Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

przez tbadoo 01 sty 2015, 23:46
Witam.
Pewnie podobnych opisanych przypadków jest więcej, jednak nie do końca potrafiłem przypisać tego do żadnego z tematów, a chcę trochę rozwinąć się...
Otóż za miesiąc kończę 41 lat i znów jestem na rozstaju dróg. 2 dni temu zostawiła mnie kobieta z którą byłem pół roku. To jest w zasadzie mój 3 raz w życiu gdy zostawia mnie kobieta (a nie ja zostawiam kogoś), i możliwe że się uodparniam, ale nie do końca wygląda to tak jakbym chciał żeby było. Za pierwszym razem - jakieś 11 lat temu skończyło się to moją próbą samobójczą i wylądowaniem w szpitalu. Było to w Polsce. Po niedługim czasie - około roku - wyjechałem do Anglii. Tu poznałem przez internet dziewczynę z Polski, po 3 mies przyjechała do mnie a po niecałym roku wzięliśmy ślub. I tak jak pierwszą dziewczynę która mnie zostawiła kochałem całym sobą, tak jej już nie potrafiłem tak pokochać. Myślę że wyrobiłem sobie podświadomie mechanizm obronny przed ponownym skrzywdzeniem. Byliśmy ze sobą 5 lat, z racji tego że nie potrafiłem jej pokochać, przynajmniej tak jak powinienem kochać kobietę z którą byłem, byłem najzwyczajniejszym egoistycznym ciulem. Nie dziwię się że mnie zostawiła, choć wina wiadomo nigdy nie leży po jednej ze stron, nie będę się zagłębiał w szczegóły. Okazuje się że z tym rozstaniem też nie mogłem sobie poradzić, ciężko to przeżyłem, chodziły mi po głowie znowu głupie myśli. Jednak byłem bardzo świadomy tego co się ze mną dzieje - inaczej niż za pierwszym razem. Na szczęście dla mnie pojawił się ktoś - kolega, który widział co się ze mną dzieje i zajął się mną, po prostu - był. Dzięki niemu i własnej świadomości wyszedłem jakoś z tego. Cóż, przyszedł czas na kolejny związek. Minęło 3 lata od mojego rozstania z żoną. Znów poznałem kobietę z Polski - przez internet. Nie na żadnej stronie randkowej, po prostu na pewnej grupie na fejsie gdzie toczyły się rozmowy na różne tematy. Przypadliśmy sobie do gustu swoimi wypowiedziami, zaczepiłem ją i tak się zaczęła nasza znajomość. Było to dokładnie pół roku temu. Pomijając pewne szczegóły powiem że zdecydowaliśmy się na bycie razem, ona zdecydowała się przeprowadzić do mnie z córką. Muszę tu powiedzieć że od mojego rozstania z żoną miałem dużo czasu żeby przemyśleć swoje życie, postępowanie i to jaki byłem. Dużo udało mi się w sobie zmienić. Wyzbyłem się nadmiaru swojego pieprzonego egoizmu, nabrałem empatii. Postanowiłem być dla niej dobry, pokochałem ją całym sercem i postanowiłem oddać jej całego siebie. Zaczęliśmy mieć plany na wspólną przyszłość, na przeszkodzie stało tylko wyrobienie paszportu dla córki, musiało się to odbyć przez sąd. Z różnych względów sprawa się przeciągała, ona była u mnie w odwiedzinach dwa razy, ja byłem u niej raz. Ostatni raz była u mnie kilka tygodni temu. Ufałem jej pomimo że raz mnie okłamała do czego się po czasie przyznała. Postanowiłem że zaufam jej bo była tego warta.
Niestety dwa dni temu napisała mi na fejsie, że 2 miesiące temu spotkała kogoś kto jej uświadomił, że lepiej zostać w Polsce. Cóż, nie muszę opisywać swojej reakcji. Jak mogła poznać kogoś 2 mies temu skoro niecałe dwa mies temu była u mnie. Więc kombinowała na boku będąc u mnie, kochając się ze mną. No nie mogę tego zrozumieć. Mimo że zapewniała mnie że mnie nie zdradzała, to jest dla mnie niezrozumiałe. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba - krzyk, płacz i panika "mam już dość życia" i takie tam. Po kilku godzinach się uspokoiłem, próbowałem z nią pisać, błagać, prosić żeby przemyślała to wszystko.. do dzisiaj jeszcze próbuję, ale to raczej na próżno. Skoro pojawił się ktoś trzeci a ja jedyne co mogę to pisać.. wiadomo.
I teraz tak. To już trzeci raz. Wydaje mi się że się uodparniam, ale nie do końca. Mój problem to to że muszę czymś się zająć żeby nie myśleć. Najlepsi są znajomi. Tylko że ja zrobiłem się typem samotnika. Mówiłem kilku znajomym co się stało, ale reakcje wiadomo - ciężko rozmawia się z kimś w takiej sytuacji, zazwyczaj relacje te są krótkie i zdawkowe. Nie mam jakichś bliskich przyjaciół tutaj. Rodzina.. cóż, mimo że jest w Polsce to mam z nimi kontakt. Ale nigdy jakoś nie potrafiłem rozmawiać z nimi o swoich problemach. Nie potrafię się im wygadać. Nie wiem dlaczego tak jest. Wychodzi teraz to że unikałem kontaktów z ludźmi, mam problem. Już mi doradzano - idź do pubu, tam jest pełno lasek, znajdź sobie "pocieszycielkę". Cóż, nie jestem typem podrywacza, nie jestem typem który przychodzi do baru, stawia lasce drinka i zaczyna konwersację. Jestem zbyt nieśmiały na coś takiego. Dlatego jak pisałem ostatnimi laty łatwiej było mi zawierać znajomości za pomocą internetu. I to jest moja bolączka. Nie wiem jak sobie mam teraz poradzić, bo oglądanie filmów, siedzenie przed kompem na necie jakoś na dłuższą metę nie pomaga. Boję się bo wiem, że zaczną mi wracać "glupie myśli".
Jest jeszcze jedno. Jak ja mam w ogóle nauczyć się "wdupiemania"? Znam kolesi którzy w takiej sytuacji idą do baru i mają najzwyczajniej wyje..ne na laskę. Ja tak nie potrafię. Znam jeszcze takich którym nie zależy na tym by być z kimkolwiek. Jak ja do cholery mam się uodpornić? Wydaje mi się że jestem zbyt wrażliwym facetem, i to jest problem.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 sty 2015, 22:55

