Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez patologia 06 kwi 2015, 17:43
„Społeczeństwo środowiskiem? No chyba nie: http://portalwiedzy.onet.pl/15303,,,,sr ... haslo.html”

Ta definicja potwierdza to co mówię, więc w czym problem?

„A na jakiej podstawie tak uważasz? Zdecydowanie się pokrywa bo cechy promowane przez społeczeństwo to cechy silnych jednostek. Słabe mogą naśladować i przejmować silne cechy w procesie wychowania ale to ci silni je ustalają. W cenie zawsze jest uroda i sprawność fizyczna, intelekt, umiejętność rozwiązywania problemów, radzenie sobie z emocjami, zwycięstwo, doskonałość, unikalność, styl, pewność siebie, pasje, radość z życia, luz, zarabianie pieniędzy, empatia, szacunek, tolerancja.”

Cechy promowane przez społeczeństwo to cechy promowane przez społeczeństwo, w średniowieczu była to asceza i umartwienie, i co? Ci którzy umartwiali się nad marnością życia byli genetycznie lepsi? Nie. Byli dostosowani do jakiegoś tam wzorca, przez co zyskiwali jakieś tam społeczne bonusy. Co tu do rzeczy ma genetyka czy inna ewolucja. Siła fizyczna to cecha obiektywnie pozytywna bez względu na zapatrywania społeczne, to samo dotyczy zdrowia etc.. Nie chodzi o to, z resztą.

Rozmowa się rozmywa to fakt, zatem uporządkujmy pewne sprawy.
Twierdzisz, że istnieje coś takiego jak dobór naturalny wynikający z bezwzględnej ewolucji. Ewolucja tak, jak twierdzisz, dąży do „wygrania” genów lepszych, czyli ich przetrwania i rozwoju, geny słabsze w naturalny sposób mają wymrzeć, bo są „2/10”. Stąd też owy determinizm. I tyle, od samego początku odnosiłem się do tej tezy i prostymi przykładami staram się wykazać, że tak nie jest. Z kolei teraz przekręcasz, że to Ciebie nie interesuje, bo liczy się jakość, czyli fakt bycia atrakcyjnym dla większej ilości kobiet jest dla Ciebie wyznacznikiem sukcesu ewolucyjnego. To że ostatecznie, więcej genów przekaże człowiek z nizin a nie Bradd Pitt jest nieistotne, otóż z biologicznego punktu widzenia jest.

Temat preferencji kobiecych celowo pominę, bo tak szczerze nie chce mi się o tym rozmawiać i nie do końca o to mi chodziło, ale generalnie prawda, skomplikowana sprawa i wszelkie czynniki mają tutaj wpływ, u mężczyzn z resztą podobnie.

„Nie. To są naturalne cechy a wychowanie może je najwyżej przekazać lub jeśli jest złe to nie pozwala się rozwinąć naturalnym cechom. Zresztą skąd się bierze wychowanie? Oczywiście z genów - rodzice z lepszymi genami lepiej wychowają swoje dzieci. Jak ktoś ma do dupy geny to można mu tłumaczyć różne rzeczy a i tak ich nie pojmie lub nie nauczy się czegoś robić. Patrzę na to tak - geny to hardware a wychowanie to software. Żeby dobra gra poszła na kompie musi być silny procesor, karta graficzna itd. Wychowanie jest bardziej uniwersalne dla każdego - pani w klasie tłumaczy fizykę i z 30 dzieci w klasie Jasiu ma szóstkę, Andrzej i Kuba piątkę, 20 osób ma 3 i 4 a kilku leni lub matołów ma 1 i 2. Każdemu zostało wytłumaczone to samo ale inaczej to przyswoili.”

To co tutaj piszesz w niczym nie koliduje z tym co ja twierdziłem. Cechy promowane przez społeczeństwo są uzależnione od specyfiki tego społeczeństwa, takie cechy jak empatia i tolerancja, z punktu widzenia ewolucyjnego są zgubne dla jednostki, a Ty to uważasz za cechę silnych osobników, bo taki jest aktualny trend społeczny. Sam widzisz jakie to jest zmienne. Czy masz czy nie masz predyspozycji, możesz zostać wychowany w niemal dowolny sposób.

„A jakimi dowodami masz zamiar poprzeć to stwierdzenie? To co społeczeństwo uznaje jest wtórne do tego co jest dla nas wartościowe ewolucyjnie. To tylko wyznacznik.”

Chodzi o to, że kwestia przetrwania genów jest uzależnione w zdecydowanej większości od naszego zdrowia fizycznego, tak było i tak będzie dopóki nie uda się zastąpić naszych ciał czymś innym. Toteż najważniejszymi cechami genetycznymi są te o podłożu fizycznym , choćby odporności na choroby etc.. Natura ma swoją autonomiczną „inteligencję” i wciąż działa wg archaicznych zasad. Jak i z kim przekażemy geny dalej, to już kwestie drugorzędne. A społeczeństwo będzie uznawać za wartościowe zarówno te cechy obiektywne, jak i wydumane przez nie, z którymi ewolucja biologiczna już nie ma nic wspólnego.

