Przyjaciółka z depresją

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Przyjaciółka z depresją

przez Inga_beta 16 paź 2014, 09:54
bittersweet napisał(a):
Inga_beta napisał(a):bittersweet,
Gdybyś mi dała jeszcze chociaż jeden przykład osoby która to potrafi. Albo jakiś przykład tego radzenia sobie. Bo ja sobie tego absolutnie nie wyobrażam.
hmm, moge Ci podac ew. na sobie, wczoraj miałam paskudnego doła, typowe hustawki nastrojów, rano jestem happy, wieczorem umieram ;) czasami bez powodu, czasami wystarczy drobiazg zeby wywołac zjazd. Kiedys obwianiałm najczesciej innych że zrobili cos, co mnie tak zdołowało, albo siebie obwiniałam ze nie potrafie sobie radzic z najprostszym stresem i to wywoływało u mnie cała lawine destrukcyjnych zachowań. Teraz wiem, jak w miarę kontrolowac taki stan, nie obwiniać nikogo o to co sie ze mną dzieje. Kiedys nie miałam takiego wglądu w siebie.
To ofc nie znaczy, ze opanowałam swoje zaburzenie, tylko ze troche lepiej sobie radze /czasami/


Ale jak można np kontrolować lęk albo poczucie że jest się kimś bezwartościowym?
Można albo to tłumić, co ja robiłam dotychczas, albo się zmienić i przestać się bać oraz zmienić zdanie na swój temat. I ta zmiana siebie jest wyleczeniem.
Nie muszę juz kontrolowac swojego lęku ponieważ on został ze mnie wykasowany. I tak się powoli u mnie dzieje.
Jeszcze niedawno czytanie proroctw o końcu świata budziło u mnie wielki lęk, teraz czytam to z obojętnością. Nie wysilam się przy tym na kontrolowanie tego co czuję.

A to co opisujesz, to efekt większej świadomości siebie. Czyli przedtem byłaś mniej śiwadoma, teraz jesteś bardziej a to znaczy że się zmieniłaś i masz już troszkę inną osobowość, zdrowszą.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Przyjaciółka z depresją

Avatar użytkownika
przez Dusiorek 16 paź 2014, 12:22
Może faktycznie powinnam bardziej w temacie wyjaśnić, moje "zjebanie sprawy", niż wady Vian, ale posta pisałam czując frustrację i gubiąc się w tym wszystkim.

Wiem, że nim Vian mi wybaczy minie kupa czasu, o ile w ogóle, ale nawet Wy macie dość czytając nasz dialog. Ja też mam dość. Nasza wymiana zdań wyglądała bardzo podobnie i twała też ze 2 miesiące - mailowo. Maile miały po parę stron. Nie umiemy się dogadać. Każda próbuje złapać drugą za słówko, albo temat jest drążony wielokrotnie, co jest zrozumiałe z punktu widzenia pokrzywdzonej Vian - bo temat nie jest dla niej zamknięty. Z mojego punktu widzenia - nie rozumiem czemu po raz enty mam się tłumaczyć, czemu nie miałam czasu, co było moim priorytetem, czy czemu chciałam ją wspierać.

Łatwo powiedzieć, że nic się nie oczekuje, ale co? Czy ktoś z Was byłby z przyjaciółką, która by powiedziała "nie sprostam zadaniu wspierania Ciebie, więc nawet nie będe próbować?". Vian to wspaniałomyślnie z Twojej strony, że tak mi pozwoliłaś, ale choć nie jestem dla drugiego człowieka w stanie zrobić tego co Ty, to takie podejście, jakbym chociaż nie spróbowała, byłoby dalekie z kolei od mojej definicji przyjaźni. Dawałam ile mogłam i kiedy mogłam. W ostatnim czasie z kolei pomijając fakt, że praktycznie nie mogłam jeszcze pogubiłam się w tym, czego Ty chcesz. Nawet jak już wydawało mi się, że idzie ku dobremu okazywało się, że się mylę.

Jestem już skłonna zgodzić się z Tobą we wszystkim, byleby skończyć te kłótnie. Nie wiedziałam, że znajdziesz ten temat, ale tak był on pisany ze zmęczeniem i frustracją z zaistniałej sytuacji i zamiast w końcu nakreślić mi, czy Ty jednak chcesz się ze mną spotykać, skoro już mam ten czas, czy jednak nie, wracamy do punktu wyjścia, do wszystkich praktycznie tematów, które pojawiły się w tych mailach. Nie wiem jak Ty Vian, ale ja nie mam do tego cierpliwości.

Powiedziałaś w weekend, że nie chcesz się ze mną widzieć - byłas zdenerwowana i piszesz mi teraz że nawet nie próbowałam tego wyjaśnić - to świetnie oddaje mój stan. Nie próbowałam, bo naprawdę wolę pokornie schylić głowę i wziąć na siebie winy za wszystko, byleby właśnie zakończyć te kłótnie, które mnie po prostu strasznie męczą. Sama też nie odkręciłaś tego, więc prawdopodobnie na ten weekend nie pojawiłaby się żadna kolejna propozycja z mojej strony, o co pewnie znowu byłabyś zła. I tak w kółko.

