Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez noszila 26 mar 2015, 11:08
Hitman napisał(a):noszila, to normalne, że niedojrzałe dzieci jeszcze wierzą w miłość :)


Gdybyś mógł dookreślić, kogo uważasz za niedojrzałe dziecko?
Moim zdaniem ani wiara w miłość ani też jej podwarzanie nie jest oznaką nie/dojrzałości. To raczej kwestia wychowania, światopoglądu, przebytych doświadczeń - wiele czynników może się na to składać. Ale osobiście za kluczowe nie uznałabym tu dojrzałości (a o jakiej w ogóle mówisz? emocjonalnej, fizycznej, duchowej?).

Hitman napisał(a):Rozumiem, że nie zaprzeczysz też istnieniu czegoś takiego jak pokolpopiow. Owe uczucie jest najważniejsze i najlepsze. Ważniejsze od miłości. Zaprzeczysz jego istnieniu? To będzie znaczyło, że jesteś zgorzkniały i po prostu nie doświadczyłeś pokolpopiow :D


Nie wiem czym jest hasło które podałeś, więc nie będę się na ten temat wypowiadać, bo to dla mnie abstrakcja.

Hitman napisał(a):Ale odwrócenie kota ogonem :D Nie chodzi o to o czym piszesz tylko o atrakcyjność seksualną, która jest kluczowym czynnikiem doboru naturalnego.


Cóż, napisałam o tym, co DLA MNIE kojarzy się z miłością. Jeśli dla Ciebie to uczucie jest równoznaczne wyłącznie z seksualnością, prokreacją, przedłużeniem gatunku, atrakcyjnością fizyczną, podejściem podmiotowym - Twoje prawo, ale moje z kolei mieć odmienne zdanie.

Hitman napisał(a):Nie byłem nigdy w związku i nigdy nie będę bo nie jestem atrakcyjny. Nie uważam, że kobiety mają materialne podejście do związku. Gdzie wyczytałaś coś takiego w moich postach?


Skoro nie byłeś w związku, skąd taka ogromna i nie podlegająca dyskusji wiedza na ten temat u Ciebie? Skąd to przekonanie o swojej jedynej słuszności?
"Nie jestem atrakcyjny" - może tylko w swoim mniemaniu? A czemu uważasz zresztą, że to najważniejszy wyznacznik i kluczowy dla faktu znalezienia partnerki? Atrakcyjność to przecież nie tylko cechy fizyczne. Nie zawsze przyciąga nas do kogoś wygląd, który nie da się ukryć z wiekiem podlega zmianom, niekoniecznie korzystnym. Krótko mówiąc uroda przemija i dobrze, żeby zostało w nas coś jeszcze, czym zainteresujemy na kolejne lata swojego partnera. Spróbuj do tego podejść w ten sposób. Na pewno masz przecież wiele ciekawych cech charakteru czy zalet, zainteresowań, które czynią Cię atrakcyjnym i godnym bliższego poznania.
Co do materialnego podejścia do związku - zasugerowałam się tą wypowiedzią: " Generalnie kobiety bardzo często wchodzą w związki, które ich nie satysfakcjonują. Po prostu im się to opłaca". Ale jeśli źle to zinterpretowałam, to w sumie pocieszające.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez Hitman 26 mar 2015, 14:06
noszila, z niedojrzałością to odniosłem się tylko do podpisu a na końcu jest uśmieszek ;)

Nie wiem czym jest hasło które podałeś, więc nie będę się na ten temat wypowiadać, bo to dla mnie abstrakcja.


Dokładnie! Wpisałem na klawiaturze losowy ciąg znaków i wyszło "pokolpopiow". Twoja odpowiedź świadczy o tym, że analogia była udana bo dokładnie to samo można powiedzieć o miłości. Chyba, że ktoś w końcu wytłumaczy czym ma być ta miłość i uzasadni to w logiczny sposób.

Cóż, napisałam o tym, co DLA MNIE kojarzy się z miłością.


To nie pisz co ci się kojarzy tylko podaj własną definicję miłości żebyśmy wiedzieli o czym rozmawiamy. Dopóki tego nie zrobisz to mówimy o takiej samej abstrakcji jak pokolpopiow :D

Jeśli dla Ciebie to uczucie jest równoznaczne wyłącznie z seksualnością, prokreacją, przedłużeniem gatunku, atrakcyjnością fizyczną, podejściem podmiotowym - Twoje prawo, ale moje z kolei mieć odmienne zdanie.


