Przyjaciółka z depresją

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Przyjaciółka z depresją

Avatar użytkownika
przez bittersweet 15 paź 2014, 07:22
Dusiorek, Vian, widać że obojgu Wam zależy na Waszej relacji, tylko ze nie potraficie sie jakos dogadać..
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Przyjaciółka z depresją

przez Inga_beta 15 paź 2014, 11:28
Dusiorek
Widzę że masz braki i powinnaś popracować nad sobą w obszarze - dojrzałość i odpowiedzialność.

-- 15 paź 2014, 11:34 --

Dla mnie ten wątek jest bardzo pouczający i to w kilku kwestiach.
Np w kwestii skuteczności terapii behawioralno poznawczej.
Osoba jest niby zdrowa, została wyleczona z zburzenia osobowości, ale nie potrafi tworzyć zdrowych relacji i nawet nie widzi tego że nie potrafi.
Offline
Posty
2380
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Przyjaciółka z depresją

Avatar użytkownika
przez Dusiorek 15 paź 2014, 12:38
Heh... nie chcę od nowa w sumie tego przerabiać...

Tak miałam ciężki okres cholernie. Tak byłam przemęczona do tego stopnia, że nabawiłam się anemii i tak nie miałam czasu dla nikogo. Dla Vian, dla swojego chłopaka też. Dla nikogo. Jedyny czas jaki miałam dla siebie na chwilę, w zasadzie próbowali mi wyrwać wszyscy moi znajomi. Wszystkich rozczarowałam, ale wiedziałam też, że to CZASOWE.

Vian to nie było też tak, że tylko ja ciężko pracowałam. Ty pracowałaś tak samo ciężko, w dodatku o kompletnie innych godzinach. Kiedy mogłam ja - nie mogłaś Ty. Nie chcę byś z tego powodu zwala na mnie całą odpowiedzialność, za te 2 miesiące. Jeśli po pracy nie leciałam do kolejnej pracy, nie mogłam z Tobą umówić się po południu, tylko ewentualnie koło 21-22. Masz wolne tylko dwa wieczory w tygodniu i uwierz, że naprawdę ciężko było się w nie wpasować.

Dobrze też wiesz, że jak pierwszy raz odmówiłaś mi spotkania, to nie usłyszałam wtedy, że masz "muchy w nosie", ale że jeszcze nie jesteś gotowa się ze mną spotykać. Może źle zrobiłam, że długo nie proponowałam kolejnego spotkania, ale wolałam poczekać, niż narażać się na kolejnego kosza. Czekałam na jakiś znak, że to ten moment, że zrobisz też jakiś krok.

Kiedy spytałam niedawno o sobotę Twoją, ale w sobotę, gdzie było to dla Ciebie już za późno, znów stwierdziłaś, że nie chcesz mnie widzieć. Potem znowu rozmawiałyśmy już normalnie, ale naprawdę nie wiem już kiedy będzie dobry moment, by się z Tobą umówić.

Popełniłam wiele błędów. Jasne, że nie były one dojrzałe. Na Vian uczyłam się relacji międzyludzkich, była pierwszą osobą, z którą stworzyłam jakąś w miarę normalną więź.Miała pecha pokazywać mi, jak o ludzi trzeba dbać, co się robi gdy nam zależy, a ja uczyłam się na błędach popełnianych w naszej relacji. Nie pisałam tutaj tematu, aby zj**bać swoją przyjaciółkę, ani po to aby poskarżyć się jaka to byłam nie dobra. Chciałam rad, jaki zrobić kolejny krok. Chciałam być wiedzieć Vian, czy zechcesz się ze mną jednak spotykać.;)
"Każdy mężczyzna ma wady. Wybór mężczyzny więc, to wybór wad, z którymi jesteśmy w stanie żyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
26 lut 2014, 00:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przyjaciółka z depresją

przez Inga_beta 15 paź 2014, 13:02
Dla mnie pierwszym krokiem jest nauczenie się rozrózniać swoje projekcje od rzeczywistości.
Wg twoich wyobrażeń Vian oczekiwała żebyś się nią zajmowała prawie jak niemowlęciem. Oczywiście tego nie jesteś w stanie dokonać i z tego powodu czujesz się winna.
Vian chciała naprawdę jednego spotkania w tygodniu.
Offline
Posty
2380
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Przyjaciółka z depresją

Avatar użytkownika
przez Dusiorek 15 paź 2014, 13:14
Inga_beta chyba niezbyt dokładnie mnie czytałaś ;)
Prostowałam już fakt, że Vian nie oczekiwała tego ode mnie tylko, że ja czułam się zobowiązana jej to dać. W momencie kiedy tłumaczyła mi, że mogę olać jej chorobę, tylko mam uprzedzić, no to halo... naprawdę ktoś komu zależy powie "sorry nie jestem w stanie"?
Ja chciałam spróbować, może spróbowałam za nadto, przez co poczuła się potem odrzucona, kiedy mnie zwaliły się różne rzeczy na głowę.