„Ja nie piszę o przyroście tylko o atrakcyjności i doborze wg siły/słabości. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby jakiś kmiot i żul ożenił się z żulicą, której zrobił 10 dzieci, które nie ma nawet jak utrzymać. Dla mnie celem nie jest rozmnażanie bo wtedy znalazłbym byle jaką babę i zrobił jej kilkoro dzieci. Chodzi o to, że jak nie jestem atrakcyjny to nie będę miał kobiety bo mam wybór tylko w tych nizinach. I w tym momencie nawet jakbym spotkał złotą rybkę i poprosiłbym ją o atrakcyjność 10/10 to mam już świadomość tych mechanizmów i przez to w ogóle nie chcę żadnej kobiety. Nie potrzeba mi tego bo związki nie są tym czym chciałbym aby były. To tylko czysto zwierzęcy instynkt i kulturowe głupoty a mi się marzyła jakaś wartość, realny sens i tutaj tego nie znajdę, tak jak nigdzie indziej.”

Taka jest ich taktyka ekspansji, jest ona skuteczna i tyle w temacie. A to już nie moja wina, że to wszystko jest tak poukładane jak jest. Też chciałbym, żeby część bajek z dzieciństwa okazało się prawdą.
No właśnie mówię, że Ty piszesz o czymś innym. I co z tego, że niziny są nieatrakcyjne dla wyżyn, gdyby istniał determinizm, niziny powinny wymierać, a doskonali mnożyć.

„Skoro nic nie potrafią to nie znaczy, że zapłodnić też nie. Sam piszesz, że wśród nizin jest największy przyrost ale te niziny są nieatrakcyjne dla lepszych jednostek więc chyba sobie właśnie zaprzeczyłeś.”

Zupełnie świadomie.

„Ale z tym obywatelem Aten to chyba przesada - ludzie wierzący w takie głupoty jak kiedyś, nie mający dostępu do faktów musieli być głupsi nawet jeśli mieli większe teoretyczne IQ czyli zdolność do przetwarzania informacji.”

Tam była mowa, że gdyby pojawił się w naszych czasach i mógł korzystać z naszej wiedzy. Mniej wiedzieli bo nie mogli wiedzieć więcej, co nie oznacza, że nie mieli wyższego potencjału niż współcześni.

„Po prostu można uznać, że rozmnażają się głównie debile a ludzie świadomi częściej nie decydują się na dzieci ale są w związkach więc taki związek "zabiera" jedną wartościową z pkt widzenia genetyki kobietę i jednego wartościowego mężczyznę podczas gdy ci mniej wartościowi mają kilkoro dzieci, które potem też mają swoje dzieci itd. Rywalizacja dalej jest tylko, że nie dotyczy ona zapłodnienia - bardziej poważania w społeczeństwie.”

No to potwierdzasz to co mówiłem i co rzeczywiście występuje. I oni właśnie osiągają ewolucyjny sukces, ale nie subiektywny sukces na poziomie towarzyskim czy szanowania w społeczeństwie, o który Tobie chodzi.

„Nic nie szwankuje. Ewolucja dość często promuje jednostki, które mają wiele atrakcyjnych cech bez wysiłku bo właśnie takie mają atrakcyjne geny. Skoro ktoś musi się wysilać to już raczej nie jest taki z natury. Natura promuje też niestety zdemoralizowane jednostki bo takie akurat są silne i podobają się często kobietom.”

No szwankuje, skoro to nie piękni, bogaci i doskonali tak czynią a jednostki zdemoralizowane, i względnie nieprzydatne społecznie. Raczej nie tyle szwankuje, co po prostu inne mechanizmy mają tutaj istotniejszą rolę.

„A niby w jakim kierunku? To nie ma najmniejszego sensu. A jak wiesz jak wyzbyć się tej cholernej potrzeby to płacę ci 2 tys zł za usługę. Dasz skuteczną radę, która zadziała to robię przelew :) Niczego tak nie pragnę jak pozbycia się tej potrzeby i poczucia jakieś innej np jakieś hobby przy okazji dające kasę i wartość społeczną bez starania się o kobietę.”

Wiem, że można, wiem, że ja tak potrafię, ale skąd mam wiedzieć czy to tak samo zadziała na Tobie?

„To jest nieprawda. Fakt, że więcej jest głupich i przeciętnych i to oni przekażą dalej geny nie oznacza, że oni kogokolwiek pokonują. Właśnie są to jednostki, które przegrały ale dobierają się z innymi przegranymi jednostkami płci przeciwnej, których jest większość. Jednak to Brad Pitt wygrywa z moim sąsiadem alkoholikiem Józkiem, który ma 5 dzieci bo to Brad a nie Józek ma szansę na najlepsze kobiety.”

No ewolucyjnie nie przegrały, dopóki będą dalej przekazywać geny. A cała reszta to już kwestia jaki cel sobie obrałeś i czy go osiągnąłeś i co interpretujesz jako sukces czy klęskę w życiu, wpływ ma tutaj wszystko, nie tylko geny.

„Nie wypierają. Jedynie stanowią większość.”

