Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez Artemizja 28 lut 2015, 17:29
Jak w temacie. Jest to wątek dla osób, które są w trakcie separacji, rozwodu bądź rozstania z partnerem i potrzebują wsparcia innych. Jak przetrwać, w jaki sposób poradzić sobie z emocjami i uczuciami, jak umożliwić sobie "pójście dalej". Mile widziane zarówno teoretyczne rozważania, jak i opinie oraz własne doświadczenia. Możecie tutaj opisywać to, co przydarzyło się Wam przy rozstaniu oraz to, jak udało się Wam sobie poradzić - może to pomóc innym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez black swan 01 mar 2015, 15:30
Spakowałam wszystkie swoje rzeczy, zajęły prawie cały mały pokój... Siedzę razem z nimi i ryczę. Nie mam się jeszcze gdzie wyprowadzić, ale musiałam to spakować. Żeby widzieć, że to się dzieje na prawdę, na żywo, ostatecznie... Nienawidzę go teraz. Po prostu go nienawidzę z całego serca. Nienawidzę go za to, że się w nim zakochałam kompletnie bez pamięci. Od samego rana pakowałam się próbując rozładować wkurwienie, złość, nienawiść, a teraz siedzę pośród tych toreb, siatek, kartonów i ryczę jak pieprzony bóbr... Ja /cenzura/, nienawidzę tego skurwiałego świata, jebanej w dupę miłości, w ogóle wszystkiego nienawidzę. :cry: Dlaczego ta bajka skończyła się jak koszmar? Było tak pięknie, po prostu najcudowniejsza sielanka. Było najlepiej. Czy to było zbyt piękne by trwać? Dlaczego innym się udaje, a mi nie? Czy to moja wina? Dlaczego to nie mogło trwać? Dlaczego się skończyło, wyczerpało... :cry: :cry:
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez Artemizja 01 mar 2015, 18:05
black swan, podczytałam Twój wątek w socjologii i miałam podobną sytuację. Pracę, która nie była dobrze płatna, związek, który się rozwalił i brak możliwości wyprowadzenia się dokądkolwiek. Chciał nie chciał wynajęłam sobie pokój u starszej Pani. Mała klitka, ale przynajmniej miałam dach nad głową. Później jakoś się poukładało. Domyślam się, że ciężko by Ci było mieszkać z kimś obcym, ale wierz mi, jeśli masz alternatywę zostać bez dachu nad głową, a mieszkać z obcymi ludźmi, to jednak druga opcja jest korzystniejsza. No i też można spojrzeć na to od drugiej strony - zawsze jest szansa, że trafisz na ludzi, którzy Ci "podpasują". Najgorsze, co można zrobić, to siedzieć i płakać. Rozwiązanie po prostu musi się znaleźć. Może masz też jakichś znajomych, którzy przenocowaliby Cię do momentu aż coś sobie znajdziesz? Może ktoś ze znanych Ci osób też szuka mieszkania? Może warto popytać?
I nie, nie jesteś przeklęta, bo nie każdemu się udaje. Zobacz, ile jest zranionych osób choćby na tym Forum. Ile osób ma za sobą rozstania, nieudane związki. Tak niestety bywa w życiu. Ludzie się schodzą i rozchodzą.
W każdym razie trzymaj się tam i nie załamuj się. Jakoś to na pewno da się poukładać.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez black swan 01 mar 2015, 18:18
Artemizja, dzięki za wsparcie, naprawdę mocno tego potrzebuję w tej sytuacji. Pozostaje mi przeglądać te beznadziejne ogłoszenia i szukać czegokolwiek co będzie miało choć częściowo ludzkie warunki i będzie w miarę tanie. Nie mam żadnych znajomych, którzy by mnie przenocowali, nie chce też pytać w pracy, bo zaraz się wieść rozniesie, że mój związek się rozwalił, a taka byłam z niego szczęśliwa. Wiem, że jest wiele zranionych osób, ale jak rozglądam się wokół siebie, to widzę same szczęśliwe pary, które są albo długo razem, albo krótko i już się żenią, bo są w pełni szczęścia, albo zakładają rodziny, opowiadają o swoich wspólnych planach, domach, remontach, itp... Po prostu ogarnia mnie gorzki żal, czemu akurat ja pośród tego całego szczęścia jestem nieszczęśliwa.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez Artemizja 01 mar 2015, 18:49
black swan, nie wiesz, czy szczęście innych będzie trwało długo. Na razie jesteś zraniona, w trakcie rozstania i w ciężkiej sytuacji, więc widzisz jedynie tych dookoła, którzy są szczęśliwi. Ale wierz mi, że tak nie jest. Niemniej jednak, to i tak żadne pocieszenie.
