Matka z nerwicą i depresją niszczy moje zdrowie psychiczne

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Matka z nerwicą i depresją niszczy moje zdrowie psychiczne

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 01 lis 2014, 19:34
I już widzę, że się nakręca, to proszę żeby skończyła bo nikomu na dobre to nie wyjdzie, że każda powiedziała swoje zdanie i nie ma sensu tego ciągnąć


Twoja mama zdaje się mieć zaburzenia osobowości. Jeśli rzeczywiście chodzi za Tobą, gdy próbujesz skończyć rozmowę, to brzmi jak natręctwo. Ja na Twoim miejscu nie próbowałabym skończyć dyskusji, tylko skończyła ją, przestała się odzywać. Nie prosząc o jej rozsądek, bo to pewnie dla niej jest "protekcjonalne" czy "bezczelne". Przynajmniej tak się domyślam. Wiem, że jeśli masz z kimś tak bliską relację, trudno jest odpuścić wyrażenie swojego zdania, bo to wydaje się ważne, ale często po prostu lepiej się uciszyć. Nie dla innych, dla siebie. Bo nie wygrasz i z tego co widzę wiesz to :)

Wiem, że napisałaś, że próbowałaś już wszystkiego jeśli chodzi o komunikację z nią. Ale w sumie nie o to mi chodzi. Chodziło mi bardziej o to, żebyś spróbowała poćwiczyć dystansowanie się. Niezależnie od tego, co się dzieje. Jeśli nauczysz się być spokojna mimo burzy wokół, ta umiejętność przyda Ci się w życiu jeszcze wiele razy. Polecam jedną książkę. Jest tam kilka "duchowych" rad na początku, które nie przypadły mi do gustu, bo nie jestem religijną osobą, ale mimo wszystko jest świetna jeśli chodzi o takie nabieranie dystansu do sytuacji, których nie możemy zmienić. Tytuł: 7 nawyków skutecznego działania. Jeśli byś się zdecydowała ją przeczytać, wydaje mi się, że będzie pomoże.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Matka z nerwicą i depresją niszczy moje zdrowie psychiczne

przez ZuzaWarszawa 01 lis 2014, 20:57
Napisałaś: " Ja na Twoim miejscu nie próbowałabym skończyć dyskusji, tylko skończyła ją, przestała się odzywać. "

Tak też często robię. Mówię, że już dość, że już nie chcę tego słuchać, mówię że w tym momencie kończę "dyskusję" wkładając słuchawki w uszy i często moja mama potrafi stać kilka minut i gadać, a później krzyczeć "słyszyszzzzzzzzzzzzzz?!?!?!". Albo wkładam stopery w uszy, mówiąc że nic nie słyszę. To samo... Czasami mam spokój na 2 minuty, kiedy znowu wchodzi "pod przykrywką" tego, że czegoś nie zrobiłam albo mam zrobić w tym momencie. A potem znowu i znowu. Tak, że moj anielski spokój kończy się po 30min takiego "wyrzucania" tego czego nie zrobiłam na przykład rok i 3dni temu itd itd.
Kilka lat temu, kiedy szala się przelała, bo przed ważnym pierwszym dniem w nowej pracy zostałam zjechana z góry do dołu, tylko dlatego że po 2h wysłuchiwanie jakie życie jest wstrętne grzecznie poprosiłam aby już przestała, że wystarczy, że przecież idę za chwilę do pracy i muszę mieć dobry nastrój... Wyszłam zjechana, ze łzami w oczach i ściśniętym sercem. Przestałam prawie rozmawiać, nasze stosunki ograniczyły się do "cześć i cześć". To też źle, że nie rozmawiam, że się odcinam, że traktuję dom jak hotel...
No nic, dobrze będzie jak się wyprowadzę :) Ale dobrze trochę z siebie wyrzucić.

A książkę z chęcią przeczytam :)) Z nadzieją, że pomoże :) Dzięki wielkie :))
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
31 paź 2014, 23:25

Matka z nerwicą i depresją niszczy moje zdrowie psychiczne

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 01 lis 2014, 21:00
Powodzenia :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Matka z nerwicą i depresją niszczy moje zdrowie psychiczne

Avatar użytkownika
przez cyklopka 01 lis 2014, 21:59
ZuzaWarszawa, ja na przykład rozumiem, że nie chcesz tracić teraz pieniędzy na wynajmowanie czegoś z obcymi osobami.

