Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez noszila 25 mar 2015, 17:23
Zgorzkniałość, żal i tęsknota przez was przemawia i zaprzeczacie istnieniu miłości pewnie dlatego, że sami jej po prostu nie doznaliście ze strony innych osób, albo kochaliście bez wzajemności.
Tylko proszę, nie denerwujcie się na mnie za te słowa, bo jeszcze do niedawna właśnie z wyżej wymienionych powodów prezentowałam takie samo stanowisko jak wy jeśli chodzi o kwestię ewentualnego istnienia miłości.
Dziś staram się w miarę możliwości nie robić głupst i nie dawać facetowi powodów do tego, by mnie zostawił bo każdego dnia boję się tego opuszczenia; gdyby nagle powiedział że mnie już nie kocha - nie oznaczałoby to, że miłości nie ma, ale że nie zawsze trwa tak długo jak byśmy tego chcieli. I boję się przestać bać by nie przestać się starać - ot taka filozofia.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Arasha 25 mar 2015, 17:26
Hitman napisał(a): Generalnie kobiety bardzo często wchodzą w związki, które ich nie satysfakcjonują. Po prostu im się to opłaca, nie chcą być same, zegar biologiczny tyka a kobiety częściej mają problemy z samooceną niż mężczyźni.

Ale ekspert od kobiet :D Na jakiej podstawie tak twierdzisz ?

Hitman napisał(a):W pewnym sensie z WINY SEKSUALNOŚCI kobiet i mężczyzn druga osoba staje się obiektem mającym zaspokoić potrzeby tej pierwszej osoby. Facet posiada jakieś cechy, które oddziałują na kobiece emocje i seksualność i jest jej potrzebny jak narkotyk. Kobieta posiada cechy, w których zakochuje się mężczyzna i wtedy ona jest mu potrzebna jak narkotyk do zrealizowania swoich celów. To są mechanizmy prokreacji, którym podlegamy w pierwszym rzędzie.

Toż mówię, że wszystkiemu winna seksualność :!: :!: :!:

Hitman napisał(a):A gdybym był facetem 10/10 to chyba myślałbym tak samo i nie interesowałby mnie związek budowany na zwierzęcych instynktach. Z kolei związek z rozsądku całkowicie mnie nie obchodzi i wolę być sam niż z babą, która nie interesuje mnie seksualnie. Tak źle i tak niedobrze. Wypadałoby się pozbyć seksualnych potrzeb. Ja chyba poddam się kastracji byle tylko nie odczuwać popędu i potrzeby bycia w związku. Potrzebę bliskości zastąpię wzięciem kota i psa, hormonalne fajerwerki wynikające z miłości alkoholem i marihuaną a seks wyeliminuję całkowicie.

Jak wyżej !
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez noszila 25 mar 2015, 17:27
Hitman napisał(a): Nie chcę być z laską, która jest ułomna tylko dlatego, że ja też jestem. To nie miłość a dobranie się dwóch sierot, które chciałyby kogoś lepszego ale nie da rady.


A dla mnie to nie jest "dobranie się dwóch sierot" lecz związek osób, które połączyły podobienstwa, wspólne zainteresowania, pasje, nawyki, zamiłowania do tych samych miejsc, piosenek, filmów, posiłków...
Prawdziwie kochająca osoba nie wchodzi w związek z myślą "chciałabym lepszego ale nie da rady". Taka osoba myśli "on/ona jest najlepszym co mnie spotkało i dlatego chcę z nim/nią być".

-- 25 mar 2015, 17:29 --

Arasha napisał(a):
Hitman napisał(a): Generalnie kobiety bardzo często wchodzą w związki, które ich nie satysfakcjonują. Po prostu im się to opłaca, nie chcą być same, zegar biologiczny tyka a kobiety częściej mają problemy z samooceną niż mężczyźni.

Ale ekspert od kobiet :D Na jakiej podstawie tak twierdzisz ?


