% tak będzie). Moja rada - walcz o Olę, wspieraj ją bo ma naprawdę ciężkie życie w takim domu. Wydaje mi się że jedyne wyjście to wyciągnięcie tej dziewczyny z domu, kiedy skończy szkołę (już za 1,5 roku). Wiadomo że jest problem - mieszkanie albo stancja kosztuje. Jednak obawiam się że ta jej matka jest na tyle pusta i prymitywna, że nic u niej nie wskórasz tylko musisz wziąć sprawę w swoje ręce. No i oczywiście musi być w tym dobra wola twojej dziewczyny. Wyciągnij ją stamtąd, bo innego wyjścia nie widzę.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Toksyczni Rodzice

przez michelle 04 sty 2007, 00:48
Witaj
Przykro się to czyta aż żal dziewczyny że musi się męczyć z takimi nieczułymi rodzicami. Z tego co piszesz to raczej nie da się przekonać rodziców do zmiany ich zachowania i przemówienia do tzw rozsądku. Ta rodzina jest patoligiczna według mnie bo nie spełnia podstawowych warunków takich jak miłość i przywiązanie o reszcie nie wspomnę. Trudno tu radzić tak naprawdę ale myślę że jedynym teraz wyjściem jest wspieranie Oli i proba chociażby załagodzenia sytuacji z jej rodziną. Myślę że jeśli nic z tego i nie wyjdzie nadal będzie taka sama sytuacja to trzeba Olę odseparować od rodziców bo zniszczą jej życie.

Pozdrawiam i walcz o miłość bo to największy skarb
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 sty 2007, 00:17
Lokalizacja
Warszawa

Toksyczni Rodzice

przez bebe 12 sty 2007, 01:25
A ja moi drodzy dzięki mojej nerwicy jestem właśnie toksyczną matką i myślę ,że gdyby dla "równowagi"mój mąż nie był normalnym ,kochającym tatą moje dzieci a mam ich troje już zwariowały by i to dzięki takiej mamusi .Boję się ,że skutki mojego zachowania w stosunku do nich odbiją się na nich prędzej czy pózniej . Ale nie potrafie nad tym zapanować ,drażnią mnie ,wszystko mnie w nich drażni ,wszystko co mówię a właściwie rozkazuje jest despotyczne .Bardzo je kocham ale nie potrafię przytulić ,pocałować itp. Są bardzo grzeczne ,dobrze sie uczą i gdy syszę od znajomych ( ktorych staram sie również unikac jak mogę ) lub sąsiadów ,że mam wspaniale i bardzo dobrze wychowane dzieci to ogarnia mnie żal tak tak żal bo ja je chyba bardziej chowam a nie wychowuje ... najgorsze jest to ,że zdaje sobie z tego sprawę i nic .Zabrnełam w swojej oziębłości tak daleko , że kiedy ostatnio zmusiłam się żeby przytulić syns tak po prostu sama od siebie głupio się poczułam .Ale czy można to wszystko zrzucić na nerwicę ?? kiedyś tak nie było ale trwa to już ładnych parę lat .Dodam tylko ,że mam dzieci w wieku 14,10 oraz rok i cztery miesiące na szczęście niemam tak negatywnych postaw w stosunku do najmłodszego ale boję się ,ze gdy podrośnie to się zmieni . Może ja po prostu jestem zwykłą kanalią !!
...żeby mogło być tak dobrze jak jest żle...
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
10 sty 2007, 13:08
Lokalizacja
Będzin

