Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez AdrianR 11 kwi 2015, 17:31
Wiem, ze nie, ale dobrze radzę abyście w końcu zaczęli to robić a nie tylko o tym gadać. Inaczej nie ruszycie z miejsca. Mówię to wam jako doświadczony facet. Przechodziłem też przez to co wy, ale się jakoś z takich dyskusji wyleczyłem i zacząłem działać, no po prostu. Nie wyjdzie ci z jedną dziewczyną, to kombinuj z inną. W końcu nie wszyscy do siebie muszą pasować. Relacje damsko - męskie są proste jak budowa cepa. Zawsze takie były od wieków. Owszem, z biegiem wieków życie stawia przed nami coraz większe wymagania, ale samo obcowanie z dziewczynami w sensie-stricto nic się nie zmienia od stuleci. Powiem nawet więcej. Współczesne dziewczyny są bardziej otwarte niż te wieki temu czy nawet z 50 lat temu i naprawdę jest łatwiej bo i obyczajowość bardzo się zmodernizowała. (zliberalizowała się - mówiąc inaczej) Kiedyś bez posagu to nawet nie podchodź do dziewczyny haha :D a dziś żeby kogoś poznać, to nie trza mieć jakiegoś pokaźnego posagu. Rozumiem, że na tym forum przebywają ludzie, którzy mają z tym problem, więc w sumie nie chciałem być zbyt ostry dla nikogo i kogoś pognębiać. Ale naprawdę jestem praktykiem tej tematyki w dość dużym stopniu i moje powyższe doświadczenia mówią tylko jedno. Więcej działać z dziewczynami, a mniej o tym gadać. Trening czyni mistrza. Są różne typy osobowości i różne upodobania (od tego trzeba uzależnić swoją ofertę wobec dziewczyny), i jedynie taka informacja może być przydatna w relacjach z dziewczynami. A cała reszta, to już tylko własna inwencja, intuicja i doświadczenie w relacjach z dziewczynami (o ile się takowe posiada). Chyba już niewiele więcej mądrego mogę dodać w ramach koleżeńskiej porady. DO DZIEŁA i POWODZENIA! ;)
Offline
Posty
154
Dołączył(a)
23 gru 2013, 15:47

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 11 kwi 2015, 17:37
AdrianR, ja jestem w związku, w tym temacie wyrażam tylko swoje poglądy :)
a Ty też coś napisz, jakieś historie z laskami 10/10 zawsze mile widziane :P
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 11 kwi 2015, 18:08
AdrianR, facet nie musi być przystojny i może dużo zrobić (tępak niewiele może). Kobieta musi być po prostu ładna. Ale to wszystko powoduje, że mówimy o jakimś dopasowywaniu się zwierząt i to traci sens. Obrzydziłem sobie pojęcie związków, seksu bo to jest tylko zwierzęce dziadostwo. Ja nie wiem po co miałbym się godzić na gorszą pozycję i kobietę tylko dlatego, że nie ze swojej winy urodziłem się gorszy. Jak nie zdobędę tego na czym mi zależało to równie dobrze mogę nie mieć nic ale odejść z godnością a nie żyć jak śmieć, którego wytykają palcami, ignorują albo się śmieją.

Jak dziewczynę wpuścicie w taki merytoryczny kanał konwersacyjny (używając waszego wysublimowanego języka) to zapomnijcie o jakimś podrywie.


Hehehe mówisz o moim wabiku na laski, który daje przewagę nad rywalami i pokazuje moją inteligencję? :) Ja po prostu rezygnuję już z kobiet. Mając świadomość tego wszystkiego co tu opisałem odechciewa się jakiejkolwiek relacji.

Albo masz wzięcie u płci przeciwnej albo NIE


To wzięcie nie bierze się z niczego tylko z pewnych opisanych mechanizmów a znajomość tego daje taką przewagę, że jeśli jesteś ciut przystojniejszy od diabła będziesz wychodził z klubu z laskami 10/10. O ile nie masz potrzeby tworzenia szczerej relacji żeby laska pokochała ciebie a nie stworzoną maskę i reagowała jak pajacyk na sznurku na twoje sztuczki. Sam podryw i relacje z kobietami mają wartość albo nie.

jetodik,

tzn. zależy jakie, ale skoro mowa o intersubiektywnie ustalonym pięknie, to jest to tylko zgodność projekcji.


