Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez Don Kamillo 03 mar 2015, 21:06
Ja już nie wierze, po raz kolejny zostałem zrobiony w bambuko, wszystko zniosę, całą prawdę najgorszą ale nie zniose kłamstwa, znów zostałem nim napojony do granic wytrzymałości. Człowiek jest potrzebny drugiemu tylko po to, żeby w gorszym okresie lepiej się poczuć, a potem i tak odejdzie, gdyby to było samo odejście to nie byłoby problemu, ale nieszczerość i kłamstwo, to po prostu nie przechodzi. ;)


Moja jedyna, moje natchnienie do zycia ; Gdzie jesteś ? :?
A pierwsza kwestia, w sumie najważniejsza to zawsze wierzyć w siebie nawet po najcięższych przejściach..
Offline
Posty
507
Dołączył(a)
18 sty 2015, 18:20

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Rebelia 03 mar 2015, 23:28
Moja jedyna, moje natchnienie do zycia ; Gdzie jesteś ?

No siema, co tam?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez Don Kamillo 03 mar 2015, 23:33
Trochę się pozmieniało, swoje rozj.. zycie powoli składam w całość...

Pozdrawiam !
A pierwsza kwestia, w sumie najważniejsza to zawsze wierzyć w siebie nawet po najcięższych przejściach..
Offline
Posty
507
Dołączył(a)
18 sty 2015, 18:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Po prostu maciek 07 mar 2015, 19:58
Rebelia napisał(a):Moja jedyna, moje natchnienie do zycia ; Gdzie jesteś ?
No siema, co tam?

I oto jest pytanie za 100 punktów :roll:
Rok 2015 będzie niewątpliwie inny.
Wraz ze zniknięciem Jej z mojego życia umarła połowa mnie. Natomiast druga połowa, która pozostała nienawidzi mnie jeszcze bardziej niż Ona.
Posty
2016
Dołączył(a)
17 lis 2013, 18:47

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 12 mar 2015, 16:25
Ja uważam,że jest miłość na tym świecie.Miłość nie jedno ma imię :mrgreen: do kobiety,dzieci,zwierząt,pieniędzy,książek :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16548
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez Hitman 24 mar 2015, 20:23
Wiara jest dla idiotów. Nie wierzę w miłość bo życiem rządzi ewolucja i dobór naturalny. Jak jesteś pizdą to będziesz miał nie najlepszą laskę a jak będziesz kozak to możesz wyrwać lepszą. Dlatego nie opłaca się zabawa w to. Trzeba tylko zapanować nad emocjami żeby nie domagały się związku i nie wierzyły w miłość. Wiara wynika z emocji, które ciężko uzasadnić ale nauka wie już coraz więcej i nie wygląda to wesoło dla emocji.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Rico 24 mar 2015, 20:53
Jaka to jest lepsza laska i co masz z tej lepszej laski?
"Zaniedbuje sprawy, wkurwiający nawyk mam, byle dalej od problemów, obowiązków, oto ja! Cały czas byle jak, byle brak koncentracji, na znikających dniach ciągły brak akceptacji dla świata, który zjada mnie od środka niczym rak."

http://youtu.be/Y5qKI95C0FQ

Łajz lajf...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
473
Dołączył(a)
03 gru 2013, 00:40

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez Hitman 24 mar 2015, 20:59
Lepsza - ładniejsza, inteligentniejsza, bardziej umiejętna. Po prostu lepsza. Miałbym z tego satysfakcję i możliwość miłości. Ale ja musiałbym spełniać warunki żeby można było mnie kochać a tak nie będzie.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 24 mar 2015, 21:03
Ja też chciałbym mieć laskę choć jako że nie jestem już młody a wciąż mieszkam z rodzicami, nie mam auta a nawet prawka, zarabiam gorsze i wyglądem też nie nadrabiam powinienem się interesować tymi mniej atrakcyjnymi u których może bym miał jakąś szanse. No ale zostanę pewnie sam do końca życia a w miłość nie wierzę, przynajmniej taką z wzajemnością bo nie potrafiłbym się zakochać w małoatrakcyjnej a dla atrakcyjnych kobiet nigdy nie będę godnym partnerem.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17064
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez Hitman 24 mar 2015, 21:07
carlosbueno, niestety tak jest. Nie chcę być z laską, która jest ułomna tylko dlatego, że ja też jestem. To nie miłość a dobranie się dwóch sierot, które chciałyby kogoś lepszego ale nie da rady.