Ja opieram się na logicznym i naukowym rozumieniu związków damsko męskich, w których ewolucja, prokreacja, seks to podstawy i jest to tak silny instynkt, że nami rządzi. Ludzie nazywają to miłością na tej zasadzie na jakiej rastafarianie nazywają palenie marihuany jako kontakt z Bogiem. To tylko odczucia i wiara w iluzje. Nic więcej. Dlatego pytam o logiczne uzasadnienie, o definicję to wtedy będzie można się zastanowić nad argumentami wierzących w miłość. Chociaż obawiam się, że skoro mówisz o wierze to nie dojdziemy do konsensusu.

Skoro nie byłeś w związku, skąd taka ogromna i nie podlegająca dyskusji wiedza na ten temat u Ciebie? Skąd to przekonanie o swojej jedynej słuszności?


Nie widzę związku przyczynowo skutkowego między byciem w związku a posiadaniem wiedzy na temat doboru naturalnego ludzi i psychologii związków. Uważam, że jako osoba nie będąca w związku wypowiadam się obiektywnie. Wiedza naukowa na temat doboru naturalnego jest słuszna. Czy jedyna słuszna to nie wiem i nic takiego nie pisałem, nie posiadam takiego przekonania. Nie wiem skąd u ciebie taki pomysł.

"Nie jestem atrakcyjny" - może tylko w swoim mniemaniu? A czemu uważasz zresztą, że to najważniejszy wyznacznik i kluczowy dla faktu znalezienia partnerki? Atrakcyjność to przecież nie tylko cechy fizyczne. Nie zawsze przyciąga nas do kogoś wygląd, który nie da się ukryć z wiekiem podlega zmianom, niekoniecznie korzystnym. Krótko mówiąc uroda przemija i dobrze, żeby zostało w nas coś jeszcze, czym zainteresujemy na kolejne lata swojego partnera. Spróbuj do tego podejść w ten sposób. Na pewno masz przecież wiele ciekawych cech charakteru czy zalet, zainteresowań, które czynią Cię atrakcyjnym i godnym bliższego poznania.


Nie w swoim mniemaniu. Wygląd mam ok. Pisząc, że nie jestem atrakcyjny mam na myśli właśnie cechy charakteru, brak zalet, zainteresowań, umiejętności i przez to jestem nieatrakcyjny mimo, że powierzchownie sprawiam inne wrażenie. Dlatego mogę tylko uprawiać seks i zmywać się zanim dziewczyna zdąży poznać mnie prawdziwego, który jest nieatrakcyjny.

Co do materialnego podejścia do związku - zasugerowałam się tą wypowiedzią: " Generalnie kobiety bardzo często wchodzą w związki, które ich nie satysfakcjonują. Po prostu im się to opłaca". Ale jeśli źle to zinterpretowałam, to w sumie pocieszające.


Miałem na myśli, że opłaca im się być z kimś bo nie są wtedy same. Mają partnera, który się nimi interesuje i nie są postrzegane przez koleżanki jako gorsze z tego powodu, że są same. Zegar biologiczny tyka a kobiety chcą mieć przeważnie dzieci i szukają jak najlepszego partnera do tego żeby je spłodził. Wolą więc wybrać opcję zastępczą i faceta, który je kocha i z tej pozycji szukać miłości i kogoś atrakcyjnego dla siebie niż żyć w samotności i wtedy liczyć na lepszego partnera. To prosty rachunek - odpowiedni partner może nigdy się nie trafić i wtedy lepiej mieć dziecko z "rezerwowym". W pewnych kręgach mówi się, że kobiety mają swojego Solskjaera (kiedyś wieczny rezerwowy w Manchesterze United, który wchodził z ławki i strzelał gole), samca którym są zainteresowane (niedostępnego) i samca, z którym tworzą związek (poczciwy Rysiek z klanu). Solskjaer to facet bardzo zainteresowany kobietą do tego stopnia, że ona może sobie pozwolić na robienie mu nadziei i traktowanie z dystansem, odkładanie na bok. Rysiek to facet, z którym kobieta dobrze się dogaduje, taki poczciwy pantofel, który przeważnie zostaje mężem. Prawdziwy obiekt zainteresowania to ktoś o kim kobieta marzy, z kim chce uprawiać seks. Tylko najatrakcyjniejszym kobietom trafiają się tacy faceci do związku a tylko najatrakcyjniejsi faceci mogą liczyć na atrakcyjne kobiety (i nie mówię tu tylko o wyglądzie żeby była jasność). To są oczywiście tylko pewne mechanizmy, które występują dość często ale nie dotyczą każdej osoby. Myślę, że u ludzi kulturalnych, wykształconych, ułożonych, spokojnych tego nie ma ale ja do takich osób nie należę i nigdy nie będę.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez noszila 27 mar 2015, 19:24
Musiałeś się aż tak rozpisać?? :shock: :D potrzebuję natchnienia żeby Ci odpisać :mrgreen:
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez Hitman 27 mar 2015, 19:36
E tam, aż tak bardzo się nie rozpisałem. Ciekaw jestem Twojej odpowiedzi bo chcę się w końcu dowiedzieć od kogoś czym jest miłość a jeszcze nikt mi tego nie opisał w oderwaniu od sloganów i popędu seksualnego ;)
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez noszila 28 mar 2015, 15:21
Hitman napisał(a):Dokładnie! Wpisałem na klawiaturze losowy ciąg znaków i wyszło "pokolpopiow". Twoja odpowiedź świadczy o tym, że analogia była udana bo dokładnie to samo można powiedzieć o miłości. Chyba, że ktoś w końcu wytłumaczy czym ma być ta miłość i uzasadni to w logiczny sposób.


