Na pożeganie mnie pobił

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 05 kwi 2015, 11:38
Mnie w sumie nie dziwi, że zadajesz pytanie o to, czy to Twoja wina. Nie chodzi o to, że jesteś winna (przynajmniej z tej wersji nic na to nie wskazuje), chodzi o to, że dokładnie tak to działa. I to jest jedna z najbardziej okrutnych rzeczy, jakie można zrobić słabej osobie: obwinić ją za wszystkie świństwa jakie się zrobiło. Nawet jeśli byś go zdradziła i okłamała, bicie słabszej osoby za karę jest niedopuszczalne i to nigdy nie będzie winą nikogo poza Twoim chłopakiem. Jest chamem i Twoje próby usprawiedliwiania go niedługo sprawią, że sama przestaniesz brać siebie na poważnie. Urwij kontakt, na zawsze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 09 kwi 2015, 16:27
wysłowiona,
Przeczytałam to, co napisałaś sto razy i jestem w ciężkim szoku...
Zawsze wszystko było moją winą - wmawiał mi sukcesywnie przez dwa lata. A ja w to wierzyłam...
Dla przykładu - chłopak, mimo młodego wieku, ma problemy z prostatą, a co za tym idzie - nie zawsze jego życie seksualne wygląda tak, jakby sobie tego życzył. W momentach, nazwijmy to delikatnie, "łóżkowych porażek" słyszałam, że to moja wina, bo jak sobie pomyśli o moim byłym chłopaku i o tym, że tamten też mnie dotykał, odechciewa mu się. Z perspektywy czasu widzę, jaka głupia byłam, że go pocieszałam, przepraszałam (! tak, przepraszałam za to, że nie był moim pierwszym i jedynym - żałosne, wiem) i prosiłam, by o tym nie myślał. Nie przyszło mi nawet do głowy, że to zwykła manipulacja i wpajanie we mnie poczucia winy.
Podobnie postępował odwoławszy ślub; przytaczał dziesiątki argumentów świadczące o tym, iż czuł się niekochany, nieważny (np. dlatego, że nie pozbyłam się wszystkich rzeczy, które dostałam od swojego byłego chłopaka albo które, jego zdaniem, przypominały mi tamten związek; nie widziałam sensu w wyrzucaniu/sprzedawaniu kolczyków z białego złota tylko dlatego, że dostałam je na osiemnastkę od gościa, z którym wtedy byłam, nie chciałam spalić jakiegoś tam misia, który nic dla mnie nie znaczył, ale po prostu był ładny <skończyło się na tym, że musiałam na jego oczach wywalić maskotkę do kosza na śmieci pod sklepem>, a z tych najbardziej skrajnych - bo gdy leciała w radiu jakaś tam piosenka to się zamyśliłam, rozmarzyłam i on był PEWNY, że myślałam wtedy o kimś innym). I, choć teraz sama się sobie dziwię, poddawałam się. Oficjalna wersja jest taka, że ślub został odwołany, bo byłam w szpitalu - broniłam gnoja. Wcale nie byłam; wyszłam prawie dwa tygodnie wcześniej przed ustaloną datą ślubu, ale czułam, że nie doszło do niego przeze mnie, bo tak mi wmawiał...
Dobijał mnie ciągle tekstem: KAŻDY MA TO, NA CO ZASŁUŻYŁ...
... czasem dodawał: PRZECIEŻ WIESZ, ŻE GDYBYŚ TYLKO CHCIAŁA, MÓGŁBYM BYĆ DLA CIEBIE DOBRY...

Nawet nie wiecie, jak bardzo "gimnastykowałam się", żeby zasłużyć na jego miłość i dobre traktowanie. Często poniżałam się, płaszczyłam przed nim... Robiłam wszystko, co kazał/chciał/mógłby chcieć.

Byłam bezwolną kukiełeczką. Kukiełeczką, która zrobi wszystko, byle tylko jej nie zostawiał. A on to wykorzystywał; czuł moją słabość i strach.

wysłowiona,

teraz dopiero "kminię" to wszystko. I strasznie mi przykro, że w tak okrutny sposób manipulował mną człowiek, któremu ufałam jak nikomu na świecie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 09 kwi 2015, 16:50
Trzymam kciuki za Ciebie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez NN4V 09 kwi 2015, 16:55
cheiloskopia napisał(a):...Zawsze wszystko było moją winą - wmawiał mi sukcesywnie przez dwa lata. A ja w to wierzyłam...
.... Nie przyszło mi nawet do głowy, że to zwykła manipulacja i wpajanie we mnie poczucia winy.....
.....Robiłam wszystko, co kazał/chciał/mógłby chcieć....
.....manipulował mną człowiek, któremu ufałam jak nikomu na świecie...