Wypierają jeśli zajmują miejsca tych lepszych, jak w przypadku powojennej Polski np. Inna sprawa, że niemożliwym jest zaspokojenie potrzeby bycia kimś ważnym każdemu człowiekowi na świecie, co nie znaczy, że bycie ważnym jest zarezerwowane dla jakiejś grupy z konkretnym genotypem.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
08 gru 2014, 23:08

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 06 kwi 2015, 21:30
jetodik, ignorujesz skutki i przyczyny gustów. Jakoś tak jest, że prostakom podobają się inne kobiety niż ludziom, którzy mają wysublimowany gust, są z wyższych sfer. Tak jak plebs je Mc Donalds a ktoś z wyższych sfer je steki w drogiej restauracji.

Partnerzy mogą podobać się sobie nawzajem jeśli obydwoje są zboczeni, są prostakami, idiotami. Słuchają disco polo, jedzą w Mc Donalds i piją harnasia i hoop colę. Jeśli większość będzie tak postępować to przyznam ci rację, że oni nie są wyznacznikiem wartości. I możliwe, że tak właśnie jest. Natomiast wyznacznikiem wartości są silne jednostki. Po prostu jest coś takiego jak wyczucie smaku, gustu.

Sadyzm jest wartością negatywną. Te cechy, które opisałem są pozytywne i można to udowodnić bo i dzisiaj psychopatia jest niezłym atutem w przetrwaniu ale jest oceniana negatywnie przez większość.

patologia,

patologia napisał(a):Ta definicja potwierdza to co mówię, więc w czym problem?


W którym miejscu potwierdza?

Cechy promowane przez społeczeństwo to cechy promowane przez społeczeństwo, w średniowieczu była to asceza i umartwienie, i co? Ci którzy umartwiali się nad marnością życia byli genetycznie lepsi? Nie. Byli dostosowani do jakiegoś tam wzorca, przez co zyskiwali jakieś tam społeczne bonusy.


Nie bardzo mi się wydaje żeby asceta miał większe szanse u kobiet nawet w średniowieczu :D To proste - nie tak dawno panował jakiś wzorzec mężczyzny, który niekoniecznie przystaje do cech, które biologicznie kręcą kobiety. Dzisiaj widzę, że coraz więcej kobiet mówi wprost co je kręci - siła, dominacja, zwycięstwo, intelekt. Ale nie tak dawno mówiło się, że mężczyzna musi być opiekuńczy, wrażliwy, miły... taki Rysio z Klanu. I takich facetów kobiety świadomie chciały bo to wynikało z ich przemyśleń. A kręciło je co innego, to co mają w genach. Pewnych rzeczy kultura nie przeskoczy. Podobnie jak monogamia, która jest wpajana kulturowo a mężczyzna jest poligamiczny i tylko w momencie zakochania przestaje zwracać uwagę na inne kobiety. Częśc kultury jest wtórna do cech genetycznych a część do tego nie przystaje i stąd potem zdrady itd. Np kiedyś rodzice wybierali córce męża bo chodziło o majątek. I co? Były zdrady, romanse po kryjomu. Myślę, że przeceniasz znaczenie kultury, nadajesz temu za dużą wagę.

Twierdzisz, że istnieje coś takiego jak dobór naturalny wynikający z bezwzględnej ewolucji. Ewolucja tak, jak twierdzisz, dąży do „wygrania” genów lepszych, czyli ich przetrwania i rozwoju, geny słabsze w naturalny sposób mają wymrzeć, bo są „2/10”. Stąd też owy determinizm. I tyle, od samego początku odnosiłem się do tej tezy i prostymi przykładami staram się wykazać, że tak nie jest.


Oj nie, wydaje mi się, że w takim razie źle zrozumiałeś temat. Pisałem, że nie ma znaczenia kto przetrwa. Jeśli chcesz udowodnić to, że wcale nie przetrwają tylko najsilniejsze jednostki i geny to masz rację ale dyskusja na ten temat jest bezcelowa. Sednem tego wątku jest zwrócenie uwagi na mechanizm doboru naturalnego - jeśli mam 2/10 to mam szansę na kobiety na mniej więcej swoim poziomie. Mało tego - muszę stworzyć kobiecie lepszy obraz siebie niż ona sama ocenia siebie. Kobiety mają naturę hipergamiczną czyli kręci ich samiec lepszy niż one same (wg ich indywidualnej oceny).

Kobieta nie chce być z kimś słabym i nieatrakcyjnym, mężczyzna nie chce być z brzydką kobietą... Ale nie mamy wielkiego wpływu na swoją atrakcyjność. Podobnie rywalizacja trwa wewnątrz samców i wewnątrz samic. Myślisz, że skąd wzięła się nietolerancja dla homoseksualistów w prymitywnych środowiskach? Właśnie stąd, że oni od razu odpadają z rywalizacji wewnętrznej samców gdzie na początku na podwórku wygrywa silniejszy, potem sprytniejszy kto ma większy intelekt i wymyśla strategie, potem ten kto potrafi stworzyć wokół siebie otoczkę kogoś wartościowego kto jest lubiany przez większość i zna się na kontaktach społecznych, myśli psychologicznie. Jeszcze wyżej jest ktoś kto potrafi stworzyć ideologię, z której czerpią inni - jest naturalnym liderem, przywódcą. U kobiet są inne mechanizmy, których raczej nie znam ale też rządzi najsilniejsza, która wyznacza jakieś ścieżki, ma zasady i powodzenie.