Wydaje mi się, że Hitman został przez taką kobietę skrzywdzony (być może nie jedną) i dlatego teraz generalizuje na cały żeński gatunek materialne podejście kobiet do związku :bezradny:
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Arasha 25 mar 2015, 17:31
noszila napisał(a): gdyby nagle powiedział że mnie już nie kocha - nie oznaczałoby to, że miłości nie ma, ale że nie zawsze trwa tak długo jak byśmy tego chcieli.

Ale w momencie opuszczenia większość osób tak to odczuwa, że miłości już nie ma ... to subiektywne odczucie, ale dla tej konkretnej osoby, jakie to ma znaczenie, że miłość gdzieś tam istnieje, jak jej się świat zawali :bezradny: ?
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez noszila 25 mar 2015, 17:34
Arasha napisał(a):
noszila napisał(a): gdyby nagle powiedział że mnie już nie kocha - nie oznaczałoby to, że miłości nie ma, ale że nie zawsze trwa tak długo jak byśmy tego chcieli.

Ale w momencie opuszczenia większość osób tak to odczuwa, że miłości już nie ma ... to subiektywne odczucie, ale dla tej konkretnej osoby, jakie to ma znaczenie, że miłość gdzieś tam istnieje, jak jej się świat zawali :bezradny: ?


Oczywiście, zgadzam się z Tobą, że w takim momencie wszystko traci sens, człowiek jest zły na cały świat, na siebie i nie rozumie co się stało i bez wątpienia od razu myśli, że miłości po prostu nie ma.
To,co napisałam, uważam że powinno się pojawić w głowie kiedy już uda nam się poradzić sobie z cierpieniem po rozstaniu. To tak samo jak z żałobą po stracie bliskiej osoby. Początkowo jest złość, żal ale z czasem trzeba starać się to wszystko zrozumieć, zamknąć i zostawić za sobą i ruszyć do przodu by nie tkwić w tym jednym niszczącym przekonaniu na wieczność bo w ten sposób zamykamy się na nowe szanse.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Arasha 25 mar 2015, 17:43
noszila napisał(a):
Hitman napisał(a): Nie chcę być z laską, która jest ułomna tylko dlatego, że ja też jestem. To nie miłość a dobranie się dwóch sierot, które chciałyby kogoś lepszego ale nie da rady.


Prawdziwie kochająca osoba nie wchodzi w związek z myślą "chciałabym lepszego ale nie da rady". Taka osoba myśli "on/ona jest najlepszym co mnie spotkało i dlatego chcę z nim/nią być".

Dokładnie :brawo: :brawo: :brawo: Święte słowa ! Co to za teoria dobierania się ułomków, ja prd. :roll:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Alienated 25 mar 2015, 18:51
Nie wierzę już... Im wcześniej przestanie się wierzyć, tym lepiej. Mniej się później cierpi... Ale wyrzec się miłości tak zupełnie...? Przecież niejedno ma oblicze... Dlatego kocham kiedy i ile tylko mogę... Ile potrafię... Całym sercem, ciałem... A potem wykrwawiam się w poczuciu nienawiści własnej, widząc jak gówno to wszystko warte...
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez mark123 25 mar 2015, 19:26
Ja mam nadzieję, że nigdy się nie zakocham.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Storożak 25 mar 2015, 19:29
Ja też, bez tego mi całkiem dobrze, a tak to tylko strach przed odrzuceniem. Po co się stresować :mrgreen:
Pie.dole nie biore...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
30 paź 2014, 18:46

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Arhol 25 mar 2015, 20:10
Toż mówię, że wszystkiemu winna seksualność :!: :!: :!:

Pasy cnoty na komynde załóż,sprzynty na pniok prezentuj
sikierke przygotuj
na komendę
CIACH
problem solved,peace & love
Ale ekspert od kobiet :D Na jakiej podstawie tak twierdzisz ?

na takiej
Obrazek

Nie chcę być z laską, która jest ułomna tylko dlatego, że ja też jestem. To nie miłość a dobranie się dwóch sierot, które chciałyby kogoś lepszego ale nie da rady.

