Nie mogę znaleźć chłopaka/dziewczyny

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez samotniczka 02 paź 2007, 11:42
anette napisał(a):nieposiadanie chłopaka, to nie jest problem.

Zawsze byłam tego samego zdania, parę lat temu byłam nie do zdarcia, niezależność to nadal priorytetowa sprawa, choć posiadanie chłopaka nie musi się wiązać z jej utratą. Podobno niespodziewana miłość dopada tych, którzy przed nią uciekają, tak więc Twoje poglądy błyskawicznie się ulotnią, gdy spotkasz tego właściwego. A nawet jeśli w najbliższych latach to się nie stanie, w co wątpię, to po jakimś czasie zegar biologiczny sam zacznie domagać się obecności osoby bliskiej sercu.
anette poczekaj aż dobijesz do mojego zaawansowanego wieku ;) zobaczymy, co wtedy powiesz :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Sorrow 02 paź 2007, 12:40
anette napisał(a):uznacie mnie pewnie za nieczułą, pozbawioną serca dziewczynę, ale sądzę, że nieposiadanie chłopaka, to nie jest problem. nigdy nie miałam faceta. nie było tak, ze miałam kompleksy typu 'jestem za gruba i to powód'. zawsze uważałam, ze mężczyzna musi mi imponowac, a taki się jeszcze nie znalazł. no i niestety jestem typem indywidualistki i wolę byc sama.

Heh :) .
Mam to samo z dziewczynami :) .

Choć szczerze mówiąc, to jak widzę znajomych z ich dziewczynami i ogólnie ludzi w parach to mi się robi trochę przykro...
Dlaczego?
Bo na pewnym poziomie oni wszyscy są tacy sami i dlatego nie mają problemów z łączeniem się w pary.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez indigo.boy 02 paź 2007, 13:09
Ja z kolei zawsze tesknilem za miloscia. Moze dlatego, ze w tej sferze nie moglem liczyc na rodzine i niewiele jej w zyciu dostalem. A moze po prostu jestem jakis taki miekki :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 23:47
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Goplaneczka 02 paź 2007, 13:21
Indygo-tęsknić nie jest niczym złym... trzeba tylko uważać, żeby nie obdarować miłością nieodpowiedniej osoby... Tylko na zasadzie, że to może być to coś. Odrobina wybrzydzania pomaga.

Sorrow napisał(a):Bo na pewnym poziomie oni wszyscy są tacy sami i dlatego nie mają problemów z łączeniem się w pary.

Tzn?
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Sorrow 02 paź 2007, 13:29
Normalnie, mają podobne gusty, podobnie się zachowują, mają podobną moralność, itd.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 paź 2007, 13:44
jak widzę znajomych z ich dziewczynami i ogólnie ludzi w parach to mi się robi trochę przykro...

Ja też jak widze ludzi w parach to jest mi przykro.
Bo wiem że nigdy nie będe miał nikogo :( <wiem stwierdzenie przedwczesne ale patrząc na moje dotychczasowe życie i kontakty z płcią przeciwną to niestety może tak być,po prostu jestem realistą>
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez hoyka 02 paź 2007, 13:51
każdy z nas może znaleźc drugą połowke.. naprawde :] ja jeszcze takiej nie znalazłam..ale wiem, że są ludzie przy których czuje sie dobrze.. a to już znak, że znajdę człowieka, który bedzie mnie rozumiał :] wiec ludzie.. głowa do góry :] przecież każdy kto sie tu wypowiada sprawia miłe wrażenie... by sie z kimś związac musimy poznać bardziej daną osobe.. a na forum nie mamy możliwości zobaczenia siebie w różnych życiowych sytuacjach.. ale powiem Wam, że wcześniej czy później każdy z nas pozna kogoś wartościowego :] ja w to wierze... a przede wszystkim wierze w nas :]
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 04 paź 2007, 00:25
każdy z nas może znaleźc drugą połowke.

A ja uważam że milość jest tylko dla wybranych,,,a ja tym wybranym nie jestem :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez WERCIA 04 paź 2007, 09:48
nie koniecznie kazdy ma te swoja polowke przypisana,sa ludzie ktorzy sa samotni jedni z wyboru a inni bo nie moga znalezc tej drugiej osoby.
czuc sie dobrze przy kims to nie znaczy ze sie kocha lub ze ta druga osoba nas dazy uczuciem,pozatym nic na sile..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
07 maja 2007, 16:05
Lokalizacja
SZCZECIN

przez smutna48 04 paź 2007, 18:49
A ja zostanę zakonnica :? :lol: :cry:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 05 paź 2007, 00:59
smutna48 napisał(a):A ja zostanę zakonnica Confused Laughing Crying or Very sad

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: toś mnie ubawiła :mrgreen:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez bakus 05 paź 2007, 22:45
Z całym szacunkiem, ale teksty typu "Miłość sama przyjdzie", "Na każdego przychodzi pora", "Miłość znajdzie każdego" mnie na prawdę drażnią... Kto w to wierzy?? Niech Ci co to piszą wyjaśnią mi więc fakt, że kobiety kończą jako stare Panny a Panowie jako Starzy kawalerzy. Po co są więc domy samotnych serc??
Dlaczego księgowe kończą jako 50letnie dziewice(znam poprzez ojca sporo takich kobiet)??

