Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 06 kwi 2015, 12:49
mnie się wydaje, że skoro wszystko to tylko kłębowisko procesów (choć to nie jest bardzo dosłowna metafora), pojęcia takie jak "wartościowa", "niewartościowa" są bardzo relatywne...
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 06 kwi 2015, 12:54
No właśnie nie są. Bardziej wartościowa to ta, która jest uważana za wartościową przez więcej osób. Mniej wartościowa to ta, która jest uważana za taką przez mniejszość. Istnieją pewne uniwersalne cechy.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 06 kwi 2015, 12:55
Hitman, z tego co napisałeś wynika, że właśnie są, bo nie są wartościowe/niewartościowe same w sobie, tylko w relacji liczbowej tych co tak uważają do tych co tak nie uważają.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez patologia 06 kwi 2015, 13:24
„Ok, określmy czym są silne geny. Są to geny silniejsze niż średnia więc nic dziwnego, że mają problem bowiem istnieje rozkład średni: http://pl.wikipedia.org/wiki/Rozk%C5%82ad_normalny Nie istnieją absolutnie silne geny, podobnie jak absolutnie słabe geny. Istnieją geny lepiej lub gorzej dostosowane do środowiska. Natomiast oczywistością jest, że to silne geny wygrywają bezpośrednie starcie ze słabymi.”

To co tu piszesz absolutnie nie obala tego co ja twierdzę. Zauważasz, że geny dostosowują się do środowiska, to prawda. Po czym dalej pogrubionym drukiem mówisz, że to społeczeństwo jest wtórne do genów, a czymże jest społeczeństwo jak nie środowiskiem, w którym żyjemy?

Oczywiście, że silne geny wygrywają ze słabymi, tylko, że wyznacznikiem siły genu a raczej całego kodu genetycznego, jest jego zdolność do ekspansji, która, jak zauważam, nie pokrywa się z cechami promowanymi przez społeczeństwo. Przede wszystkim cechy promowane przez społeczeństwo nabywa się przez wychowanie a nie predyspozycje genetycznie. Mam wrażenie, że nieporozumienie wynika z tego, że Ty patrzysz na zagadnienie całkowicie inaczej niż ja, dla Ciebie niemożność zdobycia laski 10/10 oznacza ewolucyjną klęskę i pod to dostosowujesz wszystkie tezy, podczas gdy ja patrzę na to bardziej pragmatycznie.


„w społeczeństwie promowane są i wygrywają cechy silnych genów - pewność siebie, uroda, intelekt, umiejętność dostosowania się do reguł, ponadprzeciętność, talenty, posiadanie pasji, w której jest się dobrym. O jednostkach niedostosowanych do społeczeństwa można powiedzieć, że mają słabe geny bądź zostały źle wychowane przez co nie dostosowały się do rywalizacji w środowisku.”

Właśnie nie można, siła genów to zbiór cech obiektywnych, głównie fizycznych. A to co społeczeństwo akurat uznaje za pożądane jest kwestią subiektywną i zmienną na przestrzeni dziejów, społeczną właśnie. To samo z atrakcyjnością w oczach kobiet czy mężczyzn.

„Zaraz, zaraz. Ale to osiąganie wyższych celów dodaje atrakcyjności jednostce. A ewolucja to przetrwanie. Nie istnieje żaden mechanizm ewolucyjny, który wybiera silne geny - to tylko uproszczenie językowe”

Dokładnie, chodzi o przetrwanie i rozmnażanie, to jest podstawowy, podświadomy cel każdej jednostki. Choć jak widać, potrzeba rozrodu, może zostać stłumiona przez społeczne preferencję i o dziwo tyczy się to głównie tych z „lepszymi genami”. Cała reszta, łącznie z doborem jest kwestią społeczną, gdzie geny mogą nam ułatwić/utrudnić sprawę, ale jeżeli nie ma żadnych innych obiektywnych przeszkód typu trwałe kalectwo, niedorozwój, to mamy wpływ na nasze położenie, co wyklucza determinizm.

„Okazuje się, że jednostki, które nic nie potrafią przekazują swoje geny z mniejszym prawdopodobieństwem”

Skoro nic nie potrafią, to zapłodnić również, więc wiadomo, a jakieś badania na ten temat? Bo generalnie obserwuje się większy przyrost wśród społecznych „nizin”.