Rofl,nie ma to jak biznesowe podejście do relacji z innymi humanoidami,GL .

Co do tematu,moje stanowisko się nie zmienia,może gdzieś tam istnieje,ale idealne to,to nigdy nie będzie,często to brak alternatywy,zobowiązania,przyzwyczajenie,rutyna,nawet jeśli dana relacja trwa długo czy bardzo długo,zawsze jest ryzyko rozyebki tego,niestety to loteria,grosz grosz i wygrywosz,a nagle gówno wygrywosz.
A przynajmniej tak mi się wydaje
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32444
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Storożak 25 mar 2015, 20:29
grosz grosz i wygrywosz,a nagle gówno wygrywosz.

Jak w kasynie, a na końcu Cię wyruchają :twisted:
Pie.dole nie biore...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
30 paź 2014, 18:46

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Arhol 25 mar 2015, 20:31
Obrazek
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32444
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez noszila 25 mar 2015, 20:34
Arhol napisał(a):Co do tematu,moje stanowisko się nie zmienia,może gdzieś tam istnieje,ale idealne to,to nigdy nie będzie,często to brak alternatywy,zobowiązania,przyzwyczajenie,rutyna,nawet jeśli dana relacja trwa długo czy bardzo długo,zawsze jest ryzyko rozyebki tego,niestety to loteria,grosz grosz i wygrywosz,a nagle gówno wygrywosz.
A przynajmniej tak mi się wydaje


Bo nie oszukujmy się, żadne ideały nie istnieją. Może tylko w naszych głowach, wyobrażeniach i pragnieniach. I tu czasem tkwi problem. Człowiek uważa, że miłość prawdziwa powinna trwać wiecznie, być bezproblemowa, że zakochani nie powinni się kłócić, sprzeczać, mieć zawsze to samo zdanie, no po prostu sielanka, idylla, utopia że aż po.rzygać się można...
Potrzebna jest chemia, adrenalina, jakieś zmiany, ciągła praca nad związkiem. To nie jest tak, że miłość przychodzi pyk! i jest i już teraz nic nie trzeba robić bo do konca zycia będziemy patrzeć sobie w oczy z szerokim uśmiechem dopóki kredyt nas nie rozłączy....
Ktoś, kto podchodzi do tematu wybierając związek z daną osobą jako "brak alternatywy" nie kocha i nie szanuje drugiej osoby i chyba w pewnym sensie również siebie.
Dlaczego tyle problemu z tą miłością? Myślę, że po prostu wszyscy mamy zupełnie różne i często niestety błędne wyobrażenia na jej temat a do tego zbyt wygórowane względem tego uczucia oczekiwania.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez Hitman 26 mar 2015, 04:39
noszila, to normalne, że niedojrzałe dzieci jeszcze wierzą w miłość :)

Zgorzkniałość, żal i tęsknota przez was przemawia i zaprzeczacie istnieniu miłości pewnie dlatego, że sami jej po prostu nie doznaliście ze strony innych osób, albo kochaliście bez wzajemności.


Rozumiem, że nie zaprzeczysz też istnieniu czegoś takiego jak pokolpopiow. Owe uczucie jest najważniejsze i najlepsze. Ważniejsze od miłości. Zaprzeczysz jego istnieniu? To będzie znaczyło, że jesteś zgorzkniały i po prostu nie doświadczyłeś pokolpopiow :D

gdyby nagle powiedział że mnie już nie kocha - nie oznaczałoby to, że miłości nie ma, ale że nie zawsze trwa tak długo jak byśmy tego chcieli


Gdybym nagle pomyślał, że pokolpopiow nie istnieje - nie oznaczałoby to, że pokolpopiowu nie ma, ale że nie zawsze trwa tak długo jak bym chciał.

Arasha,
Ale ekspert od kobiet :D Na jakiej podstawie tak twierdzisz ?


