Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 21 lut 2016, 15:49
A co, jeśli żonie cuchnęłoby z odbytu czy genitaliów? Co, jeśli wydalałaby z odbytu coś, co ma nieprzyjemny zapach (niezależnie od stanu skupienia tego, co się wydala z odbytu)? I jeszcze do tego temu wydalaniu towarzyszyłyby wstydliwe odgłosy? Jak do tego podejść? Moja natura widzi w tym coś "haniebnego", ewidentnie zaprzeczającego kanonowi piękna. Jak potraktować taką kobietę? Krowie czy kotu coś takiego natura może jeszcze "odpuszczać" w pewnym sensie, bo krowa i kot nie są osobami? Ale człowiek, i to płci pięknej, istota osobowa? Ma ciało, z którego wydobywa się odór? To smutne... Dla mnie to wydobywanie się odoru z ciała, zawstydzające odgłosy to skutek grzechu pierworodnego Adama i Ewy. To coś ewidentnie nieładnego, co nazwałbym rodzajem choroby, która dotknęła ludzkość po grzechu pierworodnym.

Dlaczego tak bardzo jej się nie podoba życie w celibacie? A czy takiej osobie można powierzyć spłodzenie i wychowanie potomstwa oraz wypełnianie innych obowiązków małżeńskich? Gdyby nie było grzechu, to prokreacja byłaby uporządkowana. Nie byłoby pożądliwości. Na podstawie objawień jednej z błogosławionych Kościoła Katolickiego uważam, że akt małżeński byłby bardzo różny od istniejącego obecnie, po grzechu - nie wiązałby się z penetracją genitalną, byłby odbywany w stanie nadprzyrodzonym i ekstazie, związany byłby z cielesnym ściskaniem się męża i żony. Jakbym mógł, to wolałbym odbyć taki akt małżeński, aby począć potomstwo. Obecnie akt małżeński wiąże się z penetracją kobiecej pochwy przez męskie prącie, aby doszło do zapłodnienia, plemnik pochodzący z organizmu męża musi połączyć się z komórką jajową z organizmu żony. Podczas wytrysku do pochwy trafiają miliony plemników, a raczej tylko jeden ma szansę na zapłodnienie. Dla mnie to wygląda bardzo niedoskonale. Po co takie mnóstwo plemników, skoro wystarczy jeden, aby począć nowe życie? Gdyby nie było grzechu, to musiałoby być bardzo inaczej - taka sytuacja jest wysoce nieuporządkowana.

Posiadanie potomstwa, bycie w małżeństwie, odbycie zjednoczenia cielesnego powinno być czymś chwalebnym. Nie interesuje mnie współżycie nie dla prokreacji, także waginalne. "Seks" analny i oralny to obrzydliwość profanująca i hańbiąca człowieka, zwłaszcza ten pierwszy rodzaj współżycia jest upokarzający, bo nasienie trafia tam do końcowego odcinka jelita grubego, którym wychodzi stolec, który jawi mi się jako "zmysłowy symbol grzechu". Stosunek doustny też jest obrzydliwością, choć analny jest jeszcze gorszy (trudno opisać jego brzydotę). Nie chcę "seksu" w ogóle. Współżycie waginalne między małżonkami po to, aby dać Stwórcy nowego człowieka, który na wieki będzie w Królestwie Niebieskim, to nie "seks"! Myślę, że samo współżycie waginalne może być karą na ludzkość za grzech, a jedynymi ludźmi, który po grzechu pierworodnym miał się począć nie w wyniku aktu waginalnego, są Dziewica Niepokalana i Jej Syn, większy od niej także jako Człowiek. In vitro, sztuczne zapłodnienie też nie jest zgodne z naturą.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 21 lut 2016, 16:24
Fragment z http://www.gwaltownik.pl/?p=841 (z własnymi wyróżnieniami):