Eee nie do końca to samo. Wpisując "miłość" pojawia się mnóstwo odnośników a stworzony przez Ciebie "pokolpopiow" nie daje żadnych rezultatów w wyszukiwarce ;)

Cóż, napisałam o tym, co DLA MNIE kojarzy się z miłością.


Hitman napisał(a):To nie pisz co ci się kojarzy tylko podaj własną definicję miłości żebyśmy wiedzieli o czym rozmawiamy. Dopóki tego nie zrobisz to mówimy o takiej samej abstrakcji jak pokolpopiow :D


Ajj własna definicja miłości? Hmm dla każdego raczej jest ona czymś innym. Najkrócej rzecz ujmując wydaje mi się, że to po prostu stan umysłu, w którym silne pozytywne emocje żywione do drugiej osoby sprawiają, że chcemy z nią przebywać jak najczęściej, łączyć wspólne zainteresowania, działania, pobrać się, mieć dzieci (założyć rodzinę). Ważny jest dla nas kontakt emocjonalny i fizyczny z tą osobą; jak mówi literatura: namiętność, intymność i zaangażowanie - w zmieniającym się natężeniu.
Nie wiem, czy moja odpowiedź Cię usatysfakcjonuje :mrgreen:

Hitman napisał(a):Ja opieram się na logicznym i naukowym rozumieniu związków damsko męskich, w których ewolucja, prokreacja, seks to podstawy i jest to tak silny instynkt, że nami rządzi. Ludzie nazywają to miłością na tej zasadzie na jakiej rastafarianie nazywają palenie marihuany jako kontakt z Bogiem. To tylko odczucia i wiara w iluzje. Nic więcej. Dlatego pytam o logiczne uzasadnienie, o definicję to wtedy będzie można się zastanowić nad argumentami wierzących w miłość. Chociaż obawiam się, że skoro mówisz o wierze to nie dojdziemy do konsensusu.


Spokojnie. Osiągnięcie wspólnego stanowiska nie jest przecież żadnym wymogiem, ale podyskutować można :) owszem, masz rację że owe instynkty potrafią człowiekiem czasem rządzić, ale po to mamy wolną wolę, żeby o pewnych rzeczach decydować i odróżniać się w tym względzie od zwierząt. Oczywiście przedłużenie gatunku, przekazanie genów itd swoją drogą ALE są pary które na dzieci się nie decydują albo mieć ich nie mogą i wtedy ten argument odpada. A seks nie uważam żeby był kluczowym elementem dla którego ludzie są ze sobą, bo jak wytłumaczysz wieloletnie związki? Przecież wiadomo, że w końcu seks jest coraz rzadziej odbywany, aż w końcu zanika. I co, ludzie się rozstają? Muszą mieć inne elementy związku żeby być razem. Seks to element ale nie główny wyznacznik przecież :?

Hitman napisał(a):Pisząc, że nie jestem atrakcyjny mam na myśli właśnie cechy charakteru, brak zalet, zainteresowań, umiejętności i przez to jestem nieatrakcyjny mimo, że powierzchownie sprawiam inne wrażenie. Dlatego mogę tylko uprawiać seks i zmywać się zanim dziewczyna zdąży poznać mnie prawdziwego, który jest nieatrakcyjny.


