Zdrada i jej konsekwencje

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Róża 28 sty 2007, 21:56
aloha napisał/a:
W kazdym razie ludzie jezeli godza sie na jakis trwalszy zwiazek powinni miec poczucie sumienia, ze nie beda komus utrudniac zycia tylko ulatwiac pomagac, wzajemnie sie wspierac . Tworzac jednosc!



Na pewno na poczatku tak jest. A pozniej? ;]

A później jest tym bardziej,jeśli spotkali sie odpowiedni ludzie,których coś naprawdę łączyło.Ale do tego właśnie trzeba dorosnąć.Niktórym to się po prostu nie udaje...
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez aloha 28 sty 2007, 22:11
Ludzie chyab tak źle nie jest.. co prawda daleko od słów do czynów ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby słowa przeistoczyc w czyny... prawda? od słowa do słowa. walczmy o to człowieczeństwo i dojrzałośc decyzji, oraz konsekwentnosc wyboru, gdy grasz wobec innych fer play, inni graja wobec ciebie tak samo. pozdrawiam różotill_the_end
Nadzieja karmi, ale nie tuczy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
28 sty 2007, 13:29
Lokalizacja
dolnośląskie

przez pierm77 29 sty 2007, 21:49
przeniescie ten temat do dzialu zwiazki/wparcie albo cos takiego bo z ptsd nie ta to nic wspolnego.

Jak swiat swiatem istanialy palanciary i palanci i ale co to ma wspolnego z traumatycznym przezyciem, wypadkiem, gwaltem ???

nie bierz tego do siebie lecz biorac pod uwage swoja tragedie i majac takie problemy jak autor tego postu bylbym chyba najszczesliwszym czlowiekiem na swieci .. gdybym mial tylko taki problem ze kobiecie z ktora jestem nie podoba /podobal sie moj tylek. Dlatego poponuje przeniesc ten temat do dzialu zwiazki itp.

Jakos nie idetyfikuje sie ani ze sprawca ani z ofiara ...Wiec osobiscie wkurwia mnie to ze w tym dziale nikt nie pisza ludzie ktorzy autentycznie przezyli tragednie i cierpia nia ptsd - bo czy tragednia mozne byc to ze moj chlopak albo moja dzwiewczyna oszukiwala mnie ? - wierze ze cierpisz lecz moim zdanie to problem zwiazady z M/W a nie z ptsd -nawet jezeli tak to ptsd to chyba odrobine wieksze urazy problemy
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Róża 29 sty 2007, 23:08
Pierm-a jakby w wyniku zdrady ten i ów zaraził sie Hivem,czy innym paskudztwem to według ciebie nadawało by się na ptsd?Bo widzę,że jesteś znawcą.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez jarek_krakow 02 lut 2007, 12:44
kiedys moj kolega ktory zdradzil (zona sie dowiedziala) powiedzial mi "oddalbym palca byle tylko moc byc niewiernym"
dzisiaj ja mowie - odddalbym dwa by tylko moc byc wiernym
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
19 sty 2007, 17:06

przez pierm77 02 lut 2007, 20:20
Róża napisał(a):Pierm-a jakby w wyniku zdrady ten i ów zaraził sie Hivem,czy innym paskudztwem to według ciebie nadawało by się na ptsd?Bo widzę,że jesteś znawcą.


spojrz o czym sie pisze jaki on ble jaki zly itd.. nie pisze sie o przezyciach, o bolo o stresie, tarmie ktora codziennie wraca ktora chce pokonac.........
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