Nie chcę się tłumaczyć, nie jestem łatwą osobą w pożyciu, ale też myślę, że niejeden z Was miewa takie okresy, gdzie nie ma czasu kompletnie i się przepracowuje (szczególnie, że pisałam nie raz, że to nie tylko kwestia była mojego braku czasu, ale i jej), i też myślę, że nie tylko ja, jako osoba z zaburzeniami, miałabym problem, by wyrównać relacje z osobą chorą na depresję. Vian sobie świetnie radzi i tak, ale też nie jest łatwą osobą ;)

Zjebałam - co przyznaję od początku, więc też uważam ten komentarz: "Osoba jest niby zdrowa, została wyleczona z zburzenia osobowości, ale nie potrafi tworzyć zdrowych relacji i nawet nie widzi tego że nie potrafi." za zbędny i dość dziwny. Szczególnie Inga_beta, że nie masz wglądu w moje inne relacje.
"Każdy mężczyzna ma wady. Wybór mężczyzny więc, to wybór wad, z którymi jesteśmy w stanie żyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
239
Dołączył(a)
26 lut 2014, 00:44

Przyjaciółka z depresją

Avatar użytkownika
przez Vian 15 paź 2014, 13:19
Ja bym na początek chciała się dowiedzieć, czemu Dusiorku (R, stale Cię przerabiam na Dusiołka, nick bez związków z Leśmianem?) mnie tak niesprawiedliwie odmalowałaś? Tzn nie zrozum mnie źle, ja się cieszę bardzo, że temat założyłaś, nawet jakbym na niego nie wpadła, ale ja kazałam Ci być zawsze dostępna?! Narzucałam odgórnie czas i miejsca spotkań, a Ty nic nie miałaś do gadania?!? Kazałam Ci zarywać noce a do tego częściej niż raz w miesiącu :D ?!?! Ahahaha no przecież to śmieszne po prostu jest. Czemu, jak bittersweet tak opacznie to zrozumiała, nie wyjaśniłaś jej, że jak ze mną siedziałaś do 4 w nocy, sama prowadziłaś nocny tryb życia i chodziłaś spać niewiele wcześniej? Owszem, zdarzyło Ci się parę razy siedzieć później specjalnie dla mnie, bo ja chciałam się wygadać, ale przecież ani razu tak, że miałaś iść spać o 23:00 powiedzmy, a do 4:00 siedziałaś, a przynajmniej ja o tym nie wiem. A jak nawet zostawałaś później którejś nocy, to zwykle wtedy, kiedy mogłaś odespać spokojnie następnego dnia. Zamiast tego wielkodusznie tłumaczysz, że roszczeniową manipulantką jestem przez chorobę. Dziękuję, obędzie się, bo ani szczególnie roszczeniowa nie jestem, ani Cię nigdy nie manipulowałam, żeby coś dostać. Chcę normalnych rzeczy jakie się składają na normalną przyjaźń.

Tak nie było zwyczajnie i świetnie wiesz o tym. Jak chciałaś mi obrobić pupę to mogłaś napisać o mojej drażliwości czy o tym, że jak się zdenerwuję, to często wrzeszczę (dosłownie, na Dusiorka potrafię nakrzyczeć, bo jestem w nerwowym proszku). Albo że się czepiam Ciebie o pierdoły np. jak bez słowa sobie odchodzisz na dłuższy czas od komputera w czasie rozmowy, co nieodmiennie i z każdym wnerwia mnie równo.

Nie pisałam tutaj tematu, aby zj**bać swoją przyjaciółkę, ani po to aby poskarżyć się jaka to byłam nie dobra.

No ale siebie odmalowałaś jako ofiarę moich humorów, która z sercem na dłoni robi wszystko co Ci każę, a mnie jako roszczeniową sukę, której ciągle mało i ciągle źle. Gdybym przypadkiem nie znalazła tematu, to tak by zostało. Przecież wtedy logiczne, że nie dostałabyś skutecznych rad...

Dobrze też wiesz, że jak pierwszy raz odmówiłaś mi spotkania, to nie usłyszałam wtedy, że masz "muchy w nosie", ale że jeszcze nie jesteś gotowa się ze mną spotykać. Może źle zrobiłam, że długo nie proponowałam kolejnego spotkania

No ale ja zaproponowałam, a Ty powiedziałaś "Hm... no nie wiem, coś tam coś tam, plany chyba jakieś mam... może rano dam radę..." i ogólnie stanęło na nie, bo ja rano nie dałabym rady. Myślałam, że to jasne, że jak sama wychodzę z propozycjami, to znaczy, że się już przygotowałam. ;-)

Masz wolne tylko dwa wieczory w tygodniu i uwierz, że naprawdę ciężko było się w nie wpasować.