Nie przejmuj się. Tobie się udało.
Jak ma przejrzeć na oczy osoba manipulowna jw. od dwudziestu kilku lat?
Manipulowana przez człowieka, któremu z definicji ufa się jak nikomu na świecie?
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 09 kwi 2015, 17:06
[quote="NN4V"]Nie przejmuj się. Tobie się udało.
Jak ma przejrzeć na oczy osoba manipulowna jw. od dwudziestu kilku lat?
Manipulowana przez człowieka, któremu z definicji ufa się jak nikomu na świecie?[/quote]

To strasznie przykre... Rozumiem, o co Ci chodzi - cóż z tego, że ktoś Ci to powie, wytłumaczy, pomoże Ci otworzyć oczy, skoro TAMTO jest już tak głęboko zakorzenione; błędne przekonanie o braku własnej wartości etc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez Candy14 09 kwi 2015, 20:31
Co za roznica czyja wina..czyjakolwiek by nie byla nikt nie ma prawa Cie tak potraktowac a Ty nigdy przenigdy nie powinnas pozwolic zeby uszlo mu to na sucho
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Na pożeganie mnie pobił

przez essprit 09 kwi 2015, 21:12
Hmm,

Po 1) najlepiej podejmij terapię
- nie tyle żeby "odreagować" sytuacje upokarzania, przemocy fizycznej/psychicznej etc. ... ale żeby wiedzieć i zmienić to coś w tobie, co spowodowało że byłaś z takim typem. Innymi słowy, żeby kolejny wybranek nie był podobny

Po 2) z twojego opisu - abstrahujac czy sama nie dasz się po raz enty wchłonąć przez niego (a tak często mają ofiary) --- on nie wydaje się takim typem osoby, który by tak łatwo odpuszczał.
I nie myślę, żeby znów przyszedł Ciebie błagać - ale bardziej w takim negatywnym kontkeście, że może Ci kiedyś zrobić realną krzywdę.
Nie daj Boże - dla niego - zobaczy Ciebie za parę tygodni / miesięcy szczęśliwą (w związku czy przy czymś innym) albo tylko o tym usłyszy od kolejengo kolegi ... to akurat on wydaje się takim co mógłby zrobić Ci coś złego.

I to tak BARDZO POWAŻNIE - jeżeli kiedykolwiek znów najdzie Ciebie, będzie zastraszał, uderzy (czy nawet jak nie zostawi żadnego realnego śladu fiz. /sms z pogózkami etc) --- IDŻ NA POLICJĘ.
I "nie dawaj sobie spokoju" z policją, jak to napisałaś. Tak właśnie myślą ofiary, a dwa - jak on (który jest niebezp.) dowie się, że inni wiedzą, że ty już nie jesteś taka słaba - być może Ci odpuści.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 09 kwi 2015, 22:04
essprit, Masz rację - to typ człowieka, który nie odpuszcza łatwo. Wstydzę się przyznać, ale między innymi tym mnie urzekł; uporem, z którym dążył do celu. Celem byłam ja.
Czasem nie odbierałam telefonów od niego, czasem wykręcałam się od spotkania, czasem dawałam mu do zrozumienia, iż fajnie jest pójść na pizzę, ale nie chcę nic więcej. On mimo wszystko przyjeżdżał, mimo wszystko dzwonił, mimo wszystko mówił ludziom: To ta kobieta. Rodzinie i znajomym przedstawiał mnie jako przyszłą matkę swoich dzieci, nie zapytawszy mnie wpierw o zdanie.
Nie wiedzieć czemu, poczytałam to sobie za swoisty komplement; komuś na mnie zależy, bo o mnie walczy.
Teraz dopiero widzę, że nie było to do końca zdrowe... i na samym starcie pozwoliłam zrobić z siebie kukiełeczkę, troskę i miłość myląc z chęcią posiadania.
Masz zatem rację, że jest to temat do pracy na terapii. Poczyniłam już pewne kroki w tym kierunku (ostatnio załapałam takiego doła, że od razu zgłosiłam się na terapię grupową, bo czuję, że sobie sama z sobą jednak nie poradzę).

Candy14, Teoretycznie to wiem... gorzej z praktyką; boję się, że w zamian za dobre słowo, pochwałę czy odrobinę troski jaką okaże mi partner, stanę się uległa, bezwolna... Essprit ma rację. Boję się tego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez NN4V 10 kwi 2015, 19:35
cheiloskopia napisał(a):...To strasznie przykre... Rozumiem, o co Ci chodzi - cóż z tego, że ktoś Ci to powie, wytłumaczy, pomoże Ci otworzyć oczy, skoro TAMTO jest już tak głęboko zakorzenione; błędne przekonanie o braku własnej wartości etc.

