Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

przez Darek0106 27 gru 2014, 15:29
Witam wszystkich!
Nie wiem, czy trafiłem w odpowiedni dział, nie wiem też czy jest już podobny wątek ale nie mam sił psychicznych na szukanie, poszukuję w smutku powodów i sposobów na rozwikłanie naszego problemu z żoną. Jestem trochę rozkojarzony, nie wiem co myśleć, co robić. Lada moment rozpadnie się moje małżeństwo, dojdzie do rozwodu bo nie mam już sił. Pozostaje jeszcze tylko świadomość, że może sam nie postępuję prawidłowo, może moje reakcje są błędne, może powinienem inaczej i to, że sam też mam na pewno różne zaburzenia mniejsze lub większe powstałe przez 50 lat nie zawsze ciekawego życia.
Proszę Was o pomoc. Jeżeli dział, temat lub coś jest niewłaściwe, proszę o przeniesienie. Nie jestem fachowcem i nie wiem jak nasz problem sklasyfikować.
Problem dotyczy zachowania żony. Jej dzieciństwo przebiegało w rodzinie patologicznej. Dużo picia potem bicia. Żona z siostrą wychowywane były surowo i niesprawiedliwie. Nie było zaufania, było dużo zachowań prowokujących agresję.
Od dwóch lat jesteśmy małżeństwem.
Żona uparcie dążyła do wspólnego zamieszkania i życia we trójkę z jej synkiem bo chciała wyrwać się z domu rodzinnego. Też tego chciałem ale może spokojniej, trochę później. W końcu uległem, widziałem, że jej zależy i nie chciałem opóźniać. Od pierwszego miesiąca zaczęły się problemy. Żona zaczęła podejmować własne decyzje wbrew wspólnym ustaleniom. Robiła wszystko po swojemu przyznając potem rację, że zrobiła błąd. Rzuciła pracę bo ją kierowniczka zdenerwowała. Nowej szukała śpiąc do południa i czytając raz na tydzień ogłoszenia. Do handlu nie chciała bo nie lubi ludzi. Lecieliśmy na łeb w długi. Powypowiadali mi moje umowy, pobraliśmy chwilówki. Widziałem, że nie jest jej z tym dobrze ale nie mogłem wywołać u niej innego postępowania ani tłumaczeniem, ani rozmową, ani kłótnią. Pierwszy rok małżeństwa minął na ciągłych kłótniach, tłumaczeniach i wybaczaniach. Znalazła jakąś pracę ale zwolnili ją choć jej mówiłem, że pracuje źle i będzie kłopot. Ona jednak zawsze wiedziała lepiej. Do dzisiaj uważa, że jestem dobrym mężem ale nieświadomie wykańcza mnie psychicznie. Kiedy zwrócę uwagę na jej błąd albo niewłaściwe postępowanie, zaraz wybucha, wychodzi gdzieś i od słowa do słowa jest awantura. Brakuje rozmów, normalnych, spokojnych. Nie ma skruchy, odpowiedzialności za własne błędy, żona jest zawsze niewinna. Często milcząc pokazuje bunt bez słowa niszcząc atmosferę ale kiedy jej to wskażę, zaraz jest wybuch i zwala to na mnie bo ja mam znowu pretensje. Nie mogę do niej dotrzeć. Nie chcemy się rozejść, kochamy się ale nie potrafimy opanować prostych zgrzytów. Widzę w żonie sporo lekceważenia, ignorancji, cynizmu choć jest bardzo mądrą kobietą o mądrych zasadach. Nie wiem co się dzieje. Po każdej kłótni, na drugi dzień jest rozmowa, żona przyznaje mi wiele racji i widzę, że tak jakby sama nie rozumiała swojego postępowania albo robiła to nieświadomie.
Święta przygotowaliśmy razem. Razem gotowaliśmy, sprzątaliśmy. Przyniosłem zakupy, udekorowałem nasz pokój, dokończyłem osadzanie płyty w kuchni. Wigilia, pierwszy dzień świąt przebiegły spokojnie, rodzinnie. Tak jak powinno być. Na drugi dzień zdążyłem wstać pierwszy, zrobić sobie kawę, potrzymać kota na kolanach i wejść na chwilę na fejsa. Wstała żona, z wyrzutem stwierdziła, że fejs powinien być na święta zablokowany. Zapytałem czy zrobimy śniadanie czy od razu obiad a ona w milczeniu i manifestując jakąś złość o coś zabrała się za zmywanie wszystkich garów i talerzy choć mieliśmy zrobić to wspólnie. Podniosło mi to ciśnienie, radość ze świąt prysła i zapytałem czy to zmywanie, to jakaś manifestacja złości? Nastąpił wybuch że wszystko musi być tak, jak ja chcę, że skoro siedzę na fejsie, to mam siedzieć. Dziecko głodne, ja głodny a żona zmywa godzinę i to wszystko. Wybuchłem wtedy sam i wyrzuciłem jej, że tak się starałem żeby te święta przebiegły mile a ona robi jakiś popis. Oczywiście znów jest niewinna i wszystko jest moją winą...
Cały drugi dzień przesiedziałem sam a żona w drugim pokoju z synem. Tak minęły święta, na które pożyczyłem pieniądze.
Nie wiem jak jej coś wytłumaczyć? O co chodzi? Mam wrażenie, że żona nie zdaje sobie sprawy z tego, co robi. To mnie jeszcze trzyma w nadziei na dogadanie się, wiem że jej zależy. Pomóżcie mi proszę to zdefiniować, nazwać, zrozumieć. Pomóżcie mi znaleźć sposób, jakąś drogę. Na specjalistę nie mamy pieniędzy, jesteśmy w długach. Na NFZ też nie ma szans bo najczęściej nie mamy ubezpieczalni. Potrafię sam nam pomóc ale jak postępować?
Proszę, pomóżcie mi.
Ostatnio edytowano 27 gru 2014, 21:38 przez *Wiola*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
14 lip 2010, 01:26
Lokalizacja
Wrocław