-- 24 mar 2015, 20:55 --

A słyszeliście o eksperymencie na szczurach, które miały wszystko zapewnione? Zniknęły podziały ról u samców a samice przestały potrzebować samców (z powodu hipergamii). Stały się agresywne a samcy stali się idiotami z pięknymi futerkami, którzy nie interesują się samicami. Po czym cała populacja wyginęła. Dokładnie ten sam mechanizm zaczynam dostrzegać u siebie. Nie mam szans na samicę więc staram się przestać nimi interesować. I też jestem idiotą. Z samca zbyt agresywnego robię się powoli pizdą bo muszę zrezygnować z samic. A wszystkiemu winne jest to, że nie dam rady być wystarczająco umiejętny żeby być potrzebnym jakiejś fajnej kobiecie.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 25 mar 2015, 11:14
Nie chcę być z laską, która jest ułomna tylko dlatego, że ja też jestem. To nie miłość a dobranie się dwóch sierot, które chciałyby kogoś lepszego ale nie da rady.

No właśnie. Wszelkie niedoskonałości, choroby, gorszy wygląd zmuszają człowieka do obniżania swojej poprzeczki co do jakości partnera. Nie wierzę w "miłość bez względu na wszystko", np. księżniczki i żebraka, czy Jamesa Bonda z brzydulą (chodzi też o cechy nie wizualne). Może i gdzieś są takie pary ale nie wiele ich na świecie, głównie w bajkach można spotkać takie piękne miłości. Musisz mieć co zaoferować. Jeśli nie dobra materialne, umiejętności, pozycja społeczna, zaradność to jeszcze zostaje ci urok osobisty, jeżeli nie masz nic twoje szanse drastycznie maleją. Przykre to jest niestety dla osób pokrzywdzonych przez los, np. kalekich, chorych, to tak jakby ktoś im powiedział że muszą być same bo są gorsze. Matka natura zawsze czuwa.

Wierzę w miłość kilkuletnią, tą kiedy para jest sobą oczarowana. Później, kiedy emocje opadną i chemia wyparuje zostaje praca nad związkiem, przyzwyczajenie i przywiązanie. Zależy też od człowieka, czy potrafi kochać przez całe życie czy tylko w tym pierwszym rzucie. Trzeba też pamiętać że jesteśmy narażeni na zdradę i kompletną destabilizację życia, kiedy druga połówka zakocha się w kimś innym. Chciał czy nie chciał ale tak to działa. Po kilku latach jest szansa że hormony zaczną szaleć do kogoś innego, nawet po przypadkowym skoku w bok. Czytałem że w czasie zdrady zaczyna ponownie wydzielać się hormon miłości do innego partnera, nawet po jednym stosunku płciowym. Także takie życie w ciągłej nie pewności jest też nie ciekawe. Mówią że związek trzeba oprzeć na zaufaniu. Tak, tak, tylko że fakty mówią inaczej, że trzeba się pilnować, bo nikt nie wygra z naturą. Co prawda jesteśmy ludźmi a nie małpami i możemy trzymać w ryzach swoje rządze ale jednak tylko w ograniczonym stopniu i może wyjść z nas zwierzę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez silvo 25 mar 2015, 11:42
Obrazek
Offline
Posty
407
Dołączył(a)
17 wrz 2014, 16:45

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

przez Hitman 25 mar 2015, 14:58
abrakadabra xx,
Przykre to jest niestety dla osób pokrzywdzonych przez los, np. kalekich, chorych, to tak jakby ktoś im powiedział że muszą być same bo są gorsze. Matka natura zawsze czuwa.


