Na pożeganie mnie pobił

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 21 mar 2015, 22:55
Witam.
Niektórzy pewnie mnie pamiętają; korzystałam z pomocy Forumowiczów, kiedy próbowałam się rozstać z chorobliwie zazdrosnym chłopakiem (dwuletni burzliwy związek).
Odeszła, odżyłam... On skamlał jak pies, żeby dać mu jeszcze jedną szansę i, jak się z pewnością domyślacie, dałam się przekonać.
Dwa miesiące było jak w bajce - starał się, trzeba przyznać. Choć wcześniej z reguły nie można było na niego liczyć, tym razem stanął na wysokości zadania, kiedy zachorowałam (zwyrodnienie odcinka szyjnego kręgosłupa - nie byłam w stanie się ruszać; trzeba było mnie wozić do lekarzy, na zastrzyki itp.). Naprawdę o mnie dbał i ostatecznie przekonało mnie to co do niego.
Jednym z warunków mojego powrotu była wizyta u psychiatry. Bez wahania się na nią zgodził. Na razie jest w trakcie badań (podejrzenie jakiegoś ucisku w głowie, ale o konkretach mieliśmy porozmawiać 27 marca).
I nagle pewnego dnia ze zwykłej sprzeczki zrobiła się ogromna awantura. Znów mnie wyzwał (od szmat, wariatek, chorych psychicznie - w końcu wciąż się leczę, itp. itd...). Nie chciałam go po tym znać - w styczniu przysięgał, że już nigdy mnie tak nie potraktuje.
Nie byłam w stanie już mu uwierzyć. Mimo wszystko widywaliśmy się czasem; zamęczał mnie kolejnymi obietnicami, błaganiami, przeprosinami... Byłam zdecydowana, że do niego nie wrócę - nie można być kimś, komu się w ogóle nie ufa.
Dziś wieczorem koniecznie chciał "powiedzieć mi coś ważnego". Podjechał, wsiadłam do auta i...
Dowiedział się skądś, że po rozstaniu z nim zaczęłam pisać smsy z kolesiem, z którym kiedyś się spotykałam (raptem miesiąc czy dwa). Nie udało nam się; on teraz ma dziewczynę i życzę im jak najlepiej - nawet nie miałam zamiaru się z nim spotkać. Gdy wróciłam do tego psychopaty, oczywiście urwałam kontakt, żeby moje kochanie się nie denerwowało. Napisałam do Michała po tym, jak mój luby po raz kolejny nazwał mnie szmatą - lubię tamtego kolesia; jest zabawny i fajnie było pogadać o pierdołach w długie samotne wieczory.
Mój narzeczony stwierdził, że zachowałam się jak prawdziwa zakłamana szmata (dokładnie takich słów użył), /cenzura/, dziwka i takie tam inne. Napluł mi w twarz (nawet dwa razy), wyszarpał za włosy, a potem otworzył drzwi kazał wypierdalać i wypchnął mnie kopem z auta. Na koniec otworzył szybę i krzyknął "jesteś kurwą jak twoja stara".
Podobno dlatego, że pytał mnie, czy w tamtym czasie, kiedy nie byliśmy razem miałam kontakt z Michałem, a ja powiedziałam, że nie; w ogóle nie przypominam sobie takiej rozmowy ani takiego pytania, ale mniejsza z tym. On często mnie kłamał, w różnych kwestiach, a ja mu to wszystko wybaczyłam. Nie przeczę, że być może potwierdziłam, że nie miałam z nim kontaktu, żeby uciąć temat... Nie pamiętam, naprawdę.
Nigdy go nie zdradziłam, a kilka niewinnych smsów, i to w czasie gdy nie byliśmy razem, nie uważam za zdradę. I przede wszystkim to nie jest powód, żeby uderzyć, opluć i kopnąć dziewczynę.
Błagam, powiedzcie - co Wy myślicie? To jest moja wina?
Walka z samym sobą jest najtrudniejsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez Arhol 21 mar 2015, 22:59
Zwykle "wina wychodzi z obu stron",nie znamy ciebie,nie znamy jego,w tym wypadku jednak gość wydaje się być po prostu "ostro pokurwiony",jego reakcja wydaje mi się mocno przesadzona...odrzut,zapomnieć,leczyć się,iść dalej..
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32435
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez Argish 21 mar 2015, 23:03
cheiloskopia, tak twoja wina, teraz leć do niego i go przepraszaj. Lubisz być poniżana czy jak? Dał ci raz, drugi w kość i będzie tak cały czas dopóki na to pozwolisz, a jak widać pozwalasz na to więc albo zacznij się szanować i spieprzaj od niego albo żyj z tym psycholem.
Tegretol 1-0-1
Deprexolet 0-0-1
Propranolol - doraźnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3062
Dołączył(a)
30 lis 2014, 19:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez Niutek 21 mar 2015, 23:05
Hej,
mój pierwszy mąż był alkoholikiem, wyzywał, poniewierał, czasem uderzył. Byłam mężatką raptem dwa lata, zdążylam się opamiętać. Też obiecywał, przepraszał, zapisał się nawet na terapię, nie uwierzyłam mu.
Tobie radzę to samo, z Twojego opisu wynika, że to toksyczny zwiazek bez przyszłości.
Tego kwiatu pół światu, nie ten będzie inny, głowa do góry ;) .
Ja też kochałam, kochalam bardzo, zalewałam się łzami po rozwodzie, wytrzymalam. Dziś żyję w udanym związku od ponad 10 lat.
Powodzenia Ci życzę :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
20 mar 2015, 17:48
Lokalizacja
tuż za lasem

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 21 mar 2015, 23:06
Argish, masz rację... Z tym mialam właśnie zawsze największy problem, że można było mi wmowic winę i to ja zawsze za wszystko wszystkich przepraszalam.

