Moja mama jest niezrównoważona ?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Moja mama jest niezrównoważona ?

przez ily12 21 lut 2015, 19:36
Witam,
Mam problem z matką, otóż Ona ciągle się wydziera, nawet jak rozmawiamy ''normalnie'' to i tak jest między nami ogromne napięcie i ona krzyczy, robi mi awantury o byle pierdoły (sytuacja sprzed 20minut awantura o zgubiony klucz), wyzywa, wygania z domu, dołuje, ja tez nie jestem idealną córką, ale uwazam ze takie zachowanie nie jest normalne, nie spotkałam sie u nikogo nigdy z taką wybuchowością. Kiedy mówię że powinna isc do lekarza to w odpowiedzi słyszę: ''ch.. Cie to obchodzi, odpie.... się''. Tak jest juz od lat. Czy to normalne? Czy to moja wina że ona sie tak zachowuje? Wciąż to słyszę, że jej nerwy są spowodowane moim zachowaniem i już nie wiem co mam myslec

-- 21 lut 2015, 18:42 --

Dodam ze matka jest agresywna nie tylko wobec mnie, ale także wobec innych członków rodziny (siostry, mój ojciec, jej ojciec). Nie raz rzucała się na mnie, ale juz tego nie robi, bo po prostu wie, że mam więcej siły i mogłabym zrobić jej krzywdę. Nienawidzę swojej matki, nie wiem jak przekonać ją do leczenia. Z domu wyprowadzić się nie mogę.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 gru 2013, 21:20

Moja mama jest niezrównoważona ?

przez mala_milka 21 lut 2015, 23:57
Być może masz rację, że jest niezrównoważona... ale, piszesz wydziera się, a nie piszesz z jakiego konkretnie powodu. Jeśli robi to ot tak, odruchowo, bo musi się na kimś wyżyć, to raczej ma pomieszane pod kopułą, ale jeśli Ty dajesz jej ku temu powody, to jest całkiem ok. Niestety wiem z doświadczenia, że rodzice bywają toksyczni, ale żeby móc określić ich niezrównoważonymi" trzeba mieć ku temu podstawy. Powiem tak: u mnie też nie jest kolorowo. Od dziecka mnie w domu gnojono, wyzywano, poniżano, po dziś dzień jest we mnie wiele gniewu, że matka dopuściła do sytuacji, bym kiedykolwiek pomyślała, że lepiej by było mieć inne dziecko niż ja. Podobnie ma się sytuacja mojego ojca. Kiedyś zdawało mi się, że mnie kocha, choć trochę, dziś jestem przekonana, że moje narodziny to w ogóle jedna wielka pomyłka. On wrzeszczał o wszystko, bił, wyzywał, nigdy nie przeprosił, zawsze on miał rację i c**j. Czuję się jak idiotka w towarzystwie, nie umiem rozmawiać z rówieśnikami, bo wpojono mi że ja tego nie umiem. Wiem, że dałabym radę, że mogłoby być fajnie, ale ja w szkole nie mialam za wiele znajomych, bo rodzice.... nie wolno mi wyjść, nie wolno mi się obronić jak ktoś mnie wyzywa... o wszystko płacz i strach, że rodzice.... :/ Też mogę powiedzieć, że zachowują się jak świry, ale to raczej kwestia ich ciężkich charakterów niż rzekomego schorzenia psychicznego.
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
28 sie 2014, 23:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do