Jebana bladź. Kolejny argument do wątku religijnego pokazujący okrucieństwo, bezwzględność i brak empatii ewentualnego boga. Dlatego dawniej tak bałem się, że Bóg jednak istnieje bo on byłby odpowiedzialny za stworzenie takiego świata z takimi problemami.

Trzeba też pamiętać że jesteśmy narażeni na zdradę i kompletną destabilizację życia, kiedy druga połówka zakocha się w kimś innym.


Albo kiedy ja się zakocham nie chcąc tego i będę musiał zdradzić swoje ideały. Nigdy nic nie wiadomo i dlatego nie opłaca się tworzenie związku opartego o obietnicę wiecznej miłości. Lepsza jest szczerość i mówienie wprost, że pojawił się ktoś inny ale ludzie wolą robić sobie furtki na wypadek gdyby nie wyszło z ukochaną osobą to będzie jeszcze ta druga na pocieszenie. Generalnie kobiety bardzo często wchodzą w związki, które ich nie satysfakcjonują. Po prostu im się to opłaca, nie chcą być same, zegar biologiczny tyka a kobiety częściej mają problemy z samooceną niż mężczyźni. Takie laski oszukują swoją naturę wybierając związki "z rozsądku" ale chwycą się pierwszej lepszej okazji żeby być w bardziej satysfakcjonującym związku.

W pewnym sensie z WINY SEKSUALNOŚCI kobiet i mężczyzn druga osoba staje się obiektem mającym zaspokoić potrzeby tej pierwszej osoby. Facet posiada jakieś cechy, które oddziałują na kobiece emocje i seksualność i jest jej potrzebny jak narkotyk. Kobieta posiada cechy, w których zakochuje się mężczyzna i wtedy ona jest mu potrzebna jak narkotyk do zrealizowania swoich celów. To są mechanizmy prokreacji, którym podlegamy w pierwszym rzędzie.

Drugim czynnikiem jest relacja z drugą osobą ale:
fakty mówią inaczej, że trzeba się pilnować, bo nikt nie wygra z naturą. Co prawda jesteśmy ludźmi a nie małpami i możemy trzymać w ryzach swoje rządze ale jednak tylko w ograniczonym stopniu i może wyjść z nas zwierzę.

Nawet jak się pilnujemy to czy chciałbyś być z kobietą, która bardziej pożąda innych facetów ale jest z tobą żeby cię nie oszukać, żeby zachowywać się w porządku przed innymi i sama przed sobą? Albo co gorsza z litości?

/cenzura/ to. Wiem, że nigdy nie będę w związku i zawsze będę cierpiał z tego powodu. A gdybym był facetem 10/10 to chyba myślałbym tak samo i nie interesowałby mnie związek budowany na zwierzęcych instynktach. Z kolei związek z rozsądku całkowicie mnie nie obchodzi i wolę być sam niż z babą, która nie interesuje mnie seksualnie. Tak źle i tak niedobrze. Wypadałoby się pozbyć seksualnych potrzeb. Ja chyba poddam się kastracji byle tylko nie odczuwać popędu i potrzeby bycia w związku. Potrzebę bliskości zastąpię wzięciem kota i psa, hormonalne fajerwerki wynikające z miłości alkoholem i marihuaną a seks wyeliminuję całkowicie.
Offline
Posty
591
Dołączył(a)
29 sty 2015, 22:40

Kto z was jeszcze wierzy w miłość?

Avatar użytkownika
przez Arasha 25 mar 2015, 17:21
Hitman napisał(a):carlosbueno, niestety tak jest. Nie chcę być z laską, która jest ułomna tylko dlatego, że ja też jestem. To nie miłość a dobranie się dwóch sierot, które chciałyby kogoś lepszego ale nie da rady.

:shock: :shock: :shock:

-- 25 mar 2015, 16:22 --

abrakadabra xx napisał(a):Tak, tak, tylko że fakty mówią inaczej, że trzeba się pilnować, bo nikt nie wygra z naturą. Co prawda jesteśmy ludźmi a nie małpami i możemy trzymać w ryzach swoje rządze ale jednak tylko w ograniczonym stopniu i może wyjść z nas zwierzę.

:lol: :lol: :lol:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do