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

Avatar użytkownika
przez vespertine 27 gru 2014, 15:39
Czytając to co napisałeś nie jestem w stanie określić czy do końca sam nie jesteś winien takiego zachowania żony. Ba! Momentami w osobie Twojej żony widziałam swoje zachowania. Ewidentnie Twoja żona jest osobą drażliwą, którą czasem jedno słowo wyprowadzi z równowagi (też tak mam) ale uważam, że robisz podstawowy błąd oskarżając o wszystko ją. Tym bardziej sam napisałeś, że miała ona ciężkie dzieciństwo. Powiem Ci dalej, ja biorę leki, ale nadal zdarzy mi się wybuchnąć "bez powodu" gdy coś mnie zdenerwuje (jakieś słowo, gest, cokolwiek), aczkolwiek leki pomogły mi zmienić nastawienie do świata (pracy) czy też bycia bardziej "do życia" :). Najlepiej gdybyś namówił żonę na wizytę u psychologa, ale będzie ciężko, więc proponuję wybierz się najpierw sam i zobacz co on Ci doradzi. Pozdrawiam! ;)
Gdziekolwiek jestem, bądź będę niebo należy do mnie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
08 paź 2013, 12:07

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

przez Ojciec Świecki 27 gru 2014, 15:57
Ja bym zaczął od ustanowienia rozdzielności majątkowej.
Płód jest własnością całego społeczeństwa. Ci, którzy próbują nie mieć dzieci, są dezerterami i naruszają prawo narodu do ciągłości.

~Nicolae Ceaușescu
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
26 gru 2014, 20:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

przez Darek0106 27 gru 2014, 16:45
Vespertine, dziękuję za szybką odpowiedź.
Dopuszczam taką możliwość, że sporo jest mojej winy. Też myślałem o psychologu. Ja po prostu nie wiem jak z nią rozmawiać, zwykłe ludzkie sposoby zawodzą. Tu nawet nie chodzi tylko o wybuchowość ale bardziej o lekceważenie. Kiedy próbuję spokojnie coś jej przekazać, to najpierw milczy, potem robi po swojemu inaczej a kiedy powtórzę już wkurzony albo i nie, to nawet kiedy jest spokój wybucha. Zawsze w jej odpowiedzi jest pierwszy skok do gardła. Mnie to wtedy często wyprowadza z równowagi i...kłótnia gotowa. Mam wrażenie, że żona próbuje mi wytłumaczyć oburzeniem, że to ja się mylę, że to ja jestem w błędzie i to ja powinienem się od niej uczyć. Jestem 16 lat od żony starszy, chciałbym być jej autorytetem bo oboje wiemy, że więcej od niej wiem, więcej potrafię, żona ma tylko podstawówkę. Chciałbym pokazać jej drogę, sposoby załatwiania spraw, sposoby na rozsądne prowadzenie domu ale ona odbija wciąż piłkę i wpędza nas w kłopoty. Zawsze próbuje na mnie zwalić za wszystko winę choć wie, że zrobiła źle.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
14 lip 2010, 01:26
Lokalizacja
Wrocław