Moja mama zaczęła się leczyć dopiero jak miałam koło 15 lat, kiedy dowaliły jej objawy somatyczne tak, że musiała iść do lekarza. Terapia grupowa jej mało pomogła, leki bardziej. Przynajmniej nie krzyczy cały dzień, tak jak kiedy byłam mała. Teraz bierze tylko leki. Chyba nie wierzy w to, że mogła by się kiedyś czuć dobrze i nie chce pracować nad sobą.

A teraz ja chodzę na terapię i ja się uczę komunikacji i relacji z ludźmi.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7973
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Matka z nerwicą i depresją niszczy moje zdrowie psychiczne

przez ZuzaWarszawa 02 lis 2014, 00:42
Ehh... Czyli mnie rozumiesz:)

Z moją to samo... Chodziła na terapie grupowe, do kilku psychologów, psychiatrów. Jest również 100 razy lepiej niż kiedy byłam mała, mama wpadała w szał, niszczyła rzeczy które następnie ja naprawiałam przed powrotem taty, odbierała telefony z rykiem czasem kiedy dzwoniły akurat w czasie furii moje koleżanki, o innych rzeczach nie będę pisać bo samej mi do dziś wstyd, w każdym razie mała Zuza była przerażona i nie wiedziała dlaczego mama ma "drugą twarz". Tak to sobie tłumaczyłam w dziecinnej główce, bo nikt mi tego nie tłumaczył. Widziałam mamę kochana i spokojną, a potem mamę w ataku szału, bałam się o nią, o siebie, o to co pomyślą inni.

Ale też nie chce sobie pomóc. Całe lata od małego bardziej ja byłam jej mamą niż ona moją. Uspokajałam, przytulałam, wysłuchiwałam i dawalam rady. Ale nie chciała dać sobie pomóc. Nie słuchała rad, wolała miliony razy powtarzac te same historie, użalać się nad sobą i swoim życiem. Kiedy weszłam w dorosłe życie i problemy w moim życiu też się pojawiały, po prostu zaczęłam prosić żeby już się uspokoiła, żeby nie narzekała, że ja o swoje zdrowie psychiczne też muszę zadbać, skoro nikt o nie nie dba. Wtedy stałam się wrogiem i pionkiem do wyżywania się.

A terapia? Jeszcze nie byłam, zawsze radziłam sobie ze wszystkim wewnątrz przepłacając nieśmiałością i skryciem. Wyrosłam, ogarnęłam się mówiąc sobie UMIESZ LICZYĆ, LICZ NA SIEBIE. Bądź twarda, inaczej nie przetrwasz. Jeszcze nie potrzebuję terapii, tak mi się wydaję. Jeszcze myślę trzeźwo, choć są momenty kiedy wszystko analizuję sto razy choćby kłótnie w związku. Zadaję sobie pytanie, czy to jego wina, czy rzeczywiście o coś się przyczepiłam i zachowuję się jak własna mama.

-- 01 lis 2014, 23:51 --

A powiedz mi jeszcze proszę dlaczego zaczęłaś chodzić na terapię? Co takiego się stało, kiedy poczułaś,że tego potrzebujesz?

Ja chyba nie potrafiłabym się otworzyć... Opowiadać o tym... Poza tym po latach, w pamięci która chciała to wyprzeć opowiadane zdarzenia już nie wyglądałyby tak starsznie.
Poza tym całe życie mi wmawiano, że wszystko jest OK, że przecież w każdej rodzinie są kłótnie... Wszystko zrzucano na depresję i koniec temu. Mnie, mojego poczucia bezpieczeństwa, mojego zdrowia psychicznego nikt nie szanował.
Nikt nie wiedział o tym co się dzieje, wszystko zostawało w 4 ścianach... Choć mam "swoje lata" wydaje mi się jakby to był jakiś chory sen.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
31 paź 2014, 23:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do