Ktoś rodzi się słabszy to ma odpowiednio niższą rolę w hierarchii. Celem jest doskonałość, zwycięstwo, szczyt hierarchii, szacunek, samorealizacja. To wszystko jest nauka o ego. Znano to już dawno temu na wschodzie gdzie panował buddyzm, zna to dzisiejsza psychologia. Jeśli rezygnujemy z tych wartości, rywalizacji, doskonalenia się to wpadamy w nihilizm, przegrywamy i nie mamy żadnych wartości, a jeśli chcemy rywalizować to musimy mieć predyspozycje do bycia lepszym i ciężką pracą do tego dążyć. Wygrają nieliczni a większość odpada i kończy z depresją, z przegranym życiem, bez osiągnięć, przeżyć, szacunku. Nad takimi ludźmi reszta się lituje, nawet pomaga ze współczuciem. To jest smutne a świadomość tego odbiera mi jakiekolwiek chęci do życia bo kiedyś potrafiłem być tym najsilniejszym. Był taki okres, że wiedziałem zawsze co trzeba robić, podejmowałem duże ryzyko, umiałem manipulować kobietami, wiedziałem z kim trzeba się trzymać żeby było dobrze. Tak sobie płynąłem przez życie w wieku do 15 lat. Pierwsze browary, pierwsze jointy na klatce. I nagle dojrzałem i okazało się, że to wszystko jest bez sensu. Zacząłem bardzo współczuć słabszym. Przedtem starałem się ich uczyć tej siły bo wcale nie wykorzystywałem do tego siły fizycznej. Nie miałem jej wiele ale silniejsi szanowali mnie za inne rzeczy i te cechy starałem się wpoić tym przegranym, którzy stali na przerwie pod ścianą i nikt z nimi nie chciał rozmawiać. Potem zrozumiałem, że wszyscy nie mogą wygrywać - na każdego zwycięzcę przypada kilku przegranych. Starałem się znaleźć sens uniwersalny dla każdego ale go nie znalazłem. Wszystkim rządzi determinizm i pewne mechanizmy, które można spokojnie poznać.

Czy masz czy nie masz predyspozycji, możesz zostać wychowany w niemal dowolny sposób.


No właśnie się nie da. Zrozumiałem to kiedy chciałem uczyć siły tych słabszych. Oni woleli zostać słabszymi - oni już ocenili tych silniejszych jako złych. Niektórzy wolą chodzić w potarganym dresie i narzekać, że żadna kobieta ich nie chce bo jaką wartość ma "miłość" kobiety, która zakochuje się w stworzonym wizerunku. Ale tak właśnie kobiety postępują a mężczyźni są pod tym względem jeszcze gorsi. A ja teraz przejąłem myślenie tych słabszych bo ich zrozumiałem. Rozumiem zarówno bandziorów, alkoholików i narkomanów jak i tych frajerków w okularkach, którzy stali na przerwie z boku a teraz chodzą w potarganym swetrze do pracy do jakiegoś biura. Nie rozumiem tylko ludzi wierzących w religijne głupoty - nie wiem jak można sobie wmówić coś takiego

Chodzi o to, że kwestia przetrwania genów jest uzależnione w zdecydowanej większości od naszego zdrowia fizycznego


Wiem. Chorzy już przegrali. Dlatego mój kolega był bliski samobójstwa bo kiedy zachorował kobiety przestały się nim interesować a wcześniej był casanovą. Dlatego większość ludzi gardzi osobami otyłymi albo z odwrotnego bieguna - chucherkami. Dlatego takim zainteresowaniem cieszy się sport.

Tam była mowa, że gdyby pojawił się w naszych czasach i mógł korzystać z naszej wiedzy. Mniej wiedzieli bo nie mogli wiedzieć więcej, co nie oznacza, że nie mieli wyższego potencjału niż współcześni.


Przykro mi ale to są opowieści z gatunku "co by było gdyby w dupie rosły grzyby". Nie ma jak tego dziś ocenić. Można jedynie gdybać a ja lubię konkrety a nie hipotezy i wierzenia.

Wiem, że można, wiem, że ja tak potrafię, ale skąd mam wiedzieć czy to tak samo zadziała na Tobie?


