Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 30 sty 2016, 23:33
To dziwne zboczenie. Moje zboczenie podejrzewam o to, że jest dziełem upadłych aniołów. Przypuszczam, że to szatani powodują tak upokarzające dla płci przeciwnej perwersje u mnie. "Produkcja" kału to skutek grzechu pierworodnego, obrzydliwość kału i czynności z nim związanych ewidentnie mówią, że gdyby Adam i Ewa nie zgrzeszyli, to tzw. "robienia kupy" by nie było. Czyli "produkcja kupy" jest chorobą, chociaż występuje u zdrowych ludzi. Tak samo za chorobę uważam libido. To nie chuć stwarza duszę, a Najwyższy.

Chuć jest "zwierzęca", dąży NIE do tego, do czego dąży duch. W moim przypadku chuć manifestuje swój charakter wyraźnie - preferencje seksualne NIE prowadzą do prokreacji w mojej parafilii, lecz do nieczystej rozkoszy związanej z obrzydliwościami z kobiecego ciała.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2188
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 31 sty 2016, 00:32
Ta moja perwersja to wielka Sodoma. Zupełnie nie zależy jej na prokreacji i rodzicielstwie. Liczy się dla niej zboczona, zmysłowa rozkosz. Perwersja chce poniżać osoby płci żeńskiej, hańbić ich godność, wykorzystywać niewieście ciała do realizacji obrzydliwej perwersji. Problem w tym, że dla natury pewne okoliczności życia (np. bezżenność) mogą być frustrujące. Ta nędzna natura chciałaby mieć żonę, ale nie chciałaby współżycia ani też biologicznego czy przybranego rodzicielstwa (bo się nie nadaje, wiadomo, jest chora umysłowo). A głównym celem małżeństwa jest być rodzicielstwo, nie budowanie więzi między małżonkami czy uciszenie pożądliwości. Wolałaby ożenić się z jakąś Aspijką dla "superprzyjaźni" w wieczności i doczesności, a nie żyć w celibacie. Celibat dla niej może jawić się jako forma "bezrobocia" także. Natura głaskać, tulić,całować osobę płci żeńskiej, spać z nią razem. Nie chcę, aby była ona poniżana.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2188
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

przez klex 31 sty 2016, 11:34
take, twoje perwersje są tak odosobnione i wyjątkowe że nikt cię nie przebije nawet ludzka stonoga przy tobie to pikuś powinni pisać jakieś scenariusze do horrorów na podstawie twoich wątków
12513238
Offline
Posty
308
Dołączył(a)
09 maja 2015, 20:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

przez Reynevan 31 sty 2016, 13:35
klex napisał(a):take, twoje perwersje są tak odosobnione i wyjątkowe że nikt cię nie przebije nawet ludzka stonoga przy tobie to pikuś powinni pisać jakieś scenariusze do horrorów na podstawie twoich wątków

coś jak "Salo, czyli 120 dni Sodomy", wersja home.
Reynevan
Offline

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 31 sty 2016, 14:32
Te zboczenia to rzeczywiście wielka Sodoma. Ale nie czytałem jakiegoś religijnego artykułu, który krytykowałby koprofilię. U mnie przyjemność seksualna jest związana głównie przez smród z jelit i odbytu, stolec, gazy jelitowe, pośladki. Szczęście w nieszczęściu, że nie jest dla mniej jakoś bardzo atrakcyjny stosunek dopochwowy, w wyniku którego może dojść do prokreacji. Zboczenie sprawia, że jako szczyt seksualnego zbliżenia cielesnego dla mentalności jawi się stosunek analny.

Jak byłem dzieckiem, to myślałem, że aby począć dziecko, to potrzebny jest stosunek analny (przynajmniej zdaje mi się wydawać, że tak było). Nie wiedziałem o pochwie, o jej roli. Najbardziej seksualną częścią ciała stały się pośladki (to między nimi znajduje się odbyt). Zainteresowanie kałem płci przeciwnej było u mnie, jak miałem kilka lat. Zboczenie pojawiło się PRZED okresem dojrzewania. I jego elementy pozostały do dziś.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2188
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

przez klex 31 sty 2016, 21:07
take napisał(a):U mnie przyjemność seksualna jest związana głównie przez smród z jelit i odbytu, stolec, gazy jelitowe, pośladki.


