Nie mogę znaleźć chłopaka/dziewczyny

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez smutna48 06 paź 2007, 12:15
bakus napisał(a):Zastanawiałem się nad stosowaniem feromonów... bo ponoć poza tym, że zwiększają zainteresowanie płci przeciwnej to wywołują u nas pewność siebie i w tedy może bym coś zdziałał. Ale czy to nie jest oszukiwanie siebie?? Co o tym myślcie?

Co myśle brednie nikogo nie da się zmusić do miłosci ;) w zaden sposob oglądałam kiedyś program na discovery wypowiadli się wszelcy uczeni lipa nie tędy droga :roll: tak samo jak czary nie istnieją tak samo to ;) jesteś młody przestan się tym zadręczac człowieku masz kupe czasu ;) jeszcze spodkasz swoją miłość ;)

ale wiecznie mloda nie będe chyba ze na forum jest jakis wampir i mnie ugryzie (blisko siebie nie mam ) ;) stażeję się :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: i chyba wolała bym zakończyć swoj zywot niż byc sama dla mnie nie ma nic gorszego :cry:
Co z tego że słysze same komplenenty pod swoim adresem wiecie co zy...m juz tym :cry: jak czuje się podle po zdradzie jaką przezyłam :cry: cięzko mi uwierzyć w ludzką szczerość skad niby miała bym wiedziec że ktos jest kim za kogo się podaje (efekt zdrady) jest we mnie mase sprzeczności nie chce być sama i boje się i chyba trace wiare w szczęscie moja o 2 lata no 3 rocznikowo siostra ma 2 dzieci a ja nie mam nic nie mam nic nie mam nic :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: nawet brak mi sił i wiary w to ż emoje zycie się zmieni to nie ja jestem ta zła ja sobie na taki los nie zasłużylam bylam kochajaca i wierna Gdzie sie podziała sprawiedliwość ???????? :-| :cry:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez Olimp Bathory 06 paź 2007, 16:53
IObejrzyjcie sobie film Fight Club i stwórzcie własnego Tylera Durdena – Obejrzycie to zrozumiecie o co chodzi.


Self-improvement is masturbation. Self-destruction is the answer.


bakus napisał(a):na moje szczęście problem nie polega na urodzie.


Zazdroszczę :(


smutna48 napisał(a):Co myśle brednie nikogo nie da się zmusić do miłosci Wink w zaden sposob oglądałam kiedyś program na discovery wypowiadli się wszelcy uczeni lipa nie tędy droga Rolling Eyes tak samo jak czary nie istnieją tak samo to Wink jesteś młody przestan się tym zadręczac człowieku masz kupe czasu Wink jeszcze spodkasz swoją miłość Wink


Dokładnie. NIc to nie da, jedynie wyrzuty sumienia. Teoretycznie cel uświęca środki. Ale lepiej mieć czyste sumienie.


smutna48 napisał(a):ale wiecznie mloda nie będe chyba ze na forum jest jakis wampir i mnie ugryzie (blisko siebie nie mam ) Wink stażeję się i chyba wolała bym zakończyć swoj zywot niż byc sama dla mnie nie ma nic gorszego


Bardzo dobrze Cię rozumiem, niestety bo jednka wolałbym nie mieć tego problemu.
I fakt, nie ma nic gorszego niz samotność. Ja np nie boję sie niczego, tylko i wyłącznie boję się życia i smierci w samotności :(


smutna48 napisał(a):Gdzie sie podziała sprawiedliwość ????????


Poszła na wódkę. Chyba pozostaje nam tylko dołączyć do niej. :/


smutna48 napisał(a):A ja zostanę zakonnica


Daj znać jaki zakon to się zapiszę na mnicha tam :mrgreen:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 23:47
Lokalizacja
Ustroń

przez smutna48 06 paź 2007, 17:00
Ale wiesz, że zakonnice i księza i inne dziady nie są w jednym klasztorze ;) :lol: ale zawsze moza pojść w slady sprawiedliwości iśc na wodke ;) :roll: :roll: :roll:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez hoyka 06 paź 2007, 17:05
dobra.. tworzymy jeden zakon.. hehe troszku off topic .. ja mogę być siostrą przełożoną.. hehe..
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

przez Goplaneczka 06 paź 2007, 17:09
smutna48 napisał(a):Ale wiesz, że zakonnice i księza i inne dziady nie są w jednym klasztorze

To będzie nasza reguła i nasze zasady ;)
A co tam, anarchia rządzi!!!
A swoją drogą samotnośc to jest straszny dramat.
Też mam ten problem i sobie wmawiam, że to kwestia czasu.... Tylko czas płynie, a nic się nie zmienia.
Goplaneczka
Offline

przez smutna48 06 paź 2007, 19:57
eghhhh i tak mi smutno ;( nie pijam także nawet tak naprawde nie moge do was dołączyć i pić a z resztą po co za niesprawidliwość ? :( no chyba ze inny gatunek ;) ludzie przestańcie z ta urodą lub brakiem to naprawde nie jest najistotniejsza sprawa na świecie przesadzasz Olimp Bathory rozumiem że to niska samoocena wynika z depresji bo tak naprawde wrzućcie na luz ;) kolejny mlody chlopak i skwierczy eghhh ludzie ja to mogę bo mi juz grozi oj grozi ... ;)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:24 pm ]
a dziś się zaczęłam zastanawiac co ja ze soba w sylwestra zrobię strzle sobie w głowe jak nic i smutno mi sie zrobiło...... :cry:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez ranger555 06 paź 2007, 20:33
ja popelniam podstawowy blad i zapijam swoje smutki, bede cale zycie sam bo nigdy sie nie odwaze na zwiazek .
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 gru 2006, 00:24