Tobiasz i Sara wzorem małżeńskiej modlitwy

Dzisiejsza liturgia słowa: Tb (Wlg) 6,10-11; 7,1.9-17; 8,4-10; Mk 12,28b-34

„A wziąwszy prawą rękę córki, włożył ją w prawą rękę Tobiasza, mówiąc: "Niechaj Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba będzie z wami, niechaj was połączy i niechaj rozleje na was swoje pełne błogosławieństwo!" A wziąwszy kartę, dokonali zapisu małżeństwa. Po czym wzięli udział w biesiadzie, błogosławiąc Boga. Tobiasz upomniał młodą niewiastę mówiąc do niej: "Saro, powstań i módlmy się do Boga dzisiaj, jutro i pojutrze; w ciągu tych trzech nocy będziemy złączeni z Bogiem, a po upływie trzeciej nocy będziemy żyli w naszym małżeństwie. Jesteśmy bowiem dziećmi świętych i nie możemy się tak złączać, jak narody, które nie znają Boga". Powstawszy więc oboje modlili się bezustannie razem, aby im Bóg użyczył zdrowia. I rzekł Tobiasz: "Panie, Boże ojców naszych, niechaj Cię uwielbiają niebiosa i ziemia, morza i źródła, rzeki i wszystkie stworzenia Twoje, jakie one zawierają. Tyś uczynił Adama z mułu ziemi i dałeś mu, za towarzyszkę Ewę. Teraz tedy, Panie, Ty wiesz, że biorę siostrę swoją za małżonkę nie dla namiętności, lecz przez wzgląd na miłość do potomstwa, aby uwielbiało imię Twoje po wszystkie wieki". Sara również mówiła: " Zmiłuj się nad nami Panie, zmiłuj się nad nami, abyśmy oboje razem mogli się doczekać starości przy dobrym zdrowiu

Dzisiejsze czytanie z Księgi Tobiasza oraz Ewangelię łączy jedna rzeczywistość: miłość do Boga i bliźniego.

Spójrzmy na piękną modlitwę Tobiasza, jaką zanosi on, wraz ze swoją dopiero co poślubioną małżonką Sarą, do Boga w niebie. Jak argumentuje on swoją modlitwę? Prosi Boga o błogosławieństwo – uprzednio uwielbiając Go w Jego stworzeniu – „przez wzgląd na miłość do potomstwa, aby uwielbiało imię Twoje po wszystkie wieki”. Zawarli razem małżeństwo w obliczu Boga, w imię miłości, a teraz zapraszają w swój związek Pana i Stwórcę całego wszechświata, błagając o błogosławieństwo, by mogli wypełnić powołanie, do którego zostali wezwani, by mogli się radować nie tylko sobą, ale i potomstwem, które razem z nimi będzie wychwalać i wielbić Boga. A także, aby mogli oboje „doczekać się starości przy dobrym zdrowiu”. I Bóg ich wysłuchuje, błogosławi im.

A teraz spójrzmy jaka jest ich postawa w tej modlitwie.
Tobiasz i Sara modlą się o to wszystko używając formuły „Zmiłuj się Panie nad nami”. Są świadomi, że to wszystko jest darem, że bez Boga nic z tego nie wyjdzie, że to im się po prostu nie należy…! Bo to Bóg jest Panem całego stworzenia i Dawcą wszelkiego życia. Człowiek tylko (i aż) w tym współpracuje z Nim. I są w tym pokorni, a więc mądrzy. W tym właśnie przejawia się ich miłość do Boga i bliźniego (a konkretnie, do siebie nawzajem), że zarówno Bogu jak i sobie nawzajem ufają, i że potrafią zaprzeć się siebie, swych namiętności, by prosić w pokorze o błogosławieństwo, o potomstwo. I teraz uwaga. Nie proszą o potomstwo dla siebie, ale po to, by mogło wychwalać Boga, tak jak oni, na wieki, a przez to, by Pan im błogosławił. Miłują w tym wszystkim Boga bezgranicznie oraz bliźniego, bo wyrzekając się siebie, proszą dla drugiego o dobro (tym drugim jest potomstwo, a dobrem – możliwość wychwalania Boga Najwyższego).