przez Idela 05 lut 2007, 16:48
Napisałam swój post, bo poczytałam najpierw czym jest PTSD. I mimo, że jak tu niektórzy piszą" to tylko zdrada" - okazało się, że mam większość objawów tego zaburzenia.
Niestety zdrada potrafi zaburzyć całe życie bieżące. Ból wraca dzień po dniu. Godzina po godzinie. Natrętne obrazy stoją non stop mi przed oczami. Te obrazy przygniatają serce, klatkę piersiową. Jak chwilę jest lepiej, to ból powrotu traumy jest tym gorszy. Czuję tak jakbym była w bagnie i chciała się z niego wygrzebać. Wygrzebuję się i wygrzebuję i jak mam wrażenie, że już czuję suchszy ląd pod nogami to znów się zapadam. I czuję jak coś ciągnie mnie w dół. Te ciągłe rzucanie na kolana załamuje coraz bardziej. Czasem to światełko, które chcę widzieć gdzieś przed sobą zanika, oddala się. Boję się, że kiedyś zgaśnie i nadzieje na normalne życie zgasną również. A ból?? Ból jest nie do zniesienia. Boli wszystko - serce, klatka piersiowa. Duszności łapią za gardło. Nie mogę oddychać. Bezsenność.
Zdrada wydaje się być dla niektórych lekka. Szkoda więc że to na mnie trafiło. Bo mnie teraz wszelkie wzmianki na ten temat - w prasie, w tv - i dosłownie wszędzie rozwalają. Nie mogę patrzeć na ludzi przytulających się do siebie. Nie mogę patrzeć na sceny w filmach, w których kochankowie potajemnie się spotykają. Czuję wtedy dotkliwy fizyczny ból!!! Kiedyś związek to były emocje. Te dobre i te złe. A teraz? Mam wrażenie, że jestem w jakimś dole i jedynie pochowanie wszystkich emocji - sama przed sobą daje mi możliwość na jako takie funkcjonowanie. Ale często nie wiem czemu łzy same mi lecą. Jak czytam, zasypiam, kąpię się, jadę samochodem, idę ulicą. Już nie daję sobie z tym rady. Chwila dobrze by za chwilę wrócić do tego piekła emocji negatywnych. Jak z tego wyjść??? Kto mi pomoże??? Staram się być silna - bo myślę że pomóc mogę sobie tylko ja sama. Ale ogarnia mnie przerażenie, gdy te złe wspomnienia, wyobrażenia, emocje przychodzą. Mam czasem myśli samobójcze. Ale myślę wtedy o córce i wiem że nie mogę nic zrobić bo ją skrzywdzę strasznie. I tak myślę o swojej egzystencji. Nawet sen nie jest czasem w któy mogę uciec - wręcz przeciwnie. Sny to koszmary. Często budzę się i dosłownie wyskakuję z łóżka jak oparzona bo śni mi się długi wciąż ten sam koszmar!!! Tak nigdy wczesniej nie było.
Nie pisałam tego wszystkiego wcześniej - bo chcialam napisać konstruktywny post - o staraniach, o tym jak się walczy samemu z prawdziwą traumą. A dostałam tylko strzała, że zdrada to nic. A wiecie co ja myślę???? Że to co jest przyczyną PTSD dla każdego jest inne. To czy dla jednego zdrada jest traumą czy nie - zależy od przekonań, wrażliwości, gotowości do życia z tym faktem dokonanym w naszym życiu. Ja jak się okazało nie byłam na to wogóle przygotowana. Wiedziałam, że to się zdarza i nawet myślałam co będzie jak to mnie spotka. Rzeczywistość jednak przerosła moje wyobrażenia.
Ja już bym chciała to przeboleć, upchnąć gdzieś głęboko i wracać coraz rzadziej. A nie mogę. To nie chce odejść. Ta zmora wciąż mnie nachodzi. Dlatego to tak boli. Bo jak mam nadzieję, że może jakoś dam radę - to wraca ze zdwojoną siłą. Tracę wówczas siły do wszystkiego.

Najbardziej martwię mnie te ostre "zachowania unikania". Jak ognia unikam kontaktów z czymkolwiek, co może mi nasunąc na myśl romans - poczynając od zwykłych "lekkich" rozmów facetów z kobietami (znajomych czy w TV), kończąć na wszystkim innym. Niestety tych rzeczy, które nasuwają mi te natrętne myśli jest coraz więcej. A podpbno czas leczy rany.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 sty 2007, 12:00

Avatar użytkownika
przez Róża 05 lut 2007, 17:59
Idela-rozumiem cię.Nikt nie jest na to przygotowany,niestety.Cierpi nasza psychika,poczucie własnej wartości i wartości,w które wierzyliśmy.Myślę,że jedynym wyjściem jest albo wybaczyć(ale tak dogłębnie-od serca) i starać się do tego nie wracać albo wykrzyczeć to temu,który zdradził.Jeśli nic z tym nie zrobisz,będzie wracać jak zły szeląg i niszczyć cię.
A co do tej wypowiedzi,że zdrada to nic takiego-to nie będę się wypowiadać,bo nie chcę nikogo obrażać.Może chciał dobrze,tylko pewnych rzeczy jeszcze nie rozumie.
Pozdrawiam cię serdecznie.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Kejsi 11 lut 2007, 00:58
pierm77 przeżyłeś kiedy kolwiek coś takiego? Jeśli nie to nie mierz swoją miarką czy bardziej boli zdrada czy gwałt czy śmierć czy co innego. Ból to ból, a podłoże nerwicy może leżeć wszędzie, wieć jeśli jakiś temat Cię wk*** jak sam powiedziałeś, to go po prostu nie czytaj, napij sie czegoś na uspokojenie, ale daj się ludziom wygadać, bo po to jest to miejsce. To nie są 'problemiki w związku' to są przeżycia które odciskają się na długi czas, w moim przypadku ciągną się jak guma i wiem co przeżywają inne osoby. Troszkę szacunku i zrozumienia, bo przecież podobno po to jesteśmy wszyscy na tym forum.
Dziękuję za uwagę.
'Na pewno jesteś, bo wierze, ukrywasz skrzydła wtulone...'

Kocham..'