Jak długo można czekać na miłość??

Ja sie strasznie boje samotności... Zresztą kilka osób mnie tutaj zna z mojego byłego tematu. Pisałem nawet do wróżek z EZO TV z pytaniem o dziewczynę. Miałem poznać drugą połówkę która mnie pokocha we wrześniu i niestety. Poznałem co prawda pewną osobę(ale poznałem ją wcześniej – przed wysłaniem SMS-a) spotkałem się z nią dwa razy(raz przed moim pierwszym tematem a drugi raz 2 tyg temu) - heh zaliczyłem nawet pierwsze pocałunki z nią(to było coś wspaniałego, chciałbym więcej), ale ona w ogóle nie miałaby dla mnie czasu(bo albo wieczne imprezy albo kursy tańca 4x w tygodniu) i powiedziała mojej koleżance, że jestem fajny i w ogóle ale bym sie przy niej zgorszył :/ Co wywołało u mnie totalne załamanie bo coś do niej czułem. Parę dni temu znalazła sobie faceta, który ją dziś rzucił...
Teraz mam poznać w tym miesiącu... Zobaczymy...

A jak widzę też pary, młodsze czy starsze o to na prawdę mi źle, bowiem nigdy nie zaznałem miłości. Nigdy nikogo nie miałem. Rodzice tylko mi o szkole gadali :/ Albo ...(znacie sytuacje z tematu który założyłem) Z dnia na dzień tracę wiarę, ze zaznam miłość... Ja nie mogę sie na niczym skupić. W szkole mi idzie fatalnie nauka, i w wolne dni nie mam co robić to dostaje świra, po szkole dostaje świra... A czasem nawet płacze przez samotność, mam i nadal myśli samobójcze. Przestałem chodzić na zajęcia religii. Nie dlatego, że nie wierze w Boga, ale dla tego, że ksiądz na początku mówił, że ten rok będzie poświęcony miłości. A ja nie mogę już słuchać o tym :/ Telewizji nie oglądam bo jak widzę na ekranie pary, które sie całują to łapie strasznego doła :/
Po prostu czuje się strasznie... Ale...

na moje szczęście problem nie polega na urodzie. Wiem, że pisałem tak w pierwszym temacie, ale doszedłem do wniosku, że tak nie jest. Zmieniłem swój image od momentu pójścia do trzeciej klasy. Jestem przystojny nawet powiedziałbym, że bardzo. Choć nie za wysoki(176cm) Zacząłem sie ubierać z klasą, świetną fryzurę sobie układam, po regularnych treningach na siłowni nabieram coraz więcej masy i rzeźby, jem beta-karoten co robi moją cerę ciemniejszą, mam bardzo ładne, proste zęby. Przestałem się bać, tego że ktoś mi wleje... I na prawdę czuje się w centrum zainteresowania jak przechadzam się po korytarzach szkolnych, w autobusie czy gdziekolwiek indziej bowiem czuje się obserwowany przez pełno dziewczyn. Może nie wyglądam tak dojrzale jak na swój wiek(prawie 19 latek) max 17 ale to mi nie przeszkadza prawdę mówiąc. Myślę sobie, że dłużej młody będę. Jednak brakuje mi tego co najważniejsze... Wiary w siebie i boje się zagadać do jakiejś dziewczyny bo nadal boje się porażki... Po co żyć w samotności...

I nie chodzi o seks. Ja chce mieć dziewczynę, którą mogę pocieszyć, pocałować, do której się mogę przytulić, obejrzeć z nią film. Chce tego co mają wszyscy w moim wieku(no prawie:/). Tak więc nie myślcie, że tylko jedno mi w głowie. Ale np. jest pewna dziewczyna z którą zawsze jak się widzę w szkole to mówimy sobie „cześć” i się uśmiechamy do siebie. Dała mi swój numer gg ale od momentu jak do niej zagadałem to zawsze robi się niedostępna(albo niewidoczna) kiedy to ja się robie dostępny... :/ (przynajmniej mam takie wrażenie)