Dopóki nie spróbujesz przedstawić mi swojego sposobu to się nie dowiesz. Ja wychodzę z założenia, że określony skutek powoduje określoną przyczynę w większości przypadków a więc jeśli ktoś osiąga sukces, coś mu się udaje to jeśli zrobię to co on osiągnę podobne efekty. Jak grałem w piłkę na boisku szkolnym to obserwowałem jak grają starsi, lepsi i oglądałem mecze podglądając Zidane'a, Figo, Ronaldinho, Adriano, Ronaldo (tego brazylijczyka) i starałem się robić to samo a potem jak już to umiałem to wymyślałem swoje patenty oparte o podobne patterny :) Żeby szło mi z kobietami patrzyłem na to co robią starsi, którzy podobają się dziewczynom i robiłem podobnie a potem dodawałem coś od siebie jak tamto było już opanowane. Akurat w tej kwestii niestety dziś musiałbym wprowadzić pewną sztuczność bo to działało jeszcze kiedy mogłem snuć plany przyszłości a dziewczyny były głupsze i miały do wyboru głupszych chłopaków (stare dzieje, mniej więcej do 18 roku życia). Dziś mógłbym także to wykorzystać ale już nie mogę, już emocje mi w tym przeszkadzają bo musiałbym udawać. Ale jak masz sposób, który u ciebie działa na pozbycie się pożądania, myślenia o kobietach i możesz wyznaczać sobie inne cele to podaj mi sposób. Jak zadziała to dostaniesz 2 k zł za free :)
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 06 kwi 2015, 21:47
Hitman,
Sadyzm jest wartością negatywną.


no właśnie jest negatywną niezleżnie od opinii większości ani od tego na ile jest skuteczny ewolucyjnie i tego czy silnym jednostkom będzie się podobał czy nie i na tej samej zasadzie gusta choćby niewiadomo jak uzasadnione ewolucyjnie, opinia większości nie nadaje czemuś wartości.

ja zawsze miałem zupełnie na odwrót niż Ty, jak podobała mi się jakaś dziewczyna to sprawdzałem czy kumplom też się podoba, jak się podobała to w duchu byłem zły bo wiedziałem, że może ona przebierać i mam mniejsze szanse u niej. zawsze chciałem mieć kobiete która podoba się tylko mnie a dla innych jest pasztetem, niestety nigdy mi się to nie udało :)

-- 06 kwi 2015, 21:01 --

Natomiast wyznacznikiem wartości są silne jednostki. Po prostu jest coś takiego jak wyczucie smaku, gustu.


nie są, jak zrobimy ankiete wśród silnych jednostek i wyjdzie, że najładniejsza jest przykładowo Penelope Cruz, to jakie to ma znaczenie dla kogoś komu podoba się jego żona najbardziej? gdzie tu problem? on może uznać, że ma brzydszą żonę niż Penelope Cruz? ewentualnie może uznać, że w gronie jakimś tam jego żona postrzegana za brzydszą ale dlatego, że to postrzeganie w gronie silnych jednostek stanowi wartość względną, w ogóle nie przekłada się na jego odbiór tego faceta swojej żony, ona nie dostaje przez to jakiejś deformacji twarzy itd.

-- 06 kwi 2015, 21:31 --

albo jeszcze inaczej, ta Penelope Cruz podobać się będzie silnym jednostkom, nie dlatego, że jest piękna sama w sobie, bo sama w sobie nie jest piękniejsza od żaby, a dlatego, ze pewne podświadome neurobiologiczne procesy każą im postrzegać ją jako piękną, ot procesy, które ewoluowały przez miliony lat bez celu...innymi słowy to że skuteczne ewolucyjnie nie znaczy, że stanowiące o wartości - błąd naturalistyczny.

tak samo skuteczne ewolucyjnie procesy kierujące popędem silnych jednostek żabich nie stanowią o tym, że żaby wywołujące te popędy u innych żab są wartościowe, są conajwyżej skuteczne reprodukcyjnie.
no chyba, że dla kogoś skuteczność reprodukcyjna oznacza wartość samą w sobie, dla mnie to żadna wartość.

tak samo jest z zapachami coś co nam pachnie przykładowo kotu może śmierdzieć i na odwrót, to wszystko jest względne.
liczy się tylko czy mamy szanse zdobyć to co nam się podoba, co nam daje radość itd., jeśli nie to wtedy jest już prawdziwy problem, ale Twojego nie rozumiem :D
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 06 kwi 2015, 23:26
no właśnie jest negatywną niezleżnie od opinii większości ani od tego na ile jest skuteczny ewolucyjnie i tego czy silnym jednostkom będzie się podobał czy nie i na tej samej zasadzie gusta choćby niewiadomo jak uzasadnione ewolucyjnie, opinia większości nie nadaje czemuś wartości.


Ale sadyzm jest potępiony przez większość więc to zgadza się bardziej z moją teorią niż z twoją ;)

ja zawsze miałem zupełnie na odwrót niż Ty, jak podobała mi się jakaś dziewczyna to sprawdzałem czy kumplom też się podoba, jak się podobała to w duchu byłem zły bo wiedziałem, że może ona przebierać i mam mniejsze szanse u niej. zawsze chciałem mieć kobiete która podoba się tylko mnie a dla innych jest pasztetem, niestety nigdy mi się to nie udało :)


Wynikało to z niskiego poczucia wartości. Czułeś, że kumple mogą okazać się bardziej wartościowi niż ty i przegrasz z nimi rywalizację. Ja z kolei jak podobała mi się jakaś dziewczyna chciałem uzyskać potwierdzenie czy podoba się innym żeby zweryfikować swoje upodobania i sprawdzić czy są prawidłowe ;)

nie są, jak zrobimy ankiete wśród silnych jednostek i wyjdzie, że najładniejsza jest przykładowo Penelope Cruz, to jakie to ma znaczenie dla kogoś komu podoba się jego żona najbardziej? gdzie tu problem? on może uznać, że ma brzydszą żonę niż Penelope Cruz?