Czyli jednak coś w stylu ludzkiej stonogi :x .
Ewakuuje się stąd :zonk:
12513238
Offline
Posty
308
Dołączył(a)
09 maja 2015, 20:14

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 31 sty 2016, 21:57
Sodoma u mnie była. Nie chcę realizować zboczeń. Traktują one kobiety niczym krowy nędzne, co "załatwiają się", gdzie popadnie. Takie postępowanie z człowiekiem, jakie sugerują moje perwersje, czyni z ludzi "bydło". Człowiek jest pozbawiony godności osoby, płciowość w pohańbienie idzie przez takie uczynki. Kobieta zostaje "jakby zredukowana" do roli "krowy wydalającej nawóz". Ciało ludzkie zostaje przedstawione przez perwersję jako ciało jakiegoś brudnego zwierzęcia, nie ciało osoby.

Niestety, jest we mnie pragnienie małżeństwa. Jeżeli miałbym poczynać dziecko, to wolałbym zrobić to tak, jak byłoby bez grzechu pierworodnego, bez upadku prarodziców (bez przyjemności seksualnej i bez pożądliwości, możliwe nawet, że akt małżeński nie polegałby na złączeniu narządów płciowych męża i żony (a stanowiłby np. rodzaj wzajemnego ściskania się męża i żony)). Nie chcę "seksu"! Ale na rodzica się nie nadaję, sam z sobą mam problemy.

Chcę przeciwnego podejścia do osób płci żeńskiej niż to, które podsuwa moje zboczenie.

Dla natury bezżenność może być bardzo frustrująca. Chciałaby mieć "żywą, osobową przytulankę" w postaci dobrej żony. Natura lubi kontakt z kobietą. Babcię potrafię tulić i głaskać aseksualnie, ale i pojawia się chęć wzięcia jej na kolana (mam nadzieję, że nie jest to coś seksualnego). Kobieta może mi się kojarzyć bardzo dobrze - z Błogosławioną Dziewicą, która jest nieskalana. Chciałbym żonę traktować w podobny sposób, jak Dziewiczą Matkę - bez pożądliwości. Problem w tym, że mam dużą potrzebę kontaktu fizycznego (tulenia, głaskania, całowania, brania na kolana - takie gesty to i rodzice wobec dzieci wykonują i nie ma w tym seksualizmu), a to grozi pojawieniem się uczuć seksualnych. Kobiety są takie słodkie dla mojej natury. Nie chcę współżyć nie dla prokreacji. Doskwiera mi ta potrzeba fizycznej bliskości z żoną (np. spania w jednym łóżku - jako okazja do wtulenia się w kobietę, całowania jej). Kobieta może być też "żywym obrazem Błogosławionej Dziewicy" dla mnie - racji posiadanej przez nią płci, jej kobiecego wyglądu.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2188
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 03 lut 2016, 01:57
Przyjemność seksualna to zabójczy jad szatana, którego podstęp polega także na kuszącej zmysłowej rozkoszy. Owoce tej rozkoszy są wstrętne. Przyjemność seksualna i pociąg płciowy w ogóle nie powinny istnieć. Do tak kategorycznych wniosków doszedłem. To degradujące, że mężczyzna patrzy na kobietę nie jak osoba na osobę, ale "niczym byk na krowę". Przez libido mnóstwo nieszczęść spadło na ludzi. Gwałty, cudzołóstwa, aborcje, nieszczęścia w rodzinach...
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2188
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez mark123 03 lut 2016, 11:03
A moje emocje mówią mi, że seks to prymitywizm i obrzydlistwo, mężczyzna "wstrzykuje" kobiecie obrzydliwą substancję, przez co kobieta czuje się obrzydliwie; uprawianie seksu jest złe, a damskie odgłosy wydawane podczas seksu świadczą o wołaniach o pomoc kobiety krzywdzonej przez mężczyznę; a męskie świadczą o zadowoleniu "prymitywa" z krzywdzenia kobiety. Moje emocje chcą, aby uprawianie seksu było prawnie zabronione.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

przez boleQ 03 lut 2016, 13:44
mark123, ile masz lat?
boleQ
Offline

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez mark123 03 lut 2016, 14:16
boleQ napisał(a):mark123, ile masz lat?

