Problemy w domu

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problemy w domu

przez TDTR 04 sty 2015, 12:10
Szanowni Państwo,
Postanowiłem zasięgnąć rady na niniejszym forum, ze względu na fakt iż znajduję się w trudnej sytuacji rodzinnej, z której nie potrafię w żaden, znany mi sposób wybrnąć. Uprzejmie proszę o udzielenie mi wskazówek co mógłbym zrobić. Z góry przepraszam za długi post.
Postaram się pokrótce przedstawić swoją sytuację. Jestem 22 letnim studentem studiów dziennych i mieszkam w domu jednorodzinnym razem z obojgiem rodziców i małoletnim bratem.
Od czasów liceum mam problemy natury psychicznej – jestem zmuszony do brania tabletek na uspokojenie. Moje problemy zaczęły się od trudności z nauką i ciągłego powtarzania rodziców, że wszystko jest moją winą, że się nie uczę i że będę miał „zakaz na wszystko”. Po każdej wywiadówce siedziałem jak na szpilkach, bo obawiałem się ich powrotu do domu. Niejednokrotnie wynikały z nimi awantury w których ojciec mi groził, a matka ubliżała. Pewnego dnia wróciłem zmęczony po zajęciach do domu, a ojciec rozebrał mnie do skarpetek na siłę i sprawdzał czy nie mam wkłuć po igłach, twierdząc że mam taki wzrok jakbym brał narkotyki. Pragnę tylko nadmienić w tym miejscu, że jestem osobą niepalącą i względnie nie spożywającą alkoholu (okazyjnie, raz na pół roku wypiję lampkę, albo dwie wina i na tym koniec), nie brałem także nigdy narkotyków i uważam się za osobę ułożoną – nie chodzę na imprezy, do klubów i nie wałęsam się po mieście w godzinach nocnych. Po tym wydarzeniu byłem tak roztrzęsiony, że udałem się do psychologa szkolnego, któremu oczywiście opowiedziałem całą sytuację. Psycholog niestety jako jedno z lepszych rozwiązań mojego problemu z rodzicami widział jedynie wyprowadzkę. Zła sytuacja w domu ciągnie się do tego czasu – kiedy mam coś zrobić w domu, to nie jestem o to proszony, tylko wydawana jest komenda przez jednego z moich rodziców (czuję się jakbym był psem a nie człowiekiem). Rodzice wykazują kompletny brak poszanowania dla mojej prywatności – wchodzenie do pokoju bez pukania, przeszukiwanie szafek itd. Swoje zachowanie tłumaczą tym, iż „to jest ich dom i mieszkam w nim na ich warunkach”. W dniu dzisiejszym ojciec próbował wejść do mojego pokoju rano, ale zamknąłem go na klucz (drzwi do pokoju otrzymałem od nich dopiero po wielokrotnych prośbach, jakiś rok temu – przedtem w pokoju w ogóle nie było drzwi). Nie mógł ich otworzyć, dlatego zapukał. Kiedy je otworzyłem, zabrał mój klucz i wyszedł. Mam młodszego brata i niejednokrotnie musiałem go pilnować, kiedy rodziców nie było w domu i pracowali. Często zdarzało się tak, że o tym fakcie dowiadywałem się dzień przed jego wystąpieniem chociaż za każdym razem prosiłem, żeby informowali mnie o tym wcześniej bo ja też mam swoje życie. Bardzo często odłączany mi był internet i prąd w pokoju (ojciec wyjmował korki) za tzw. „karę”. Biorąc pod uwagę, że jestem studentem Informatyki Stosowanej – obie te rzeczy są mi potrzebne do nauki (część zajęć jest prowadzona zdalnie). Rodzice bardzo często wysuwają argument, że „za dużo siedzę na komputerze”. Oprócz studiów mam także życie prywatne i interesuję się dziennikarstwem gier komputerowych (miałem nawet przyjemność współpracować z jednym dużych, polskich portali o tej tematyce na zasadzie non-profit). Przez internet poznałem swoją dziewczynę. W tym miejscu warto wspomnieć, że zawsze miałem problemy z kontaktami międzyludzkimi. Byłem nieśmiały i nieprzystępny. Duży wpływ na to miał mój ojciec, który kiedy opowiadałem mojej mamie że lubię jakąś dziewczynę, po prostu się ze mnie naśmiewał. Obecnie moja dziewczyna jest dla mnie oparciem w trudnych sytuacjach i wiążę z nią swoją przyszłość. Rodzice nie potrafią jednak jej zaakceptować z powodów, które są dla mnie tak mgliste, że nie jestem ich w stanie sformułować. O kieszonkowe także musiałem się wybłagać i wykłócić, chociaż rodzice doskonale wiedzą że nie kupuję za nie rzeczy niepotrzebnych. Zazwyczaj po prostu przeznaczane są na obiady kiedy jestem na uczelni do późna. Mimo tego, niejednokrotnie tych kieszonkowych nie dostawałem, co rodzice również tłumaczyli karą dla mnie za jakieś zachowanie. O pieniądze na bilet autobusowy również musiałem się dopraszać i były takie sytuacje kiedy ich nie dostawałem. Ostatnio sytuacja w domu się jeszcze bardziej pogorszyła. Moja matka zaczęła mi ubliżać i grozić mi słowami „Chcesz dostać w ryj? Jak chcesz to dostaniesz.”