A teraz niech każdy odpowie sobie jak jest dziś…
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 21 lut 2016, 16:57
Niedoścignionym wzorem kobiecości jest Niepokalana Dziewica. Jest najbardziej kobiecą istotą, jaka istnieje. Na niektórych przedstawieniach jest ona niezwykle śliczna, słodka i piękna, ale jest mimo tego pozbawiona atrakcyjności seksualnej (która to atrakcyjność wiąże się z nieczystością). Nie ma w niej brzydoty wizualnej, węchowej i innej. Chciałbym, aby wszystkie kobiety były niepokalane, bezgrzeszne, czyste, bez brzydoty. W swojej żonie chciałbym na pewien sposób widzieć Dziewiczą Matkę. W związku z tym nie chciałbym czuć do żony popędu płciowego. Chciałbym, aby żona była piękna, bo i Matka jest piękna.

Jest we mnie duża chęć przytulania się do kobiety. Zdarzało mi się dość sporo przytulać do babci w ostatnich tygodniach. Nie było to dla mnie seksualne. Ale czułem chęć wzięcia babci na kolana, może ze słodyczy, a nie z rozpusty... Oczywiście nie chciałbym mieć uczuć seksualnych do babci.

Mojej naturze "strasznie" nie podoba się życie w celibacie. Chciałaby mieć "żywą figurę Matusi" w postaci własnej żony. Kobieta jawić mi się może jako "niezwykle" słodka istota. Bardzo słodko wyglądać może dla mnie zewnętrzna cielesność osób płci żeńskiej.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 21 lut 2016, 17:24
Może być u mnie wewnętrzny konflikt między (niestety niemałym) pragnieniem bycia cielesnego z kobietą (nie musi chodzić tu tylko o czynności seksualne) i osobliwie zboczonymi skłonnościami (które są ewidentnie wbrew tabu, wstydliwości i skromności dotyczącej anatomii) a tradycyjnym podejściem religijnym, mającym bardzo surowe zasady dotyczące skromności (np. zakazujące nawet patrzenia na pewne części ciała, bardzo bojące się grzechu pod groźbą niewyobrażalnie straszliwych kar). Natura źle myśli o tym tradycyjnym podejściu, jawi jej się jako nieefektywne czy wręcz szkodliwe, także przez to, że przez "narzucanie tajemniczości" wobec anatomii i fizjologii może ono "podsycać pożądliwości", nasilać je, podnosić atrakcyjność seksualną - dla mojej natury tabu i tajemnice dotyczące anatomii i fizjologii zdają się ZWIĘKSZAĆ atrakcyjność seksualną, atrakcyjność osób płci przeciwnej związaną z libido, z "seksualnością".

Mentalność ogólnie ma BARDZO złe zdanie o tradycyjnym podejściu religijnym. Dla niej nie wydaje ono dobrych owoców za bardzo, tylko straszy ludzi. Dla mentalności może się ono jawić jako zacofane. Wszelkie narażanie się na uczucia i reakcje seksualne (np. wzwód) może być uważane w nim za grzech, nawet ciężki(?) - zbyt dokładnie nie jestem zaznajomiony. Mojej mentalności bardzo nie podoba się taki lęk przed sytuacjami mogącymi wzbudzać pożądanie - mentalność chce mieć kontakt z tym, co dla jej zboczenia wzbudza pożądanie, ale nie chce przy tym akceptować tych pokus. W mojej sytuacji oglądanie ładnych, nagich, defekujących kobiet (także na żywo) jawi się jej nie jako grzeszne narażanie na grzech, uleganie rozpuście czy poniżanie tych kobiet, siebie bądź kogokolwiek, ale jako leczenie, terapia, nauka. Przyjemność seksualna, pożądliwość zmysłowa z tym związana jest ODRZUCONA przeze mnie jako coś nieczystego, grzesznego. Brak kontaktu z kobiecą anatomią i fizjologią bywa dla mojej natury "niewygodny", "dyskomfortowy". Doszedłem też do wniosku, że wierności małżeńskiej nie można budować na libido, na chuci, na przyjemności seksualnej. A owa "tajemniczość" jawi mi się jako "w pewnym sensie obłudne" "jakby budowanie na chuci", które na dodatek może być źródłem dyskomfortu i nasilać popęd seksualny, nasilać atrakcyjność seksualną! Natura chce "konfrontacji" z tym, co jest dla niej atrakcyjne seksualnie także dlatego, aby "odtajemniczyć" kobiety, obniżyć ich atrakcyjność seksualną przez brak "tabu wzbudzającego pożądanie" (które według mentalności dotyczy samego widoku czy nawet dotykania genitaliów, pośladków i odbytu, piersi i sutków, wydalin).
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