„więc w dłuższej przestrzeni czasowej słabe cechy ulepszają się, pula genetyczna jest coraz silniejsza. Jednak nadal większość jest osobników średnich bo całość się ulepsza a pojęcia lepszości/gorszości i średniej to coś co powstaje na zasadzie porównania a nie jest to żaden absolutny wyznacznik. Te silniejsze jednostki odkrywają coś, robią to z powodu różnych motywacji ale jednak środowisko weryfikuje wszystko w ten sposób, że to te silniejsze, kreatywne, odkrywcze przetrwają.”

Ewentualnie te silniejsze rozmnażają się, a to które odkrywają coś po prostu odkrywają coś.
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_tech ... p624447350

Środowisko, wygląda na to, że weryfikuje wszystko tak by było odwrotnie. I wychodzi na to, że pula genetyczna i jej siła tkwi gdzie indziej niż sądzisz. I wcale oczywistym nie jest, że to geny słabsze ulegają mocniejszym , a nie odwrotnie. One się po prostu mieszają, dosyć losowo, bo z ewolucyjnego punktu widzenia to nie ma znaczenia, co akurat jest ładne.

„Skoro są skuteczni i wygrywają wyścig bez ciężkiej pracy to oznacza, że są lepsi. A fakt, że kobiety wybierają takie osoby jest tylko potwierdzeniem tego o czym piszę - związki są bez sensu.”

No to sam widzisz, że ten bezwzględny dobór coś szwankuje.

„Zależy to od warunków, które zastałem rodząc się a nie od woli. Chcieć to sobie mogę ale skoro nie podobam się kobietom i nie mam predyspozycji do tego to znaczy, że jestem zweryfikowany przez środowisko jako ktoś słabszy.”

Częściowo zgoda, warunki mają ogromny wpływ na nasze położenie, warunki, wytworzone przez człowieka, przez człowieka mogą być zmienione lub zniszczone. Tylko, że też w tych warunkach, wyznacznikiem siły wcale nie jest atrakcyjność w oczach kobiet, one nie są tego warte, by tak się dla nich uprzedmiotawiać i robić wszystko, zmieniać siebie dla ich uwagi. To jest tylko niezaspokojona i dokuczliwa potrzeba bliskości, której można się wyzbyć i realizować się dalej w innym, bardziej produktywnym kierunku.

„ I teraz tak - nawet jeśli jest możliwe osiągnięcie bycia lepszym i skuteczniejszym to nie ma to żadnej wartości z tego względu, że takie a nie inne prawa rządzą światem.”

To już jest sprawa indywidualna, czy warto czy nie.

„Udowodnij, że to istotne to pogadamy. Póki co to tylko pierdzenie do monitora wyglądające jak próba wygrania dyskusji pozamerytorycznymi sposobami.”

Istotne jako dowód, że:
- Ilość zazwyczaj pokonuje jakość,
- Jednostki rzekomo (z Twojego punktu widzenia) gorsze wypierają jednostki lepsze(w specyficznych warunkach ludzkiego społeczeństwa oczywiście, nie wiem jak to jest wśród innych gatunków).
A z tych dwóch wniosków można wyciągać kolejne i odnośnie ewolucji, genów, doboru, determinizmu itd. , ale ta dyskusja i tak już zbyt mocno jest nabrzmiała.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
08 gru 2014, 23:08

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 06 kwi 2015, 14:35
jetodik, no właśnie większość jest wyznacznikiem a do tego dochodzi logika. Czyli nie ma mowy o relatywizmie. Podobnie jak z piłkarzami - każdy trener uzna innego piłkarza za lepszego co nie zmienia faktu, że ich opinia odzwierciedla ich faktyczną wartość i to, że dla wszystkich Messi czy Robben są lepsi od Wawrzyniaka i Jodłowca.

patologia, nadal uciekasz od sedna. Nie interesuje mnie to kto w efekcie przetrwa tylko sam fakt istnienia mechanizmów doboru naturalnego i podział na silniejszych i słabszych.

To co tu piszesz absolutnie nie obala tego co ja twierdzę. Zauważasz, że geny dostosowują się do środowiska, to prawda. Po czym dalej pogrubionym drukiem mówisz, że to społeczeństwo jest wtórne do genów, a czymże jest społeczeństwo jak nie środowiskiem, w którym żyjemy?