No z takim podejściem..... :nono: nawet czytać się nie chce. Czemu podchodzić do siebie aż tak krytycznie? Może własnie gdybyś pozwolił się komuś bliżej poznać, to nie tylko Ty sam odkryłbyś w sobie coś, czego dotąd nie zauważałeś, ale i ta osoba mogłaby w Tobie to zobaczyć, być może pokazać Ci to.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez mark123 28 mar 2015, 16:09
"Miłość to rodzaj odurzenia, którym mężczyzna starał się zawładnąć duszą…. Apsiiik" - Lamia Reno
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez Hitman 28 mar 2015, 16:30
Eee nie do końca to samo. Wpisując "miłość" pojawia się mnóstwo odnośników a stworzony przez Ciebie "pokolpopiow" nie daje żadnych rezultatów w wyszukiwarce ;)


To o niczym nie świadczy. Wpisując w google "reptilianie" też wyskakuje sporo wyników, jakieś strony Davida Icke ale w żaden sposób nie świadczy to o prawdziwości tych teorii ;) Rezultaty w wyszukiwarce to nie jest żaden wyznacznik.

Ajj własna definicja miłości? Hmm dla każdego raczej jest ona czymś innym.


No tak. Czyli "pokolpopiow" istnieje bo dla mnie jest czymś czyli dla mnie istnieje. Ja to odkryłem i to ma większą wartość niż miłość :) Wygląda na to, że miłość to takie słowo wytrych, które można dopasować do wszystkiego i do niczego. Podobnie jak z Bogiem. To już termin "borderline" mimo, że jest z dupy wydaje się logiczniejszy ;)

Najkrócej rzecz ujmując wydaje mi się, że to po prostu stan umysłu, w którym silne pozytywne emocje żywione do drugiej osoby sprawiają, że chcemy z nią przebywać jak najczęściej, łączyć wspólne zainteresowania, działania, pobrać się, mieć dzieci (założyć rodzinę).


Hmm czyli tak Ci się wydaje - czyli materiał dowodowy w tej sprawie jest kiepski ;)

Opisałaś stan zakochania, który jest wyjaśniony naukowo. Jest to prokreacyjny mechanizm powstały w procesie ewolucji po to żeby organizmy rozmnażały się. Wtedy wydzielają się hormony, a haj w mózgu osłabia logiczne myślenie. Interesy jednostki stają się zaburzone a narkotyki (neuroprzekaźniki w mózgu podczas stanu zakochania oddziałują na te same receptory co narkotyki) tworzą iluzję potrzeby bycia z drugą osobą. Powodują uzależnienie od drugiej osoby i natrętne myśli na jej temat, często o treści seksualnej a często nielogicznej treści mistycznej.

Mieć dzieci - uważam, że to niemoralna konsekwencja tych narkotyków. Potem dziecko się rodzi i staje się takim samym niewolnikiem emocji i popędów jak rodzice.

Ważny jest dla nas kontakt emocjonalny i fizyczny z tą osobą; jak mówi literatura: namiętność, intymność i zaangażowanie - w zmieniającym się natężeniu.
Nie wiem, czy moja odpowiedź Cię usatysfakcjonuje :mrgreen:


Satysfakcjonuje. Opisałaś stan hormonalny, o to mi chodziło. Chociaż w zasadzie mogłaś jeszcze opisać jakiś element kulturowy.

owszem, masz rację że owe instynkty potrafią człowiekiem czasem rządzić, ale po to mamy wolną wolę, żeby o pewnych rzeczach decydować i odróżniać się w tym względzie od zwierząt.


Mamy wolę aczkolwiek na pewno nie wolną. Bo robimy coś z powodu logiki wbrew uczuciom albo zgodnie z uczuciami a wbrew logice i często moralności.

Oczywiście przedłużenie gatunku, przekazanie genów itd swoją drogą ALE są pary które na dzieci się nie decydują albo mieć ich nie mogą i wtedy ten argument odpada.


Nie odpada bo ten mechanizm to podświadomy napęd do związków. Mamy to zapisane w genach i jeśli ktoś tego nie ma (nie dąży do rozpłodu instynktownie) to jest ciepły (homo). Można oczywiście (a nawet należy) postawić świadomość, logikę i moralność ponad instynktem, wtedy jest on stłumiony, wyparty do podświadomości ale nadal jest napędem do pobierania się w pary. Drugim takim napędem jest dążenie do tego żeby nie być samotnym - ludzie dobierają się w pary bo odstrasza ich wizja powrotów do pustego domu gdzie nikt na nich nie czeka i są nikomu niepotrzebni. Szczególnie mocno ten mechanizm działa u kobiet ponieważ zegar biologiczny tyka i im są starsze tym mają mniejsze szanse na znalezienie sensownego partnera ponieważ genetycznie facetów pociąga młodość i uroda i dążą do posiadania takich partnerek. Po przekroczeniu pewnego wieku samotna kobieta musi już wybrać między starszym panem, który będzie dla niej partnerem-przyjacielem albo młodszym, który z reguły zaspokoi ją seksualnie i będzie ją kręcił ale nie spełni tej drugiej roli, którą kobiety świadomie uznają za ważniejszą.