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 27 gru 2014, 16:46
Darek0106, nie zaciagaj jakis pozyczek czy kredytów. Jezeli nie bedzie na jedzenie, to jedzcie kasze albo suchy chleb, jak nie bedzie na benzyne albo bielty na tramwaj to trzeba chodzić piechota. Po miesiacu takiego zycia zona szybko znajdzie sobie prace 8) zeby sama nie zaciagała pozyczek na Twoj koszt, ustanów rozdzielnosc majątkowa.
Z tego co opisuje zona jest zaburzona, tylko dokładnie nie wiadomo jak - czy przechodziła jakas terapie, np DDA ? moze sie zgłosic na NFZ i na taką chodzić. Jezeli tego nie zrobi, uwazam ze nie przetrwacie jako małzeństwo. Dopóki nie dostanie sie na terapie, niech przejdzie sie po jakies leki na uspokojenie. Podejrzewam, ze odtwarza toksyczne stosunki z domu rodzinnego i sama tego nie przeskoczy, niezaleznie jak mądra kobieta jest i jakie deklaracje składa.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

przez Darek0106 27 gru 2014, 16:48
Ojciec Świecki napisał(a):Ja bym zaczął od ustanowienia rozdzielności majątkowej.

Wiesz...dla mnie byłby to koniec małżeństwa. Dopóki jesteśmy razem, to jesteśmy we wszystkim razem. Twoja rada jest rozsądna ale zaprzecza mojej idei małżeństwa. Szukam sposobu na konflikt a nie sposobu na zakończenie. To nie problem wziąć rozwód.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
14 lip 2010, 01:26
Lokalizacja
Wrocław

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

Avatar użytkownika
przez refren 27 gru 2014, 16:52
Darek0106, obawiam się, że nie znajdziesz na tym forum za bardzo pomocy, a sprawa jest poważna, szkoda że nie macie ubezpieczenia, ja bym poszukała jakiejś poradni rodzinnej, nieraz katolickie działają charytatywnie lub można się zwrócić z prośbą o nieodpłatną pomoc albo może telefon zaufania.

Niepokoi mnie zdanie "potrafię sam nam pomóc" - bo wygląda trochę tak, jakbyś sam brał odpowiedzialność za Wasze małżeństwo, a jedna osoba nie może naprawić sytuacji, jeśli druga nie ma takiej woli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

przez Darek0106 27 gru 2014, 16:59
Bittesweer...
Żona rzeczywiście odtwarza toksyczne zachowania z domu rodzinnego bo sama opowiadała mi setki sytuacji kiedy ojciec nie wytrzymywał i lał matkę w zęby a żona pytała jej dlaczego go znów prowokuje. Próbowałem jej zwrócić na to uwagę bo nie chce być taka jak matka- złośliwa i kąśliwa. Skarżyła się nie raz, że w domu rodzinnym panowała obłuda- w oczy "kochanie" a za plecami "ty ch..u". Na żadnej terapii nie była i nie wiem czy pójdzie bo ona "nie robi nic złego". Próbowałem jej wytłumaczyć, że niektóre jej zachowania są asocjalne i nie można tak, że powinna spodziewać się takich reakcji jak moje skoro np. skacze w odpowiedzi do gardła ale ona uważa, że naokoło są ludzie, którzy sami nie wiedzą jak żyć i ona nie musi się dopasowywać do nich. Chciałbym żeby coś zrozumiała bo zależy mi na niej. Nie po to wziąłem ślub żeby teraz wszystko niszczyć.
Co do pożyczek, żona jest niewrażliwa na brak pieniędzy. Potrafi nie jeść kilka dni, wychudnąć ale pracy i tak nie potrafi znaleźć bo wszystkie są "nie takie". To na nią nie wpłynie.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
14 lip 2010, 01:26
Lokalizacja
Wrocław

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

przez Ojciec Świecki 27 gru 2014, 17:11
Darek0106 napisał(a):To nie problem wziąć rozwód.


Zdziwiłbyś się. Jak trafisz na nawiedzoną sędzię - a jestem w stanie założyć się o dniówkę, że trafisz - to się przekonasz.

To wszystko sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy naprawdę ją kochasz. Wiem, że automatycznie odpowiesz tak, ale nie o to chodzi. Bo jeżeli kochasz, to znajdziesz w sobie siły by walczyć o tę osobę. Oczywiście, o ile i ona chce o wasze małżeństwo zawalczyć. Jednakże, jeżeli po chociaż jednej stronie nie ma tej woli, to lepiej sobie odpuścić w imię spokoju ducha.
Płód jest własnością całego społeczeństwa. Ci, którzy próbują nie mieć dzieci, są dezerterami i naruszają prawo narodu do ciągłości.

