Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

przez szy123 05 kwi 2015, 15:58
Witam, kilka dni temu rozstałem się z dziewczyną(po 3 latach związku). Cierpię na nerwicę lękowo-depresyjną. Od momentu rozstania nie potrafię sobie zorganizować czasu. Takie uczucie, że patrzę na zegarek i nie wiem co robić po prostu się męcze okropnie. Straszne jest to uczucie kiedy nie wiem co ze sobą zrobić, jakby czas się zatrzymał. Mieliście podobne doświadczenia ? Dzieki z góry ;)
Ostatnio edytowano 05 kwi 2015, 16:08 przez szy123, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
24 kwi 2011, 20:41

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

przez bonsai 05 kwi 2015, 16:04
Witam, każdy przez to przechodził. Dasz radę, choć okres przedświąteczny to niezbyt fortunny moment na rozstanie. ;)
bonsai
Offline

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

przez blah! 05 kwi 2015, 16:08
szy123, nie jesteś pierwszy ani ostatni, który przechodzi rozstanie z dziewczyną. Cóż, zajmij się czymś po prostu i tyle, w końcu to minie ;).
blah!
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez black swan 04 lis 2015, 19:16
black swan napisał(a):Zdecydowaliśmy się spróbować jeszcze raz... :)


No i nie wyszło. Aktualnie jestem już od jakiegoś czasu przeprowadzona, wróciłam do swojej indywidualnej psychicznej "równowagi". Dodatkowo niedawno zerwałam z nim cały kontakt pomimo tego, że panowały między nami przyjacielskie relacje. Tak jest łatwiej nie pamiętać i iść dalej.

Poza tym zaczęłam myśleć, że niepowodzenia moich związków były może jednak moją winą. Trafiłam na pewne źródła w necie opisujące widziane od męskiej strony bycie w destrukcyjnych związkach z "toksycznymi" kobietami. Ukuło mnie to. To podobieństwo do stanowiska moich byłych w tylu sytuacjach... Zaczęłam dostrzegać analogie do sytuacji w moich związkach. Trochę tak jakbym w końcu znalazła odpowiedzi, ale te odpowiedzi postawiły mnie w negatywnym świetle. Cieszę się nieco z dostrzeżenia tych analogii, bo przez to rozpadanie się każdego mojego związku nabiera sensu i logiki przyczynowo-skutkowej, ale znowu te przyczyny robią ze mnie tę złą stronę. Rozmyślam już nad tym tydzień i... No właśnie i mam teraz okazję "badać" swoje zachowanie na kolejnym mężczyźnie. :? Trochę mnie martwi, że chyba 'wpadł' po uszy... Dlaczego ja zawsze tak szybko angażuję się w różne nowe, dziwne, nie do końca normalne relacje z nowymi facetami. :? I tu kolejna analogia... Nie wiem już sama, czy ja naprawdę jestem walniętą, nienormalną manipulantką czy kim... Jak myślę o tym wszystkim, o swoim zachowaniu zmieniającym się z biegiem czasu w związkach, o moich pobudkach i wzorcach zachowań podczas czasu spędzanego z tym nowym facetem, to coraz bardziej do mnie dochodzi, że to mogła być moja wina, że to ja byłam nienormalna, a nie oni, że nieświadomie starałam się ich zmanipulować i doprowadzić do załamania nerwowego, tylko po co? :( I co ja teraz mam ze sobą zrobić? Pogodzić się z tym, że jestem jakąś femme fatale i robić to samo, tylko teraz w sposób kontrolowany? Czy po zauważeniu u siebie destrukcyjnych zachowań da się je kontrolować? :? I co ja mam ze sobą teraz zrobić... :?
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