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 06 paź 2007, 20:42
Kiedy rok temu (oj lecą latka, lecą :lol: ) rejestrowałem się na forum, również doskwierała mi samotność, miałem niską samoocenę.
Dziś mogę powiedzieć, że bardziej lubię siebie (a najlepszym tego dowodem jest to, że dziś nawet nie pamiętam co mi we mnie przeszkadzało ;) ). Pomimo tego, że nadal ta samotność mi doskwiera, to doskwiera mniej. A to głównie zasługa tego, że moja samoocena się podniosła, zaczałem bardziej wierzyć w siebie.
Mój sposób polegał na jak najbardziej rozsądnym zadysponowaniem moich sił (uszczuplanych przez tą zdradziecką chorobę). Dlatego zacząłem od zmiany tego, co było "w moim zasięgu" - od poprawy wizerunku siebie w swoich własnych oczach. Zmuszałem się (dosłownie) do przejawiania jakiejkolwiek aktywności w domu i zaczałem doceniać siebie za dobre wykonanie jakiejś czynności (bądź w wypadku, gdy nie byłem z siebie zadowolony, wiedziałem jak wykonać to lepiej następnym razem). Małymi kroczkami udało mi się zmienić postrzeganie samego siebie.

A skoro mi udało się dokonać takiej zmiany, dlaczego miałoby się i Wam nie udać ? :D
Co macie do stracenia ? W "najgorszym" wypadku może Wam być lżej znosić samotność, w "najlepszym" taka zmiana może być pierwszym krokiem do skuteczniejszego (bo wtedy już z większą wiarą w siebie) szukania swojej drugiej "połowy" :D
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez smutna48 06 paź 2007, 22:21
bede cale zycie sam bo nigdy sie nie odwaze na zwiazek .


Nigdy nie mów nigdy ;) wszystko w swoim czasie ;-) ;)
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez smutasek20 07 paź 2007, 16:03
A ja pomimo tego iż jestem teraz w związku z chłopakiem czuję się ogromnie samotna..... on nie wie o moich problemach, nie rozmawiamy wcale na ten temat... nie chcę mu mówic o tym bo mógłby sobie o mnie coś pomyśleć....
Jestem z nim i zadaję sobie pytanie czy to ma jakikolwiek sens... o jest wspaniałaym człowiekiem, nie wiem wogóle co on ze mną robi i dlaczego ze mną jest.... przecież jestem taka beznadziejna, bezskutecznie próbuje odpowiedzieć sobie na to pytanie... a odwagi i śmiałości nie mam zapytac.... nie chcę go ranić, bo przecież wiem że mógłby zacząć układać sobie życie z kimś innym, lepszym... myślę żeby to zakończyć, nie chcę żeby zmarnował sobie pzeze mnie kawałek swojego zycia. Kiedyś myslałam, że chociaż dla niego uda mi się pokonać swoje lęki i słabości i stać się lepszym człowiekiem, ale to chyba nie tędy droga.... chyba najlepiej będzie jeżeli bym to zakończyła.... ale ja nawet nie potrafiłabym podać żadnego sensownego powodu rozstania...
:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 wrz 2007, 21:23

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 07 paź 2007, 19:10
Smutasku, tak to z nami, facetami jest, że jesteśmy z reguły mało domyślni :oops:
Dlatego Twój chłopak najprawdopodobniej nie wie, co czujesz i nie będzie wiedział, dopóki nie powiesz mu o tym.
Owszem, takie wyjawienie tego, co czujesz będzie sprawdzianem Waszego związku. Ale skoro uważasz go za wspaniałego człowieka, więc najprawdopodobniej będziesz mogła liczyć na jego wsparcie. A jemu łatwiej będzie Cię wspierać, gdy będzie wiedział w czym Cię wspierać.

Bądź dobrej myśli. Powodzenia :D
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Goplaneczka 07 paź 2007, 20:12
Za dobry?
Nie no, niech pomiata i grozi odejściem, wali pięścią.
Powtórzę się, ale co tam.
Czy Tobie, anand22, zależy na partnerce, czy tylko jej dupie?
Mówimy o związkach partnerskich, a rozważamy opcje rodem ze średniowiecza.
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Sorrow 08 paź 2007, 02:00
A co to ma do tematu? Są działania w związkach, które działają i takie, które nie działają.
Z tego co słyszałem już z różnych źródeł - począwszy od czasopism, przez znajomych, którzy mają jako takie doświadczenie i od hord tak zwanych "miłych facetów", bycie zbyt dobrym nie działa. Przyjaźń tym bardziej.
Jak dotąd spotkałem się tylko z jednym przypadkiem, gdy coś takiego zadziałało, ale to było w przypadku naprawdę wyjątkowej dziewczyny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do