Kotek, każdy normalny pracujący człowiek ma wolne 2 dni w tygodniu, tylko większość ma wolną sobotę i niedzielę, a ja piątek i sobotę. Cała różnica.

Kiedy spytałam niedawno o sobotę Twoją, ale w sobotę, gdzie było to dla Ciebie już za późno, znów stwierdziłaś, że nie chcesz mnie widzieć.

No bo było późno, a ja bardzo zdenerwowana, a Ty mi WTEDY, jak ja jestem w proszku emocjonalnym i to słychać było (nie, nie chodziło o moje relacje z Dusiorkiem, zupełnie z innego powodu się denerwowałam), proponujesz wypad na piwko. Albo mi mówisz, że Ty teraz znowu noce możesz zarywać, więc przyjedziesz do mnie do knajpy u mnie po mojej robocie o 22:00 czy 23:00 i Ty będziesz nocnym jeździć. No gdzie dziewczyno! Kiedy ja Ci pozwoliłam jeździć po nocy bez protestu? Chyba logiczne, że bym się denerwowała o Ciebie a w ogóle zła bym była, że ja sobie w domciu siedzę, a Ty gdzieś marzniesz jadąc przez całe miasto i że już sama bym wolała marznąć. Nawet jak siedziałam jak kupa nieszczęścia i płakałam, to nie chciałam, żebyś po nocy do mnie jeździła, bo to za wiele dla mnie. Ja nie potrzebuję i nie chcę Twojego POŚWIĘCENIA. Ja nienawidzę poświęcania się dla kogoś.

Poza tym nie podoba mi się, że jak Ty raz zrobisz coś dobrego, fajnego, miłego, to traktujesz to jako usprawiedliwienie jak następnym razem zrobisz coś źle i chyba uważasz, że już o to nie powinnam się złościć. Obawiam się, że wtedy bym usłyszała "ooo, a ja do ciebie 2 miesiące temu wieczorem przyjechałam, a tobie się nie podoba to i to". Ja nie chcę, żeby to tak działało.

A powiedziałam Ci, że nie chcę już obietnic, że mnie "złapiesz w tygodniu", bo co tydzień od 2 miesięcy to słyszałam i ani razu nie wyszło, tylko zwykle w sobotę czy w niedzielę nawet dostawałam wiadomość, że jesteś u chłopaka i może we trójkę, albo że byłaś na imprezie albo w ZOO albo gdzieś tam. Albo po prostu co tam u mnie, bez słowa o spotkaniu. No i potrzymuję to, nie chcę. Jak następnym razem usłyszę, że "mnie złapiesz w tygodniu", to chyba nawrzeszczę na Ciebie znowu. :P

Chciałam być wiedzieć Vian, czy zechcesz się ze mną jednak spotykać.

Może mi najpierw odpowiedz na moje pytanie na samej górze, bo ja w pierwszej chwili się ucieszyłam, że temat założyłaś i że chcesz jakoś aktywnie zadziałać coś, dowiedzieć się czegoś, ale za chwilę mi się przykro zrobiło jak mnie przedstawiłaś, że pozwoliłaś na takie złe zrozumienie problemu. I nadal jest mi przykro mówiąc szczerze. Chciałabym to zrozumieć...

Inga napisał(a):Vian chciała naprawdę jednego spotkania w tygodniu.

Mniej nawet, wiadomo, ze nie w każdy tydzień da się radę. Ale jak się nie da, to miło byłoby, gdyby znalazła czas na dłuższą rozmowę choćby na tym komunikatorze, żeby po prostu kontakt jakiś był poza "hej, co u ciebie, ja idę spać". ;-)
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Przyjaciółka z depresją

przez Siddhi 15 paź 2014, 13:35
Matko i córko :o, oczom nie wierzę.
Siddhi
Offline

Przyjaciółka z depresją

Avatar użytkownika
przez Vian 15 paź 2014, 13:46
Siddhi napisał(a):Matko i córko :o, oczom nie wierzę.

Huh?
A chciałabyś rozwinąć? :D
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Przyjaciółka z depresją

Avatar użytkownika
przez bittersweet 15 paź 2014, 13:54
Inga_beta napisał(a):Np w kwestii skuteczności terapii behawioralno poznawczej.
Osoba jest niby zdrowa, została wyleczona z zburzenia osobowości, ale nie potrafi tworzyć zdrowych relacji i nawet nie widzi tego że nie potrafi.
Mozesz wyjaśnic ? myślałam zawsze , ze nie można wyleczyc z.o. , można tylko nauczyc sie z nim funkcjonować :?:

Dusiorek, mozesz cos napisac o swoim z.o. ? oczywiscie jezeli nie chcesz, rozumiem.