-- 21 mar 2015, 22:10 --

Niutek, Dziękuję :*
Walka z samym sobą jest najtrudniejsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez Niutek 21 mar 2015, 23:10
cheiloskopia napisał(a):Argish, masz rację... Z tym mialam właśnie zawsze największy problem, że można było mi wmowic winę i to ja zawsze za wszystko wszystkich przepraszalam.


Ja też czułam, ze jestem winna temu wszystkiemu, widać to tak działa.
Dziś wiem, że było zupełnie inaczej. Ratuj się, uwierz w siebie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
20 mar 2015, 17:48
Lokalizacja
tuż za lasem

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez Argish 21 mar 2015, 23:11
cheiloskopia, też byłam parę lat temu w bardzo podobnej sytuacji i dopiero jak usłyszałam opowieści jak to zostane skrupulatnie zabita i zakopana w lesie gdzie nikt mnie nie znajdzie otworzyłam oczy więc sama się domyślasz co powinnaś zrobić.
Tegretol 1-0-1
Deprexolet 0-0-1
Propranolol - doraźnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3062
Dołączył(a)
30 lis 2014, 19:16

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez Arasha 21 mar 2015, 23:19
cheiloskopia, oczywiście, że Cię pamiętamy ;) ( masz specyficzny nick, chociażby to, ale historię też pamiętam )
Trudno cokolwiek Tobie w tej sytuacji powiedzieć, bo każde słowo sprawi Ci jeszcze większy ból :?

Jedno co Ci mogę powiedzieć z własnego doświadczenia ( ale akurat nie w kontekście relacji z facetami ), że za naiwność się płaci i zazwyczaj dostaje po dupie ... to jest niestety uniwersalna prawda, zarówno w realu, jak i w wirtualu ... nie można całej siebie poświęcać dla innych, bo inni przeważnie to wykorzystują albo w najlepszym razie
będą się doszukiwać w Twoim zachowaniu drugiego dna.

Na pewno dobrze by było, żebyś nie była teraz sama, a w dalszej perspektywie pomyślała o jakiejś pomocy psychologicznej dla siebie, żeby wyzwolić się z pewnych schematów, które powielasz.

Trzymam za Ciebie kciuki, żeby Ci się jeszcze ułożyło i żebyś trafiła na osoby, które potraktują Cię tak jak na to zasługujesz ( ale na pewno nie tak ! ) :great:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez tosia_j 21 mar 2015, 23:22
przepraszsm ale co to znaczy "skrupulatnie zabita"?
outsider
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4398
Dołączył(a)
24 lis 2013, 14:21

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez Argish 21 mar 2015, 23:23
tosia_j, odpowiadaj na posty autorki, a nie moje.
Tegretol 1-0-1
Deprexolet 0-0-1
Propranolol - doraźnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3062
Dołączył(a)
30 lis 2014, 19:16

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez tosia_j 21 mar 2015, 23:26
Autorce powiem tylko ze spieprzalabym od goscia z predkoscia swiatła
outsider
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4398
Dołączył(a)
24 lis 2013, 14:21

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez bittersweet 22 mar 2015, 00:14
cheiloskopia, gościu to zjeb i menda, a Ty nie masz poczucia własnej wartosci dlatego tak łatwo mógł Toba manipulowac.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez agusiaww 22 mar 2015, 09:52
cheiloskopia, niestety jak sie facet posuwał do takich sytuacji to wiadomo było ze i nadal tak będzie. Coz Twoja wina, że dałas mu kolejną i kolejną szansę. To nie miłosc tylko uzależnienie u Ciebie od niego i u niego od Ciebie, takie sa toksyczne zwiazki. Teraz oby to była nauczka dla Ciebie, bylo to pobicie zglosic na policje. Moj były tez gadał ze mnie zabije, ale mam do tej pory nagranie jak to mówił on wie o tym. Dlatego takie sytuacje trzeba albo zglaszac albo miec dowody i wiecej sie z taka osoba nie spotykac.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Na pożeganie mnie pobił

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 22 mar 2015, 15:04
agusiaww, Też myślałam, żeby zgłosić pobicie na policję, ale dam sobie spokój. Nie chcę konfrontować się już z tym człowiekiem... Masz rację, dawałam mu kolejne szansy, bo wierzyłam, że po moim odejściu coś do niego dotarło; myślałam, że jeśli pokażę, że nie pozwolę się poniżać, bo znam swoją wartość, zacznie mnie szanować. Bardzo się myliłam i za swoją naiwność przypłaciłam powyrywanymi włosami, obitą szyją i chyba wybitym palcem u stopy (na pożegnanie, gdy już pozbierałam się z asfaltu, obolała i upokorzona zasadziłam kopa w jego ukochaną toyotkę; niefortunnie jak się okazało - palec spuchł i boli jak diabli; mam tylko nadzieję, że udało mi się uszkodzić to cacuszko).

bittersweet, Ty też masz bardzo dużo racji; samoocenę zawsze miałam bardzo niską. Po terapii trochę się to zmieniło, ale ciągle ciężko mi uwierzyć, że jestem coś warta. W każdym razie nawet dla mnie, której się wydaje, że nic dobrego już ją w życiu nie spotka, facet bijący dziewczynę to zwykły śmieć. Wolę zostać starą panną i kupić sobie czarnego kota, niż użerać się do końca życia z takim frajerem (kot przynajmniej nie powie do mnie per "szmato").

Argish, Niutek, Arhol, bittersweet, agusiaww, tosia_j, Macie rację - mam nauczkę. Nigdy nie pozwolę się nikomu w ten sposób traktować. Takie moje noworoczne, trochę spóźnione, postanowienie :)
Walka z samym sobą jest najtrudniejsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do