Niepotrzebnie to definiujesz w ten sposób. Nie ważne co to jest. Ważne co z tego wynika a nie z czego to wynika :) Tu wystarczy świadomość, że z czegoś wynika i są to jakieś mechanizmy doboru naturalnego.

gorszy w jakim sensie? gorszy wg apriorycznie ustalonej punktacji które nie wyznaczają gorszości czy lepszości samej w sobie, bo mechanizmy projekcyjne są tu tendencyjne, nastawione - np. jeśli symetria to wrażenie piękna, jeśli niesymetria to wrażenie brzydoty.


Ale to nieważne. Gorszy społecznie. Popatrz na to z mojego punktu widzenia, który jest taki - rodzimy się nie wybierając sobie cech. Nie ważne z jakich powodów to powstało. Życie przeszłością to iluzja - ważne jest teraz i przyszłość projektowana w głowie bo to będziesz wcielał w życie i kiedyś to będzie teraźniejszością. Psychoanaliza jest bez sensu. Masz jakiś problem np sikasz na skos i przez to lejesz za kibel to nie jest ważne z jakiego powodu masz krzywą kuśkę tylko szukasz sposobu naprawy, identyfikujesz problem, działanie kusiaka jako nieprawidłowe i sprawdzasz jakie powinno być. Rzeczywistość, w której żyjemy jest jaka jest i panują tu takie a nie inne reguły a ludzie rywalizują ze sobą o przyjemność - przetrwanie, zasoby, władzę, płeć przeciwną, pozycję w hierarchii, godność, zwycięstwo samo w sobie. Jedną z właściwości człowieka jest ocena. Na poziomie przyczyn i skutków zamiast zastanawiać się dlaczego tak jest lepiej zastanowić się co można zrobić żeby było lepiej. Patrzę na to co ludzie uważają za wartościowe i staram się to osiągnąć żeby zrobić to jeszcze lepiej niż inni. Nie mam kasy to myślę jak ją zarobić, nie mam kobiety to myślę jak ją zdobyć. Czuję potrzebę sensu to myślę co z tym zrobić - tego nie wiem i to mnie niszczy, zabija z minuty na minutę.

ale wg moich watrtości niedopasowanie projekcji do zbiorowych projekcji nie jest niczym spaczonym. zdolność przetrwania nie wyznacza mi wartości (to odnośnie pogrubionego), optymalne, prawidłowe w kontekście zbiorowej projekcji nie jest dla mnie wartością.
dla mnie optymalne to takie w którym dobrze mi się funkcjonuje.


To dość niebezpieczny punkt widzenia. Skąd przejąłeś taki model myślenia? To jest charakterystyczne dla psychopatów ale ty w żadnym wypadku nie przypominasz mi psychopaty. Przecież gdyby dobrze funkcjonowało ci się gdybyś zabijał ludzi albo gwałcił kobiety to musiałbyś użyć porównania i przyjąć modele oceny charakterystyczne dla innych ludzi. Każdy to robi - nawet psychopaci tego potrzebują po to żeby wiedzieć w jaki ton uderzyć i jakie postawy udawać :) Tylko, że człowiek mający empatię bierze pod uwagę punkty widzenia innych a ten bez empatii tego nie robi tylko je wykorzystuje.

człowiek ma instynktowną potrzebę czucia się lepszym od innych czytałem nawet książkę o tym.


Ok ale niekoniecznie z natury wynika podział na lepszą elitę i gorszy plebs. Ci gorsi też mają potrzebę czuć się lepszymi więc zrównują z błotem wartości czyniące ludzi lepszych i na tej podstawie powstały takie ideologie jak komunizm i buddyzm.

no człowiek jest istotą społeczną ale ja nie czuje potrzeby rywalizowania, zyskiwania uznania czymś czego sam nie uznaje.


Bo z jakiegoś powodu została w tobie zabita chęć rywalizacji. Natura mężczyzny została poskromiona najprawdopodobniej przez jakieś poniżenie. Przyjąłeś za pewnik swoją gorszą pozycję w hierarchii więc relatywizujesz sobie hierarchię i tworzysz nihilistyczną wizję świata opartą na suchych przyczynach i skutkach.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 11 kwi 2015, 18:18
Niepotrzebnie to definiujesz w ten sposób. Nie ważne co to jest. Ważne co z tego wynika a nie z czego to wynika :) Tu wystarczy świadomość, że z czegoś wynika i są to jakieś mechanizmy doboru naturalnego.


nazwałeś wartością samą w sobie, więc tu trzeba sięgnąć do natury tej wartości i zbadać z czego wynika wtedy okazuje się, że nie jest wartością samą w sobie.