26
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 07 lut 2016, 14:25
Niedawno zauważyłem pewną koincydencję związaną z "g*****". Skojarzyły mi się polskie nazwy dwóch miast mających ok. 300 - 350 tys. mieszkańców, leżących nad tą samą rzeką i na obydwu jej brzegach, na bardzo podobnej czy tej samej długości geograficznej (zależy, które punkty w ich granicach będą porównywane). Chodzi o litewskie Kowno i białoruskie Grodno, dwa duże miasta nad Niemnem.

Skojarzyły się ze słowem "g***o". Słowo to ma pochodzić od "zapomnianego" słowa oznaczającego krowę lub byka (obecne nieładne słowo miało ponoć dawniej oznaczać "odchody krowie", obecnie jest wulgaryzmem oznaczającym każde odchody, powszechnie występującym w językach słowiańskich (pisownia i wymowa różnią się, chodzi zwłaszcza o dwie pierwsze głoski - "g" czasem mutuje w "h" (np. w czeskim), w polskim jest "ó" wymawiane jako , ale w innych językach jest raczej "o")).

W ostatnim czasie oglądałem filmy przedstawiające defekację krów. Bydło robiło tzw. "krowie placki", na filmach czasem było słychać, jak papkowate odchody upadają.

O co chodzi z nazwami miast?

Zmieniając w nazwie [u]miasta litewskiego
pierwszą głoskę nieznacznie (udźwięczniając ją), otrzymamy słowo, które wygląda jak polski wulgaryzm na kał bez kreski nad jedną z liter (czyli "Go***")!

A wymieniając czwartą literę nazwy miasta białoruskiego na trzecią literę nazwy miasta litewskiego oraz ubezdźwięczniając pierwszą literę nazwy miasta białoruskiego otrzymamy wyraz "Krowno"! Skoro "***no" miało oznaczać "odchody krowy" pierwotnie (od rzeczownika gów (lp. D. gowi) oznaczającego krowę (miał być też wyraz gów (lp. D. gowia), oznaczający byka) (http://grzegorj.w.interiowo.pl/popraw/zmnort.html)), to "wymyślił mi się" neologizm "krowno" także oznaczający "odchody krowy"!

Od słowa "krowa" można byłoby utworzyć wyraz "krowno" oznaczających "odchody krowy". Można byłoby też utworzyć wyraz analogiczny do gów - krów. Słowo krów (czy krow) (lp. D. krowi) oznaczałoby "osobnik bydła domowego płci żeńskiej", a słowo krów (czy krow) (lp. D. krowia) oznaczałoby "osobnik bydła domowego płci męskiej).

Już dawniej w myślach miałem rosyjskie zdanie (nie wiem, czy poprawne): "все видели мое г***о", co miało oznaczać: "wszyscy widzieli moje g***o" (była to utworzona w mojej mentalności "parafraza" pewnej piosenki po rosyjsku, którą słyszałem nieraz ponad dziesięć lat temu).

I myśli z tym związane są koincydentne czy "odniesieniowe": że te dwa miasta specjalnie się tak nazywają, żebym miał koincydencję czy żeby można było ją dostrzec!