Kontakt z ojcem mam juz dobry. Nawet bardzo. Chodze z nim razem na siłownie, na piwo i rozmawiamy... Powiedziałem mu o moich problemach. Mamie też sie wyżaliłem. I zmieniła podejście. Biorę leki antydepresyjne i powiem, że mi nawet pomagają. Ale nie na tyle by zyskać wiare w siebie.
Jednak poza tym, że tracę wiarę w miłość, nadal mam myśli samobójcze, nie mogę się na niczym skupić i tam reszta o której pisałem wyżej bla bla bla, widać sporą poprawę w innych aspektach które były problemem jeszcze jak założyłem ten temat i o których możecie przeczytać w tym temacie: http://www.forum.nerwica.com/viewtopic. ... highlight=
Bowiem przestałem się bać, że ktoś mi wleje. Nie zależy mi prawdę mówiąc. Jak ktoś będzie się chciał bić to się będę bił niezależnie od tego czy to będzie Pudzian czy 150 centymetrowy kościutrup, zaliczyłem pierwszy pocałunek, kontakty z rówieśnikami mi się polepszają, czuje się obserwowany przez kobiety, przestałem oceniać ludzi pod pryzmatem tego czy ktoś pije, pali czy ćpa. I już nie wyzywają mnie od pedałów czy innych obelg, nie przeżywam tego wszystkiego tak jak kiedyś. Jest coraz lepiej ze mną, ale nie mam tego czego tak naprawdę bym chciał. Kobiety, która mnie pokocha z wzajemnością i naprawdę się boje, że czas ucieka a ja nadal jestem samotny ;/ i dlatego tracę wiarę w to. Jak czytam o dwidzuestokilku letnich prawiczkach, samotnych osobach co nigdy nie mieli dziewczyny to boje się że tak skończe :/ Z jednej strony coraz lepiej a z drugiej coraz gorzej(ale wszystko wywołane przez samotność. Jak poznam dziewczynę, która mnie pokocha wszystkie problemy znikną jestem tego pewny, ale jak nie poznam w okresie nie wiem 5 lat... to będzie ze mną coraz to gorzej i gorzej i w końcu pewnie stwierdzę, że nie mam po co żyć :/) nie wiem jak to nazwać inaczej...

I mam poradę dla tych którzy chcieli by zmienić swoje życie. Może to dla was głupie się wyda(zresztą chyba każdy uzna to za idiotyzm – bo każdy widzi w tym idiotyzm z moich znajomych, ale mi to pomaga w pewnych stopniu i wyzbyłem się kilku problemów). Obejrzyjcie sobie film Fight Club i stwórzcie własnego Tylera Durdena – Obejrzycie to zrozumiecie o co chodzi.

Zastanawiałem się nad stosowaniem feromonów... bo ponoć poza tym, że zwiększają zainteresowanie płci przeciwnej to wywołują u nas pewność siebie i w tedy może bym coś zdziałał. Ale czy to nie jest oszukiwanie siebie?? Co o tym myślcie?
Ostatnio edytowano 06 paź 2007, 00:02 przez bakus, łącznie edytowano 1 raz
Świadomość człowieka jest tragicznym błędem ewolucji - https://www.youtube.com/watch?v=nYvU5vDvPD0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
724
Dołączył(a)
15 lip 2007, 15:48

przez smutna48 05 paź 2007, 23:17
hah ale ja mowię serio Jaśkowa naprawdę :) bo ni jak ni echce byc stara panną wole byc zakonnica :cry:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez hoyka 06 paź 2007, 12:03
jeśli nie ma powołania.. to już lepiej być starą panną.. bo zawsze można poznać kogoś wartościowego ;) a starą panną pewnie nie będziesz.. tylko trzeba uchylić drzwi nowym znajomościom :] To, że ktoś jest cichy, albo niechętnie przebywa w towarzystwie ludzi itd.. to nie oznacza, że nie znajdzie drugiej osoby, która to zrozumie.. są ludzie, którzy postępują podobnie jak Wy.. i też szukają drugiej połówki.. tylko troche odwagi i walki o miłość :] hmm tak mi sie wydaje.. ale być może sie myle.. ale ja wierze w swoją teorię :] "
Miłość sama przyjdzie", "Na każdego przychodzi pora",
masz racje.. miłość czasem przychodzi sama.. ale rzadko sie to zdarza.. zwykle trzeba samemu choć w małym stopniu wykazac inicjatywe.. może mialabym już chłopaka, gdybym sama zaczęła dzialać, ale zawsze czekam na pierwszy krok faceta.. hmm zawsze utożsamiam faceta z odwagą.. a dziewczynę z nieśmiałością.. tak już jest i nic na to nie poradze.. wiec zaznaczam, że wiele dziewczyn czeka na to aż mężczyzna da jakiś znak :] a później tylko trzeba sie otworzyć.. i dać sie pokochać .. to są takie moje odczucia.
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do