Nikt nie wytłumaczy. Niestety.

...boję się, że w zamian za dobre słowo, pochwałę czy odrobinę troski jaką okaże mi partner, stanę się uległa, bezwolna...

Skoro juz bedzie partnerem, co w tym złego? Związek nie wojna. Sam jestem uległy wobec dziewczyny, którą uznam za partnerkę. Bo mogę.
Nie rozpuszczajcie wyobraźni. Dupek odpuści. A gdyby przypadkiem nie odpuścił, wówczas należy reagować zdecydowanie - nie teraz czarnowidztwem osłabiać.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 11 kwi 2015, 18:36
NN4V, Chodziło mi o uległość wbrew sobie (np. w łóżku robiłam mnóstwo rzeczy, które dalece odbiegały od granic mojej tolerancji - on tego chciał, więc to bez marudzenia robiłam; podobnie w setkach innych sytuacji - zmuszałam się do określonego zachowania, bo on tego sobie życzył). Byłam w stanie zrobić wszystko, byle zasłużyć na dobre słowo, pochwałę, byle w jego oczach uchodzić za ideał.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez NN4V 11 kwi 2015, 18:50
Coś Ci powiem - dla mnie osobiście największą porażką byłby brak asertywności u partnerki. Ja chcę by ona była szczęśliwa ze mną, ale nie jestem bogiem, by domyślić się, co ona chce. Co jej sprawia przyjemność, co nie. Na co ma ochotę, na co nie ma. Asertywność partnerki zdejmuje ze mnie obowiązek dociekania powyższych. Dlatego brak asertywności jest najwieksza krzywdą jaką możesz wyrządzić partnerowi o dobrych intencjach. Brak asertywności to brak gotowosci do budowania zdrowej relacji. Nie wpuszczaj się w taki kanał. Poczekaj z kolejnymi związkami aż będziesz gotowa.

-- 11 kwi 2015, 20:21 --

Tak w ogóle kosa mi się w kieszeni sama otwiera, kiedy dowiaduje się o istnieniu takich dupków. Bywa, że trudno mi uwierzyć jak można być takim [tu długa litania słów miłych inaczej]. Jedną dobrą stronę widzę w tym, że się uwolniłaś od niego i od sposobu myślenia ofiary. Myślę też, że już nie pozwolisz się wpuścić w żaden przmocowy kanał. Nie obawiaj się, najgorsze za Tobą. Wystarczy zapomnieć.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 18 kwi 2015, 17:58
Nie wiem, czy ktoś jeszcze ma do mnie cierpliwość i zechce czytać moje wypociny ;)

Pozbierałam się. Wyprowadziłam się z domu (wynajmuję pokój w niezbyt ładnym i niezbyt przyjemnym mieszkaniu, ale to i tak lepsze od mojego domu rodzinnego, w którym byłam jedynie poniżana i w którym wciąż słyszałam "wynieś się", "wyprowadź się", "nie mogę na ciebie patrzeć') i, paradoksalnie, mieszkając z obcymi ludźmi czuję się bardziej bezpieczna niż kiedykolwiek wcześniej.
Nie wiem, co dalej, bo "poniewieranie" się po cudzych mieszkaniach raczej nie było moim marzeniem, ale uważam, że to najlepsze wyjście z obecnej sytuacji.
Pogodziłam się z faktem, że człowiek, który obiecał odmienić moje życie, tak naprawdę zamienił je w piekło. Nieprędko komuś zaufam, nieprędko wpakuję się w kolejny związek, nieprędko poukładam swoje życie - wpierw muszę ogarnąć degrengoladę pod czaszką; zapisałam się na kolejną terapię grupową, ale czas oczekiwania na przyjęcie do kilka miesięcy (zależy mi na spotkaniach popołudniowych, bo przecież nie mogę stracić pracy).
Postanowiłam, że teraz zadbam o siebie - o swoje potrzeby, swoje emocje. Takie trochę spóźnione postanowienie noworoczne :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez NN4V 18 kwi 2015, 18:37
Ja czytam. :-)
Dobrze zrobiłaś wyprowadzając się. Dobrze, że się pogodziłaś. To da Ci spokój.
Jedno chcę Ci powiedzieć: jeśli potrafisz, staraj się nie przenosić złych doświadczeń na innych. Ludzie jednak są bardzo różni.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 18 kwi 2015, 18:54
Z tym może być ciężko, NN4V. Ale jestem pozytywnie nastawiona do życia - zobaczymy, co dalej z tego wyniknie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do