Społeczeństwo środowiskiem? No chyba nie: http://portalwiedzy.onet.pl/15303,,,,sr ... haslo.html

Oczywiście, że silne geny wygrywają ze słabymi, tylko, że wyznacznikiem siły genu a raczej całego kodu genetycznego, jest jego zdolność do ekspansji, która, jak zauważam, nie pokrywa się z cechami promowanymi przez społeczeństwo.


A na jakiej podstawie tak uważasz? Zdecydowanie się pokrywa bo cechy promowane przez społeczeństwo to cechy silnych jednostek. Słabe mogą naśladować i przejmować silne cechy w procesie wychowania ale to ci silni je ustalają. W cenie zawsze jest uroda i sprawność fizyczna, intelekt, umiejętność rozwiązywania problemów, radzenie sobie z emocjami, zwycięstwo, doskonałość, unikalność, styl, pewność siebie, pasje, radość z życia, luz, zarabianie pieniędzy, empatia, szacunek, tolerancja.

Przede wszystkim cechy promowane przez społeczeństwo nabywa się przez wychowanie a nie predyspozycje genetycznie.


Nie. To są naturalne cechy a wychowanie może je najwyżej przekazać lub jeśli jest złe to nie pozwala się rozwinąć naturalnym cechom. Zresztą skąd się bierze wychowanie? Oczywiście z genów - rodzice z lepszymi genami lepiej wychowają swoje dzieci. Jak ktoś ma do dupy geny to można mu tłumaczyć różne rzeczy a i tak ich nie pojmie lub nie nauczy się czegoś robić. Patrzę na to tak - geny to hardware a wychowanie to software. Żeby dobra gra poszła na kompie musi być silny procesor, karta graficzna itd. Wychowanie jest bardziej uniwersalne dla każdego - pani w klasie tłumaczy fizykę i z 30 dzieci w klasie Jasiu ma szóstkę, Andrzej i Kuba piątkę, 20 osób ma 3 i 4 a kilku leni lub matołów ma 1 i 2. Każdemu zostało wytłumaczone to samo ale inaczej to przyswoili.

Mam wrażenie, że nieporozumienie wynika z tego, że Ty patrzysz na zagadnienie całkowicie inaczej niż ja, dla Ciebie niemożność zdobycia laski 10/10 oznacza ewolucyjną klęskę i pod to dostosowujesz wszystkie tezy, podczas gdy ja patrzę na to bardziej pragmatycznie.


Nie, ja patrzę na to praktycznie. Nie chodzi mi o laski 10/10 bo takich i tak jest mało. Chodzi mi o same mechanizmy, nawet nie o ich konsekwencje. Biorę pod uwagę fakt, że jeśli podobam się kobiecie to na podstawie porównania z innymi facetami i jej podświadomych wzorców. Np są dziewczyny, którym się podobam bo piję piwko, sprawiam wrażenie osoby, która niczym się nie przejmuje, jaram skuna i jeśli laska ma ojca i brata, którzy są tacy sami i ich kocha to może podświadomie kojarzyć te cechy z miłością. Mężczyznom podobają się kobiety o odpowiednim wyglądzie bo akurat mają taki a nie inny zestaw genów. To wszystko powoduje, że silniejsza jednostka z reguły ma większy wybór kobiet, stać gościa na lepszą laskę. Lepsza kobieta ma większy wybór mężczyzn i stać ją na lepszych. Kobiety są hipergamiczne tzn pociągają je mężczyźni, którzy mają wyższą wartość niż one same (wg ich subiektywnej oceny). Czyli jeśli ja mam realną wartość 2/10, laska ocenia mnie 4/10 a sama siebie ocenia 3/10 to mogę się jej podobać. Ja ją oceniam powiedzmy 5/10 czyli nie jest dla mnie nikim specjalnym - takie podejście powoduje, że dla tego typu kobiety mogę być wartościowy bo nie jestem pantoflem, facetem próbującym przywiązać do siebie kobietę i ją kontrolować. Mechanizmów jest multum a ewolucyjne podejście jest tylko uproszczeniem, które sprawdza się statystycznie. Fakty jednak są nieubłagane - rodzimy się z zestawem cech lub nabywamy je w procesie wychowania i potem mając takie niezmienne cechy są one oceniane przez płeć przeciwną oraz przez własną płeć (dość łatwo ocenić, który kolega ma powodzenie, a którym kobiety nie będą się interesować i musi mierzyć niżej). Można udawać, że ma się inne cechy żeby płeć przeciwna brała nas za atrakcyjniejszych niż jesteśmy w rzeczywistości ale to krótkotrwałe. Można zmieniać nasze cechy i je ulepszać ale jak startuje się z poziomu 2/10 to i tak nie podskoczę na poziom, na którym mi zależy.