Możemy się nakręcać i wściekać o to, że nie miałam czasu jak pracowałam, ale po co skoro już nie pracuję? Wiesz jak wyglądał mój plan zajęć mniej więcej, mimo to przeprosiłam Cię za tamto i wytłumaczyłam, że bałam się Ci proponować spotkania na które raz miałaś chęć raz nie. Moje tłumaczenia się nie zmienią w zależności od tego jak długo na ten temat pogadamy. Tego już nie zmienię. Przykro mi.

-- 16 paź 2014, 12:23 --

Temat już będzie do zamknięcia. W końcu udało nam się porozumieć z Vian i myślę że będzie juz dobrze między nami :)

Dziękuję Wam za cierpliwość :)
"Każdy mężczyzna ma wady. Wybór mężczyzny więc, to wybór wad, z którymi jesteśmy w stanie żyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
26 lut 2014, 00:44

Przyjaciółka z depresją

Avatar użytkownika
przez bittersweet 16 paź 2014, 15:48
Ale jak można np kontrolować lęk albo poczucie że jest się kimś bezwartościowym?
Można albo to tłumić, co ja robiłam dotychczas, albo się zmienić i przestać się bać oraz zmienić zdanie na swój temat. I ta zmiana siebie jest wyleczeniem.
Nie muszę juz kontrolowac swojego lęku ponieważ on został ze mnie wykasowany. I tak się powoli u mnie dzieje.

Jeszcze niedawno czytanie proroctw o końcu świata budziło u mnie wielki lęk, teraz czytam to z obojętnością. Nie wysilam się przy tym na kontrolowanie tego co czuję.
Z każdym swoim problemem radze sobie inaczej, lepiej lub gorzej, gdybym chciala omówic wszystkie aspekty mojego zaburzenia, to internetów by nie starczyło. Odniose sie tylko do lęków, bo to w miare prosty temat dla mnie - czesc lęków ignoruje, po prostu robie to czego sie boje nie zwazajac na samopoczucie. Wiem, ze najgorsze jest bac sie lęku, to mnie najczesciej paralizuje, nie sama sytuacja stresowa, bo wtedy działam i sobie jakos tam radze. Czesc leków i stresów mi to wyeliminowało, bo tak jak normalsi zauwazyłam, ze nie ma czego sie bać i przestałam sie bac. A niektóre lęki po prostu sa i nic tego nie zmienia, niezaleznie od pozytywnych doswiadczeń. Czasami mam wrazenie /ale nie jestem pewna/ ze na sytuacje stresowe reaguje z dużym opóźnieniem, czyli niby wszystko ogarniam a potem zwijam sie z bolów psychosomatycznych.
To uwazam za rdzeń zaburzenia osobowosci, a mianowicie pewna niewyuczalnosć, czy tez nieumiejetnosc oduczenia sie pewnych reakcji. Ale byc moze i to jest do przejscia, być moze skuteczna i konsekwentna terapia, byc moze odpowiednia farmakoterapia.. nie wiem, pewnie do końca nikt nie wie, jak jest. Mozg jest w 90% niezbadanym obszarem.

Dusiorek i Vian nie chcialam sie wtracac wiecej żeby nie podgrzewac atmosfery, ale uznałam ze przeciez piszecie na publiku wiec sobie pozwole ;) odniosłam wrazenie ze konflikt miedzy Wami to kwestia interpretacji pewnych spraw, kazda widzi inaczej :arrow: czy szklanka jest do połowy pusta, czy do połowy pełna. Chyba dobra opcja jest oddzielenie przeszłosci gruba kreską, bo teraz juz nie dojdziecie, która prawda była prawdziwsza i sluszniejsza.
Zastanawiam sie tylko, czy na przyszłośc bedzie potrafiły pogodzić swoje oczekiwania wobec siebie i róznice w interpretacji Waszych kontaktów.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przyjaciółka z depresją

przez Inga_beta 17 paź 2014, 10:47
Cieszę się ze wam się udało dojść do porozumienia.
Ja chciałam tylko zauważyć co wg mnie stanowiło głowny punkt niezgody.
Ty piszesz: Możemy się nakręcać i wściekać o to, że nie miałam czasu jak pracowałam,
Natomiast Vian czuła żal o coś innego, o to że ją stawiałaś na samym końcu pod względem ważności swoich spraw do załatwienia czyli że czuła się dla ciebie nieważna.
Dla mnie jest ten żal zrozumiały, bo moja koleżanka zawsze też tłumaczyła mi że nie ma czasu do mnie przyjechać, bo musi załątwić tyle innych ważniejszych spraw. I wymieniała mi co dla niej jest ważniejsze od przyjaźni ze mną, a były w tym spotkania nawet z osobami o ktorych mówiła że ich nie lubi. Ale wiedziała że ja jestem tak wyrozumiała że poczekam.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do