Ale to nieważne. Gorszy społecznie.


dla Ciebie nieważne, dla mnie gorszość wg społeczeństwa jest nieważna o ile nie przeszkadza w funkcjonowaniu.

Bo z jakiegoś powodu została w tobie zabita chęć rywalizacji. Natura mężczyzny została poskromiona najprawdopodobniej przez jakieś poniżenie. Przyjąłeś za pewnik swoją gorszą pozycję w hierarchii więc relatywizujesz sobie hierarchię i tworzysz nihilistyczną wizję świata opartą na suchych przyczynach i skutkach.


nie tak, ja rywalizuje tylko, że czymś co sam uznaje, co dla mnie jest wartościowe. jak jestem w tym lepszy to mam satysfakcje.

-- 11 kwi 2015, 17:21 --

To dość niebezpieczny punkt widzenia. Skąd przejąłeś taki model myślenia? To jest charakterystyczne dla psychopatów ale ty w żadnym wypadku nie przypominasz mi psychopaty.


ale mi by się źle żyło krzywdząc innych.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 11 kwi 2015, 18:24
nazwałeś wartością samą w sobie, więc tu trzeba sięgnąć do natury tej wartości i zbadać z czego wynika wtedy okazuje się, że nie jest wartością samą w sobie.


Ale przecież to z czego coś wynika nie oznacza wartości ani jej braku. Wartość jest nadrzędna do przyczyn i skutków a z samego faktu nadania czemuś wartości wynikają kolejne ciągi przyczynowo skutkowe.

dla Ciebie nieważne, dla mnie gorszość wg społeczeństwa jest nieważna o ile nie przeszkadza w funkcjonowaniu.


Czyli co? Żreć, spać, srać i tyle? Takie życie jest przecież strasznie puste i odbiera godność. Mi to przeszkadza w funkcjonowaniu.


nie tak, ja rywalizuje tylko, że czymś co sam uznaje, co dla mnie jest wartościowe. jak jestem w tym lepszy to mam satysfakcje.


Na jakiej podstawie uznajesz coś za wartościowe?

-- 11 kwi 2015, 17:24 --

ale mi by się źle żyło krzywdząc innych.


Też tak myślę dlatego tym bardziej dziwi mnie, że przedstawiasz punkt widzenia sprzeczny do tego, z którym dobrze by ci się żyło.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 11 kwi 2015, 18:32
Hitman,
Ale przecież to z czego coś wynika nie oznacza wartości ani jej braku. Wartość jest nadrzędna do przyczyn i skutków a z samego faktu nadania czemuś wartości wynikają kolejne ciągi przyczynowo skutkowe.


twierdzisz, że intersubiektywnie ustalone piękno jest wartością samą w sobie, a to tak jakbyś chciał powiedzieć, że banknot 100pln ma wartość samą w sobie, bo wchodzi w skutki przyczynowo skutkowe. ma wartość umowną i o ile ta wartość umowna pieniądza ma wpływ na moje życie to w jaki sposób społeczeństwo się umówi co do urody mojej kobiety nie ma na moje życie żadnego wpływu.

Czyli co? Żreć, spać, srać i tyle? Takie życie jest przecież strasznie puste i odbiera godność. Mi to przeszkadza w funkcjonowaniu.


ależ skąd życie daje wiele możliwości nawet jeśli wg społeczeństwa nie jest się uznanym za kogoś wysoko w hierarchii.

Na jakiej podstawie uznajesz coś za wartościowe?


na podstawie dobra i zła.

-- 11 kwi 2015, 17:34 --

Też tak myślę dlatego tym bardziej dziwi mnie, że przedstawiasz punkt widzenia sprzeczny do tego, z którym dobrze by ci się żyło.


nie rozumiesz, pisząc że dobrze by mi się funkcjonowało mam na myśli warunki spełniające również moje wartości więc nic tu nie jest sprzeczne.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 11 kwi 2015, 19:32
twierdzisz, że intersubiektywnie ustalone piękno jest wartością samą w sobie, a to tak jakbyś chciał powiedzieć, że banknot 100pln ma wartość samą w sobie, bo wchodzi w skutki przyczynowo skutkowe. ma wartość umowną i o ile ta wartość umowna pieniądza ma wpływ na moje życie to w jaki sposób społeczeństwo się umówi co do urody mojej kobiety nie ma na moje życie żadnego wpływu.