przez molo2884 06 lis 2015, 12:20
Dzień dobry wszystkim potrzebuje pomocy względem mojego związku który się zakończył ,mam na imię Adam mam 26 lat przeszedłem już pare w życiu związków i niestety chyba teraz se nie potrafię już radzić ze sobą i nie mam pojęcia co zrobić. Poznałem dziewczynę jakieś 4 miesiące temu na portalu randkowym okazało się że pochodzi z małej wioski gdzie mam koleżankę z która raz na ruski rok się odzywałem okazało się że ta koleżanka to siostra tej co ją poznałem przez internet zabrała mnie na kawę i jakoś tak się wydarzyło że podpasowało wszystko i się zaczęliśmy spotykać dziewczyna zaznaczę ma dziecko 3 letnie i ma 21 lat były jej co płaci alimenta furiat wariat itp. pijak ,starałem się jak mogłem aby jej pokazać ze mi zależy u niej w domu się nie przelewa brat pije matka pije ojciec też ja też se lubie 2 piwka wypić jej się to chyba przestało podobać ze u niej te dwa piwka zacząłem pić ale przy niej nie wychodziłem z kolegami nigdzie dojeżdżałem do niej od swojego domu kawał bo 30 km autem ona znalazła prace namówiłem ja na prawo jazdy aby poszła wszystko było ok tylko powtarzała dwa tematy ale nigdy o tym nie gadałem z nią ze ona ma zraze i dystans do facetów i że to za szybko się dzieje pomiędzy mną a tym byłym ponoć był jakiś starszy jeszcze gościu z nią się spotykał podejrzewam że on ją wykorzystał bo mi powiedziała że nie miał dla niej czasu wszystko ładnie pięknie szło w końcu pisała z moim kolega na facebooku i niestety po naciśnięciu guzika cofnij zobaczyłem że jakiś chłopak do niej pisze który był na tym portalu randkowym i się z nim widziała raz od tego czasu minęło 3 dni zaczęliśmy się kłócić o różne bzdury wyciągała konteksty z całych zdań twierdziłą że próbuje tak zrobić aby jej córeczki nie było na weekend bo się spytałem czy ten były by nie mógł jej zabrać a to było tylko jedna z dostępnych opcji na spędzenie weekendu szukała jednym słowem dziury w całym miałem jechać do pracy na tiry przed tym wyjazdem gadałem z nią powiedziała będzie dobrze nie pojechałem jednak bo zarobki jak dla mnie za słabe i po 3 dniach dzwoni i mówi że to koniec że nie mam żadnych szans u niej .Wpadłem w paranoje tak bardzo ją kochałem pojechałem do niej porozmawiać chciałęm jej pokazać jak zależy mi na niej ona z siostra tą moja koleżanka się pokłóciła bo się okazało że jej siostra mnie tak jak by ostrzegała albo mówiła o niej źle wiec ja w zaufaniu to jej powiedziałem ona to teraz wyciągnęła zobaczyłem że profil założyła na tym portalu randkowym .... powiedziała że się sam założył portal ten to badoo.com usunęła go nie minął tydzień ciągle w rozpaczy próbowałem z nia porozmawiać zablokowała mnie na telefonie założyła drugi raz te konto na tym badoo.com gadałem z nia t jak ty ona chciała się zemścić na facetach i powiedziała że tylko ją można krzywdzić nie wiem co zrobić po 3 dniach jak to powiedziała ze nie mam żadnych szans zaczęła cos się sama odzywać ale dalej twierdziła mojej bratowej że nie mam szans u niej teraz pojechałem pokazałem jej komputer ze z konta fikcyjnego się z nia umawiałem na weekend a sama twierdzi że nie chce mieć nikogo nie chce facetów .Dodam że ona ma nerwice stwierdzoną brała tabletki na uspokojenie jak jej były denerwował ją i w ogóle .Pytanie proste co zrobić jak postąpić i ogóle moje serce jest w żalu jak myślicie ja jej pokazałem że mi bardzo na niej zależy teraz rozpaczliwie robie to co jej były czyli natrętnie podchodzę dzwonie pisze szukam możliwość kontaktu . jestem troszkę w szoku i postępuje tak bo chciałęm jakieś wyjaśnienia od niej czemu tak postąpiła czemu od razu zerwała i powiedziała ze nie mam szans ten jej były ponoć ją bił nie raz pił dużo alko brał ja po pijanemu gdzie ona nie chciała ,prosił bym o rady co można zrobić i czy to jest możliwość jeszcze ze ona za tęskni ?? czy jest szansa na naprawdę tego wszystkiego jak się zachować jak zdusić w sobie ten ból i czy ona może wrócić z góry dziękuję za wszelką pomoc w tej sprawie
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 lis 2015, 11:46

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

przez Kasia1989 10 cze 2016, 10:53
Witam,jestem tu nowa.Od 2 tygodni mąż nie mieszka w domu.Stwierdził,że od roku mnie nie kocha.Jednak jego zachowanie wskazuje na to że mimo wszystko kocha i zależy mu.Może tylko się pogubił i nie wie co robić.Winą za koniec naszego związku obarcza mnie.Doszłam teraz do wniosku,że faktycznie ma rację.Zawsze dużo narzekałam na niego, mało kiedy powiedziałam mu coś miłego.Mimo że się starał to ja ciągle go krytykowałam, odsuwałam się od niego. Cierpię bardzo,brakuje mi go.On nie chce mi nawet dać szansy.Uparł się na rozwód.Co robić?Jak mam żyć koło niego bo mamy małe dziecko i nie mogę się odciąć od niego całkowicie. Chce mi zapewnić godne życie bo nie pracuję, chce zostawić mi mieszkanie i samochód.Czy tak zachowuje się ktoś kto nie kocha?Co mam robić?Jak żyć?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 cze 2016, 10:37