przez Reynevan 23 lut 2016, 14:35
take napisał(a):Niedoścignionym wzorem kobiecości jest Niepokalana Dziewica. Jest najbardziej kobiecą istotą, jaka istnieje. Na niektórych przedstawieniach jest ona niezwykle śliczna, słodka i piękna, ale jest mimo tego pozbawiona atrakcyjności seksualnej (która to atrakcyjność wiąże się z nieczystością). Nie ma w niej brzydoty wizualnej, węchowej i innej. Chciałbym, aby wszystkie kobiety były niepokalane, bezgrzeszne, czyste, bez brzydoty. W swojej żonie chciałbym na pewien sposób widzieć Dziewiczą Matkę. W związku z tym nie chciałbym czuć do żony popędu płciowego. Chciałbym, aby żona była piękna, bo i Matka jest piękna.

Biedaku, porządnie wyprali Ci mózg romantyczną wizją anielskiej kobiety. :?
Reynevan
Offline

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 23 lut 2016, 14:42
Nie uważam, żeby wyprali mi mózg. Kobieta powinna być anielska. Nie rozpustna, nie "śmierdząca", nie brzydka.

Nie chciałbym, aby ciało mojej żony "produkowało kupę". I to śmierdzącą "kupę". Nie chciałbym też, aby produkowało ono "bąki", i to śmierdzące bąki. Nie chciałbym, aby cuchnęło jej z odbytu, pośladków czy okolic. Nie chciałbym, aby starzała się, aby traciła piękno. Nie chciałbym, aby z jej ciała wydobywał się jakikolwiek nieprzyjemny zapach.
Ostatnio edytowano 23 lut 2016, 14:49 przez take, łącznie edytowano 1 raz
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez coccinella 23 lut 2016, 14:47
jezu co ja czytam...
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

przez Reynevan 23 lut 2016, 14:52
Kobiety mają przerąbane. Zewsząd wytyczne, jak powinni się prowadzić, wyglądać i wypróżniać. :lol:
Reynevan
Offline

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 23 lut 2016, 14:55
Nie chciałbym traktować kobiety jak psa. Wąchanie odbytu wygląda mi jako czynienie JAK PIES po prostu, a z kobiety jest to jakby robienie samicy tego zwierzęcia, gdy wącha się jej "pupę".

Niestety, BARDZO NIE PODOBA mi się życie w celibacie. Mam okropny pociąg do niewieściego ciała.

Ogólnie to najpiękniejszą częścią ciała kobiety jest dla mnie... głowa. Nie piersi, nie pośladki, nie genitalia, nie nogi, nie brzuch, nie plecy, nie ręce, a ta część ciała, która znajduje się w nim najwyżej. Mogę "marzyć" o głaskaniu ładnej osoby płci przeciwnej po głowie i całowaniu jej policzków. Ciało kobiety bez głowy nie jest takie piękne, profil kobiecej głowy może być najpiękniejszy. To właśnie głowa może dawać najwięcej słodyczy spośród części ciała kobiety.
Ostatnio edytowano 23 lut 2016, 14:57 przez take, łącznie edytowano 1 raz
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez coccinella 23 lut 2016, 14:57
take, jesteś chory... mam nadzieję, że się leczysz i że nigdy nie będziesz z żadną kobietą dopóki się nie wyleczysz
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 23 lut 2016, 15:00
Nie byłem z żadną kobietą. I bałbym się być, bo jestem w niektórych sferach bardzo niezrównoważony, dysfunkcyjny. Nie wyobrażam siebie np. jako wychowawcy dzieci. Ten pociąg do słodyczy ciała osób płci przeciwnej też jest niepokojący. Ciało kobiece jawi mi się ogólnie jako coś "słodziutkiego i milutkiego", jeżeli kobieta jest ładna. Małe dziewczynki też mogą wyglądać słodziutko, i do tego nie mają atrakcyjności seksualnej, bo są niedojrzałe. Natura woli "miziać" ładnego człowieka płci żeńskiej niż kotka.