A seks nie uważam żeby był kluczowym elementem dla którego ludzie są ze sobą, bo jak wytłumaczysz wieloletnie związki? Przecież wiadomo, że w końcu seks jest coraz rzadziej odbywany, aż w końcu zanika. I co, ludzie się rozstają? Muszą mieć inne elementy związku żeby być razem. Seks to element ale nie główny wyznacznik przecież :?


Twoje podejście jest typowe dla kobiet. "[...]mężczyzn bardziej pociągają młodość i uroda, jako ważne oznaki płodności, że przeciętnie bardziej oddziałują na nich bodźce wizualne; że częściej niż kobiety interpretują zachowania innych ludzi jako motywowane seksualnie, że mają większą potrzebę różnorodności seksualnej, są bardziej skłonni do ryzyka i bardziej agresywni fizycznie niż kobiety."

Tak wynika z ewolucji.

Wieloletnie związki są proste do wytłumaczenia - zostaje przyjaźń, strach przed samotnością, przyzwyczajenie, wspólne majątek, małżeństwo, wspólne dzieci, ustalenia kulturowe (założyli rodzinę i trzymają się tych norm, ram bo inni tak robią i jest to korzystne dla rozwoju gatunku).

No z takim podejściem..... :nono: nawet czytać się nie chce. Czemu podchodzić do siebie aż tak krytycznie? Może własnie gdybyś pozwolił się komuś bliżej poznać, to nie tylko Ty sam odkryłbyś w sobie coś, czego dotąd nie zauważałeś, ale i ta osoba mogłaby w Tobie to zobaczyć, być może pokazać Ci to.


A czemu mam nie podchodzić krytycznie? To są takie gdybania. Wiem dobrze jaki jestem i mam dużo (może aż za dużo) autorefleksji, samoświadomości. Nie przekonają mnie próby pocieszenia oparte na założeniu, że na pewno muszę mieć jakieś zalety. Nie wiem skąd przyjmujesz takie założenie, jaka jest podstawa. Przecież jest mnóstwo bezwartościowych ludzi, nie znasz mnie więc na jakiej podstawie przypuszczasz coś takiego? To są utarte slogany używane do pocieszenia innych. Ludzie też mają swój interes w pocieszaniu bo myślą sobie, że skoro najbardziej bezwartościowa osoba będzie akceptowana to i oni zostaną zaakceptowani ze swoimi ułomnościami. To bardziej wynika z empatii niż faktów, że próbujesz mnie w taki sposób pocieszyć.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez mark123 28 mar 2015, 16:41
Definicja nienawiści mówi, że to bardzo silna niechęć do drugiej osoby i pragnienie, by spotkało ją coś złego. Zakładając, że miłość jest przeciwieństwem nienawiści można by powiedzieć, że miłość to pragnienie spędzenia życia z drugą osobą i pragnienie szczęścia tej osoby.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez Hitman 28 mar 2015, 17:26
mark123, wprowadzasz jakieś założenie bez potwierdzenia. Kto powiedział, że miłość jest przeciwieństwem nienawiści? Wydaje mi się, że w przypadku uczuć ciężko mówić o przeciwieństwach - to tylko skrót myślowy.

Ale ok, mamy wreszcie jakąś definicję - pragnienie spędzenia życia z drugą osobą (iluzja) i pragnienie szczęścia drugiej osoby - pragnę szczęścia większości osób na świecie, a może nawet wszystkich co wynika z empatii ale to nie znaczy, że ich kocham.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Marcin2013 28 mar 2015, 17:44
Ja wierze w milosc ale nikt mnie nie kocha :-) zadna kobieta
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8678
Dołączył(a)
08 maja 2013, 18:42

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez kupmitrumne 28 mar 2015, 17:44
Kto z was jeszcze wierzy w miłość?
nie wierze , bo Buka mówi , że mam małe cycki :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10281
Dołączył(a)
13 sie 2013, 12:34

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Marcin2013 28 mar 2015, 17:48
kupmitrumne, durze buka sie niezna :-)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8678
Dołączył(a)
08 maja 2013, 18:42

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez buka 28 mar 2015, 17:59
Ja nie wierze w miłość a wszystkie mnie kochają:]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez kupmitrumne 28 mar 2015, 18:00
buka napisał(a):Ja nie wierze w miłość a wszystkie mnie kochają:]

mama , ciotka i babcia sie nie liczy :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10281
Dołączył(a)
13 sie 2013, 12:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do