Spróbuj poszukać ogłoszeń o wynajem na lokalnych portalach. Tam zazwyczaj jest więcej tańszych ofert niż na ogólnopolskich serwisach.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez black swan 04 mar 2015, 23:07
Znowu ryczę po powrocie do "domu". Znowu dzisiaj nie znalazłam niczego sensownego na wynajem. Chyba na weekend pojadę do rodziców, bo przy nim przeryczę cały weekend... Już od samego patrzenia w jego oczy chce mi się ryczeć. Z jednej strony już miałam go dość, to traktowanie mnie jak małe dziecko, które lata po mieszkaniu i wszystko brudzi i niszczy, a z drugiej to ze świeczką takiego faceta szukać, który lubi porządek i lubi sam sprzątać. I nawet potrafi usmażyć mięso lepiej ode mnie... Chciałabym z nim zostać, bo się do niego przyzwyczaiłam, przyzwyczaiłam się do rozmów, do liczenia na siebie, do wsparcia, do wzajemnej pomocy, bo mi się wygodnie z nim mieszka. Ale z drugiej strony nie chciałabym z nim zostać, bo czasami czuję się z nim jak u rodziców, milion zasad co do mieszkania, sprzątania, kładzenia rzeczy itp. I jego marudzenie na mnie i na to, co znowu zrobiłam nie tak. Z jednej strony mnie rozumie, ma w wielu sprawach takie samo zdanie jak ja, mamy wiele wspólnych cech charakteru, a z drugiej on jest domatorem, a ja jestem żądna przygód, nosi mnie gdzieś daleko, on woli zbierać kasę na jakieś sprzęty do domu, ja wolę zbierać kasę na wycieczki, na które potem musiałabym jeździć sama... Niby mamy tyle wspólnego, a jednak jest między nami tyle różnic. Na początku wydawało się, że wszystko mamy wspólne, że jesteśmy prawie jak dwie krople wody. Czemu? Czemu różnice zaczęły wychodzić powolutku dopiero po roku, aż po półtora stały się wręcz nie do zniesienia? Czy byliśmy oboje tak zaślepieni i ogłupieni zakochaniem, że ich nie widzieliśmy? Przecież logiczne myślący człowiek widziałby od razu tak duże różnice pomiędzy nami. A nam się wydawało, że wszystko nas łączy, a nic nas nie dzieli. Z perspektywy czasu nie wiem, jak to było możliwe...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez Artemizja 04 mar 2015, 23:10
black swan, a rozmawiałaś z Nim o tym, jak się czujesz, jak odbierasz Jego zachowanie? Może On nie jest świadomy, że w ten sposób to odczytujesz?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez black swan 04 mar 2015, 23:13
Jest, praktycznie codziennie rozmawiamy na temat tego co nawzajem robimy źle...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez Artemizja 04 mar 2015, 23:18
black swan, a próbujecie jakichś kompromisów, czy każde chce postawić na swoim? Ciężko coś w tej sytuacji doradzić. Zwłaszcza, że z tego, co napisałaś wynika, że nie jest Ci obojętny. Może po prostu faktycznie do siebie nie pasujecie i te różnice wyszły dopiero po czasie? Tak naprawdę przez pierwszych kilka miesięcy zazwyczaj ma się różowe okulary i nie jest się w stanie dostrzec rożnic. A gdy już opadają i dwoje ludzi nie potrafi się porozumieć i "spotkać" się gdzieś w połowie racji, to źle wróży na przyszłość i czasami lepiej się rozstać. Tu już decyzja należy do Was.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez black swan 04 mar 2015, 23:41
Artemizja, niestety każde z nas jest bardzo uparte i oboje nawzajem sobie zarzucamy, że każde z nas chce zawsze postawić na swoim. Mówiłam kiedyś, że nie wytrzymałabym ze samą sobą i tu proszę, spotkałam faceta z podobnym charakterem i sprawdziło się to, co mówiłam. Próbowaliśmy różnych kompromisów, niestety po jakimś czasie i tak kończy się na kłótniach. Takie coś jak inne przyzwyczajenia, nawyki nie powinno nas w sumie dzielić, nie są to pierwszoplanowe sprawy. Może to właśnie podobieństwo charakterów po jakimś czasie zaczęło nas dzielić? To, że oboje jesteśmy uparci, oboje chcemy żeby było po naszej myśli, obojgu nam wydaje się, że mamy zawsze rację, oboje jesteśmy dość egoistyczni, oboje jesteśmy strasznymi marudami, oboje wszystko chcemy robić po swojemu, oboje mamy dość emocjonalne reakcje, postępujemy pod wpływem impulsu, oboje równie łatwo się wyprowadzamy z równowagi. Obawiam się, że może przez to, gdy pojawia się jakaś różnica zdań, przestajemy ze sobą wytrzymywać. Czy to brzmi logicznie?