Do dziewczęcia czy kobiety defekacja gorzej pasuje niż do kota czy tym bardziej krowy. Jak krowa defekuje, to nie jest tak rażące. Duże, muczące bydlę się wypróżnia - to tak nie razi. Jak ładny kotek defekuje, to to gorzej do niego pasuje, bo sierściuszek ma takie milutkie z wyglądu ciało, wydaje miłe odgłosy... Ale jak dziewczę czy kobieta defekuje, to już obrzydliwy paradoks.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 23 lut 2016, 15:17
Patrząc po wyglądzie ładnego człowieka płci żeńskiej, można pomyśleć, że zapach z tak pięknego ciała także powinien być piękny. Niestety, jest raczej na odwrót... I to wygląda absurdalnie. Co, jeśli młoda żona w łóżku "puszczałaby bąki" głośne i cuchnące zgniłymi jajami? Taka sytuacja wygląda absurdalnie... Jak off-color humor.

Przyjemność seksualna, orgazm, popęd płciowy to dla mnie coś, co jawi się jako "cuchnący kał". Miesiączka może być bolesna i stanowi problem dla kobiety. Męskie polucje są też problematyczne. Sam stosunek płciowy jest czymś bardzo odpowiedzialnym. Chciałbym skonsumować małżeństwo - dokonać aktu prokreacyjnego z intencją poczęcia dziecka, by było zbawione na wieki, by na wieki było w Królestwie Niebieskim i w ten sposób przynosiło Stwórcy chwałę. Akt prokreacyjny małżonków, pozbawiony libido i związanych z nim przyjemności oraz złych i niedoskonałych intencji, jest czymś bardzo pięknym.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 24 lut 2016, 14:22
Moja natura pragnęłaby skonsumować małżeństwo z dziewiczą Aspijką.

Ten pociąg do płci pięknej u mnie jest "straszny" i dokuczliwy. Dezorganizujący życie. "Bolesny" wewnętrznie. Moja natura ma jakby jakoś dziwnie "rozbudowany" instynkt przedłużenia gatunku. Pociąg do płci pięknej był u mnie ewidentny w dzieciństwie.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 24 lut 2016, 17:12
Nie czuję potrzeby opiekowania się dzieckiem, wychowywania go. Nie chciałbym, aby ktokolwiek z rodziny poszedł do Piekła. Celibat "gnębi" moją naturę. W żonie chcę widzieć jakby Matkę Niepokalaną. Gdybym mógł współżyć tak, jak wyglądałoby współżycie przed grzechem pierworodnym, to chciałbym w taki sposób skonsumować małżeństwo, bez przyjemności seksualnej i pożądliwości. Moja natura "gardzi" życiem w celibacie. Ją ono jakby "rozwala". Ale pragnie skonsumować małżeństwo. Mentalność chce taką żonę, która jest Aspijką, bo inne są dla mnie mniej ciekawe, "nudne" przez to, że nie są Aspijkami. To coś dokuczliwego. Czytałem o niejednym Aspim będącym w związku z Aspijką. Dla mnie żona-Aspijka może jawić się jako taka "kicia" do "wyczulania się na niej", dla mojej natury nie-Aspijka jako moja żona może pod względem słodyczy mieć się do Aspijki jak golec (taki łysy, niezbyt ładnie wyglądający gryzoń) do milutkiej kici. Aspijka jest dla niej "słodziutka" także dlatego, że jest Aspijką...

Jakbym miał żonę, to ciekawe, jakbym znosił jej problemy z estetyką, które były moimi fetyszami (np. wydalanie kału i gazów jelitowych, które to rzeczy cuchną). Na pewno nie chcę jakiejkolwiek kobiecie wąchać odbytu, bo wygląda to po prostu jak zachowanie umorusanego psa wąchającego brudnej suczce to, co samica psa ma pod ogonem. Wąchanie odbytu to coś upokarzającego dla człowieka, mimo tego, iż nie dochodzi w nim do penetracji, kontaktu między genitaliami.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do