nadopiekuńcza matka

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 26 sie 2014, 13:39
Myślę, na wyrośnięcie na "kalekę" sama nadopiekuńczość to trochę mało, to tylko czynnik zwiększający ryzyko.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10122
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez Candy14 26 sie 2014, 14:29
To nie jest nadopiekunczosc... to bezwgledna kontrola. Jak mozna mowic dziecku ze sobie nie poradzi? :shock: Uzaleznila Cie od siebie...to jest chore. Uciekaj od niej jak najdalej
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez Psychoanalepsja_SS 26 sie 2014, 18:00
Mi też po próbie, przerwaniu studiów i powrocie do domu wmawiała, że sobie nie poradzę i żebym został w domu lub poszedł na studia w mieście oddalonym o 80km i przyjeżdżał na weekendy. Może rzeczywiście sobie nie poradzę, ale nie chcę wracać do domu.
Posty
1406
Dołączył(a)
16 mar 2014, 19:38
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 26 sie 2014, 18:21
A moja matka z jednej strony chcę abym się usamodzielnił głównie przez znalezienie żony i spłodzenie dziecka a dla niej wnuka, a z drugiej chcę bym pozostał w domu rodzinnym a moja żona pomagała mamie w prowadzeniu domu i biznesie turystycznym. Oczywiście to są jakieś jej fantazje bo ja nie miałem kobiety na poważnie a grubo po 30-ce jestem i nie wiem na jakiej podstawie wysnuwa takie wnioski chyba takiej że większość ma żony i dzieci ale oni nie są tak niedojrzali i nie normalni jak ja.
Jak mieszkałem za granica i narzekałem ze tam mi źle to mi mówiła że mam wracać ale tez to żaden rozkaz nie był, w końcu wróciłem ale raczej nie z jej powodu. I teraz uważa że moje problemy są spowodowane moimi "przebojami" na zachodzie i nie bardzo chce abym znowu tam jechał choć to najłatwiejsza droga do usamodzielnienia się bo w Polsce za płacę minimum raczej nigdy się nie usamodzielnię.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17045
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez mark123 26 sie 2014, 18:24
Mnie matka nie mówi, że sobie z czymś nie poradzę, a gdy ja stwierdzę, że sobie z danym czymś nie dam rady, zazwyczaj zgadza się ze mną.

-- 26 sie 2014, 18:29:30 --

W moim przypadku sporym ułatwieniem do usamodzielnienia się byłoby chyba wyłączenie emocji, zniknęłyby lęki oraz emocjonalna agresywna niechęć do działania i pozostałoby do pokonania tylko zwykłe lenistwo.

-- 27 sie 2014, 15:00:06 --

Czasem dziecko częściowo samo sobie "pracuje" na to, by wyrosnąć na osobę niesamodzielną, niezaradną.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10122
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

nadopiekuńcza matka

przez neopunk 07 wrz 2014, 15:36
Mam to samo. Mam juz 34 lata i czuję się wypruty emocjonalnie. Całe moje życie to nieustanna kontrola i agresja ze strony matki. Stary pantofel. Nawet kiedy się już wyprowadziłem z rodzinnego domu nadal próbowała mnie kontrolować. Dopiero w tym roku wziąłem opiekunkę do syna. Mam nadzieję zmienić to krok po kroku. Mam w sobie tyle żalu i złości. Polecam poczytać Alice Miller. Czy Wy jakoś próbujecie z tego wybrnąć?