Toksyczni Rodzice

Avatar użytkownika
przez Róża 12 sty 2007, 08:42
Bebe-to nie jest kwestia nerwicy!!Ja też jestem matką i mam nerwicę i zaburzenia osobowości odkąd pamiętam.I właśnie dlatego robię wszystko żeby moje "paranoje"w żaden sposób nie odbijały się na dzieciach.Moje dzieciaki też są chwalone wszędzie i wśród sąsiadów i w szkole(ale ich grzeczność nie wynika z zastraszenia).A ciepła mają pod dostatkiem i chociaż są nastolatkami nieraz jeszcze je tulę i całuję,a jeśli chodzi o nasze relacje to jesteśmy przyjaciółmi dla siebie nawzajem.Mąż natomiast(zupełnie zdrowy) usiłował od początku wprowadzić wychowanie tego typu,o którym mówisz,ale udało mi się wytłumaczyć mu,że nie tędy droga w miłości i zmienił swoje postępowanie aż weszło mu to w krew.Dzieci wiedzą,że w domu zawsze znajdą oparcie,radę i pocieszenie.I mówią nieraz,że mają najlepszych rodziców na świecie.Błagam cię-zmień swój stosunek do dzieci dopóki jeszcze jest czas.Wychowasz je na ludzi z pewnością zaburzonych emocjonalnie i tylko sobie bedziesz mogła to wyrzucić.Wiem co mówię,bo w moim domu było to samo.Tego naprawdę można się nauczyć.Robisz z premedytacją krzywdę osobom najblizszym,które podobno kochasz.To nie jest zdrowa miłość.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Toksyczni Rodzice

przez Qrka 12 sty 2007, 13:25
To smutne ze słyszy sie nadal tyle takich historii...despotyczni,nieprzejednani w swojej slepocie rodzice niszcza nieswiadomie zycie swoich dzieci...
Przy odrobinie szczescia te dzieci trafiaja w zyciu na osoby ktore potrafia ukazac im zupełnie inny swiat niz wyniosły one z domu, ale jaki jest odsetek tych szczesciarzy????
Los_mags, nie znam Cie ale chce wierzyc ze przy Tobie Ola ma duze szanse by zbudowac kiedys normalny dom...
Kochasz ja i walczysz o nia....wiec rob to nadal i badz przy niej!!! to wszystko co mozesz na tym etapie zrobic ale to zarazem bardzo wiele...
Nie poddawaj sie!!!Bedzie dobrze!!!!!Odwagi!!! :smile: :smile:

Pozdravki Q.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
11 sty 2007, 16:08
Lokalizacja
Slask

Toksyczni Rodzice

Avatar użytkownika
przez IceMan 12 sty 2007, 16:15
Jeżeli już jesteśmy w temacie... to mam prośbę. Moglibyście mniej więcej zdefiniować takiego "książkowego" toksycznego rodzica?

Albo... Moja propozycja: osoba despotyczna, mająca nieco "skrzywione" poglądy na świat, prymitywna i płytka na co dzień, ...
Kod: Zaznacz cały
... tu pewna zmiana po wypowiedzi Iny, która ma rację, a ja się źle wyraziłem - raczej chodziło mi o poniżające traktowanie drugiej osoby, cynizm, czasami udawanie, że się czegoś nie wie, podchodzenie do drugiej osoby jak do kogoś nie mającego 'wyższych' uczuć - to jest dla mnie prymitywne i płytkie - może teraz będzie wiadomo o co mi chodzi, chociaż i tak nie wiem, czy do końca to przekazałem jak chcę

...w znacznym odsetku sytuacji nie licząca się ze swoimi dziećmi, jeżeli czegoś chcą, co jej/jemu nie pasuje - mówi że żyją na jej/jego/ich chlebie i mają g**** do gadania i mają się dostosować, jeśli dzieci postawią na swoim i buntują się przeciwko twardym regułom, robi im wszystko na szkodę do granic możliwości (a zwykle tych granic nie ma) żeby tylko trzymać dziecko pod kapciem, daje do zrozumienia albo wprost mówi, że dziecko jest kłopotem, chce żeby się wyniosło jak dorośnie itd., a paradoksalnie - mimo wszystko w głębi serca je kocha i czasem nawet to okazuje. Czy to dobra definicja, czy jednak coś ominąłem, niedopowiedziałem lub przesadziłem?