Nie wyjdzie, że jakaś jedna osoba jest najładniejsza. Wyjdzie, że ładna jest Penelope Cruz, Olivia Wilde, Adriana Lima, Angelina Jolie (nie rozumiem jej fenomenu ale skoro się podoba to ok), Barbara Palvin, Magdalena Frąckowiak. Wyjdzie też, że brzydka jest jakaś Malwina z dużym nosem, gruba Berta, żona prezydenta, bezzębna Julia i zezowata Kobra z Łodzi. Istnieje obiektywne piękno i indywidualna hierarchia piękna ale jak ktoś uznaje brzydką laskę za ładną to dlatego, że sam jest brzydki. Nie znasz takich przykładów? Mam takiego ziombla, który jest obiektywnie brzydki. I tak się składa, że kobiety, które mu się podobają są zdecydowanie brzydsze od średniej i z innymi kolegami wszyscy zgadzamy się co do tego, że jego gust jest słaby. Ale jaki ma być skoro on sam jest brzydalem? Uprościłem teraz wartość do urody a do końca tak nie jest bo kobiety patrzą na różne rzeczy. Ale myślę, że pojmujesz o co mi chodzi :)

albo jeszcze inaczej, ta Penelope Cruz podobać się będzie silnym jednostkom, nie dlatego, że jest piękna sama w sobie, bo sama w sobie nie jest piękniejsza od żaby, a dlatego, ze pewne podświadome neurobiologiczne procesy każą im postrzegać ją jako piękną, ot procesy, które ewoluowały przez miliony lat bez celu...innymi słowy to że skuteczne ewolucyjnie nie znaczy, że stanowiące o wartości - błąd naturalistyczny.


Czyli co, nihilizm? Wszystkie kobiety są brzydkie a my postrzegamy je jako ładne bo uruchamiają się neurobiologiczne procesy? W takim razie warto zadać sobie pytanie skąd wzięły się takie procesy, że mój mózg każe mi uznawać za ładną Barbarę Palvin a nie Dorotę Wellman. Uroda tych kobiet musiała świadczyć o jakości ich genów bądź też każdy facet myli się oceniając urodę a więc żadna kobieta nie jest ani ładna ani brzydka czyli nie powinna mi się podobać żadna i powinienem przezwyciężyć biologiczne procesy, które są bez żadnego sensu i wartości a mną sterują.

tak samo jest z zapachami coś co nam pachnie przykładowo kotu może śmierdzieć i na odwrót, to wszystko jest względne.


Czyli powinniśmy się wyzbyć oceny czegoś jako zapach skoro to obiektywnie nie ma wartości.

liczy się tylko czy mamy szanse zdobyć to co nam się podoba, co nam daje radość itd., jeśli nie to wtedy jest już prawdziwy problem, ale Twojego nie rozumiem :D


Nie. To byłby egoizm i pogrążanie się w bezsensownej iluzji. Powinniśmy zweryfikować czy to co nam się podoba i daje nam radość ma realną wartość i sens. Jeśli to tylko nieracjonalne mechanizmy to warto się ich wyzbyć dążąc do obiektywnych wartości i sensów.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Muka500 06 kwi 2015, 23:28
Amfce też lubił samce i samiczki
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 21:39

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 06 kwi 2015, 23:56
jetodik napisał(a):ja zawsze miałem zupełnie na odwrót niż Ty, jak podobała mi się jakaś dziewczyna to sprawdzałem czy kumplom też się podoba, jak się podobała to w duchu byłem zły bo wiedziałem, że może ona przebierać i mam mniejsze szanse u niej. zawsze chciałem mieć kobiete która podoba się tylko mnie a dla innych jest pasztetem, niestety nigdy mi się to nie udało :)


Aaa jeszcze co do tego - właśnie udowadniasz tu to o czym jest ten wątek :) Jak tobie podobała się dziewczyna to kumplom też bo ocena urody jest uniwersalna. Nie trafiłeś na przypadek, że podoba ci się laska a nie podoba się innym bo podobnie z kumplami oceniacie urodę. Ale jak ktoś sam ma niską wartość i chce zamoczyć to musi stwierdzić, że podoba mu się jakaś brzydsza. Ja chciałem żeby podobały mi się kobiety, które podobają się innym bo wiedziałem, że zdobycie takiej to zwycięstwo a gdyby mi się podobała taka, która nie podoba się innym to mógłbym ja zdobyć ale wtedy to nie miałoby żadnej wartości. Inni oceniliby mnie jako kogoś słabego kto ma słabą kobietę i byłbym bezwartościowy jako chłopak brzydkiej dziewczyny.