-- 07 wrz 2014, 14:40 --

Carlosbueno sądzę, że nadal siebie oszukujesz.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 sty 2013, 18:36

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez Candy14 07 wrz 2014, 21:23
neopunk, powodzenia. Pierwszy krok zrobiles
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez Psychoanalepsja_SS 07 wrz 2014, 23:01
3 dni temu wyjechałem z domu, przeprowadziłem się do mieszkania z dziewczyną. W końcu czuję się swobodny, choć wciąż finansowo zależny. Ale atmosfera między mną a matką jest napięta i np. dzisiaj w ogóle nie rozmawialiśmy telefonicznie, a to już plus.
Posty
1406
Dołączył(a)
16 mar 2014, 19:38
Lokalizacja
Warszawa

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez inspektor_erektor 07 wrz 2014, 23:04
Psychoanalepsja_SS, ile bulisz za lokal?
Posty
129
Dołączył(a)
19 lip 2014, 17:26

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez Psychoanalepsja_SS 07 wrz 2014, 23:08
Jakieś 600 zł (1600 + opłaty (wyłączając centralne) na 3).
Posty
1406
Dołączył(a)
16 mar 2014, 19:38
Lokalizacja
Warszawa

nadopiekuńcza matka

przez monooso 08 wrz 2014, 09:47
U mnie natomiast oboje rodziców jest nadopiekuńczych. Czy to patologiczne zachowanie jest spowodowane dbaniem o ochronę dziecka przed złym światem? Nie wydaje mi się, przynajmniej nie u mnie. Mój ojciec chce wszystko samemu robić lub zleca wykonanie czegoś dla matki. Nigdy nie da dla swojego dziecka podejść do wykonania jakiejś czynności, chyba, że już na prawdę nie ma innego wyjścia. Z matką jest bardzo podobnie chociaż w tej kwestii jest troszeczkę bardziej liberalna. Mój ojciec postępuje w ten sposób aby później móc przez kolejne tygodnie, a nawet lata puszyć się i mówić co on zrobił, co on załatwił, jaki jest wspaniały, a ja to nic nie umiem i do niczego się nie nadaję. Zawsze jak coś w domu złego się stanie lub zepsuje to jest to moja wina, nigdy jego mimo, że często to była właśnie jego wina. Drzwi zepsute? Moja wina. Wysoki rachunek? Moja wina. Coś porysowane? Moja wina. On po prostu potrzebuje osób kosztem których będzie się dowartościowywał. To jest świetny manipulant, potrafi tak cię zakręcić, że i tak mu wybaczysz i będziesz po jego stronie ponieważ raz jest miły i normalny, a raz na odwrót. W rolę miłego wciela się aby utrzymać swoją ofiarę przy sobie, a później znienacka znowu sprowadzić cię do parteru. I tak w kółko... Z powodu, że nikomu innemu nie dorasta do pięt to zrobił sobie ze swojego własnego dziecka idealną ofiarę. Boi się, że nawet jego własne dziecko może być w czymś lepsze od jego. Natomiast moja matka nie puszy się tak i nie obraża, a robi wszystko ponieważ musi być ciągle w gazie. Ona nie potrafi nic nie robić. Z tego powodu wykonuje wszystkie obowiązki, za każdego wszystko zrobi. Ja praktycznie nic nie muszę tutaj robić, wszystko mam gotowe. Z powyższych powodów oraz jeszcze innych dzisiaj nie potrafię rozmawiać z rodzicami (oni też nie potrafią) oraz boję się przy nich rozmawiać z kimś obcym (czy to przez telefon czy w realu). Rozmowa z kimś obcym, w ich obecności jest chyba dla mnie najgorszym możliwym lękiem. Mój ojciec zawsze tępił nieśmiałość do granic absurdu, a ja niestety taki jestem. Przez wiele lat unikałem wyjść z domu do minimum ponieważ zawsze były pytania ze strony ojca gdzie idę oraz docinki, że gdzie mogę niby pójść jeżeli nie mam żadnych kolegów itp.
monooso
Offline

nadopiekuńcza matka

przez neopunk 09 wrz 2014, 07:35
No tak standardowy schemat. Pomóc komuś by się na piedestał postawić. U mnie matka wykorzystuje przeróżne formy szantażu emocjonalnego. Kiedyś się na to łapałem, robiłem sobie wyrzuty, obwiniałem się, że to ja jestem felerny. Tak na prawdę chodzi im tylko o to by wypełnić własną pustkę naszym kosztem. Wykorzystanie swoich własnych dzieci do osiągnięcia celu. Skaza po tym wszystkim zostaje na całe życie. Tak wielu ludzi kończy samobójstwem.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 sty 2013, 18:36