W ten sposób jest oceniana moja wartość - kobiety świadomie oceniają akurat wartość społeczną mężczyzny. Facet, który całe życie jest sam jest oczywistym no-lifem i jest gorzej postrzegany przez większość ludzi. Podświadomie kobiety czują pociąg do silniejszych mężczyzn (nie mam na myśli wyłącznie siły fizycznej) i ten mechanizm jest ewolucyjnym uwarunkowaniem, poza wartościami narzuconymi przez społeczeństwo (hipergamia kobiet).

Właśnie nie można, siła genów to zbiór cech obiektywnych, głównie fizycznych. A to co społeczeństwo akurat uznaje za pożądane jest kwestią subiektywną i zmienną na przestrzeni dziejów, społeczną właśnie. To samo z atrakcyjnością w oczach kobiet czy mężczyzn.


A jakimi dowodami masz zamiar poprzeć to stwierdzenie? To co społeczeństwo uznaje jest wtórne do tego co jest dla nas wartościowe ewolucyjnie. To tylko wyznacznik.

Dokładnie, chodzi o przetrwanie i rozmnażanie, to jest podstawowy, podświadomy cel każdej jednostki. Choć jak widać, potrzeba rozrodu, może zostać stłumiona przez społeczne preferencję i o dziwo tyczy się to głównie tych z „lepszymi genami”. Cała reszta, łącznie z doborem jest kwestią społeczną, gdzie geny mogą nam ułatwić/utrudnić sprawę, ale jeżeli nie ma żadnych innych obiektywnych przeszkód typu trwałe kalectwo, niedorozwój, to mamy wpływ na nasze położenie, co wyklucza determinizm.


Tu też przydałyby się jakieś dowody.

Skoro nic nie potrafią, to zapłodnić również, więc wiadomo, a jakieś badania na ten temat? Bo generalnie obserwuje się większy przyrost wśród społecznych „nizin”.


Ja nie piszę o przyroście tylko o atrakcyjności i doborze wg siły/słabości. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby jakiś kmiot i żul ożenił się z żulicą, której zrobił 10 dzieci, które nie ma nawet jak utrzymać. Dla mnie celem nie jest rozmnażanie bo wtedy znalazłbym byle jaką babę i zrobił jej kilkoro dzieci. Chodzi o to, że jak nie jestem atrakcyjny to nie będę miał kobiety bo mam wybór tylko w tych nizinach. I w tym momencie nawet jakbym spotkał złotą rybkę i poprosiłbym ją o atrakcyjność 10/10 to mam już świadomość tych mechanizmów i przez to w ogóle nie chcę żadnej kobiety. Nie potrzeba mi tego bo związki nie są tym czym chciałbym aby były. To tylko czysto zwierzęcy instynkt i kulturowe głupoty a mi się marzyła jakaś wartość, realny sens i tutaj tego nie znajdę, tak jak nigdzie indziej.

Skoro nic nie potrafią to nie znaczy, że zapłodnić też nie. Sam piszesz, że wśród nizin jest największy przyrost ale te niziny są nieatrakcyjne dla lepszych jednostek więc chyba sobie właśnie zaprzeczyłeś.

Ewentualnie te silniejsze rozmnażają się, a to które odkrywają coś po prostu odkrywają coś.
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_tech ... p624447350


Trochę pomieszanie z poplątaniem: faktycznie nasza cywilizacja ma wiele czynników ogłupiających (kolejny argument na to, że nie opłaca się tu żyć i do niczego dążyć) i całkiem możliwe, że geny stają się niekorzystne na skutek takich a nie innych mutacji. Ale z tym obywatelem Aten to chyba przesada - ludzie wierzący w takie głupoty jak kiedyś, nie mający dostępu do faktów musieli być głupsi nawet jeśli mieli większe teoretyczne IQ czyli zdolność do przetwarzania informacji.