. Dwa lub trzy dni później ojciec przyszedł do mnie i powiedział że od dziś będą mi sprawdzać czystość pokoju co sobotę o godzinie 20:00 oraz że nie mam prawa mieć włączonego światła w pokoju po godzinie 24:00, bo jest „cisza nocna i my chcemy spać”. Nie zakłócam w żaden sposób ciszy nocnej, zazwyczaj po prostu albo gram w coś, albo oglądam film lub piszę z moją dziewczyną na Facebooku. Zawsze mam na uszach słuchawki i wychodzę z pokoju tylko w razie konieczności skorzystania z toalety (sypialnia rodziców znajduję się zaraz obok niej). Niestety nie jestem w stanie już wytrzymać tej sytuacji. Matka kilka razy powiedziała mi, że żałuje że mnie urodziła. Ja również tego żałuję. Żałuję że się urodziłem w tej rodzinie i gdyby nie moja dziewczyna to już dawno bym się zabił. Myślałem już nawet o tym w jaki sposób to zrobić – jestem tchórzem i boję się śmierci i bólu, ale biorąc tabletki myślę że odszedłbym szczęśliwy. Przy życiu trzyma mnie tylko moja dziewczyna. Postanowiłem że zawalczę ten ostatni raz i poinformowałem rodziców, że zamierzam złożyć wniosek o alimenty w celu wyprowadzenia się z domu. Stwierdzili że już dawno chcieli żebym się wyniósł i że mam „wypieprzać”. Obecnie zamierzam po weekendzie iść do lekarza rodzinnego po zaświadczenie o tabletkach które biorę i po skierowanie do psychologa, który mam nadzieje wystawi mi opinię psychologiczną, która pomoże mi w sądzie. Jestem na skraju załamania. Biorę coraz więcej tabletek, dłużej śpię, a moje życie jest w rozsypce. Powiedziałem rodzicom, że jak kolejny raz wykręcą mi korki to zgłoszę na policję nękanie mnie ale od tego czasu uważają na to co robią. Zacząłem kilka miesięcy temu nagrywać to jak się do mnie odnoszą, ale jest tego niewiele bo po prostu nie za każdym razem miałem dostęp do dyktafonu i nie każdą sytuację by on wychwycił. Źle czuję się w ich towarzystwie, żołądek przewraca mi się za każdym razem kiedy usłyszę ich zza drzwi. Obgryzam palce aż do krwi już chyba od liceum (palce, nie paznokcie) za każdym razem kiedy się denerwuję. Poradźcie mi proszę co mam robić. Na pewno chciałbym wystąpić z wnioskiem o alimenty ale nie wiem czy dam sobie radę z tym sam. Szukałem informacji o darmowych poradach prawnych w moim mieście i myślę, że spróbuję się na taką poradę umówić. Często dostaję ataków paniki i mam wtedy trudności z oddychaniem i trzeźwym myśleniem. Rodzice za każdym razem mówią, że to ja musze się zmienić bo nie wykonuję swoich obowiązków domowych i „nic im nie pomagam”. Nie pamiętam kiedy ostatnio usłyszałem od ojca słowo „proszę”, a „kocham cię” nie miało nigdy miejsca. Tym bardziej boli mnie fakt, że gdyby nie ja to prawdopodobnie to małżeństwo by obecnie już nie istniało. Otóż znalazłem dowody na to, że ojciec próbuje zdradzić matkę i jej je pokazałem. Przez jakiś miesiąc było z nimi bardzo źle, ale namówiłem matkę na to żeby spróbowali jeszcze raz i poszli na terapię małżeńską. Ona chciała sprzedać dom i się z nim rozwieść. Jestem człowiekiem znerwicowanym i mam problemy z agresją, ale nigdy nie odpowiadam agresją jeśli ktoś też nie jest w stosunku do mnie agresywny. Nie jestem świętym człowiekiem i zdaję sobie sprawę ze swoich wad. Zdarzało się, że rodzice usłyszeli ode mnie coś przykrego ale tylko wtedy kiedy zaczęli mi sami ubliżać. Przykładowa sytuacja miała miejsce ostatnio, kiedy matka kolejny raz zapytała czy „chcę dostać w ryj”, więc powiedziałem że „ryj to ma ona”. Ja naprawdę nie wymagam wiele i nie jestem osobą podchodzącą źle do ludzi, którzy są dla mnie mili. Nigdy, nikogo pierwszy nie uderzyłem, ale zdarzyło mi się przytrzymać matkę na łóżku żeby się uspokoiła, kiedy zaczęła mnie bić rękami po tym jak powiedziałem że nie życzę sobie żeby mi ubliżała. Zawsze uważałem, że szacunek powinien być rzeczą nabytą a nie nadaną komuś, dlatego traktuję ludzi w taki sam sposób, jak oni traktują mnie. Proszę pomóżcie. Teraz już wiem, że potrzebuję pomocy specjalisty, ale proszę powiedzcie mi jak mam poradzić sobie z rodzicami. Najchętniej wyprowadziłbym się z domu już dziś, ale nie mam na to środków. Mój tok studiów nie pozwala mi na podjęcie pracy.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 sty 2015, 12:08