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

Avatar użytkownika
przez Follow_ 01 sty 2015, 23:55
...proponuję lobotomię...

a tak na poważnie to warto pogadać z terapeutą i omówić dlaczego Twoje związki nie wychodzą....
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

Avatar użytkownika
przez Candy14 02 sty 2015, 00:26
Moze rozejrzyj sie na miejscu zamiast sciagac laski z Polski? Przez net nie poznasz czlowieka
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

przez tbadoo 02 sty 2015, 01:37
Follow_ napisał(a):...proponuję lobotomię...

a tak na poważnie to warto pogadać z terapeutą i omówić dlaczego Twoje związki nie wychodzą....


To dlaczego nie wychodzą mnie nie nurtuje.. Każdy z poprzednich przeanalizowałem i wiem jakie błędy popełniałem.
Ostatni.. cóż, też wiem co było po mojej stronie, tu jednak zaważyło coś całkiem innego - nie rozwijałem się ale ona miała problemy..
Jak już pisałem - to akurat mnie nie nurtuje.. To raczej mój brak szczęścia.
Pytania były inne..

Candy14 napisał(a):Moze rozejrzyj sie na miejscu zamiast sciagac laski z Polski? Przez net nie poznasz czlowieka


Przeczytałeś / łaś dokładnie co napisałem?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 sty 2015, 22:55

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

Avatar użytkownika
przez Follow_ 02 sty 2015, 01:49
No to chyba na serio: lobotomia

Jesteśmy istotami ludzkimi i będziemy czuć. Jeśli całe życie byłeś wrażliwy i emocjonalny to po 40 nagle nie staniesz się socjopatą. Jedyna droga to akceptacja uczuć albo ich lepsze zrozumienie.
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

przez tbadoo 02 sty 2015, 01:52
Ależ właśnie dlatego tu jestem. Nie potrafię sprawić, by przestały mi one szkodzić. Bo do tego to się właśnie sprowadza.
Ale czy każdy kto krzywdzi (emocjonalnie) innych lub nie daje się skrzywdzić bo jest na to nieczuły to socjopata?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 sty 2015, 22:55

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

Avatar użytkownika
przez Follow_ 02 sty 2015, 06:20
Myślisz, że na forum ktoś zna na to formułę?
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

przez tbadoo 02 sty 2015, 07:53
Nie wiem. Napisałem jaki mam problem. Na tą chwilę kompletnie sobie nie radzę ze sobą.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 sty 2015, 22:55

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

Avatar użytkownika
przez Follow_ 02 sty 2015, 08:08
Może dlatego warto poszukać specjalisty...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

przez NaaN 02 sty 2015, 08:21
tbadoo napisał(a):
To dlaczego nie wychodzą mnie nie nurtuje.. Każdy z poprzednich przeanalizowałem i wiem jakie błędy popełniałem.