Bo banknot 100 zł ma wartość samą w sobie - dokładnie taką na jaką jest się w stanie go wymienić. I na tym właśnie polega rynek pieniężny a piękno kobiet jest wymierną wartością na rynku matrymonialnym ale też dotyczy poczucia piękna, estetyki czyli wyższych idei, które są wartościami same w sobie mimo, że nie mają sensu. Ładna kobieta to lepszy status społeczny, zaspokojenie swojej potrzeby doświadczania piękna, nadaje to także wartość dziewczynie, która jest ładna bo dzięki temu wyróżnia się od innych itd można wymieniać.

ależ skąd życie daje wiele możliwości nawet jeśli wg społeczeństwa nie jest się uznanym za kogoś wysoko w hierarchii.


Niby jakich?

na podstawie dobra i zła.


Czym jest dobro i zło? To intersubiektywne pojęcia, na dodatek bardziej relatywne od piękna czyli wg ciebie przecież nie istnieją.

nie rozumiesz, pisząc że dobrze by mi się funkcjonowało mam na myśli warunki spełniające również moje wartości więc nic tu nie jest sprzeczne.


Tzn? Bo tego faktycznie nie rozumiem. Co to za warunki?
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 11 kwi 2015, 19:48
Bo banknot 100 zł ma wartość samą w sobie - dokładnie taką na jaką jest się w stanie go wymienić.


to nie jest wartość sama w sobie, tak się tego nie określa ;) gdyby miał wartość sam w sobie, to nawet gdyby nie można było go za nic wymienić miałby wartość, ze względu na samego siebie czyli.

a tymczasem trzeba tu całego skomplikowanego kontekstu. to nie jest samo w sobie, a kontekstualne, w sytuacji hiperinflacji maleje drastycznie, banknot sam w sobie jest tylko papierkiem, ale ma wartość praktyczną ze względu na społeczną umowę - można coś za ten papierek kupić, z tą wartością praktyczną muszę się w życiu liczyć, a to jakie są kanony piękna i czy moja kobieta do nich pasuje nie ma na moje życie większego wpływu.


Niby jakich?


o jeny wiele można realizować swoje pasje, hobby.

Czym jest dobro i zło? To intersubiektywne pojęcia, na dodatek bardziej relatywne od piękna czyli wg ciebie przecież nie istnieją.


nie dla mnie dobro to szczęście a zło to cierpienie chodzi tu o żywe szczęście i cierpienie.

Tzn? Bo tego faktycznie nie rozumiem. Co to za warunki?


warunki pozwalające dobrze funkcjonować ale z poszanowaniem moich wartości.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 12 kwi 2015, 01:28
to nie jest wartość sama w sobie, tak się tego nie określa ;) gdyby miał wartość sam w sobie, to nawet gdyby nie można było go za nic wymienić miałby wartość, ze względu na samego siebie czyli.


W takim razie nie istnieje żadna wartość sama w sobie - jest tylko przyjemność, brak przyjemności i cierpienie ;) Tylko, że wartość sama w sobie nie musi istnieć bo nie ma takiej potrzeby. Ważne jest to co sprawdza się w praktyce, to co istnieje w praktyce a nie wyobrażenie o obiektywnym ideale.

a to jakie są kanony piękna i czy moja kobieta do nich pasuje nie ma na moje życie większego wpływu.


Jak to nie ma? :shock:

o jeny wiele można realizować swoje pasje, hobby.


Wiem, nawet się powinno bo to nadaje wartości człowiekowi, który ma pasję. Ale nie każdy może być mistrzem w swojej dziedzinie, nie każdy ma taki talent. Ja np nie mam żadnego talentu ani żadnej pasji i to skutecznie niszczy mi życie. To i brak sensu, świadomość tego, że będę zawsze samotny.

nie dla mnie dobro to szczęście a zło to cierpienie chodzi tu o żywe szczęście i cierpienie.


A jakie to jest żywe/martwe szczęście i cierpienie?