Problemy w domu

przez przegrany920304 04 sty 2015, 12:50
hej przeczytałem wszystko i powiem tak . Nie znam sie specjalnie na takich sytuacjach ale sam jak chodziłem jeszcze do LO moi rodziece rozwiedli się i zasądziłem wtedy z pomocą mamy alimenty od ojca.. i mam je do dzis bo koncze właśnie studia dzienne tak jak ty. Alimenty masz prawo sobie zasądzić od rodziców... pomyśl może o jakimś akademiku lub pokoju do wynajęcia... ale najprosciej będzie porozmawiać z rodzicami na spokojnie co jest wogole grane czego wymagają od ciebie ... przecież studiujesz dobry kierunek i może po nim znajdziesz pożądną pracę i że tylko minimum pomocy od nich potrzebujesz i ty tez im pomozesz ale jak cie zaczna traktowac jak człowieka ... pewnie juz probowałeś rozmawiac nie raz ale ten ostatni raz warto zebys pogadal z nimi ... a co do sprawy o alimenty to nie wiem jak to ma byc skoro z nimi mieszkasz pogadaj z kims kto sie na tym zna. Ale co do samej sprawy sądowej to przygotuj się policz wszystko ile ci kasy jest potrzebne i na co bo ja pamiętam ze wystąpilem wtedy z dużą sumą ale nie potrafiłem wtedy tego zargumentować i dostałem tylko połowe tego co chciałem ... przebywaj duzo z dziewczyną ona da ci siłe do wszystkiego ;)

pozdrawiam
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
27 gru 2014, 23:38
Lokalizacja
gdzieś w swoim umyśle

Problemy w domu

Avatar użytkownika
przez agusiaww 04 sty 2015, 13:52
TDTR, dobrze psycholog powiedzial, trzeba sie wyprowadzic. Zloz wniosek o alimenty, znajdz sobie prace w weekendy na kilka godzin i napisz podanie o akademik. W akademiku malo zaplacisz, bedziesz mial swoj kacik a na dodatek alimenty plus jakas dorywcza praca i spokojnie dasz rade.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problemy w domu

przez vifi 04 sty 2015, 16:34
Na którym jesteś roku? Po drugim można spokojnie szukać pracy/płatnych praktyk jako programista.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do