Środowisko, wygląda na to, że weryfikuje wszystko tak by było odwrotnie. I wychodzi na to, że pula genetyczna i jej siła tkwi gdzie indziej niż sądzisz. I wcale oczywistym nie jest, że to geny słabsze ulegają mocniejszym , a nie odwrotnie. One się po prostu mieszają, dosyć losowo, bo z ewolucyjnego punktu widzenia to nie ma znaczenia, co akurat jest ładne.


Strasznie mieszasz, już w tym momencie straciłem ogląd na to co jest twoim twierdzeniem w tej dyskusji :D Geny nie mieszają się losowo bo w grę wchodzi mechanizm doboru naturalnego. Po prostu można uznać, że rozmnażają się głównie debile a ludzie świadomi częściej nie decydują się na dzieci ale są w związkach więc taki związek "zabiera" jedną wartościową z pkt widzenia genetyki kobietę i jednego wartościowego mężczyznę podczas gdy ci mniej wartościowi mają kilkoro dzieci, które potem też mają swoje dzieci itd. Rywalizacja dalej jest tylko, że nie dotyczy ona zapłodnienia - bardziej poważania w społeczeństwie.

No to sam widzisz, że ten bezwzględny dobór coś szwankuje.


Nic nie szwankuje. Ewolucja dość często promuje jednostki, które mają wiele atrakcyjnych cech bez wysiłku bo właśnie takie mają atrakcyjne geny. Skoro ktoś musi się wysilać to już raczej nie jest taki z natury. Natura promuje też niestety zdemoralizowane jednostki bo takie akurat są silne i podobają się często kobietom.

Częściowo zgoda, warunki mają ogromny wpływ na nasze położenie, warunki, wytworzone przez człowieka, przez człowieka mogą być zmienione lub zniszczone. Tylko, że też w tych warunkach, wyznacznikiem siły wcale nie jest atrakcyjność w oczach kobiet, one nie są tego warte, by tak się dla nich uprzedmiotawiać i robić wszystko, zmieniać siebie dla ich uwagi. To jest tylko niezaspokojona i dokuczliwa potrzeba bliskości, której można się wyzbyć i realizować się dalej w innym, bardziej produktywnym kierunku.


A niby w jakim kierunku? To nie ma najmniejszego sensu. A jak wiesz jak wyzbyć się tej cholernej potrzeby to płacę ci 2 tys zł za usługę. Dasz skuteczną radę, która zadziała to robię przelew :) Niczego tak nie pragnę jak pozbycia się tej potrzeby i poczucia jakieś innej np jakieś hobby przy okazji dające kasę i wartość społeczną bez starania się o kobietę.

Istotne jako dowód, że:
- Ilość zazwyczaj pokonuje jakość,


To jest nieprawda. Fakt, że więcej jest głupich i przeciętnych i to oni przekażą dalej geny nie oznacza, że oni kogokolwiek pokonują. Właśnie są to jednostki, które przegrały ale dobierają się z innymi przegranymi jednostkami płci przeciwnej, których jest większość. Jednak to Brad Pitt wygrywa z moim sąsiadem alkoholikiem Józkiem, który ma 5 dzieci bo to Brad a nie Józek ma szansę na najlepsze kobiety.

- Jednostki rzekomo (z Twojego punktu widzenia) gorsze wypierają jednostki lepsze(w specyficznych warunkach ludzkiego społeczeństwa oczywiście, nie wiem jak to jest wśród innych gatunków).
A z tych dwóch wniosków można wyciągać kolejne i odnośnie ewolucji, genów, doboru, determinizmu itd. , ale ta dyskusja i tak już zbyt mocno jest nabrzmiała.