nadopiekuńcza matka

przez monooso 09 wrz 2014, 09:56
Przedstawię Wam 'sposób działania' mojej matki. Jakiś czas temu ją rozgryzłem. Podejmuje się ona każdej pracy czy to z własnej woli czy po zleceniu przez ojca, przed wykonaniem tej roboty zawsze narzeka i leci litania jaka to jest biedna, jak to musi wszystko robić, jak to jej nikt nie pomoże, jak bardzo cierpi, jaka jest pracowita, jacy to my jesteśmy leworęczni, jak to jej w niczym nie pomagamy itd. Gdy usłyszę to, wtrącę się i zaproponuję swoją pomoc, np. że mogę pójść za nią do sklepu lub mogę wykonać jakąś inną pracę domową to przeważnie napotykam z jej strony stanowcze weto. Mówi, że nie trzeba, że sama to zrobi. Po prostu nie chce dać się odciążyć. Zastanawiałem się po co w takim razie to całe narzekanie i picie w moją stronę. Czy musi mnie non stop wpędzać w poczucie winy? No bo przecież ona ma własną wolę, jeżeli nie chce to może nie brać tyle na siebie, a poza tym nawet nie chce aby jej pomóc. Ona zwyczajnie robi to bo CHCE MÓC NARZEKAĆ, BICZOWAĆ SIĘ, UMNIEJSZAĆ RESZCIE I KREOWAĆ SIĘ NA DRUGIEGO JEZUSA. O to jej głównie chodzi. Chore.
monooso
Offline

nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez Psychoanalepsja_SS 09 wrz 2014, 12:06
Zawsze jak coś w domu złego się stanie lub zepsuje to jest to moja wina, nigdy jego mimo, że często to była właśnie jego wina.

Mam podobnie z matką, choć ona swoje tyrady w 90% kieruje w stronę ojca.

Z tego powodu wykonuje wszystkie obowiązki, za każdego wszystko zrobi. Ja praktycznie nic nie muszę tutaj robić, wszystko mam gotowe.

U mnie też, a jak matka ma gorszy nastrój, to mi się obrywa, że nic nie robię ;).

Podejmuje się ona każdej pracy czy to z własnej woli czy po zleceniu przez ojca, przed wykonaniem tej roboty zawsze narzeka i leci litania jaka to jest biedna, jak to musi wszystko robić, jak to jej nikt nie pomoże, jak bardzo cierpi, jaka jest pracowita, jacy to my jesteśmy leworęczni, jak to jej w niczym nie pomagamy itd. Gdy usłyszę to, wtrącę się i zaproponuję swoją pomoc, np. że mogę pójść za nią do sklepu lub mogę wykonać jakąś inną pracę domową to przeważnie napotykam z jej strony stanowcze weto.

Dokładnie. Często mogłem usłyszeć, że 'ona to sama zrobi lepiej'. Albo jak zleciła mi jakąś robotę, 'asystowała' mi przy niej, pouczając, jak mam to robić. Aż w końcu nie wytrzymywałem, wytykałem jej, że mnie irytuje i nie mogę się przez nią skupić na pracy, to wtedy mówiła, że sama sobie to zrobi - 'łaski bez'. A potem było jak wyżej - narzekanie, że nic nie robię.

Ona zwyczajnie robi to bo CHCE MÓC NARZEKAĆ, BICZOWAĆ SIĘ, UMNIEJSZAĆ RESZCIE I KREOWAĆ SIĘ NA DRUGIEGO JEZUSA.

Nic dodać, nic ująć. Po prostu to jest krótki opis mojej matki.
Posty
1406
Dołączył(a)
16 mar 2014, 19:38
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do