A przy tym cytacie zatrzymam się na chwilkę bo o to wszystko rozbija się mój problem w praktyce. Jeśli dobro to szczęście a zło to cierpienie a sensem jest dążenie do szczęścia to ja powinienem od razu strzelić sobie w łeb. Wszystko co daje mi szczęście ma drugą stronę medalu i jest wtedy cierpieniem. Wychodzi przez to tak, że to co kocham tego nienawidzę ale rezygnując z tego wszystkiego zostaje puste życie, którego nienawidzę jeszcze bardziej kiedy nie ma w nim czegoś co jest szczęściem i nie niesie za sobą cierpienia oraz jest uniwersalne dla wszystkich po to żebym miał świadomość, że kiedy zdobywam szczyty i się cieszę nikt na tym nie cierpi. Kiedy wygrywam ktoś musi przegrać. Ktoś rodzi się z jakimiś cechami i przez to jego życie jest zdeterminowane i albo będzie super bo dostał wszystkie dobre cechy albo będzie chujnia bo urodził się źle już na starcie. Ta świadomość powoduje, że wszystko pozytywne traci sens dla tych, którzy to mają, a ci którzy tego nie mają tylko przez to cierpią.

warunki pozwalające dobrze funkcjonować ale z poszanowaniem moich wartości.


Czyli?
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 12 kwi 2015, 01:41
Ważne jest to co sprawdza się w praktyce, to co istnieje w praktyce


no właśnie dlatego mnie nie przeszkadza, że miłość to instynkt czy jak to tam określasz, o ile mi w praktyce jest dobrze w tym temacie.

Jak to nie ma?


no zwyczajnie :)
mnie się podoba moja kobieta i to mi w zupełności wystarczy, czy będzie uznawana wg ustalonych kanonów piękna za ładną czy nie nie ma wpływu na moje postrzeganie, ani na to jak mi się moje życie układa.

A jakie to jest żywe/martwe szczęście i cierpienie?


normalnie doświadczanie cierpienia jest złem a szczęścia dobrem. cierpienie nie potrzebuje uzasadnienia - nie unika się go ze względu na coś innego, tylko ze względu na samo to cierpienie - jest czymś negatywnym samo w swojej naturze, tak samo ze szczęściem, pożąda się go nie jak pieniądze ze względu na to co one dają, tylko ze względu na samo to szczęście.
Czyli?


czyli warunki pozwalające na bycie szczęśliwym nie przysparzając cierpienia innym, zwłaszcza najbliższym.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 12 kwi 2015, 01:48
no właśnie dlatego mnie nie przeszkadza, że miłość to instynkt czy jak to tam określasz, o ile mi w praktyce jest dobrze w tym temacie.


Dla mnie to egoistyczne i strasznie... puste. Bo gdyby przyjemność sprawiało mi mówienie "tralalalalalaa" i robiąc tak czułbym się zadowolony to... nie umiem chyba oddać tej myśli słowami ale robi mi się niedobrze na samą myśl o tym ;)

no zwyczajnie :)
mnie się podoba moja kobieta i to mi w zupełności wystarczy, czy będzie uznawana wg ustalonych kanonów piękna za ładną czy nie nie ma wpływu na moje postrzeganie, ani na to jak mi się moje życie układa.


I nie przeszkadzałby ci fakt, że gdybyś był 1/10 i miał kobietę 1/10 to dlatego, że nie możecie mieć lepszego partnera? Ja bym się nie umiał zadowolić jedzeniem suchego schabowego gdybym miał na myśli smak dobrego steka.

normalnie doświadczanie cierpienia jest złem a szczęścia dobrem. cierpienie nie potrzebuje uzasadnienia, jest czymś negatywnym samo w swojej naturze, tak samo ze szczęściem.


Nie ma czegoś takiego jak czyste szczęście a czyste cierpienie także zdarza się rzadko. Przeważnie jest euforia-zjazd z depresją albo ciężka praca - cieszenie się efektem. Dobro i zło równoważą się w ten sposób i stanowią 0 czyli chujowiznę składającą się na nasze życie - to jest kluczowy dowód na to, że nie istnieje Bóg bo gdyby istniał i dawał nam równe zero to ch*j mu w rajtuzy.

czyli warunki pozwalające na bycie szczęśliwym nie przysparzając cierpienia innym, zwłaszcza najbliższym.