-- 07 kwi 2015, 00:20 --

jetodik, patologia, widzę, że ktoś streścił książkę, o której napisałem więc może przeczytajcie to : http://spolecznosc.grmg.pl/topic/3181-e ... 99-w-pary/
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 07 kwi 2015, 09:38
Ewolucja promuje silniejsze, bardziej zaradne, umiejące się lepiej dostosować istoty. Jednak nie przewiduje tego, że kiedyś może narodzić się jakiś "słabeusz", ogólnie chorowity o słabszych cechach przystosowawczych do współistnienia w społeczeństwie, w obecnym środowisku, taki których eliminuje z życia. Oczywiście ewolucja to jest tylko proces jaki zachodzi a nie jakiś byt, który jest mądry albo głupi. Po prostu jest jaki jest. Więc przypuśćmy, że ten oto słabowity osobnik ma dostęp do np. śmiercionośnego dla całej populacji wirusa, (dlatego że ma talent w tej dziedzinie, więc zajmuje się genetyką), i wykorzystuje go do zgładzenia całego gatunku ludzkiego. I co się dzieje? Formuła ewolucji, która działała przez miliony lat nagle zawodzi a wygrywa słabeusz którego chciała wyeliminować. Równie dobrze ten oto słabeusz mógłby zostawić podobnych sobie przy życiu, (niekoniecznie słabych ale zakładając że tak jest dla tej mojej teorii), i wybiera z nich tylko geniuszy, którzy stwierdzają, że trzeba wziąć we własne ręce te ślepe procesy i pokierować samemu tym procesem. Więc w pewnych okolicznościach siła fizyczna, wygląd, inne cechy społeczne nagle przestały by być ważne, ważniejszy byłby nowy rozwój i nowe kryteria dla silnego osobnika, który mógłby mieć właśnie specyficzny rodzaj intelektu, który poprowadziłby ludzkość w innym kierunku. Więc w pewnych warunkach nawet słabe jednostki mogą okazać się silne. Wtedy ewolucja nadal by działała ale wszystko by się skomplikowało. Wtedy te oto jednostki mogły by (zakładając że panują nad procesami starzenia i beznadziejnego przekazywania "słabych" genów) zakpić sobie z ewolucji bo mogły by poprowadzić dalsze procesy tak jakby chciały. Tylko, że patrząc z jeszcze szerszego punktu widzenia takie anomalie jak przejęcie kontroli nad ewolucją mogło by być naturalnym procesem wśród inteligentych, wysoko rozwiniętych organizmów ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez NN4V 07 kwi 2015, 09:46
abrakadabra xx napisał(a):...Równie dobrze ten oto słabeusz mógłby zostawić podobnych sobie przy życiu, (niekoniecznie słabych ale zakładając że tak jest dla tej mojej teorii), i wybiera z nich tylko geniuszy, ...

Na jego miejscu zostawiłbym tylko samice. ;)
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4345
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 07 kwi 2015, 11:01
NN4V napisał(a):
abrakadabra xx napisał(a):...Równie dobrze ten oto słabeusz mógłby zostawić podobnych sobie przy życiu, (niekoniecznie słabych ale zakładając że tak jest dla tej mojej teorii), i wybiera z nich tylko geniuszy, ...

Na jego miejscu zostawiłbym tylko samice. ;)


I 800 ton viagry, jakby wszystkie chciały zaspokoić swoje potrzeby to było by to konieczne ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

przez Hitman 07 kwi 2015, 12:52
abrakadabra xx, ale skoro taki osobnik potrafiłby zmienić bieg historii to znaczyłoby to, że właśnie był silny ;) Problem polega na tym, że ja nie będę nic zmieniał choć wiem, że gdybym tak sobie postanowił i szedł do celu po trupach to zmieniłbym bieg historii i zrobił coś spektakularnego. Nie widzę w tym sensu żebym ja miał mieć lepiej kosztem kogoś. Skoro życie nie zostawia takiej możliwości to ja nie będę na siłę zmieniał świata szkodząc innym. Coś zdobytego w taki sposób nie ma żadnej wartości.

jetodik, patologia, Jeszcze raz zwrócę się do was bo dziwi mnie, że nie podzielacie mojego toku myślenia :D Żeby dobrze zobrazować co mam na myśli podam taki przykład. Jest dziewczyna, która nazywa się Magda i 100 mężczyzn. Patrzę na nią i myślę, że mi się podoba, odczuwam to w ciele w wiadomy sposób. To nie ma żadnej wartości bo to tylko moje subiektywne odczucie. Muszę mieć potwierdzenie na wartość subiektywnego odczucia więc pytam się 100 mężczyzn komu jeszcze podoba się Magda. Okazuje się, że:
- nikomu - wtedy muszę zmienić w sobie cechę, która powoduje, że Magda mi się podoba
- wszystkim - wtedy to podobanie się faktycznie ma wartość o ile uda mi się sprawić żeby ona wybrała mnie a nie ich
- połowie się podoba a połowie nie lub większość mówi, że jest średnia - wtedy rozglądam się czy nie ma gdzieś lepszej kobiety ;)