Pierwszy lepszy tekst:
http://kobieta.interia.pl/uczucia/psych ... Id,1444301
Badania pokazują, że kobiety częściej niż mężczyźni mają problem z niską samooceną i nie potrafią sprzeciwić się niesłusznej krytyce. Brak samoakceptacji może mieć poważne konsekwencje, utrudniać funkcjonowanie w społeczeństwie i prowadzić do zaburzeń osobowości.

To wynika z różnic między płciami. Testosteron zwiększa agresję, zmniejsza samokrytykę. Mężczyźni mniej przejmują się oceną otoczenia, tym jak wyglądają itd. Kobiety są za to bardziej społecznymi istotami i są bardziej podatne na krytykę, ocenianie, porównania.

Zresztą poznałem dużo kobiet, które były 7/10, 9/10 a uważały się za brzydkie, gorsze od innych (a dziewczyny, z którymi się porównywały były obiektywnie brzydsze od nich). A faceci przeważnie chwalą się kim to oni nie są. To oczywiście tylko statystyka i pewne reguły, które nie muszą się sprawdzać w każdym przypadku (byłoby to szufladkowanie).

noszila,
A dla mnie to nie jest "dobranie się dwóch sierot" lecz związek osób, które połączyły podobienstwa, wspólne zainteresowania, pasje, nawyki, zamiłowania do tych samych miejsc, piosenek, filmów, posiłków...


Ale odwrócenie kota ogonem :D Nie chodzi o to o czym piszesz tylko o atrakcyjność seksualną, która jest kluczowym czynnikiem doboru naturalnego. To co wymieniłaś służy przyjaźni (ta też jest potrzebna w udanym związku ale nie jest jedynym wymaganiem). Jak ktoś jest mało inteligentny to ma mało inteligentną partnerkę, jak ktoś pochodzi ze społecznych nizin to ma partnerkę na swoim poziomie, jak ktoś nie ma talentów, jest nieśmiały, nie umie wymyślić nic fajnego podczas rozmowy i do tego jest np chudy albo gruby to nie podoba się dziewczynom, które mają wybór kogoś lepszego. Mają taki wybór bo same są lepsze. Ten sam koleś zadba o swój wygląd, nauczy się wymyślać fajne rzeczy bo będzie nad tym pracował, wyuczy w sobie śmiałość (obserwując ludzi śmiałych i postępując tak jak oni czyli stosując skuteczne rozwiązania), odkryje w sobie talent to będzie wzbudzał zainteresowanie u atrakcyjniejszych kobiet (okaże się lepszym wyborem niż inni konkurenci). I tego samego doświadcza laska ważąca 100 kg, która schudła i nagle okazało się, że ma ładną buzię i zgrabną budowę ciała i podchodzą do niej faceci z wyższej półki. Wcześniej podchodzili jacyś słabi, którzy nie mają szans u atrakcyjniejszej kobiety więc zaniżali poprzeczkę.

Prawdziwie kochająca osoba nie wchodzi w związek z myślą "chciałabym lepszego ale nie da rady". Taka osoba myśli "on/ona jest najlepszym co mnie spotkało i dlatego chcę z nim/nią być".


Podświadomość wybrała za nią, do tego dochodzą hormony i stąd te chwilowe haluny u niektórych, że ta konkretna osoba jest właściwa. Zresztą to mózg wybrał najlepszą opcję dla danej osoby - jak ktoś wie, że jest słaby i przegrałby konkurencję o najatrakcyjniejsze kobiety automatycznie interesuje się tymi mniej atrakcyjnymi i kojarzy je z miłością (a żeby było ciekawiej u wielu mężczyzn upodobania seksualne nie idą w parze z pragnieniami dotyczącymi kobiety do związku).

Wydaje mi się, że Hitman został przez taką kobietę skrzywdzony (być może nie jedną) i dlatego teraz generalizuje na cały żeński gatunek materialne podejście kobiet do związku :bezradny:


Nie byłem nigdy w związku i nigdy nie będę bo nie jestem atrakcyjny. Nie uważam, że kobiety mają materialne podejście do związku. Gdzie wyczytałaś coś takiego w moich postach?
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do