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
15 gru 2006, 22:53

przez pierm77 11 lut 2007, 20:48
Kejsi napisał(a):pierm77 przeżyłeś kiedy kolwiek coś takiego?


przezylem zdrade, wtedy zaczela sie moja nerwica. Dodatkowowym utrudnieniem dla mnie bylo to ze po czesci bylo to udzialem mediow

Kejsi napisał(a):Jeśli nie to nie mierz swoją miarką czy bardziej boli zdrada czy gwałt czy śmierć czy co innego.


karzdy mierzy swoja miara lecz ja nic tu nie mierze. Pisze co czuje zdrada jest czescia zycia, czescia zwiazu chocby dlatego czlowiek nie jest monogamista. Osobiscie nie zdradzalem, bo po pierwsze mam taka wada mojego wychowania, psychiki ze jestem czlowiekiem lojalnym i jak kocham to nie miesci sie w moim jestestwie zdradzic (fizycznie) osobe ktora kocham.Dodatkowo obecnie jestem w zwiazku z tak wspaniala, piekna kobieta ze musialbym zdrowo na czaszke upasc aby to zrobic

Kejsi napisał(a):wieć jeśli jakiś temat Cię wk*** jak sam powiedziałeś, to go po prostu nie czytaj


wkr..a mnie nie temat lecz to ze ruch jest w temacie ktory na sile mozna "podciagnac" pod pstd a w temacie nazwijmy to rdzennym ptsd 0 aktywnosci jakby w tym kraju (a pisze sporo na anglojezycznych forach ptsd) nie istanial

Kejsi napisał(a):napij sie czegoś na uspokojenie


nie przypominam sobie abym cie obrazal wiec daruj sobie takie teksty


Kejsi napisał(a):ale daj się ludziom wygadać, bo po to jest to miejsce.


wlasnie, fora polegaja na tym ze kazdy ma prawo wyrazic swoje zdanie


Kejsi napisał(a):To nie są 'problemiki w związku' to są przeżycia które odciskają się na długi czas, w moim przypadku ciągną się jak guma i wiem co przeżywają inne osoby.


pewnie w tym przypadku masz racje. Pewnie to ja stalem sie zbyt "gruboskorny". Moze mojewypowiedzi tak odczytywac lecz spojrz z laski swojej i z moje strony. Czytajac taki temat czuje sie troche tak (i prosze nie odczytywac tego przykladu doslownie lecz jako przenosnie) jakbym ja pisal o tym ze (zalorzmy) "odcielo mi reke" a ktos inny pisze w poscie ze "zlamal paznokiec". Gdybys poczytala wczesniejsze moje posty wiedzialabys ze byc moze moje ptsd jest na tyle straszne i trudne ze byc moze objawy tych "lekkich" objawow stresu pourazowego poprostu do mnie nie trafiaja (poprostu czy chce czy nie nie czuje ich)

Kejsi napisał(a):Troszkę szacunku i zrozumienia


nie przypomninam sobie abym odnosil sie do kogos kto nie zasluguje na to "bez szacunku" a co do zrozumienia napisalem juz wyzej.
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

Avatar użytkownika
przez Kejsi 11 lut 2007, 21:28
Pierm nie warczmy na siebie, bo nie po to tu jesteśmy. I chyba nie warto ciągnąć takiej rozmowyhm? ;)
Pozdrawiam!
'Na pewno jesteś, bo wierze, ukrywasz skrzydła wtulone...'

Kocham..'

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
15 gru 2006, 22:53

przez pierm77 13 lut 2007, 20:21
[ Dodano: Wto Lut 13, 2007 8:21 pm ]
Kejsi napisał(a):Pierm nie warczmy na siebie, bo nie po to tu jesteśmy. I chyba nie warto ciągnąć takiej rozmowyhm? ;)
Pozdrawiam!



osobiscie nie warcze i nie o to tu chodzi lecz fakt faktem zly jestem na ciebie. Napisalas rzecz ujmujac po imieniu ze jestem zadufanym w sobie nie czulym dupkiem. Napisalem wiec polemizujac z twoimi (jak milym i prostym stwierdzeniem bez zaglebiania sie sedno problemu) postem odpowiedz co czuje, widze i co chcialem przekazac. A w zamian otrzymuje lapidarnie przyznane "prawo do do istenienia na forum" a do dupy z tak polemika ... jezeli faktycznie cos czujesz uzasadnij to a nie napisz "daje ci prawo" a kim ty u diabla jestes aby okreslac ze ktos ma prawo do swojego zdania ???

co ja u diabla wytlumaczyc sie musze zeby ktos mi dawal prawo do wypowiedzi ?

a w dupie mam czyjas zgode czy tez czyjas laske w tej kwestii
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

przez snaefridur 15 lut 2007, 17:33
Spokojnie ;).
snaefridur
Offline

przez pierm77 18 lut 2007, 21:43
dzial ptsd troche nam umiera.Martwi mnie to czuje sie w tym wszystki cholernie samotny, jakis inny jakbym byl sam. Moze i sa tam jakiej "ludki" z podobnym problem lecz podobienstwo wydaje sie male aktywnosc "ludkow" znikoma a jezeli juz to nic o wyjsciu z problemu lecz tylko tematy ktore po 2-3 postach koncza sie offtopem ...
Z piekła zwanego niebem....
Offline
zbanowany
Posty
184
Dołączył(a)
23 lip 2006, 17:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do