Dla mnie wartość mają tylko idee, obiekty realne. Ładne kobiety, które są ładne w mierzalny sposób a nie tylko subiektywnie dla mnie, dobre jedzenie, zwycięstwo w sporcie (jak najbardziej do zmierzenia ale wartość może łatwo spaść po przegranej w kompromitujący sposób albo w prestiżowym meczu i wtedy wcześniejsze zwycięstwa się nie liczą), wartościowa muzyka, poezja, ekskluzywny alkohol, stylowy ubiór, stylowa osobowość. To są realne wartości a nie tylko te w mojej głowie. Dążymy do realnych zdarzeń bo te dają nam przyjemność. Mogę sobie wyobrazić w głowie, że jestem bogaty a mogę mieć to bogactwo - wartość ma tylko to realne, to co mam w dłoni, to co zdobyłem w realnym świecie i jest mierzalne.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 07 kwi 2015, 17:01
Hitman, no ja wiem że są kobiety które podobają się większości i takie które prawie nikomu, ale to dalej nie czyni je obiektywnie pięknymi - pięknymi samymi w sobie.
po prostu mają cechy np. zdradzające płodność które mechanizmy klasyfikujące u większości facetów nastawione są aby odbierać jako atrakcyjne i tyle, a te mechanizmy z kolei nie są wyznacznikami, wyewoluowały po prostu w taki sposób bo to zapewniało skuteczność reprodukcyjną.
dając tym mechanizmom (ich liczbowej przewadze) wyznacznik piękna obiektywnego popełnia się błąd naturalistyczny.
taka Penelope Cruz nie jest w rzeczywistości ładniejsza od żaby, co najwyżej może dla konkretnych osób być taka, dla większości ludzi nawet, ale to nic poza ich percepcją nie znaczy i ten komu się ona nie podoba nie powinien zwracać uwagi na gusta innych, bo tylko do swojej percepcji ma dostęp.
Ostatnio edytowano 07 kwi 2015, 17:02 przez jetodik, łącznie edytowano 1 raz
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez bittersweet 07 kwi 2015, 17:02
Żeby dobrze zobrazować co mam na myśli podam taki przykład. Jest dziewczyna, która nazywa się Magda i 100 mężczyzn. Patrzę na nią i myślę, że mi się podoba, odczuwam to w ciele w wiadomy sposób. To nie ma żadnej wartości bo to tylko moje subiektywne odczucie. Muszę mieć potwierdzenie na wartość subiektywnego odczucia więc pytam się 100 mężczyzn komu jeszcze podoba się Magda. Okazuje się, że:
- nikomu - wtedy muszę zmienić w sobie cechę, która powoduje, że Magda mi się podoba
- wszystkim - wtedy to podobanie się faktycznie ma wartość o ile uda mi się sprawić żeby ona wybrała mnie a nie ich
- połowie się podoba a połowie nie lub większość mówi, że jest średnia - wtedy rozglądam się czy nie ma gdzieś lepszej kobiety
jestes konformista absolutnym, kompletnie nie masz kregosłupa, kierujesz sie cudzym zdaniem, z kim seks uprawiać :bezradny: przy czym sam sobie przeczysz, stwierdzajac gdzies tam powyzej, ze gust wiekszosci, to gust plebsu :shock:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez jetodik 07 kwi 2015, 17:08
to tak jakby jakaś potrawa większości nie smakowała, to jaki to jest problem aby ją jeść skoro mi by smakowała? :D
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Samce i samice - bezwzględna ewolucja i determinizm

Avatar użytkownika
przez NN4V 07 kwi 2015, 19:20
bittersweet napisał(a):
Żeby dobrze zobrazować co mam na myśli podam taki przykład. Jest dziewczyna, która nazywa się Magda i 100 mężczyzn. Patrzę na nią i myślę, że mi się podoba, odczuwam to w ciele w wiadomy sposób. To nie ma żadnej wartości bo to tylko moje subiektywne odczucie. Muszę mieć potwierdzenie na wartość subiektywnego odczucia więc pytam się 100 mężczyzn komu jeszcze podoba się Magda. Okazuje się, że:
- nikomu - wtedy muszę zmienić w sobie cechę, która powoduje, że Magda mi się podoba
- wszystkim - wtedy to podobanie się faktycznie ma wartość o ile uda mi się sprawić żeby ona wybrała mnie a nie ich
- połowie się podoba a połowie nie lub większość mówi, że jest średnia - wtedy rozglądam się czy nie ma gdzieś lepszej kobiety
jestes konformista absolutnym, kompletnie nie masz kregosłupa, kierujesz sie cudzym zdaniem, z kim seks uprawiać :bezradny: przy czym sam sobie przeczysz, stwierdzajac gdzies tam powyzej, ze gust wiekszosci, to gust plebsu :shock:

No właśnie. "Stylowy ubiór", 'stylowa osobowość' - koń by sie uśmiał. A co mnie obchodzi zdanie motłochu? To żałosne.
Wartościowa muzyka? Tyle w niej wartosci, ile mi się podoba. Snob.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4345
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do