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez chipster 30 sie 2016, 16:38
Łatwiej podjąć jakąkolwiek decyzję, gdy znajomość, związek, itd trwa rok, kilka lat. Ale sprawa wygląda zupełnie inaczej, gdy jest się razem lat kilkanaście lub kilkadziesiąt.....i nagle jednej stronie odbija-postanawia sobie kogoś znaleźć, ma inne relacje, zmienia się nie do poznania. Mam wrażenie, że w tym wątku oraz podobnych, wypowiadają się ludzie po 1 młodzi, a po 2 z krótkim stażem partnerskim, gdzie pewnie ja nie miałbym wątpliwości, jak się zachować i co zrobić w sytuacji, gdy mi bycie razem nie odpowiada. Są jakieś granice, gdzie się kogoś poznaje, stara się zgrać. To może być kilka lat. Ale problemem np dla mnie jest związek ponad 20 letni. Ważne jest też w jakim wieku są ludzie; inaczej zareagują na zmiany młodzi, inaczej starsi. Co dla młodych jest łatwą w sumie decyzją, ale starszych niesie za sobą bagaż całego życia, często taki związek jest czymś jedynym co w życiu mamy, jest naturalnym, że boimy się podjąć decyzję, w tę czy w tamtą. Z reguły nikt nie chce i zarazem się boi, układać sobie życie od nowa w penym wieku. Aczkolwiek z drugiej strony życie z kimś kogo nie kochamy i kto nas ni kocha.....Życie z przyzwyczajenia, jakichś wspólnych nawyków. Przy rozstaniu wiele osób ma problem z dachem nad głową i nie wszyscy mają do kogo się odezwać poza panią na kasie czy na poczcie. To są bardzo złożone problemy, o których wiele osb nie ma pojęcia.
Jak nie chcesz pisać na ogóle, napisz PW. Odpiszę jak szybko się da.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
29 kwi 2013, 21:37

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

przez Wellness0 05 wrz 2016, 12:17
Artemizja separacja i rozwód to choroba,od niej się nie umiera. Głowa do góry początki są trudne. Powiem ci z własnego doświadczenia,że tez się bałam na początku,że sobie nie poradzę sama ale wsparcie bliskich osób pomaga naprawdę.... jestem parę lat po rozwodzie i teraz z biegiem lat jestem z siebie dumna,że odeszłam od tego tyrana,że wkońcu po tych nerwach i chwilach załamania jestem szczęśliwa.że żyję w spokoju. Zobaczysz i ty po jakimś czasie stwierdzisz,że jednak było warto i to nie takie trudne...wystarczy chcieć i iść w tym kierunku.....

------------------------------------------------------------------------------

https://zakaz_reklam_z_pozdrowieniami_od_administracji/artykuly/10-rzeczy-- ... ,3267.html
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
02 wrz 2016, 09:56

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez singer 30 lis 2016, 01:45
Kasia1989 napisał(a):Witam,jestem tu nowa.Od 2 tygodni mąż nie mieszka w domu.Stwierdził,że od roku mnie nie kocha.Jednak jego zachowanie wskazuje na to że mimo wszystko kocha i zależy mu.Może tylko się pogubił i nie wie co robić.Winą za koniec naszego związku obarcza mnie.Doszłam teraz do wniosku,że faktycznie ma rację.Zawsze dużo narzekałam na niego, mało kiedy powiedziałam mu coś miłego.Mimo że się starał to ja ciągle go krytykowałam, odsuwałam się od niego. Cierpię bardzo,brakuje mi go.On nie chce mi nawet dać szansy.Uparł się na rozwód.Co robić?Jak mam żyć koło niego bo mamy małe dziecko i nie mogę się odciąć od niego całkowicie. Chce mi zapewnić godne życie bo nie pracuję, chce zostawić mi mieszkanie i samochód.Czy tak zachowuje się ktoś kto nie kocha?Co mam robić?Jak żyć?


Tak zachowuje się facet, który ma dość bycia ścierką do podłogi lub też ma "wadę postawy".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
05 wrz 2011, 12:08

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez iiwaa 30 lis 2016, 03:06
Kasia1989 napisał(a):Witam,jestem tu nowa.Od 2 tygodni mąż nie mieszka w domu.Stwierdził,że od roku mnie nie kocha.

Skoro nie pozwoliłaś się kochać...

Jednak jego zachowanie wskazuje na to że mimo wszystko kocha i zależy mu.