Nie wypierają. Jedynie stanowią większość.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 06 kwi 2015, 14:43
Hitman,
jetodik, no właśnie większość jest wyznacznikiem a do tego dochodzi logika. Czyli nie ma mowy o relatywizmie. Podobnie jak z piłkarzami - każdy trener uzna innego piłkarza za lepszego co nie zmienia faktu, że ich opinia odzwierciedla ich faktyczną wartość i to, że dla wszystkich Messi czy Robben są lepsi od Wawrzyniaka i Jodłowca.


czyli wyznacznikiem tych wartości jest kontekst społeczny, wiec jest to wartosc wzgledna, ale mniejsza o to, to co wazne to to, ze co Cie interesuje, ze w opini społeczenstwa, jego damskiej czesci w tym wypadku, jestes 2/10 skoro nie jestes w zwiazku nigdy z wszystkimi kobietami tylko z ta jedna dla ktorej mozesz byc facetem jej zycia.
wiec sprawa sie rozbija i tak o konkretny przypadek.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 06 kwi 2015, 14:53
No skoro kontekst społeczny jest wyznacznikiem to nie znaczy, że nie istnieje żaden wyznacznik. Istnieje i jest nim kontekst społeczny ;) Jest to wartość częściowo względna a częściowo bezwzględna bo społeczeństwo kieruje się bezwzględnymi zasadami jak i subiektywną opinią.

jestes 2/10 skoro nie jestes w zwiazku nigdy z wszystkimi kobietami tylko z ta jedna dla ktorej mozesz byc facetem jej zycia.


No nie mogę bo jestem 2/10 więc taka kobieta, z którą mógłbym ewentualnie być miałaby świadomość, że nie stać jej na lepszego faceta bo sama jest gorsza więc ma gorszego faceta. Nie osiągnąłbym więc tego co bym chciał - być dla kobiety kimś wyjątkowym, dać jej poczucie, że ma wyjątkowego i wartościowego faceta. I nie będę miał wartościowej i wyjątkowej kobiety bo mam za niską wartość na to.

-- 06 kwi 2015, 13:54 --

A nawet gdybym urodził się z lepszymi cechami i wychowaliby mnie lepiej to nie miałoby to żadnej wartości bo byłbym taki nie dlatego, że to moja zasługa tylko dlatego, że tak przypadkowo bym się urodził.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 06 kwi 2015, 15:13
Istnieje i jest nim kontekst społeczny


no właśnie więc jest to wartość względna, bo zależna od kontekstu, o to mi chodzi.

No nie mogę bo jestem 2/10

tutaj mieszasz pewne porządki, jesteś 2/10 wg ogółu a nie wg niej, dla niej możesz być 10/10, jeśli ją czymś ujmiesz.
są kobiety które patrzą w ten sposób (podoba się moim koleżankom, więc go biore) i takie które kierują się głównie swoimi odczuciami i zdaniem.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 06 kwi 2015, 15:25
No ale to nie ma żadnego znaczenia czy to wartość względna czy nie. Ważne, że tak jest i tyle.

tutaj mieszasz pewne porządki, jesteś 2/10 wg ogółu a nie wg niej, dla niej możesz być 10/10, jeśli ją czymś ujmiesz.


Nie ma takiej opcji, niczym jej nie ujmę bo nie mam takich cech. A gdybym ujął to by znaczyło, że jednak mam jakąś wrodzoną cechę nadającą wartości. Tak czy siak to wszystko jest bez sensu.

są kobiety które patrzą w ten sposób (podoba się moim koleżankom, więc go biore) i takie które kierują się głównie swoimi odczuciami i zdaniem.


Ale wg żadnych odczuć i żadnego wartościowego zdania nie będę miał wartości. Jeśli jakaś kobieta tak mnie oceni (wypadnę dobrze) to znaczy,że ma niskie poczucie wartości, jest głupia albo zaburzona.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 06 kwi 2015, 16:11
Ale wg żadnych odczuć i żadnego wartościowego zdania nie będę miał wartości. Jeśli jakaś kobieta tak mnie oceni (wypadnę dobrze) to znaczy,że ma niskie poczucie wartości, jest głupia albo zaburzona.


albo że jej gust jest determinowany w taki sposób, że odstaje od ogółu i co z tego, jaki w tym problem.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 06 kwi 2015, 16:33
Gust jest skorelowany z poczuciem własnej wartości. Przynajmniej tak to działa u kobiet. Poza tym nie chcę podobać się kobiecie z tego względu, że ma popsuty gust z jakiegokolwiek powodu. Chciałbym podobać się tak żeby to miało jakąś realną wartość. Ale gdyby taką miało to wtedy znaczyłoby to, że akurat ja mam taką wartość bo się taki urodziłem. Wszystko jest bez sensu a my jesteśmy więźniami tego świata, swoich uwarunkowań a często także własnych przekonań.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 06 kwi 2015, 16:43
Gust jest skorelowany z poczuciem własnej wartości. Przynajmniej tak to działa u kobiet.


niekoniecznie nietypowy gust jest skorelowany z niskim poczuciem wartości.