Aha. To ja nie mam takich warunków. Wszystko co dobre wiąże się z jakimś cierpieniem ale na szczęście głównie moim a nie cudzym. Choć cierpi na tym moje otoczenie bo samo przebywanie z taką osobą jest destrukcyjne.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 12 kwi 2015, 01:55
Bo gdyby przyjemność sprawiało mi mówienie "tralalalalalaa" i robiąc tak czułbym się zadowolony to... nie umiem chyba oddać tej myśli słowami ale robi mi się niedobrze na samą myśl o tym


a gdyby mi przyjemność sprawiało mówienie tralalalala to bym mówił tralalala.
I nie przeszkadzałby ci fakt, że gdybyś był 1/10 i miał kobietę 1/10 to dlatego, że nie możecie mieć lepszego partnera? Ja bym się nie umiał zadowolić jedzeniem suchego schabowego gdybym miał na myśli smak dobrego steka.


dla mnie by była 10/10 a to ze dla kogos 1/10 by mi latało.
to samo ze schabem gdyby smakował mi wyśmienicie to nie myślałbym o steku który by mi nie smakował.

Nie ma czegoś takiego jak czyste szczęście a czyste cierpienie także zdarza się rzadko


czyste nie czyste, cierpienie może mieć ogromne stężenie im większe tym gorsze, to samo ze szczęściem.
jak jest stan mieszany to w zależności czego jest więcej.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 12 kwi 2015, 02:09
a gdyby mi przyjemność sprawiało mówienie tralalalala to bym mówił tralalala.


Myślę, że w tym momencie rozmowa zeszła na tory abstrakcji bo w rzeczywistości ludzie widzieliby, że coś jest z tobą nie tak i sam być to pewnie dostrzegał więc udałbyś się do psychiatry zamiast mówić tralalalala :D

dla mnie by była 10/10 a to ze dla kogos 1/10 by mi latało.
to samo ze schabem gdyby smakował mi wyśmienicie to nie myślałbym o steku który by mi nie smakował.


No ale to steki mi smakują (dobre schabowe też ale w barach czasem mają podłe) a w przypadku kobiet 1/10 przeszkadzałaby mi nadal świadomość, że faktycznie one są brzydkie. No ale na szczęście nie uważam Zapendowskiej za atrakcyjną ;)

czyste nie czyste, cierpienie może mieć ogromne stężenie im większe tym gorsze, to samo ze szczęściem.
jak jest stan mieszany to w zależności czego jest więcej.


To dlaczego jak mówię, że moim szczęściem i sensem w życiu jest palenie jointów to większość oburza się, straszy różnymi rzeczami, wytyka że wydaję na to większość forsy? To jest jedyne szczęście jakie mam z życia i czasem przez cały dzień na duchu podtrzymuje mnie myśl, że wieczorem sobie zajaram i wtedy nawet nie potrzebuję palenia tylko samą świadomość :D
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 12 kwi 2015, 02:20
Myślę, że w tym momencie rozmowa zeszła na tory abstrakcji bo w rzeczywistości ludzie widzieliby, że coś jest z tobą nie tak i sam być to pewnie dostrzegał więc udałbyś się do psychiatry zamiast mówić tralalalala


no to bym ukrywał to mówienie tralalala :)

No ale to steki mi smakują


no skoro steki, to steki, ja ciągle mówię, że zadowoliłbym się tym co dla mnie smaczne, co mi się podoba itd., a nie że zadowoliłbym się czymś co mi się nie podoba, albo mi nie smakuje, więc skoro nie lubisz schabowych i piszesz:"Ja bym się nie umiał zadowolić jedzeniem suchego schabowego" to ten przykład w ogole się nie tyczy tego o czym ja pisze, bo sam bym się nimi nie zadowolił gdyby mi one nie smakowały.


To dlaczego jak mówię, że moim szczęściem i sensem w życiu jest palenie jointów to większość oburza się, straszy różnymi rzeczami, wytyka że wydaję na to większość forsy? To jest jedyne szczęście jakie mam z życia i czasem przez cały dzień na duchu podtrzymuje mnie myśl, że wieczorem sobie zajaram i wtedy nawet nie potrzebuję palenia tylko samą świadomość


to już ich zapytaj, ja bym tak nie powiedział. osobiście jointów nie lubię wolę wolnopłynącą satysfakcję ona daje mi więcej szczęścia, ale jak komuś pasują jointy to niech sobie jara.
myślę, że ludzie którzy się oburzają nie potrafią zrozumieć, że to, że im to nie pasuje nie znaczy, że Tobie nie pasuje.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do