Że specjalnie:

- Kowno i Grodno mają (w zasadzie) tę samą długość geograficzną
- mają podobną wielkość (przedział 250 000 - 500 000 mieszkańców)
- leżą nad tą samą rzeką (Niemen)
- leżą na obydwu brzegach Niemna (odcinek łączący te miasta można nazwać "środkowym" biegiem rzeki)
- krajobraz w ich okolicach jest podobny
- mają polskie nazwy, które umożliwiają zaistnienie tej koincydencji z krowimi odchodami
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2188
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 07 lut 2016, 15:54
Dla mnie obrzydliwością jest fakt wydalania przez ładne istoty (np. dziewczęta i kobiety) kału, gazów jelitowych, moczu. Takie rzeczy mogą mi się kojarzyć z zachowaniem bezrozumnego bydła. Nie chciałbym, aby moja żona zachowywała się jak śmierdząca krowa, takie zachowanie byłoby też upokarzające dla jej godności. Krowa "załatwia się" "gdzie popadnie". Moje koprofilne poglądy wyglądają jak traktowanie kobiety jako nędznej krowy, co dostarcza nawozu naturalnego. Koprofilia może mi wyglądać na zrobienie "bydlęcia" z drugiej osoby. Bardziej upokarzająca dla mojej sytuacji jawi się sytuacja, w której kał wychodzi z organizmu człowieka, a nie taka, w której cudzy kał trafia na ciało innego człowieka. Defekacja w ogóle nie pasuje mi do dziewczęcia czy kobiety.

Mogę mieć "urojenia", że kobiety nie defekują, nie wydalają gazów jelitowych, z regionu ciała pomiędzy udami i plecami nigdy nie wydobywa im się smród. Moja mentalność nie chce zaakceptować kobiecej fizjologii. Defekacja może wyglądać na coś, co robi z kobiety "nędzne bydlę" i pozbawia ją szacunku. Mentalność "może myśleć", że tylko nierządnice defekują (nawet "może przypisywać" prostytutkom częste i szczególnie śmierdzące defekowanie). Defekacja kojarzy jej się z czymś bardzo upokarzającym. Dla niej defekacja może być tym, co najbardziej upokarza kobiece ciało. Kał dla mnie jawi się jako symbol grzechu. Odchody, fekalia mają wstrętne skojarzenia.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2188
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Dziwaczne i nasilone potrzeby płciowe, osobliwe zboczenia

Avatar użytkownika
przez take 07 lut 2016, 16:06
Problem z moją naturą jest też taki, że BARDZO chciałaby mieć żonę. Chciałaby cały czas być z żoną, do swojej śmierci. Chciałbym mieć tylko jedną żonę w życiu, jeśli w ogóle, tylko jedną osobę, z którą bym współżył (zresztą współżyć chciałbym tylko dla ŚWIĘTEJ prokreacji - po to, aby dać Królestwu Niebieskiemu nowego człowieka na wieczność). Mam taką dobrą ideę na temat prokreacji, a ze względu na chorobę umysłową nie wyglądam na kogoś, komu można byłoby powierzyć prokreację, zdecydowanie. Bezżenność mojej naturze się EWIDENTNIE nie podoba, a takiego świra po prostu nie wolno dopuścić do małżeństwa, bo mógłby np. żonę i potomstwo męczyć przez swoje objawy.

Jeżeli ktoś miałby pójść do piekła, to po co w ogóle miałby się poczynać? Dla mnie to bez sensu. Jeśli ktoś miałby cierpieć na wieki czy być unicestwionym, to nie powinien się w ogóle poczynać. Nieskończone cierpienie czy unicestwienie jawi mi się jako coś skrajnie bezsensownego i skrajnie złego. Prokreacja jawi mi się jako coś niezwykle pięknego. Coś, czemu należy się szacunek, co jest darem i łaską od Stwórcy, czymś wyjątkowo pięknym w całym stworzeniu. Gdyby nie było grzechu pierworodnego, to czynności zwane seksualnymi nigdy nie byłoby grzeszne. Wierzę, że wtedy każde współżycie prowadziłoby do prokreacji, zaś sam fakt dokonania prokreacji byłby czymś bardzo chwalebnym dla człowieka i czymś zasługującym. Prokreacja jest w życiu doczesnym, nie wiecznym. Prokreacja oznacza współudział w stworzeniu nowej osoby! To coś bardzo odpowiedzialnego i pięknego!
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2188
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do