Poza tym nie chcę podobać się kobiecie z tego względu, że ma popsuty gust z jakiegokolwiek powodu.


ale jaki popsuty? bo inny niż większość, bo ewolucyjnie nie najskuteczniejszy? śmierdzi mi tu coraz bardziej tzw. błędem naturalistycznym.

Chciałbym podobać się tak żeby to miało jakąś realną wartość.


czy byś był wg tego zbieżnego z ewolucją gustu zakwalifikowany jako atrakcyjny, czy tego nietypowego gustu, to jest tylko wartość w oczach tej osoby, ten idealnie statystyczny gust wcale nie wyznacza tu bardziej realnej wartości.
znowu zdajesz się nadawać ślepemu procesowi ewolucji moc określania wartości - błąd naturalistyczny.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 06 kwi 2015, 17:16
To nie jest ślepy proces ewolucji tylko dostosowanie do środowiska plus "obiektywne" mierzalne wartości.

Uroda jest w miarę obiektywna. Polecam ci taką pozycję: "Ewolucja pożądania, Jak ludzie dobierają się w pary?" David M. Buss. Większość facetów stwierdzi, że Adriana Lima albo Megan Fox jest ładna mimo, że nie będą pewnie w indywidualnym guście większości z nich bo jeden lubi brązowe oczy i ciemne włosy a drugi lubi niebieskookie blondynki. Dlatego indywidualne hierarchie będą się nieco różniły ale większość pogrupuje laski na ładne i brzydkie w podobny sposób. Indywidualne preferencje a ocena w sposób jak najbliższy obiektywnemu to dwie różne sprawy. Np większość osób stwierdzi, że Legia ma najlepszych kibiców w Polsce mimo, że ogólnie ten klub należy do najbardziej nielubianych. Ale jak ktoś nie ma klapek na oczach to powie, że atmosfera na Legii jest zajebista. Większość lubi dobre steki a twardy kotlet składający się z samej panierki z baru mlecznego będzie uważany za słabe pożywienie. Ale głodny zje takiego kotleta z ogromnym smakiem. Plebs żywi się w Mc Donalds a ktoś z bardziej wyrafinowanym gustem pójdzie do ekskluzywnej restauracji. Żule piją harnasia i jakąś wódkę z biedronki a człowiek mający styl i smak pije Johnnie Walkera, Hennessy a jak piwo to Pilsner Urquell, Heineken albo regionalne browary.

Jak ktoś lubi coś gorszego i woli to od czegoś lepszego to warto zadać sobie pytanie czy nie jest to mechanizm obronny psychiki racjonalizujący gorszy wybór. Ktoś ma niskie poczucie wartości i szuka partnera na swoim pułapie. Warto wtedy wierzyć, że laski z dużym orlim nosem są ładniejsze od tych z małym zadartym noskiem.

Chyba nie uważasz, że każdy ma takie samo poczucie gustu i smaku? Jak ktoś słucha disco polo to jest burakiem, jak ktoś woli oglądać Hannah Montana zamiast Ojca Chrzestnego to nie ma wyczucia smaku i wartości. Przecież dokładnie to samo jest z oceną drugiej osoby.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 06 kwi 2015, 17:31
Hitman, ewolucja to ślepy proces, no dostosowanie do środowiska, ślepe dostosowanie do środowiska które nie jest wyznacznikiem wartości.
przykładowo w jakimś alternatywnym świecie warunki by były takie, że najlepiej dostosowani do życia byliby sadyści i sadyści byliby najatrakcyjniejsi w gustach ogółu, czy to by znaczyło, że sadyzm jest wartością pozytywną?
że te gusta bo większościowe są jakieś bardziej wartościowe?


Uroda jest w miarę obiektywna

no ja rozumiem o co chodzi, że takie i takie kobiety są dla większości ładne takie i takie dla większości brzydkie, ale to nie znaczy, że są one ładne czy brzydkie w sposób absolutny... w związku liczy się tylko to czy partnerzy podobają się sobie nawzajem, jak tak to jest okej, choćby cała reszta uważała ich za brzydali.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do