I co Ci to dało ????? Zmieniło się coś ?????
Ostatni.. cóż, też wiem co było po mojej stronie, tu jednak zaważyło coś całkiem innego - nie rozwijałem się ale ona miała problemy..

W pierwszym poście napisałeś, że ona prowadziła podwójne życie. Jak to się ma do Twojego rozwoju ?
Jak już pisałem - to akurat mnie nie nurtuje.. To raczej mój brak szczęścia.
Pytania były inne..

Brak szczęścia. Zawsze mnie to zadziwia. Jakby umiejętność życia,znalezienia właściwej osoby i bycia w związku zależała...no właśnie, od czego ? Od pogody? Miejsca w którym jestem ? A nie od tego jaka jestem, czego oczekuję, na co pozwalam, jaki mam podświadomy skrypt i w końcu jakiego partnera WYBIERAM.
Z Twojego pierwszego posta wynika, że angażujesz się nie tam, gdzie mogłoby być Ci dobrze. jeśli kobieta jest zaangażowana, "dobra", Ty tego nie szanujesz. Potrzebujesz być odrzucany, oszukiwany i w rezultacie porzucony.I nie ma to nic wspólnego z "brakiem szczęścia".
Oczywiście możesz nadal nie zajmować się tym o czym napisała Follow_ czyli dlaczego nie wychodzą Ci związki.
Oczywiście możesz również przeprowadzić pracę nad swoimi uczuciami i próbować je zamrozić. Tylko, że wtedy zamraża się wszystkie uczucia. I te przyjemne też. I żyje się w pustce, głębokiej samotności, jak maszyna, za szarą grubą szybą oddzielającą od innych ludzi, przez którą nie przebija się najmniejszy promień słońca i radości.
Jak koniecznie chcesz wiedzieć jak to się robi to Ci powiem. Chociaż ja od dawna pracuję nad tym, żeby je odzyskać i...żyć.
Offline
Posty
1361
Dołączył(a)
15 lut 2014, 11:23

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 02 sty 2015, 12:46
Ja uwazam jak patrze wsrod ludzi i znajomych ze aktualnie masie ludzi nie wychodza zwiazki. I to nawet nie chodzi, ze ktos kogos zdradził, czy bił (bo wiadomo wtedy to juz inna sytaucja) ale po prostu ludzie zwyczajnie sie nie dogaduja, nie okazuja sobie wiekszego zainteresowania raczej sie tak ze soba stykaja i uwazaja to za zwiazek. Niestety w zwiazku trzeba pracy, pracy a dopiero pozniej sa przyjemnosci. Mało ludzi teraz jest gotowych na taka prace, zarowno jak i mezczyzn jak i kobiet. Jak sie cos psuje, to nawet nie probuja tego poprawic tylko odchodzą. I to jest wlasnie bolączka naszych czasów. Ze małej ilosci osob zalezy...Co do Twojego postu to rozumiem Cie doskonale, ja tez ciazko przezylam rozstanie mimo ze mialam powod do tego i sama zerwałam. A moj byly mial to gdzies, wiec po prostu sa ludzie tacy i inni. Wlasnie tym co nie zalezy jest łatwiej...po prostu takie zycie. Nie zobojetniejesz na takie sytuacje bo jestes czlowiekiem, masz uczucia...chyba ze jak napisałam by Ci nie zalezało. Po prostu musisz to przetrwac, wiesz ze bedzie ciezko ale poradzisz sobie bo i wczesniej sobie poradziles. Natomiast trzeba miec nadzieje ze sie spotka fajna kobiete, uwazam ze kobiety powinienes sobie poszukac wokol siebie, wlasnie isc do pubu, czy na jakiejs imprezie-i to nie chodzi by wyrwac jakas malolate czy pocieszycielke, tylko zeby DOBRZE POZANAC OSOBE. Mi sie wydaje ze Twoje zwiazki byly dosc powierzchowne wiec stad glownie problemy. Jednak osobę dobrze poznac to jest długotrwały proces i do tego nalezy ja miec w swoim bliskim otoczeniu a nie na odleglosc głownie przez kompa. Mysle, ze masz szanse sobie ulozyc zycie, tyle ze kwestia powyzszych warunkow.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