~Nicolae Ceaușescu
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
26 gru 2014, 20:11

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 27 gru 2014, 17:35
Darek0106, ale żona nie robi nic by pomóc waszemu małżeństwu. Jest osobą zaburzoną, potrzebuje terapii choć uważa, że z nią wszystko w porządku. Prawda jest taka, że bez terapii sobie nie poradzicie. Będzie tylko gorzej. Nie musisz żyć w takim piekle.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 27 gru 2014, 17:41
Zupapomidorowa napisał(a):Darek0106, ale żona nie robi nic by pomóc waszemu małżeństwu. Jest osobą zaburzoną, potrzebuje terapii choć uważa, że z nią wszystko w porządku. Prawda jest taka, że bez terapii sobie nie poradzicie. Będzie tylko gorzej. Nie musisz żyć w takim piekle.
+1
Spalisz sie tylko, jezeli myslisz ze wystarczy miłosc i lojalnośc, zeby kogos wyciagnac z patologii...
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

przez Darek0106 27 gru 2014, 18:48
refren napisał(a):Darek0106, obawiam się, że nie znajdziesz na tym forum za bardzo pomocy, a sprawa jest poważna, szkoda że nie macie ubezpieczenia, ja bym poszukała jakiejś poradni rodzinnej, nieraz katolickie działają charytatywnie lub można się zwrócić z prośbą o nieodpłatną pomoc albo może telefon zaufania.

Niepokoi mnie zdanie "potrafię sam nam pomóc" - bo wygląda trochę tak, jakbyś sam brał odpowiedzialność za Wasze małżeństwo, a jedna osoba nie może naprawić sytuacji, jeśli druga nie ma takiej woli.


We Wrocławiu czeka się pół roku na termin u psychologa. Prywatnie...mamy obecnie 600,- na m-c + alimenty małego. Kiedy pół roku minie, to zwykle nie ma już albo jeszcze ubezpieczalni więc NFZ to rosyjska ruletka. Może rzeczywiście jakaś charytatywna albo coś. Poszukam.
Co do odpowiedzialności...znam siebie, wiem że mam ponadnormatywną zdolność dedukcji i potrafię bardzo logicznie analizować. Sam wyciągnąłem się kiedyś z bornout-u w 6 fazie i z początków depresji. Dałbym radę nam pomóc na pewno w dużym stopniu gdybym potrafił to zdiagnozować- co to jest? Jakie to zaburzenie? Tylko to mi zostaje na chwilę obecną- wiara we własne siły...
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
14 lip 2010, 01:26
Lokalizacja
Wrocław

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 27 gru 2014, 20:08
Darek0106, jak się zarejestrujesz w urzędzie pracy to masz z miejsca ubezpieczenie - tylko trzeba się w nim wstawiać na wizyty co miesiąc, więc nie wiem jaki macie problem. Sama tak robiłam -> urząd pracy -> ubezpieczenie -> terapia na NFZ grupowa i indywidualna przez rok. Więc nie mów mi, że się nie da. Jak trzeba poczekać kilka miesięcy to trudno, ja też czekałam. Póki co możesz wspierać się lekturami. Polecam książkę Antoniego Kępińskiego - "Psychopatie" i inne jego publikacje.

-- 27 gru 2014, 20:11 --

"Spalisz sie tylko, jezeli myslisz ze wystarczy miłosc i lojalnośc, zeby kogos wyciagnac z patologii..." Zgadzam się z koleżanką. Nie baw się sam w psychoanalityka bo Ci to nie wyjdzie. Twoja żona potrzebuje profesjonalnej terapii, z osobą która nie jest jej rodziną, do której będzie odczuwać jakiś respekt. A Kępińskiego czy inne książki o zaburzeniach powinna czytać żona, nie Ty.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Problem z żoną- możliwy rozpad związku małżeńskiego.

przez Ojciec Świecki 27 gru 2014, 20:11
Darek0106 napisał(a):We Wrocławiu czeka się pół roku na termin u psychologa.


Ja obdzwoniłem wszystkie poradnie w moim mieście i pierwszą wizytę miałem bodajże po niecałych dwóch tygodniach.
Płód jest własnością całego społeczeństwa. Ci, którzy próbują nie mieć dzieci, są dezerterami i naruszają prawo narodu do ciągłości.

~Nicolae Ceaușescu
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
26 gru 2014, 20:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do