Vian, przykro mi czytac ze jesteś w złym stanie teraz... trzymaj sie dziewczyno, jak masz strupa zawsze sie mozna wbijac na foruma ;)
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Przyjaciółka z depresją

przez Inga_beta 15 paź 2014, 14:03
Dusiorek,
Przeczytaj jeszcze raz komentarze jakie dostałaś po tym jak opisałaś swoją przyjaciółkę i waszą przyjaźń.
Gdybyś potrafiła tworzyć zdrowe relacje to potrafiłąbyś w sposób obiektywny i prawdziwy opisać swoją relację z przyjaciółką.
Chcesz rad ale takich aby nie trzeba się było w ich wyniku zmieniać i mierzyć z prawdą o sobie.
Jeżeli jednej zdrowej relacji nie potrafisz stworzyć to znaczy że innych też nie potrafisz. Taka jest prawda psychologiczna, ale psychologia to twoja słaba strona więc nie będę cię już więcej uświadamiać.

-- 15 paź 2014, 13:06 --

bittersweet,
Co to znaczy nauczyć się funkcjonować z z.o. ?
Nieraz czytam takie sformułowanie i tego nie rozumiem.
z.o. można wyleczyć tak samo jak leczy się nerwicę.
Offline
Posty
2380
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Przyjaciółka z depresją

Avatar użytkownika
przez Vian 15 paź 2014, 14:14
Hej, Dusiorek to wspaniała dziewczyna, naprawdę. :) Tylko jej się... kręci czasami chyba. Raz daje z siebie za dużo i nie zawsze to, czego bym potrzebowała, a potem się szybko zniechęca... Ale ma milion wspaniałych cech i jak będę miała więcej czasu, to je wypiszę. :) Ja ją bardzo doceniam ogólnie, tylko w kwestii pokazania jakoś zachowaniem, że jej zależy na przyjaźni jakkolwiek, że to traktuje jak przyjaźń a nie znajomość, wychodzi słabo. Przez to w mojej głowie robi się misz-masz, bo słyszę o przyjaźni, a de facto z relacji to wychodzi luźna znajomość.

I to ze mną, bo np. z byłym facetem starała się bardzo i cały czas. Teraz z obecnym też chyba jej się układa bardzo dobrze, co mnie ogólnie cieszy, tylko jeszcze chciałabym mieć swoje miejsce w tym wszystkim... :)

@Inga
Nie moja specjalność, ale też znam wersję, że zaburzenia osobowości można zaleczyć, a nie wyleczyć i to zaleczyć, to znaczy właśnie opanować, nauczyć się rozpoznawać mechanizmy pewne, reagować na nie itd.
Dusiorek moim zdaniem sobie ze swoim znakomicie radzi, znam wiele innych osób z jej zaburzeniem i każda praktycznie radzi sobie gorzej. Ja bardzo długo w ogóle nie poznałam, że cokolwiek ma, sama mi dopiero powiedziała.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Przyjaciółka z depresją

Avatar użytkownika
przez Pasimba 15 paź 2014, 14:19
Witajcie dziewczyny. Mam do Was pytanie, które nurtuje mnie jak czytam wasz dialog, a które by mi wiele wyjaśniło. W swoim poscie Dusiorek napisała:
Dusiorek napisał(a): Jest to osoba, która nie ma granic "zdrowego egoizmu", jeśli komuś bliskiemu źle się dzieje, jest gotowa rzucić wszystkie swoje sprawy i do niego przyjechać. Wiem, że były osoby, dla których porzucała studia, czy nawet je utrzymywała, gdy zaszła taka potrzeba.


A w swoim Vian:
Ja nie potrzebuję i nie chcę Twojego POŚWIĘCENIA. Ja nienawidzę poświęcania się dla kogoś.


Jeśli możecie, to wyjaśnijcie jak to jest w Waszym wspólnym postrzeganiu w byciu przyjacielem?
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
04 paź 2014, 10:07

Przyjaciółka z depresją

przez lojantka 15 paź 2014, 14:26
Swój głos oddaję na ...Vian
lojantka
Offline

Przyjaciółka z depresją

przez Siddhi 15 paź 2014, 14:29
@Vian
Śledzę temat od początku i nie spodziewałem się, że to o jednej z moich ulubionych postaci literackich ;P, nie spodziewałem się, że to o Tobie.
Zszokowało mnie też z lekka, że D. napisała na forum o kimś kto jest stałym użytkownikiem, no i na końcu to jak bardzo różnią się wasze zeznania, zupełnie różne perspektywy, co jest samo w sobie interesujące.
Siddhi
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do