Avatar użytkownika
przez refren 02 sty 2015, 14:40
Nie dowalajcie człowiekowi.

tbadoo, nie da się całkiem zobojętnieć, jeśli się chce kochać. Sam piszesz, że w jednym związku się przyczaiłeś i nie byłeś za bardzo zaangażowany - dla mnie to jest zrozumiałe, że ktoś z takim doświadczeniem i sposobem reagowania, jak Ty (próba samobójcza) czuje się bezpiecznie w związku, w którym nie kocha za mocno - tylko że sam widzisz, że to nie ma przyszłości.
Moim zdaniem możesz wzmocnić system weryfikacji :) - to znaczy np. nie angażować się w związki "zdalne" - to bardzo zwodnicze, silne emocje a mało realizmu i przyglądać się kolejnym kandydatkom na zimno, zanim się jeszcze zakochasz. I swoim reakcjom (czy nie tracisz krytycyzmu).
Możesz też poczytać coś o uzależnieniu od miłości (głównie publikacje skierowane do kobiet, ale myślę że problem jest ten sam w przypadku mężczyzn, tylko rzadszy)
http://www.kobieceserca.pl/ksiazki.html
Szkoda że nie masz przyjaciół.
Na pewno wiesz z poprzednich razów, że ból mija, a z każdym dniem jest lepiej.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3282
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

przez NaaN 02 sty 2015, 20:06
refren

Ok :))))
Offline
Posty
1361
Dołączył(a)
15 lut 2014, 11:23

Jak sobie radzić z rozstaniami, jak stać się nieczułym?

przez tbadoo 02 sty 2015, 21:47
Follow_ napisał(a):Może dlatego warto poszukać specjalisty...

Gdybym chciał to zrobić to nie szukałbym tutaj porad.

NaaN napisał(a):I co Ci to dało ????? Zmieniło się coś ?????

Z czego wnioskujesz, że ciągle popełniam TE SAME błędy?????

W pierwszym poście napisałeś, że ona prowadziła podwójne życie. Jak to się ma do Twojego rozwoju ?

Ty tak na poważnie? A jak to się ma do poprzednich razy i moich doświadczeń?

refren napisał(a):Nie dowalajcie człowiekowi.

Cóż, niektórzy uważają, że jak komuś porządnie przypieprzyć w łeb to się obudzi, jeszcze inni po prostu szukają sposobu na wyładowanie swoich frustracji..

tbadoo, nie da się całkiem zobojętnieć, jeśli się chce kochać. Sam piszesz, że w jednym związku się przyczaiłeś i nie byłeś za bardzo zaangażowany - dla mnie to jest zrozumiałe, że ktoś z takim doświadczeniem i sposobem reagowania, jak Ty (próba samobójcza) czuje się bezpiecznie w związku, w którym nie kocha za mocno - tylko że sam widzisz, że to nie ma przyszłości.
Moim zdaniem możesz wzmocnić system weryfikacji :) - to znaczy np. nie angażować się w związki "zdalne" - to bardzo zwodnicze, silne emocje a mało realizmu i przyglądać się kolejnym kandydatkom na zimno, zanim się jeszcze zakochasz. I swoim reakcjom (czy nie tracisz krytycyzmu).
Możesz też poczytać coś o uzależnieniu od miłości (głównie publikacje skierowane do kobiet, ale myślę że problem jest ten sam w przypadku mężczyzn, tylko rzadszy)
http://www.kobieceserca.pl/ksiazki.html
Szkoda że nie masz przyjaciół.
Na pewno wiesz z poprzednich razów, że ból mija, a z każdym dniem jest lepiej.

Po części szukałem odpowiedzi tutaj, po części chyba chciałem się gdzieś wygadać..
Dziękuję, jakieś wnioski pewnie z tego wyciągnę.. a to że czas leczy rany to wiem, szkoda że tak długo..
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 sty 2015, 22:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do