Z góry dzięki za chęć kogokolwiek do dyskusji na ten temat.
Ostatnio edytowano 12 sty 2007, 18:40 przez IceMan, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Toksyczni Rodzice

przez Ina 12 sty 2007, 18:01
Piotrek, nie zgodzę się z Tobą. Toksyczny to nie znaczy płytki, niewykształcony. Moja mama jest osobą wykształconą, zawsze zajmowała wysokie stanowiska, ja jednak uważam, że w pewnym sensie była toksyczną matką, bo uważała się za człowieka nieomylnego (tak jest do dziś), mającego zawsze rację i wymagania w stosunku do mnie (wykształcenie, zachowanie, itp.). Te wymagania wpędziły mnie poniekąd w depresję, ponieważ nie spełniając jej oczekiwań czułam się gorszym człowiekiem(to pamiętne zdanie "bez studiów jest się nikim, bez perspektyw na dobrą pracę"...słyszę do dziś). W najtrudniejszych momentach mojego życia okazało się, że nie mogę na mamę liczyć, ze zawsze wszystko inne jest ważniejsze...Chyba brakuje mi zaufania do niej,( o mojej depresji też mama nic nie wie, albo udaje że nie wie...). Nie potrafię się do niej przytulić, a czasem jeszcze chciałabym... Może wypłakać się w rękaw?... Ale jest między nami bariera sztuczności, udawania, że wszystko jest ok (zwłaszcza z mojej strony, aby nie usłyszeć krytyki typu " a nie mówiłam'))Moja mama mimo iż kocha mojego ojca zawsze dziwnie go traktowała (na zasadzie "on by beze mnie sobie nie poradził, nie dorobiłby się, wpadł w alkoholizm, itp.)Ja na to patrzyłam, żal mi było taty. Dziś to ja jestem takim "moim tatą" w mojej rodzinie (np.oczekuję, że ktoś za mnie o wszystkim zdecyduje). Nigdy chyba nie dorosłam, pozostałam dzieckiem spragnionym czułości, miłości...
Do bebe.... Na pewno jestes wspaniałą mamą, musisz tylko w to uwierzyć. Jadzięki psychiatrze już uwierzyłam (choć kilka lat wydawało mi się, ze jest zupełnie inaczej), może tylko powinnam częściej przytulać swoje dzieci (zacznę od dziś!!) :D .Tak, jestem fajną, miłą mamą! Pozdrawiam! :lol: :D
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

Toksyczni Rodzice

Avatar użytkownika
przez Róża 12 sty 2007, 18:19
Oj dziewczyny,przytulajcie te swoje dzieciaki ile się da i kiedy tylko się da.
Zimna matka nieważne czy wykształcona czy nie-to najgorsze co moze spotkać dziecko.Nikt nigdy juz nie zrekompensuje im tego ciepła jeśli zabraknie im matczynej miłości.Toksyczność niejedno ma imię.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Toksyczni Rodzice

przez Anty-człowiek 19 sty 2007, 23:24
Moja matka nie dotykała mnie nigdy...chyba, że przy gościach...psychologiem jest zeby sprawa jasna była
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
19 sty 2007, 16:31

Toksyczni Rodzice

przez Ina 26 sty 2007, 19:06
Anty- człowieku, ja miałam wszystko, najlepsze zabawki, najlepsze ubrania, co roku wczasy z rodzicami, tyle ,że... dziś nie potrafię zwierzyć się własnej matce. Idę do niej na kawę, niby rozmawiamy ale nie jest to do końca szczere, jakieś ploty z mniej lub bardziej znajomych (matka kocha ploty), ja zamiast sluchać wyłączam się . Patrzę na nią, ale to tak wygląda jakbym oglądała telewizor bez fonii...( z ruchu warg nie umiem czytać). Na święta są zawsze extra prezenty, ale brak mi np.wspólnego wyjścia do miasta na jakieś "babskie" zakupy, do kina. Nigdy nie zwierzam się matce, ona nie wie o mojej depresji. I wiesz anty-człowieku...maja mama uważa, że jest świetną matką... i tym doprowadza mnie do śmiechu (pustego....)
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do