Może kocha, ale zmądrzał i ma dosyć?

Może tylko się pogubił i nie wie co robić.

On się pogubił? Chyba jednak Ty. I nie teraz, tylko wtedy, kiedy zaczęłaś odsuwać męża od siebie.

Winą za koniec naszego związku obarcza mnie.

Całkiem zresztą słusznie.

Doszłam teraz do wniosku,że faktycznie ma rację.

O, brawo! Szkoda, że o co najmniej rok za późno.

Zawsze dużo narzekałam na niego, mało kiedy powiedziałam mu coś miłego.

I co, i żałujesz tego, że on cierpiał, czy się tylko martwisz o własny tyłek? Bo skoro nie myślałaś o tym, że on cierpiał wówczas, to wątpię, że pomyślisz teraz. Przyznaj się, myślisz egoistycznie - o sobie i dzieciaku. Nie o mężczyźnie, któremu składałaś oświadczenie zrobienia wszystkiego, żeby małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. A fe. Brzydzi mnie to, chyba pójdę zwrócić kolację.

Mimo że się starał to ja ciągle go krytykowałam, odsuwałam się od niego.

Jak wyżej.

Cierpię bardzo,brakuje mi go.

Ożesz kur.... Pokrzywdzona?
Cierp, zasłużyłaś.
I nadal myślisz o sobie. TOBIE brakuje. Nie on jest tu ważny.

On nie chce mi nawet dać szansy.

A dziwisz się? Ile to ciągnęłaś? Niczego nie naprawisz w 2 tygodnie.

Uparł się na rozwód.Co robić?

Jak to co? Rozwieść się za porozumieniem stron. Chociaż ja na jego miejscu pojechałabym Ci pozwem o rozwód z orzeczeniem o winie - Twojej wyłącznej. Przekaż małżonkowi, że się polecam, robiłam kiedyś w rozwodach. Jak chcesz, to dam Ci kontakt na priv, przekażesz mu ;) Z chęcią bym Cię puściła bez niczego.

Jak mam żyć koło niego bo mamy małe dziecko i nie mogę się odciąć od niego całkowicie.

Wiedziałam, że to nie o NIEGO jako OSOBĘ chodzi.

Chce mi zapewnić godne życie bo nie pracuję, chce zostawić mi mieszkanie i samochód.

Porządny, fajny facet.... Szkoda że nie trafił na równie fajną żonę.
Widzisz, do czego go doprowadziłaś? Woli stracić mieszkanie i samochód (czyli pewnie główny swój dorobek), byle Cię nie oglądać, bo ma dość. Ciebie. Z Twojej winy.

Czy tak zachowuje się ktoś kto nie kocha?

Pozwolę sobie zacytować przedmówcę - tak zachowuje się ktoś, kto został potraktowany jak brudna, zapleśniała szmata do podłogi w brudnym, śmierdzącym publicznym szalecie.
I to przez osobę która rzekomo powinna być dla niego najbliższą - własną żonę, choć na takie miano w mojej opinii nie zasługujesz.
Tak, tak go potraktowałaś.

Co mam robić?

Nic. Ryczeć do poduchy i POSZUKAĆ PRACY. Do roboty, dziewczę! Jeżeli 1989 wskazuje na datę Twojego urodzenia, to masz 27 lat!!! Chyba czas się ogarnąć, a nie być pasożytem, który wykorzystuje człowieka na każdy sposób - psychicznie i materialnie.
Wiesz co, wybacz. On Ciebie utrzymywał, był dla Ciebie dobry, a Ty go tak traktowałaś? Jezu...
Mam 42 lata, całe życie pracowałam, zarabiam tak, że mogę się spokojnie utrzymać na zadowalającym poziomie, a NIGDY nie potraktowałabym tak męża.

Jak żyć?

Żyć, umiejąc ponieść konsekwencje własnych czynów.

Pozdrawiam,
mężatka z 20-letnim stażem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2165
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez Tella 03 gru 2016, 14:27
Zdecydowaliśmy się rozstać na dobre i rozwód.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
18 lip 2016, 09:58

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 03 gru 2016, 23:48
iiwaa napisał(a):Mam 42 lata, całe życie pracowałam, zarabiam tak, że mogę się spokojnie utrzymać na zadowalającym poziomie, a NIGDY nie potraktowałabym tak męża.


Tesh mam 42 lata... I jush od jakichś 35 wiem, że nie nie wolno mówić "nigdy" (to często skreśla cały logiczny sens 98% tego co mówiliśmy i pisaliśmy KIEDYŚTAM) Obrazek
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2130
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 7 gości

Przeskocz do