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez Artemizja 05 mar 2015, 00:29
black swan, na pewno logiczne jest to, że może być Wam ciężko przez wzgląd na charaktery, aczkolwiek można spróbować nad tym pracować. No, ale tutaj potrzeba woli obojga i jednak chęci wypracowania środka. Czasami trzeba postawić na swoim, a czasami ustąpić. W praktyce jest to niewyobrażalnie trudne i często przerasta ludzi.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez black swan 05 mar 2015, 00:55
Artemizja, ja bym nad tym chętnie jeszcze popracowała, tylko on wydaje się już nie chcieć. Ma żal do mnie o czepianie się go o wiele rzeczy, nie mówienia mu nic dobrego, tylko wypominania samych negatywów. Nie wiem, może na jego miejscu też bym tak miała, ciężko mi powiedzieć. Może rzeczywiście przesadziłam z "jechaniem" po nim, byciem przewrażliwioną, słabo uzasadnionym czepianiem się różnych rzeczy. Może to mu zepsuło obraz mnie? Może wydaje mu się, że to jest coś niewybaczalnego? Chociaż z mojej perspektywy nie było to jakieś straszne. Może boi się, że to nie zmieniłoby się? Jako pesymista pewnie widzi naszą ewentualną przyszłość w czarnych barwach, więc pewnie dlatego woli z niej zrezygnować. Aby uniknąć kolejnej porażki. No cóż, ja nie mam zamiaru mówić mu, że może być inaczej, byłoby to tylko niezręcznym odbiciem się od ściany.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 05 mar 2015, 00:56
Artemizja napisał(a):Jak w temacie. Jest to wątek dla osób, które są w trakcie separacji, rozwodu bądź rozstania z partnerem i potrzebują wsparcia innych. Jak przetrwać, w jaki sposób poradzić sobie z emocjami i uczuciami, jak umożliwić sobie "pójście dalej". Mile widziane zarówno teoretyczne rozważania, jak i opinie oraz własne doświadczenia. Możecie tutaj opisywać to, co przydarzyło się Wam przy rozstaniu oraz to, jak udało się Wam sobie poradzić - może to pomóc innym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji.


Hmmmmmmmmmmmm...
Opcji logicznie za wiele nie ma... a skoro tak to ująłem - to znaczy że są dla mnie jedynie dwie:
1. rozgłaszać - wbrew rozsądkowi
2. nie rozgłaszać - wbrew uczuciom (ponoć... przypadek autora)

Co byś osobiście wybrała?.... (no i co potencjalnie polecała innym na tak zwaną przyszłość?)
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2112
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Avatar użytkownika
przez Artemizja 05 mar 2015, 01:00
black swan, wiesz, nie jestem znawczynią związków i nie mam zamiaru rzucać utartymi frazesami, które nijak mają się do rzeczywistości. Sprawa wygląda tak: albo chcecie walczyć o związek - obydwoje, albo dajecie sobie spokój. Chyba jedną z najgorszych kwestii jest to, gdy jednej stronie zależy, żywi masę uczuć do drugiego człowieka, w jakis sposób się stara, a i tak nic to nie daje. To przykre. Ogólnie kryzysy sa ciężkie. Pozostaje mi jedynie życzyć Tobie, Wam tego, byście jednak mimo wszystko próbowali, a jeśli dojdzie do rozstania, to nie robili tego w gniewie...

-- 05 mar 2015, 00:05 --

Powietrzny Kowal, tutaj akurat nie chodzi o mnie, a jeśli w przyszłości ten temat by mnie dotyczył, to nie napisałabym o tym tutaj. Przez wzgląd na to, że jesteśmy obydwoje na Forum i sytuacja byłaby delikatnie rzecz ujmując krępująca, a także dlatego, że akurat z takimi rzeczami wolałabym sobie poradzić we własnym wnętrzu. Jesteśmy ludźmi dorosłymi i podejmujemy decyzje, a te decyzje niekoniecznie muszą być do wglądu na Forum. Tutaj chodzi zarówno o moją, jak i Twoją prywatność, więc nie miałabym prawa decydować za Nas oboje. Niemniej jednak, są osoby, które potrzebują porozmawiać, bo samym jest im ciężko, a że są anonimowe, ich partnerzy nie są Użytkownikami Forum, to sprawa wygląda trochę inaczej i to, czy napiszą o tym tutaj jest kwestią indywidualnej decyzji. Nie mam zamiaru służyć za wróżkę i wybiegać w przyszłość, bo to jak wróżenie z fusów. Dla mnie liczy się to, co ktoś przeżywa w danym momencie i czy rozmowa na ten temat może mu pomóc.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do